var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: thesun.co.uk

Jose Mourinho - historia prawdziwa (akt pierwszy)

Autor: Paweł Konar
2010-12-04 01:02:56

Są trenerzy, którzy znacząco odcisnęli lub odciskają wciąż swoje piętno na liczącej ponad 150 lat historii piłki nożnej. Jednym z nich jest niewątpliwie Jose Mourinho - symbol futbolu XXI wieku. Fakt niedawnej klęski w Gran Derbi nic w tym względzie nie zmienia.

Wielkiego trenera można poznać po szacunku, jakim darzą go jego podopieczni, ilości zdobytych trofeów, a także po tym, co zostawił w „spadku” przyszłym piłkarskim pokoleniom. Po Karlu Rappanie, Nereo Rocco i Helenio Herrerze pozostało niezniszczalne catenaccio. Rinus Michels podarował nam koncepcje futbolu totalnego… Czym do tej pory wsławił się za trenerskiego żywota Mourinho?
 
Zawód - tłumacz
 
Powszechnie znane jest powiedzenie „od zera do milionera”. Nie inaczej wyglądał start urodzonego w Setubal Jose, który karierę zawodową rozpoczął jako nauczyciel wychowania fizycznego w jednym z gimnazjów w rodzinnym mieście. Praca pedagoga, jak wspomina po latach, ukształtowała w nim umiejętność wzorcowej organizacji i zarządzania ludźmi - tak cenną w samodzielnej pracy szkoleniowej. Na tą przyjemność Portugalczyk musiał jednak poczekać. Po epizodycznej roli asystenta i trenera drużyn młodzieżowych w Estrelii Amadora przyszedł czas na funkcję… tłumacza. W połowie lat 90. do Sportingu Lizbona trafił słynny sir Bobby Robson i to jemu pomagał w codziennym funkcjonowaniu na portugalskiej ziemi władający nienaganną angielszczyzną Mourinho .
 
Sir Bobby bardzo mocno się do niego przywiązał, czym dał wyraz zabierając go do swojego następnego miejsca pracy czyli FC Porto, a także później do katalońskiej Barcelony. Tam „Mou” chłonął wszelkie tajniki hiszpańskiego futbolu niczym gąbka. W końcu przyszedł moment rozstania, Robson trafił na ławkę szkoleniową PSV Eindhoven, a jego dotychczasowy kompan pozostał w Hiszpanii. W ekipie „Blaugrany” zatrudniono Louisa van Gaala.  Holender z miejsca docenił profesjonalne podejście i dużą wiedze Mourinho. Uczynił go swoim asystentem. Od tej pory odpowiadał on za rozpracowywanie przyszłych rywali, a także miał wpływ na bezpośrednie przygotowanie zespołu do spotkań.
 
W 2000 roku pojawia się dla Portugalczyka możliwość samodzielnego prowadzenia drużyny - Benfiki Lizbona. Przygoda na Estadio da Luz była krótka, bez happy endu. Po dziewięciu ligowych kolejkach Jose odchodzi, a przyczyną są zmiany w zarządzie. Nowy prezes klubu Manuel Vilarinho  ma swojego trenera. Mourinho nie chce jedynie terminować, wkrótce zawija do znajomego portu o nazwie Uniao Leiria, gdzie odnosi pierwszy sukces, doprowadzając całkiem przeciętną ekipę do piątego miejsca w lidze. To dopiero początek marszu na szczyt.
 
Słodki smak Porto
 
Jak to bywa w przypadku, kiedy średnia drużyna osiąga bardzo dobry rezultat, na jego współtwórcę - Mourinho zagina parol znacznie większa firma - FC Porto. Zastępuje tam w trakcie sezonu Octavio Machado. Jedenaście zwycięstw, dwa remisy i dwie porażki - bilans nowego szkoleniowca daje „Smokom” trzecią lokatę w tabeli na zakończenie sezonu.
 
- Następnym razem zdobędziemy mistrzostwo - nie pozostawia żadnych złudzeń swoim rywalom „Mou”, a powoli znać daje o sobie jego super ego.
 
Szybko kompletuje autorską jedenastkę, jak się okazuje zdolną do naprawdę wielkich rzeczy. Sprowadza Maniche’a i Edgarasa Jankauskasa (z Benfiki), Paulo Ferreirę (Vitoria Setubal ), Nuno Valente i Derlei’a  (Uniao Leiria). W drużynie już są m.in. Deco, Vitor Baia, Costinha, Jorge Costa i Ricardo Carvalho. To zawodnicy, którzy pójdą za nim nawet w ogień, prawdziwi żołnierze, wykonujący na murawie wszystkie polecenia swojego wodza . Wprowadza nowoczesne metody treningowe, których opis każdego dnia ukazuje się na oficjalnej stronie internetowej FC Porto. Rodzi się też „pressao alta (wysokie ciśnienie)”, nic innego jak odmiana pressingu o szczególnej intensywności.
 
Jak obiecał tak też zrobił. 2003 rok przynosi triumf w lidze (27 zwycięstw, 5 remisów i 2 porażki), zwycięstwo w Pucharze UEFA  (finał z Celtikiem Glasgow), a także Puchar i Superpuchar Portugalii. Kluczem do sukcesu okazuje się pieczołowicie opracowane ustawienie 4-3-1-2, z drugą linią w kształcie trójkąta, które powoli zaczną stosować inni trenerzy w Europie. Idealnie dobrana taktyka, żelazna dyscyplina w jej realizacji, a przede wszystkim wielka determinacja „żołnierzy generała Mou” przynoszą sukces także w następnym sezonie i to zdecydowanie bardziej spektakularny - to jest nowa era w historii Porto, era Jose Mourinho.
 

Kolejna kampania kończy się sukcesem w najbardziej elitarnych klubowych rozgrywkach - Lidze Mistrzów. Porto gromi w finale AS Monaco 3:0. Tytanowe 4-3-1-2, po raz kolejny przynosi skutek, a szczególnym ciężarem obarczone jest trio ze środka pola Maniche-Deco-Costinha, które ze swojej roli wywiązuje się znakomicie. Poza tym, do klubowej gabloty trafia kolejne mistrzostwo i Superpuchar. Jose zapisuje się w historii - jako drugi po Bobie Paisley'u - trener, który zdobył rok po roku Puchar UEFA i Ligę Mistrzów (po czasie dołączył do tego grona Rafael Benitez).
 

W akcie drugim powrócimy do tego, jak narodził się "The Special One".


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się