var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: lunion.presse.fr

Przegląd prasy: Krychowiak: Będę biegał jak dzieciak. Biliński: Nie mam forów u Zuba. Cacek o stadionie i piłkarzach

Autor: Przemysław Michalak
2012-09-26 13:46:15

Ta środa w polskiej prasie jest przeciętna jak na to, do czego nas przyzwyczajono, ale kilka godnych uwagi rzeczy udało się znaleźć. Osiem materiałów z pięciu źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Sobiech: Rękawy do góry i do roboty"


Artur Sobiech napastników Norymbergii nie postraszy. - Na pewno w tym meczu nie zagram. Na szczęście badania poprawiły mi humor. Łąkotki mam całe, więzadła też w porządku, jedynie torebkę stawową naderwałem. Na spotkanie wyjazdowe z Hamburgiem będę już gotowy. Właśnie wróciłem z rehabilitacji. Wszystko idzie jak trzeba - mówi "Przeglądowi Sportowemu" napastnik Hannoveru.

Niemiecka prasa po kilku świetnych pańskich meczach napisała, że Sobiech przyćmił nawet Roberta Lewandowskiego. - Bez przesady... Ale forma dopisuje. Słyszałem sporo głosów przed sezonem, że lepiej byłoby rozejrzeć się za nowym klubem, bo w Hanowerze jest wielka konkurencja i czeka mnie miejsce na ławce rezerwowych. Ja się jednak nie obawiam walki o miejsce w wyjściowym składzie. Rękawy do góry i do roboty. Efekty przyszły dosyć szybko.

Więcej TUTAJ

***

"Krychowiak: Będę biegał jak dzieciak"


 - Jeśli dostanę szansę w meczu z Anglią, będę biegał jak dzieciak, taki będzie to dla mnie zastrzyk energii. Ta presja to czysta przyjemność, na pewno mnie nie usztywni. Po to gra się w piłkę, by występować w takich meczach. Na razie jednak jeszcze nie analizuję, jak grają Anglicy. Przyjdzie na to czas przed meczem - zapowiada Grzegorz Krychowiak w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".

 - Zarzucano mi, że nie gram za bardzo do przodu. Starałem się to poprawić i wydaje mi się, że jest lepiej. Poza tym ostatnio wywalczyłem karnego. Obrońca trzymał mnie za koszulkę, a sędzia to zauważył - cieszy się piłkarz Reims, które ostatnio jest rewelacją Ligue 1.

Więcej TUTAJ

***

"Kotorowski nadal na ławie. Lech stawia na Buricia"


Za błąd popełniony w meczu z Pogonią Szczecin (1:1) Jasmin Burić nie zapłaci utratą miejsca w składzie Lecha Poznań.

 - Traktujemy to jako wypadek przy pracy, szczególnie że to pierwsza wpadka Jasmina w tym sezonie. Nadal jest on dla mnie i sztabu szkoleniowego bramkarzem numer jeden - podkreśla trener bramkarzy Kolejorza Dominik Kubiak.

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Brosz: Różnica między I ligą i Ekstraklasą to nie banał"


 - Mam ten komfort, że z większością tych zawodników pracuję już długo. Znam ich i wiem, czego mogę się po nich spodziewać. Potwierdzenie tego, że mamy ciekawy zespół, w końcu musiało przyjść. Poza tym uprzedzałem, że początki nie będą łatwe. Różnica między I ligą i Ekstraklasą to nie banał - mówi trener Piasta, Marcin Brosz.

 - To nie jest drużyna, która spotyka się tylko w szatni, chłopcy trzymają się też poza boiskiem. Jak nie idzie, to nie szukamy winnych, tylko jeden drugiego wspiera. Nazwałbym tę atmosferę rodzinną. Zresztą, dwa lata temu taki był nasz pomysł - aby Piast stał się klubem rodzinnym. Tak w szatni, jak i na trybunach, gdzie chcemy mieć wnuka, rodzica i dziadka - dodaje.

Więcej TUTAJ


"FAKT"

"Szok! Lider gra za darmo"


Gdyby grali dla Legii Warszawa czy Lecha Poznań ich konta puchłyby w szybkim tempie. Jednak grają w Widzewie i o takich pieniądzach mogą tylko marzyć. Piłkarze Widzewa Łódź, lidera Ekstraklasy grają bez dodatkowych premii za zwycięstwa.

Jeśli na koniec sezonu widzewiacy nie zajmą miejsca w czołowej ósemce tabeli, nie zarobią ani złotówki więcej ponad kwoty zapisane w ich indywidualnych umowach, a te są niskie jak na naszą ligę.

Więcej TUTAJ


"SUPER EXPRESS"


"Biliński: Nie mam forów u Zuba"


Kamil Bliński odżył na Litwie. Napastnik Żalgirisu Wilno ma już na koncie 9 goli, a od jakiegoś czasu jego trenerem jest Polak Marek Zub, wcześniej przez... parę dni członek sztabu Waldemara Fornalika w reprezentacji.

 - Przede wszystkim od momentu przyjścia do Żalgirisu od razu zostałem obdarzonym ogromnym kredytem zaufania od władz klubu, który zacząłem spłacać od samego początku. Asysta w spotkaniu z Admirą Wacker w Lidze Europy oraz bramka w debiucie w A Lydze dały mi swobodę na boisku. Dzięki temu obecnie mam duży komfort, zarówno fizyczny jak i psychiczny - mówi Biliński "Super Expressowi".

- Gdy przychodziłem do zespołu, jego trenerem był Chorwat Damir Petravić i to u niego moja forma zaczęła rosnąć. W trakcie rundy doszło jednak do zmiany szkoleniowca i Patrevicia zastąpił Zub, ale nie mam u niego żadnych forów. Daje on grać wszystkim zawodnikom, czego najlepszym dowodem jest fakt, że ostatnie mecze zaczynałem na ławce rezerwowych - przekonuje polski napastnik.

Więcej TUTAJ

***

"Zaczęła się era bombardiera"

Mariusz Stępiński z Widzewa po historycznym golu dostał mnóstwo gratulacji, a najlepiej sytuację podsumował Maciej Chorążyk, kierownik kadry U17, w której błyszczał Stępiński. "Dziś o 19:47 zaczęła się era bombardiera" - napisał piłkarzowi Widzewa Chorążyk, odnosząc się do momentu, w którym Stępiński strzelił pierwszego ligowego gola. - W reprezentacji rocznika 1995 Mariusz rozegrał 36 meczów i strzelił 25 goli. Chłopak ma niesamowitą zdolność zachowania zimnej krwi w podbramkowych sytuacjach. Jest wulkanem energii, ale tylko na boisku. Poza nim zero sodówki - zapewnia Chorążyk.

Skauci zagranicznych klubów wielokrotnie próbowali "podchodzić" piłkarza, ale ten na razie nigdzie się nie wybiera. Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że AC Milan dawał za niego milion euro, jednak Widzew miał odrzucić ofertę. Nie wiadomo jednak, czy to prawda, bo wątpliwe, żeby biedni łodzianie pogardzili taką kwotą. Inna sprawa, że jeśli Stępiński będzie się rozwijał, to milionowe oferty staną się kwestią czasu.

Więcej TUTAJ


"GAZETA WYBORCZA"

"Cacek: Rynek kształtuje świadomość"


 - Kiedy patrzy pan na ten młody zespół i to jak świetnie radzi sobie w lidze, to nie żałuje pieniędzy wyrzuconych w błoto, wydawanych na wysokie pensje dla przeciętnych piłkarzy, których już w Widzewie nie ma? - pyta "Gazeta Wyborcza" Sylwestra Cacka, właściciela Widzewa. -- To nie jest takie proste, jak może się wydawać i jak opisuje się to w gazetach. Trzeba pamiętać, że rynek się zmienia. Kiedyś pan Wojciechowski płacił piłkarzom jeszcze cztery razy więcej niż ja, podobnie było w innych klubach. Darvydas Sernas odchodził do Zagłębia Lubin, które gwarantowało mu jeszcze więcej pieniędzy niż dostawał u nas. Rynek kształtuje świadomość piłkarzy, czyli w pewnym okresie da się więcej, w innym mniej. Nie można powiedzieć, że pompowaliśmy pieniądze tylko w nietrafione transfery. Często, gdy o tym piszecie, przywołujecie przykład Fernando Arriero, a jestem przekonany, że w obecnym zespole Hiszpan, by się świetnie sprawdził. Tylko tamten zespół [prowadzony przez Pawła Janasa - przyp. red] nie był dopasowany do takiej gry, jaką on prezentuje - odpowiada Cacek.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się