var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: skysports.com

Grupa C: Dobry mecz w Manchesterze, Kuszczak tylko na ławce (video)

Autor: Kamil Małachowski
2010-12-07 22:31:48

Manchester United zremisował przed własną publicznością z Valencią 1:1 i tym samym zapewnił sobie pierwsze miejsce w grupie. Choć w kadrze meczowej nie znalazł się Edwin van der Sar, to Tomasz Kuszczak i tak zasiadł na ławce rezerwowych. Na pożegnanie z Ligą Mistrzów pierwszy punkt wywalczył Bursaspor, który zremisował z Rangersami również 1:1.

Sytuacja Kuszczaka jest nie do pozazdroszczenia. Wszystko wskazuje na to, że został zdegradowany do pozycji numer 3 wśród bramkarzy, co daje jasny komunikat, że może szukać nowego pracodawcy. Sir Alex Ferguson postanowił dać szansę 20-letniemu Benowi Amosowi, a Polak musiał się zadowolić miejscem na ławce rezerwowych. Rywal Kuszczaka zagrał poprawnie, co miał wybronić, to wybronił, a przy bramce nie zawinił. Raziła jednak słaba gra nogami, po niedokładnych i za krótkich wybiciach piłkę często przejmowali zawodnicy Valencii.

Choć stawką meczu Manchester - Valencia było pierwsze miejsce w grupie, to obaj szkoleniowcy nie zdecydowali się wystawić najsilniejszych możliwych jedenastek. Spotkanie mogło się jednak podobać, toczone było w szybkim tempie, ciekawych akcji nie brakowało z obu stron, a umiejętnościami mieli okazje wykazać się bramkarze. Wtorkowy wieczór na Old Trafford w szczególny sposób zapamięta Vicente Guaita. 23-letni, nominalnie trzeci, golkiper Valencii  wielokrotnie w beznadziejnych sytuacjach uchronił swój zespół od straty bramki.

W szeregach gospodarzy bezapelacyjnie najlepszy był Wayne Rooney, który najwyraźniej wraca do wysokiej dyspozycji z poprzedniego sezonu. 25-latek pokazywał się dosłownie wszędzie na boisku, brał udział w większości akcji Manchesteru, a gdyby koledzy z zespołu byli skuteczniejsi, to miałby na swoim koncie kilka asyst. Praktycznie każdą dogodną sytuację stworzył Rooney, poprzez ostatnie podanie. Krótkie, z pierwszej piłki, długie, do nogi, czy idealnie na głowę - repertuar naprawdę szeroki, do tego niemal bezbłędny! Takiego "Roo" ogląda się z prawdziwą przyjemnością.

Mecz w pierwszej odsłonie był wyrównany, częściej w posiadaniu piłki byli nawet gracze Valencii, ale klarowniejsze okazje stworzył Manchester, oczywiście za sprawą wspomnianego Rooney'a. Jednak ani Anderson, ani Berbatov, ani Nani nie wykorzystali stuprocentowych sytuacji. Sam Bułgar w przeciągu całego spotkania miał co najmniej pięć możliwości do strzelenia bramki. Valencia odpowiadała konstruktywnymi akcjami, które napędzał przede wszystkim Alejandro Dominguez. Raz uderzył nawet w słupek.

Gol padł w najmniej spodziewanych okolicznościach. Fatalnie zachował się Michael Carrick, który na około 40. metrze stracił piłkę na rzecz Domingueza. Argentyńczyk przebiegł kilkanaście metrów, wspaniale podał do Pablo Hernandeza, a ten uderzył między nogami Amosa i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Tak oto pierwsza, a jak się później okazało jedyna, bramka stracona przez Manchester w fazie grupowej stała się faktem. Chwilę później mógł wyrównać Rooney, popisał się przepięknym, mierzonym, technicznym uderzeniem zza pola karnego, ale trafił w poprzeczkę.

W drugiej połowie piłkarze Valencii postanowili się cofnąć, bronić korzystnego rezultatu, ale po raz kolejny okazało się, że defensywa nie jest ich najmocniejszą stroną. Manchester był stroną absolutnie dominującą, stłamsił rywala i raz po raz niepokoił Guaitę. Zapora pękła w 63. minucie. Potężnie zza pola karnego uderzył Park, piłkę przed siebie odbił golkiper, obrońców uprzedził Anderson i z bliskiej odległości bez problemów trafił do siatki.

Dopiero po stracie bramki Valencia zaczęła grać podobnie, jak w pierwszej części. W przeciągu czterech minut stworzyła dwie dogodne okazje, ale zepsuli je Hernandez i Aduriz. Warto zaznaczyć, iż były to dopiero pierwsze sytuacje pod bramką Amosa w drugiej części gry. Do końca meczu trwała wymiana ciosów z obu stron, ale oba zespoły ostatecznie podzieliły się punktami. Tym samym grupę C wygrał Manchester, przed Valencią, a prawo gry w Lidze Europy na wiosnę wywalczył Glasgow Rangers.

Manchester United - Valencia 1:1 (0:1)
0:1 - Hernandez 32'
1:1 - Anderson 63'

Manchester: Amos - Rafael, Ferdinand (50. Smalling), Vidic, Fabio - Nani (81. Giggs), Carrick, Anderson (90. Fletcher), Park - Rooney, Berbatov.

Valencia: Guaita - Miguel, Costa, Dealbert, Mathieu - Hernandez (81. Feghouli), Banega, Albelda, Dominguez (54. Isco), Albo (68. Mata) - Aduriz.

Sędziował: Pedro Proenca (Portugalia).
Żółte kartki: Anderson - Albelda, Miguel.



***

Bursaspor - Glasgow Rangers 1:1 (0:1)
0:1 - Miller 20'
1:1 - Yildirim 79'

Bursaspor: Ozkan - Keceli, Aziz (46. Erdogan), Stepanov, Vederson - Has, Cimsir (46. Batalla) - Yildirim, Insua, Ipek - Nunez (62. Bahadir).

Rangers: McGregor - Cole (82. McMillan), Bougherra, Weir, Whittaker, Foster - Davis, McCulloch, Hutton, Naismith (71. Weiss) - Miller (63. Beattie).

Sędziował: Tony Chapron (Francja).
Żółte kartki: Ipek, Has - Beattie.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się