var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia:

Przesłuchanie 2x45.com.pl (7). Sebastian Mila: Pizza to moja obsesja, ale jem ją tylko raz na miesiąc

Autor: przesłuchał Przemysław Michalak
2012-11-24 03:44:00

Sebastian Mila przez prawie pół godziny był przesłuchiwany, wyśpiewał wszystko. - Zawsze muszę wtrącić swoje trzy grosze, staram się być ekspertem od wszystkiego, ale nieraz tylko przez pół godziny. Szybko się reflektuję i dociera do mnie, że byłem głupi jak but, że w ogóle zacząłem dyskutować - mówi o swoich wadach kapitan Śląska Wrocław.

100 zł‚ Zakład Bez Ryzyka w Betclic - Mateusz Borek Poleca - Kliknij Teraz !

Piłkarski idol: - Od paru lat Lionel Messi. Imponuje mi. Wcześniej idolem był Diego Maradona. Jego podziwiałem, Messiego podziwiam.

Ulubiony/wymarzony klub: - Ulubiony to Lechia Gdańsk, a wymarzony - Barcelona.

Najlepszy trener: - Michał Globisz. On mnie ukierunkował jako piłkarza. Dzięki niemu wyrwałem się z Koszalina, to on we mnie wierzył. Oprócz niego jeszcze Ryszard Tarasiewicz. Była chemia między nami. Sądzę, że gdybym był trenerem, działałbym bardzo podobnie jak on. Na podstawie tego, co wiem o Jose Mourinho - na przykład z opowieści Jurka Dudka - mogę powiedzieć, że Tarasiewicz funkcjonuje w sposób zbliżony do słynnego Portugalczyka. Ten sam typ szkoleniowca, typ, który mi odpowiada. Lubię szczerych ludzi, którzy nie owijają w bawełnę, do tego ciekawe, piłkarskie treningi i silna więź między drużyną a trenerem. Nawet ci zawodnicy, którzy nie grali, szanowali go i właśnie tak samo jest z Mourinho. A zyskać taki szacunek wśród zawodników naprawdę jest trudno.

Najlepszy/najważniejszy mecz: - Najlepszy na pewno z Manchesterem City na wyjeździe w Pucharze UEFA. Zremisowaliśmy 1:1 po moim golu z rzutu wolnego. Najważniejszy był z kolei debiut w reprezentacji Polski za kadencji Pawła Janasa. Graliśmy z Macedonią, wszedłem na boisko po przerwie. Wygraliśmy 3:0. Byłem niesamowicie podekscytowany. Nie mogłem spać ani przed meczem, ani po nim. Ten hymn i świadomość reprezentowania całego kraju były czymś niesamowitym.

Najważniejszy gol: - Oczywiście ten z Manchesterem City! Nie może być innej odpowiedzi.

Rytuał przed meczem: - Jestem niezwykle przesądny jeśli chodzi o te sprawy. Mam mnóstwo rytuałów przed meczem i nie wiem, czy zdążę wszystko opowiedzieć (śmiech). Na początek zawsze wieszam różaniec. To pierwsza czynność po wejściu do szatni. Zawsze najpierw zakładam lewego buta. Do tego po rozgrzewce przebieram się w nowy strój, nigdy nie gram w tym samym, co na niej. Zmieniam wszystko, od skarpetek i getr począwszy, na lajkrach, spodenkach i koszulce skończywszy. Wszystko suchutkie. Dalej: jako kapitan wychodzę z szatni ostatni, cała drużyna musi wyjść przede mną. Mam też szczęśliwe skarpetki, które otrzymałem od jednego z kibiców Śląska Wrocław niedługo po przyjściu do klubu. Towarzyszą mi do dziś, zawsze zakładam je na rozgrzewkę. Oczywiście za każdym razem od razu idą do prania...

Zdarzało się, że któregoś z tych rytuałów nie zrobiłem i mimo to wygrywaliśmy. Kiedyś zapomniałem tych szczęśliwych skarpetek, a jednak mecz nam się udał, strzeliłem dwa gole. Bywało też jednak tak, że wyłamywałem się i potem szło słabo. Nie mam w zwyczaju udzielania wywiadów przed samym meczem, taką przyjąłem zasadę. Po przyjeździe na stadion od razu idę do szatni i już nigdzie nie wychodzę. Raz zrobiłem wyjątek i akurat w meczu źle poszło (śmiech). 

Najlepszy dowcip lub anegdota z szatni: - Kiedy grałem jeszcze w Grodzisku, ktoś wysmarował majtki kolegi ben-gayem. To taka maść silnie rozgrzewające mięśnie. Kolega potem te majtki założył i dobrą chwilę w nich chodził, nim się zorientował. Akurat chyba układał włosy, gdy maść zaczęła działać. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś tak szybko ściągał gacie (śmiech). Ofiara tego kawału stwierdziła, że żarty się skończyły i to już koniec. W konsekwencji na drugi dzień każdy co chwila robił komuś kawał, na czele z obcinaniem skarpetek. Raz nawet ktoś obciął komuś jeansy aż za kolano. To było dość hardcorowe.

Ze Śląska najbardziej zapamiętałem jedną sytuację. Mariusz Pawelec zawsze zostawia korki na kaloryferze. Miał je czarne, często powtarzał, że nie lubi takich, co rzucają się w oczy kolorem. No to ktoś przemalował mu je sprayem na biało, żeby ładnie wyglądał (śmiech). Mario na początku był trochę zły o te buty i już więcej w nich nie grał. Jeśli dobrze pamiętam, oddał je naszemu masażyście.

Najlepszy obecnie piłkarz Ekstraklasy: - Abdou Razack Traore z Lechii Gdańsk.

Najładniejszy stadion Ekstraklasy: - Śląska Wrocław rzecz jasna.

Gdybym nie był piłkarzem, to...
- Nie mam pojęcia, naprawdę. Ryszard Riedel był skazany na bluesa, ja chyba byłem skazany na futbol. Mój tata grał w Ekstraklasie i w reprezentacjach olimpijskich. Odkąd tylko sięgam pamięcią, nigdy nie ukierunkowywałem się inaczej jak na piłkę, choć tata zarzeka się, że absolutnie na mnie nie wpływał i sam wybrałem taką drogę. Mam do dziś zdjęcia, których momentu zrobienia jeszcze nie mogłem pamiętać. Często jestem w nich z piłką na stadionie, w stroju piłkarskim na treningu taty, albo gdzieś na boisku. Dużo tego jest. Od małego nie wyobrażałem sobie, że mógłbym w życiu robić coś innego. Inni szli na karate, ja na piłkę. Ktoś wychodził posiedzieć na podwórku, ja leciałem na trening.

Najlepsi kumple wśród kolegów po fachu: - Na pewno Tomek Wieszczycki, Radek Gilewicz, Radek Sobolewski, Sebastian Przyrowski i Łukasz Madej. Spędzałem z nimi dużo czasu poza boiskiem.

Hobby: - Wędkarstwo to absolutny numer jeden. Gdy mam trochę wolnego czasu, idę połowić. Tylko wtedy mogę zupełnie oderwać się od sportu. Czasu na to hobby mam jednak bardzo mało. Obowiązków związanych z graniem w piłkę jest mnóstwo, bo nie chodzi tylko o treningi, ale również sporo pozaboiskowych spraw. Gdy jest trochę czasu dla siebie, wtedy jestem z rodziną. Na ryby idę wtedy, gdy już naprawdę mam takie prawdziwe wolne. Pod choinkę nieraz dostaję książki i gadżety związane z wędkarstwem. Lubię poczytać na ten temat, ale też nie do przesady, z umiarem.

Ulubiona potrawa: - Potrawy dzielę zawsze na dwie kategorie: takie, które piłkarz może jeść i takie, których nie może. Z tych pierwszych uwielbiam zupę pomidorową z makaronem. Z tych niezdrowych bardzo lubię pizzę, jest wręcz moją obsesją jeśli chodzi o jedzenie. Niestety rzadko mogę sobie na nią pozwolić. Nie jem pizzy częściej niż raz w miesiącu.

Ulubiona muzyka/wykonawca: - Słucham wszystkiego, co jest na czasie, ale najbardziej lubię Michaela Jor... Jacksona oczywiście. Chciałem powiedzieć Jordana, bo przypomniała mi się fajna historia. W ten piątek mieliśmy spotkanie z uczniami jednej ze szkół w Jaworze. Pani, która to prowadziła, przedstawiła naszą czwórkę uczniom, a był wśród nas Przemysław Kaźmierczak. No i pani powiedziała, patrząc na jego wzrost, że na pewno skacze równie wysoko jak Michael Jackson (śmiech). Dopiero po chwili poprawiła się na Jordana. Utkwiło mi to w pamięci i dlatego teraz chciałem powiedzieć, że najbardziej lubię słuchać Michaela Jordana.

Jackson to więc numer jeden i ogólnie lubię klasyki muzyki popularnej, Madonnę i tym podobnych wykonawców. Na topie jednak również jestem, bo mam w zespole wielu młodszych kolegów, którzy nie pozwalają mi wypaść z obiegu. Jednego ulubionego gatunku nigdy nie miałem. Może być pop, może być hip-hop.

Ulubiona książka:
- Ostatnio wyszło wiele ciekawych książek dotyczących słynnych sportowców i sporo ich czytam. Zapoznałem się już z biografiami Messiego, Guardioli, Mourinho, Lance'a Armstronga. Wciągnęły mnie też "Sekrety La Roja". Ogólnie Hiszpania w kontekście sportu to mój absolutny faworyt. W Formule 1 kibicuję Fernando Alonso, w NBA Pau Gasolowi, w tenisie Rafaelowi Nadalowi. A w piłce zachwyca mnie Barcelona i w ogóle hiszpański futbol. W telewizji wolę obejrzeć mecz Saragossy z Getafe zamiast jakiś hit z ligi francuskiej czy włoskiej. Hiszpański sport to mój konik i zawsze w jakichś rozmowach czy zakładach trzymam jego stronę. Zresztą o sile La Liga świadczą fakty. W Lidze Mistrzów w ostatnich latach najczęściej wygrywała Barcelona, a w Lidze Europy, kiedyś Pucharze UEFA, tylko w tym wieku po dwa razy triumfowały Sevilla i Atletico, a raz Valencia. Reprezentacja Hiszpanii zdominowała wszystko. Chyba więcej dodawać nie trzeba.

Ulubiony film:
- "Gladiator". Uwielbiam też "Męską grę", często zdarza mi się oglądać ten film.

Prawica, lewica, centrum? - Nigdzie bym się nie umieścił. Za mało interesuję się polityką. W życiu staram się być pośrodku. Czasami chciałbym bardzo iść z postępem, ale szybko dociera do mnie, że trzeba też zachowywać wartości z przeszłości, że nie zawsze za wszelką cenę trzeba iść do przodu. Trochę to może pokręcone, bo sam do końca nie wiem, co chcę powiedzieć (śmiech). Polityka nie jest mi obojętna, ale nie na co dzień nie siedzę w temacie i po prostu się na tym nie znam. Na wybory jednak zawsze chodzę. Uważam, że jak już mam potem narzekać, to wolę narzekać ze świadomością, że byłem i zagłosowałem.

Wierzący czy ateista? - Zdecydowanie wierzący. Zostałem wychowany w rodzinie silnie katolickiej. W miarę możliwości staram się praktykować, choć tutaj bywa różnie. 

Moja największa zaleta: - Zawsze mówili, że moja największa zaleta, to brak zalet (śmiech). Ale jak już coś muszę wskazać, to na pewno bardzo dbam o swoją rodzinę.

Moja największa wada: - Nie do życia jestem. Rodzina i wielu moich kolegów z drużyny nieraz powtarzają, że ciężko się ze mną funkcjonuje (śmiech). Zawsze muszę wtrącić swoje trzy grosze, staram się być ekspertem od wszystkiego, ale nieraz tylko przez pół godziny. Szybko się reflektuję i dociera do mnie, że byłem głupi jak but, że w ogóle zacząłem dyskutować. Teraz coraz bardziej to ograniczam.

Ideał kobiety: - Wszystkie warunki spełnia Ulka. Moja narzeczona naprawdę jest dla mnie stworzona. Podoba mi się fizycznie, ma ciemną karnację, ciemne włosy, a przy tym jest spokojna, więc równowaga w związku zachowana. Cały czas mnie pilnuje, nie pozwala mi popełniać zbyt wielu błędów, spocząć na laurach. Jest moim aniołem stróżem. Ulubionej aktorki, dla której oglądam film, czy piosenkarki, dla której kupuję płytę, nie mam. Gdybym miał, pewnie od razu dostałbym w łeb, byłoby po mnie (śmiech). Ula jest moją wymarzoną aktorką, gwiazdą. Mówię to naprawdę szczerze.

Zbigniew Boniek Poleca Bonus, 200 zł w Expekt! - Zarejestruj się Teraz!


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się