var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

Czereszewski o Legii. Konkretnie i na temat

Autor: Sylwester Czereszewski
2010-12-09 10:24:10

Witam. Tym razem pozwolę sobie podsumować rundę jesienną w wykonaniu mojego byłego klubu – Legii Warszawa. Z oczywistych względów skoncentruję się przede wszystkim na ocenie piłkarzy z formacji ofensywnych.

Chyba nawet najstarsi kibice „Wojskowych” nie pamiętają, żeby ich ukochany klub po ośmiu kolejkach był na dole tabeli. Po dość głośnych transferach i największych sumach przeznaczonych na zakupy piłkarzy w historii Legii, nikt się nie spodziewał, że przez długi czas nazwy tego zespołu trzeba będzie szukać na ostatnich miejscach.

Patrząc na lokatę klubu z Łazienkowskiej po pierwszej rundzie, trzeba stwierdzić, że na pewno wygląda ona znacznie lepiej niż postawa drużyny na boisku. Z drugiej strony, dobrze że takie kluby jak Legia i Wisła dogoniły czołówkę, bo raczej nikt nie wyobraża sobie, żeby nie były one brane pod uwagę w walce o mistrzostwo Polski (czekam jeszcze na przebudzenie Lecha). Mimo to klub pokroju Legii nie może pozwolić sobie na grę, jaką oglądaliśmy przez pierwszych 7-8 kolejek. Legioniści grali praktycznie bez żadnego pomysłu, a najgorsze, że nie stwarzali sobie sytuacji pod bramką przeciwnika.

Pierwsi lepsi do Legii

Jeśli słyszę, że nowi zawodnicy potrzebują czasu na zgranie się, to ja tego nie kupuję. Mieli wystarczająco dużo czasu na obozach przygotowawczych, tym bardziej że już z niejednego pieca jedli chleb, nie sprowadzano ich znikąd. Pamiętam, jak wyglądała sytuacja, gdy to ja występowałem w Legii (lata 1997-2002, z przerwą na chiński epizod). W tamtym okresie trafić na Łazienkowską było niezwykle trudno. Wtedy dany zawodnik obowiązkowo musiał przynajmniej ocierać się o reprezentację Polski lub być pierwszoplanową postacią w swoim klubie. A dzisiaj okazuje się, że niemal każdy może założyć koszulkę z „Elką” na piersi i później nikt nikogo z tego nie rozlicza. To niezrozumiałe, zwłaszcza że poziom Ekstraklasy jest przeciętny, a wydaje się duże pieniądze na transfery i wynagrodzenia dla piłkarzy.

Tutaj dochodzimy do szerszego problemu, który już nieraz sygnalizowano. W naszej lidze wystarczy wyróżnić się w paru meczach i już po delikwenta ustawiają się włodarze najlepszych klubów. Zawodnicy, którzy zasilają nasze topowe zespoły powinni mieć za sobą parę sezonów gry na najwyższym poziomie!  Z drugiej strony, nie dziwię się klubom, że biorą każdego wyróżniającego się zawodnika, bo u nas nie ma z czego wybierać.

Napastnicy - Kucharczyk kompletny, Mezenga to nie to

Wróćmy jednak do Legii i przyjrzyjmy się jej napastnikom. Na dziś to właśnie oni są największym mankamentem tej drużyny. Takesure Chinyama - znamy jego sytuację, ostatnio ciągle leczy kontuzje. Jeśli jednak Legia chce zaistnieć na arenie międzynarodowej w stylu nie gorszym od Lecha Poznań, musi znaleźć kogoś innego. Nawet zdrowy Chinyama nie jest tym, kto zbawi stołeczną drużynę. Na Ekstraklasę jeszcze by wystarczył, na europejskie puchary już nie.

Kolejny napastnik to nowy nabytek, Bruno Mezenga. Jak dla mnie wyróżnia się tylko dobrą grą głową i zakładam, że jednak nie takich napastników chciałby mieć trener Maciej Skorża w swoim zespole. Obserwując Brazylijczyka w meczu z Arką Gdynia (3:0 po błędach sędziego i bramkarza Arki), zauważyłem, że jest zbyt pasywny w polu karnym rywala i nie szuka sobie miejsca do oddania strzału. A już na pewno nie szuka go przy dośrodkowaniach na bliższy słupek, a tego dnia podania Tomasza Kiełbowicza i Manu były kierowane głównie tam.

Obecnie najlepszym napastnikiem Legii jest bez wątpienia Michał Kucharczyk. Chłopak dobrze gra bez piłki i tyłem do bramki, a do tego prezentuje niezłą skuteczność. Pod względem umiejętności jest zawodnikiem niemalże kompletnym i w jego przypadku można jeszcze mówić jedynie o braku ligowego ogrania.

Manu za słaby

Po zakończeniu sezonu słyszałem, że zawodnicy, którzy nie zawiedli Skorży to Ivica Vrdoljak i wspomniany Manu. Ja osobiście dość krytycznie oceniam tego ostatniego. Co prawda robi dużo zamieszania na swojej pozycji, ale jest całkowicie bezproduktywny. Zdecydowana większość jego dośrodkowań zbyt łatwo pada łupem obrońców. Całkowicie dyskwalifikują go jednak suche statystyki: żadnej zdobytej bramki i zaledwie dwie asysty!

Vrdoljak był zawodnikiem wyróżniającym się. Strzelał ważne gole i brał cały ciężar gry na siebie w odpowiednich momentach. Jest jedno „ale”. Chorwat w ostatnich trzech meczach rundy jesiennej (Wisła, Arka, Polonia Bytom) był praktycznie niewidoczny, co piłkarzom tego formatu nie ma prawa się zdarzyć. Pomijając aspekty czysto piłkarskie, na pewno Vrdoljak nie powinien być kapitanem Legii! Nie wyobrażam sobie jego interwencji u sędziego przy słabej znajomości języka polskiego...

Rybus i Szałachowski na minus

Najsilniejszym ogniwem klubu z Łazienkowskiej była obrona, co jest już normą od paru sezonów. Dzięki dobrej defensywie „Wojskowi” w miarę sprawnie zdołali się wydostać z dołu tabeli. Trzeba wyróżnić Tomka Kiełbowicza, który mimo upływu lat pokazał, że można grać przez całą rundę na wysokim poziomie. Gdy dodamy do tego fakt, że to po jego stałych fragmentach padało najwięcej bramek, dochodzimy do prostego wniosku: weteran Kiełbowicz zrobił więcej niż nowe nabytki Legii.

Następnym cichym bohaterem jest Ariel Borysiuk. Gra on na bardzo odpowiedzialnej pozycji, a widać, że chłopak się rozwija i w przyszłości powinien być ostoją Legii. Nie da się tego powiedzieć o Sebastianie Szałachowskim, który notuje strasznie nierówne występy.  Potencjałem dysponuje dużym – wiem, bo grałem z nim w Górniku Łęczna, ale wciąż nie potrafi go do końca sprzedać na boisku. Największe rozczarowanie stanowi jednak postawa Macieja Rybusa. Zawodnik regularnie powoływany do reprezentacji Polski nie może większości meczów Legii rozpoczynać na ławce rezerwowych!

Nie ulega wątpliwości, że Legia zimą potrzebuje wzmocnień, szczególnie w ataku. Trudno jest mi wskazać, kto mógłby trafić na Łazienkowską, gdyż sam byłem świadkiem transferów piłkarzy z wielkimi nazwiskami, którzy najczęściej po założeniu meczowej koszulki zupełnie się spalali. Nie ma co ukrywać - Legia jest specyficznym klubem, zarówno dla nowych zawodników jak i trenerów. Trzeba sprowadzić dwa typy napastników: jeden musi być typowym snajperem, wykańczającym akcje w polu karnym, a drugi kimś, kto weźmie na siebie ciężar gry i będzie absorbował uwagę obrońców.

Bez względu na to, kogo ostatecznie kupią działacze, jestem przekonany, że Legia swoją grą dostarczy nam na wiosnę jeszcze dużo emocji.

Polecamy także: Czereszewski wspomina pobyt w Chinach. "Był mały przekręt"


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się