var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: wikipasy.pl

Kamery, karty, zdjęcia, a odpowiedzialność wciąż zbiorowa...

Autor: Michał Banasik
2010-12-19 12:17:53

Do wejścia na stadion potrzebny jest już nie tylko bilet wstępu. Coraz częściej wymagane jest „doładowanie” biletu na kartę kibica oraz podczas wejścia na stadion okazanie dowodu tożsamości. Po co? Celem było wyeliminowanie w końcu odpowiedzialności zbiorowej i karanie wszystkich kibiców za wybryki jednostek, jednak ten system nie sprawdza się zbyt dobrze...

Jedno, co należy przyznać: na stadionach jest po prostu bezpiecznej, a udowadniają to statystyki dotyczące incydentów w Ekstraklasie w sezonie 2009-10. 240 meczów ubiegłego sezonu wprost ze stadionów obejrzało około 1 600 000 widzów (oczywiście większość to osoby powracające na trybuny co dwa tygodnie). Tylko pięciokrotnie podczas spotkań doszło do przemocy na stadionach, sześć razy kibice wtargnęli na boisko, tyle samo razy sędziowie z powodu fanów przerywali mecze. PZPN natomiast tylko trzykrotnie karał kluby za wandalizm, ale... aż czterdzieści razy za odpalenie rac! Podczas gdy pirotechniką rzucano... raptem w trzech przypadkach. Z roku na rok jest bezpieczniej, z roku na rok również kluby coraz większą wagę przykładają do identyfikacji kibiców na podstawie klubowych kart kibica i monitoringu na stadionach, jednak mimo to w większości przypadków karane są całe kluby, aniżeli jednostki.
 
W Bytomiu i Chorzowie przed sezonem wprowadzono obowiązek wyrobienia elektronicznych kart kibica, na które doładowywane będą bilety i karnety na mecze. Efekt? Drastyczny spadek frekwencji! Na stadionie Polonii frekwencja spadła z 5200 osób na mecz do 3500, a w Chorzowie z 8100 fanów do miernego jak na ten zespół wyniku 5500. Tak więc zabieg przyniósł efekt odwrotny od zamierzonego – system identyfikacji to teoretycznie poprawa bezpieczeństwa oraz przyciągnięcie większej liczby kibiców na stadion, jednak w praktyce dodatkowe formalności związane z wyrobieniem tego kawałka plastiku odstraszyły fanów od stadionów przy ulicach Olimpijskiej i Cichej.

Krok dalej poszli w Krakowie. W związku z nowym stadionem zdecydowano się na innowacyjny system identyfikacji na podstawie... zdjęcia biometrycznego. Podczas wchodzenia na stadion trzeba po prostu popatrzyć w szklane oko kamery, a wówczas system sprawdza zgodność wyglądu twarzy osoby wchodzącej na stadion ze zgodnością zdjęcia na karcie kibica.

Wydaje się, że tak inwigilowani kibice nie mają szans uchronić się przed odpowiedzialnością, a problem kar typu zamknięcie sektora, czy stadionu, bądź zakaz wyjazdowy odejdzie do lamusa. Jest jednak inaczej. Pierwsza z brzegu sytuacja: awantura podczas meczu Lech Poznań – Wisła Kraków. Nowy, piękny stadion naszpikowany nowoczesnymi rozwiązaniami technicznymi, w tym robiącym wrażenie monitoringiem. Wszyscy myśleli, że nikt nie umknie przed sprawiedliwością... a jednak. Po meczu Wiślacy otrzymali karę zakazu wyjazdowego na dwa spotkania, a Lech Poznań musiał wysupłać z kieszeni 30 tysięcy złotych.
 
Są również sytuacje odwrotne, kiedy system spełnił swoje zadanie, na przykład po meczu Polonia Bytom – Legia Warszawa. Po meczu zatrzymany został kibic, który odpalił racę na sektorze gości po zdobytym przez Legionistów golu, czy po spotkaniu Górnik Zabrze – Korona Kielce, gdzie zatrzymano dwie osoby również za odpalenie rac świetlnych. Żeby było jasne: jestem gorącym zwolennikiem pirotechniki na stadionach, a podane przykłady mają na celu tylko przedstawić sprawność systemów monitoringu i identyfikacji w sytuacji naruszenia ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, którą swoją drogą potępiam, bowiem nienawidzę spychania fanatyków do roli kryminalistów.
 
Naprawdę monitoring i systemy identyfikacji przegrywają z szalikiem na twarzy i kapturem na głowie? Te miliony złotych wydawane na owe nowinki techniczne przegrywają ze „sprzętem” wartości co najwyżej stu złotych? To jawna paranoja i kpina ze wszystkich kibiców!
 
Moją mrzonką jest zupełne odrzucenie odpowiedzialności zbiorowej na zasadzie - „Nie możemy ustalić dokładnie, kto to zrobił, więc ulepszamy monitoring i staramy się nie doprowadzić do analogicznej sytuacji następnym razem.” Żeby nie było postawy: „Nie wiemy kto to? Ukarzmy każdego!”. Dobrze wiem, że to nierealne, ale... czy nie mogę sobie pomarzyć? Zbliżają się święta, wtedy ponoć czasem dzieją się cuda...

Przeczytaj również: Zagłębie, co z tą wigilią?


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się