var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia:

Przesłuchanie 2x45.com.pl (16). Dariusz Pawlusiński: Zdarzało się zarwać noc na Kurniku

Autor: przesłuchał Przemysław Michalak
2013-05-04 05:23:30

Dariusz Pawlusiński to najlepszy strzelec lidera I ligi, Niecieczy i czołowy snajper całych rozgrywek na drugim froncie. Uznaliśmy, że warto, by powiedział o sobie coś więcej. - Nie czytam książek, po prostu tego nie lubię. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem jakąś w ręce - przyznaje nam 35-letni pomocnik.

Piłkarski idol: - Lubię oglądać ligi zagraniczne, ale nigdy raczej nie miałem idoli. Wspomnę, że kiedyś, jak byłem młodym chłopakiem, z przyjemnością oglądałem grę bocznego pomocnika Juventusu, Angelo di Livio. Był niski, ale szybki, zwinny, błyskotliwy.

Ulubiony/wymarzony klub: - Jestem już za stary, żeby marzyć o jakimś klubie. Zawsze byłem realistą. Cieszę się z tego, że zagrałem na najwyższym poziomie w Polsce. To marzenie spełniłem dzięki Cracovii i jestem jej za to wdzięczny. Mam do "Pasów" duży sentyment.

Ulubiony trener: - Bardzo sympatyczne wspomnienia mam ze współpracy z Dusanem Radolskim. Utrzymujemy kontakt do dziś, raz na dwa czy trzy tygodnie pogadamy przez telefon lub wymienimy smsy. Radolski cały czas śledzi I ligę i jest pod wrażeniem tego, co dzieje się w Termalice. Pracował w tym klubie, nie zapomniał o nim.

Najlepszy/najważniejszy mecz: - Bardzo miło wspominam swój... ostatni występ w Cracovii. Chodzi o jesień 2010 roku i to pamiętne spotkanie z Bełchatowem. Do 86. minuty przegrywaliśmy 0:2, ale wygraliśmy po moim golu. Wyszło mi pół dośrodkowanie, pół strzał i piłka wpadła do siatki. Nie zapomnę też meczu, w którym namieszał ówczesny kierownik "Pasów" Igor Nagraba, dziś pełniący taką samą funkcję w Górniku Zabrze. Zabawna historia. Graliśmy u siebie z ŁKS, to była druga kolejka. Na inaugurację wystąpiłem od początku, potem jednak trener Stefan Majewski postanowił posadzić mnie na ławce. Igor jednak, chyba z przyzwyczajenia, do protokołu wpisał skład sprzed tygodnia, nazwisko Pawlusiński również (śmiech). Dosłownie na trzy minuty przed wyjściem na boisko zawołał mnie trener Ćmikiewicz i mówi, że mam się szybko przygotować, bo gram od początku. Nie chciano tracić jednej zmiany, zostawili mnie w składzie i to musiało być zrządzenie losu. Zwyciężyliśmy 2:0, a ja zdobyłem obie bramki. Gdy przy jakichś okazjach spotykamy się z Igorem, często wracamy do tego meczu.  

Najważniejszy gol: - Wspomniana bramka z Bełchatowem mogłaby się tu znaleźć, bo dzięki tamtej wygranej nastąpiło mentalne przełamanie w zespole i ostatecznie udało się utrzymać. Trochę goli nastrzelałem, ale ważniejszego chyba nie znajdę.

Rytuał przed meczem: - Zawsze noszę w torbie różaniec. Jestem katolikiem, wychowywałem się w katolickim domu i nie wstydzę się tego. Jeśli wiem, że nie będę mógł pójść w niedzielę na mszę, to wcześniej wejdę na chwilę do kościoła, by pomodlić się w ciszy.

Najlepszy dowcip lub anegdota z szatni: - Jestem spokojnym człowiekiem, taki jest mój sposób bycia. Absolutnie nie należę do wodzirejów w szatni, trudno mnie zaliczyć do duszy towarzystwa. Oczywiście zdarzały się śmieszne sytuacje, ale żadna nie zapadła w pamięci na tyle, żeby ją wyróżnić.

Najlepszy obecnie piłkarz I ligi: - Nasz napastnik Emil Drozdowicz. Chciałbym, żeby jego kariera nabrała przyspieszenia, bo naprawdę ma papiery na grę. Jak dotąd jego potencjał nie do końca został wykorzystany w Ekstraklasie. Prezentuje wysoki poziom pod względem szybkościowym, technicznym i fizycznym. Bardzo go lubię i życzę mu, żeby zaistniał na najwyższym szczeblu.

Najładniejszy stadion I ligi: - Cracovii rzecz jasna.

Gdybym nie był piłkarzem, to... - Żadnej pracy się nie boję. Mam zdrowe ręce i zdrowe nogi, więc jakoś bym sobie poradził. Zawsze stawiałem na piłkę i udało mi się zostać profesjonalistą. Kontuzje mnie omijały i po części zrealizowałem to, co zakładałem na początku. Jak mówiłem, marzeniem zawsze była Ekstraklasa i ono się spełniło. A gdyby moje losy potoczyłyby się inaczej, mógłbym robić wiele rzeczy. Nie mam jakichś wyjątkowych zdolności w innych dziedzinach, więc nie sposób przewidzieć, w jakim zawodzie bym pracował. 

Najlepsi kumple wśród kolegów po fachu: - Mam bardzo dobry kontakt ze wszystkimi, z którymi gram. Z Niecieczy mogę wyróżnić Karola Piątka, a tak poza tym to Łukasz Skrzyński z Zawiszy, Marcin Cabaj z Sandecji, Arkadiusz Baran ze Stali Rzeszów. Ogólnie otaczam się ludźmi, z którymi występowałem w jednej drużynie. Jesteśmy bliskimi znajomymi, choć na wakacje razem nie jeździmy, bo każdy ma rodziny i dzieci, trudno to wszystko zgrać. Ale gdy jest okazja się spotkać, pójść na małe piwo, to zawsze chętnie się zgadujemy. Krótki telefon, pięć minut i już, nikogo nie trzeba namawiać (śmiech).

Hobby: - Na pierwszym miejscu rodzina. A na drugim gry komputerowe. Uwielbiam grać na Kurnik.pl w różnego rodzaju karty i tym podobne. Sprawia mi to dużo frajdy, mogę odreagować codzienny stres. Nie powiem, zdarzało się zarwać noc na Kurniku, ale to raczej dawniej. Czasami jak wracałem z meczu, to grałem nawet do 3-4 rano. Potrafię spędzić na tym pięć godzin, nawet więcej (śmiech). Strzelanki czy FIFY to nie dla mnie. Syn nieraz zachęca, ale w tym jestem zielony. Nawet nie biorę pada do ręki, bo już na starcie stoję na straconej pozycji. Musiałbym solidnie potrenować, żeby stanąć w szranki.

Ulubiona potrawa: - Jestem wszystkojedzący. Lubię kuchnię mojej żony. To kuchnia ogólna, wszystko mi smakuje. Nie jestem francuskim pieskiem, który mówi, że tego, tego i tego jeść nie będzie. Polegam na ręce żony.

Ulubiona muzyka/wykonawca: - Nie gustuję szczególnie w konkretnym gatunku. Generalnie lubię polską muzykę. Nie jakiś hip-hop i takie tematy, tylko raczej lekka, przystępna nuta, która dominuje w radiu.

Ulubiona książka: - Nie czytam książek, po prostu tego nie lubię. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem jakąś w ręce. Czasami, gdy jedziemy na mecz, pożyczę coś na chwilę. Ostatnio ktoś miał biografię Andre Agassiego. Przejrzałem ją, ale żeby się w to zagłębiać - nie ma szans. Nie chce mi się czytać, za duże lenistwo. Żona dla odmiany pochłania książki, może kiedyś mnie tym zarazi.

Ulubiony film: - Ogólnie polskie komedie. "Kilera" mogę katować całymi dniami. Nawet "Czterech pancernych" lubię.

Prawica, lewica, centrum? - Nic. Zero polityki. Wiadomości w telewizji oglądam, w życiu zdecydowanie bardziej jestem konserwatystą niż jakimś tam postępowcem, ale na co dzień zupełnie nie interesuję się polityką. Na wybory też nie chodzę, byłem raz czy dwa razy w życiu.

Zamach w Smoleńsku, czy katastrofa w Smoleńsku? - O jejku... Katastrofa. Nie chce mi się wierzyć, żeby ktoś w tym maczał brudne palce. Mam nadzieję, że więcej już takich tragicznych zdarzeń w dziejach Polski nie będzie.

Wierzący czy ateista? - Wierzący i praktykujący. Jak tylko mogę, w niedzielę jestem w kościele. Jeśli nie mogę, staram się iść w sobotę na mszę lub przynajmniej na modlitwę. Byłem ministrantem, służyłem do mszy. Nie doszedłem jednak do wyższych stopni, przestałem jak miałem 13-14 lat.

Moja największa zaleta: - Żona mówi, że odpowiedzialność. Mam ją, mam trójkę dzieci. Skoro zdecydowałem się na założenie rodziny, muszę zapewnić jej spokojny byt.

Moja największa wada: - Pesymizm, zarówno w życiu jak i na boisku. Ostatnio trochę mniej, ale były momenty, w których ten pesymizm przybierał na sile. Końcówka pobytu w Cracovii to zupełny brak wiary, że coś się odmieni na lepsze. Najgorzej jednak było w GKS Bełchatów, niewiele brakowało, żebym skończył z graniem. Stało się inaczej, bo jednak nie potrafiłem odpuścić, byłem zawzięty. Chciałem udowodnić, że mój wysiłek nie pójdzie na marne. W sezonie 2002/03 znalazłem się w psychicznym dołku i w pewnym momencie powiedziałem sobie, że albo uda mi się załapać na dłużej do składu, albo daję sobie spokój. Graliśmy w ówczesnej II lidze, a ja często siedziałem na ławce. Ostatnio o tym myślałem, bo Nieciecza grała ze Stomilem, a wtedy największego doła miałem właśnie po meczu w Olsztynie. Całe spotkanie przesiedziałem na ławce, było kiepsko. Na szczęście w końcu karta się odwróciła. W następnym sezonie strzeliłem dziewięć goli, w kolejnym pięć i przeszedłem do ekstraklasowej Cracovii. Cieszę się, że wytrzymałem i dzięki temu jestem tu, gdzie jestem i mam sporo miłych wspomnień.

Ideał kobiety: - Ładna buzia, duże piersi, ładna pupa. I wszystko się zgadza. To mam w domu i niczego więcej nie potrzebuję.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się