var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia:

Tadeusz Fogiel wspomina Romana Hurkowskiego. "Był niedoceniany"

Autor: wysłuchał Przemysław Michalak
2010-12-22 13:20:22

22 grudnia. Środa. Godzina 13:20. Wtedy rozpocznie się pogrzeb Romana Hurkowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich dziennikarzy sportowych ostatniego półwiecza. Swojego wielkiego przyjaciela wspomina na naszych łamach Tadeusz Fogiel, menedżer od lat mieszkający i działający we Francji.

***

"Hurek" pracował w "Przeglądzie Sportowym", później przez długie lata w "Piłce Nożnej" i na wielu portalach internetowych. Założył nieistniejący już portal e-boisko.pl, a stało się to dzięki Panu Waldemarowi Kicie, obecnemu właścicielowi i prezesowi FC Nantes. 

Romek był wielkim kibicem polskiej reprezentacji, ja również. Pamiętam Igrzyska Polonijne w Krakowie jakieś 35 lat temu. Tam się spotkaliśmy i zaczęliśmy dzielić się piłkarską pasją. Interesował nas przede wszystkim polski futbol. I tak rozpoczęliśmy naszą współpracę. 

Zawsze chodziło nam o dobro polskiej piłki i jej dobrą reklamę. Chcieliśmy futbolu czystego, prawdziwego - tego najlepszego. Redaktor Hurkowski zwalczał wszystkie machlojki i przekręty, jakiego rodzaju by nie były. Ja również starałem się, jak tylko mogłem, pomóc futbolowi nad Wisłą. Na różne sposoby, jak choćby poprzez zapraszanie do Francji młodzieżowych reprezentacji, a raz nawet pierwszej za kadencji Andrzeja Strejlaua. Rozegrano mecz w Paryżu, później doszło do rewanżu w Poznaniu. Sądzę, że Romek doceniał moje działania i dlatego przez cały ten czas nasza znajomość się utrzymywała. Jej ukoronowaniem siedem lat temu był mecz oldbojów Polski i Francji, który odbył się na stadionie Legii. Romek bardzo się do tego przyczynił, kontaktując się z piłkarzami i sprowadzając ich na to wydarzenie.

Roman zasługiwał na większe uznanie wśród ludzi. Jakoś nie potrafił o to zawalczyć. Był za mało ceniony w środowisku. Miał coś takiego w swoim charakterze, co nie przyciągało do niego tłumów. Może to, że często mówił, co myśli, choć nie powiedziałbym, że był konfliktowy. Ale tą szczerością przysparzał sobie więcej wrogów niż przyjaciół. Śmiało mógłby być na najwyższym miejscu w hierarchii, mieć etat w jakiejś poważnej gazecie lub telewizji. Nie umiał w tym nowoczesnym świecie rozpychać się łokciami, żeby wywalczyć swoje miejsce. Czekał chyba, aż ktoś doceni jego kompetencje, umiejętności i fachowość. Nie doczekał tego. Dopiero po śmierci posypały się komplementy.

W naszym przypadku działała myśl przysłowia "kto się czubi, ten się lubi". Nie zawsze było łatwo, ale jak wiadomo, nie ma ludzi doskonałych. Te 36 lat minęło tak szybko... Szkoda, bo "Hurek" mógłby jeszcze na pewno kilka lat poświęcić dla dobra polskiej piłki.

Gdy próbowałem nawiązać kontakt z którąś z polskich reprezentacji, by coś zorganizować, to Romek był pierwszą osobą, do której się zgłaszałem. Miał bardzo dobry kontakt ze świetnymi piłkarzami. Wiedział, jak do nich mówić. Prawie wszystko, czego się dotknął, mu wychodziło. A trzeba podkreślić, że był bardziej obiektywny i uczciwy w tym, co pisał o innych. Czasami było to w bardzo ostrym tonie, ale dziś w polskiej demokracji takie wyrażanie poglądów chwilami jest niezwykle potrzebne. Nie szukał przy tym sensacji za wszelką cenę, ale pisał tak, jak mu dyktowało jego sumienie.

Chciałbym Romanowi podziękować za całokształt naszej współpracy. Też mu trochę w temacie piłki zawdzięczam. Zawsze śmiało korygował błędy i nieraz sam mu sugerowałem, żeby zerknął na dany tekst. Jego opinia była dla mnie niezwykle ważna, bo wiedziałem, że posiadał olbrzymie kompetencje. Naprawdę. 

Po raz ostatni widzieliśmy się z Romkiem, gdy zaczynał pracę na jednym z łódzkich uniwersytetów jesienią tego roku. Jedliśmy śniadanie. Zaproponował, żebym przyjechał na jeden z wykładów i opowiedział trochę o mediach francuskich, tamtejszym rynku mediów. Mieliśmy to w planie na wiosnę. Teraz chyba nic z tego nie będzie.

Przy każdej okazji przesyłam jego niektóre kursy i artykuły, z których zawsze można się czegoś nauczyć. Miał zamiar wydać podręcznik dla młodych dziennikarzy i to byłoby coś bardzo dobrego. Nie zdążył...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się