var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia:

Przesłuchanie 2x45.com.pl (18). Jacek Kiełb: Z bejsbolem za gejami nie chodzę, ale ich obnoszenie się jest niedopuszczalne!

Autor: przesłuchał Przemysław Michalak
2013-07-25 06:59:13

Zaczął się nowy sezon ligowy, więc i my po dwóch miesiącach przerwy wracamy z naszymi przesłuchaniami. Jacka Kiełba męczyliśmy ponad pół godziny. Okazało się, że ma nietypowe hobby: - Od jakiegoś czasu najwięcej wolnego poświęcam na strzelanie z wiatrówek. Mam dwie długie i dwie krótkie. Najczęściej celuję do butelek - zdradza skrzydłowy Korony Kielce.

Piłkarski idol: - Alessandro Del Piero. Może nie miałem całego pokoju w jego plakatach, ale odkąd zacząłem oglądać Juventus z nim w składzie, trzymałem za niego kciuki – razem z moim ojcem. Dziś została sympatia do Włocha, pojawiło się wielu nowych świetnych zawodników, ale i tak najbardziej swoje cały czas robi Cristiano Ronaldo.

Ulubiony/wymarzony klub: - Ulubiony polski klub to chyba wiadomo (śmiech). Z zagranicznych wcale nie wymienię Juventusu, tylko Manchester United. Jakoś lubię ten klub, sam do końca nie wiem, dlaczego. Ewentualnie dodałbym jeszcze Real Madryt.

Ulubiony trener: - Z polskich trenerów ogromnym szacunkiem darzę Włodzimierza Gąsiora, bardzo dużo mu zawdzięczam. Z zagranicznych – Jose Mourinho. Wielu go nie lubi, ale ja cenię Portugalczyka za charakter i podejście do pracy. Szanuję go – nie za to, jaki jest teraz, a jaki był wcześniej, zanim doszedł na szczyt. Zaczynał jako tłumacz, by z czasem zostać The Special One. Imponujące.

Najlepszy lub najważniejszy mecz: - Wiem, że nie wolno formułkowo odpowiedzieć, ale wciąż czekam na ten najlepszy. Każde kolejne spotkanie jest najważniejsze. Skoro jednak ma być konkret, powiem tak: najważniejsze są mecze z Wisłą Kraków. Ten poniedziałkowy również.

Najważniejszy gol: - W Krakowie z Wisłą, po mojej efektownej bramce wygraliśmy 1:0. Ten gol dał mi najwięcej radości.

Rytuał przed meczem: - Zawsze przy wychodzeniu na boisko muszę się przeżegnać. Bez tego byłoby mi bardzo ciężko. Tylko tyle, nie mam żadnych amuletów. Lubię jeszcze muzyki posłuchać, ale ona nie jest konieczna.

Najlepszy dowcip lub anegdota z szatni: - Sporo tego było. Czasami padam ofiarą kawałów, ale częściej je robię. Jakiś czas temu jeden był dość zabawny, tyle że też głupi, więc nie będę o nim opowiadał. Co do innych, jak chyba w każdej szatni, były różne akcje z Bengayem. Gdy miałem 18 lat, ktoś wysmarował mi tym gacie - chyba Łukasz Załuska, ale dowodów nie mam (śmiech). Na szczęście od razu się zorientowałem i je zdjąłem. W odwecie trzem starszym zawodnikom, już takim koło trzydziestki, zrobiłem to samo. Oni kłócili się potem między sobą i wzajemnie oskarżali. Nikomu nie przyszło do głowy, że młody Ryba mógłby wywinąć taki numer. Do tej pory się nie przyznałem (śmiech).

Najlepszy obecnie piłkarz Ekstraklasy: - Wcześniej był to Edi Andradina, ale ma już praktycznie 40 lat i powoli schodzi ze sceny. Niech więc będzie Wladimer Dwaliszwili. Jako napastnik ma wszystko – dobra gra z obu nóg, zastawka, dobrze łączy siłę z umiejętnościami.

Najładniejszy stadion Ekstraklasy: - PGE Arena w Gdańsku. Naprawdę ładny stadion.

Gdybym nie był piłkarzem, to… - Malowałbym obrazy (śmiech). Nie mam pojęcia! Zawsze się bałem o tym myśleć. Nie mam żadnych innych talentów, może ewentualnie jakiś inny sport – tenis stołowy lub ziemny. Kiedyś trochę próbowałem grać, nawet nieźle mi szło, ale nie aż tak, żeby myśleć o zawodowstwie.

Najlepsi kumple wśród kolegów po fachu:
- Wiadomo, że to ludzie związani z Koroną, dość liczne grono. Paweł Kal, Kamil Kuzera, Krzysiu Kiercz, Piotrek Gawęcki, Damian Rożej, który kiedyś grał w Kielcach, jesteśmy rówieśnikami, razem wchodziliśmy do pierwszego zespołu. Cały czas mamy dobry kontakt. Do tego jeszcze Maciej Korzym, Paweł Golański, Tomek Lisowski. To chyba cała ekipa, z którą tak mocniej trzymam, choć atmosfera w szatni Korony ogólnie jest świetna.

Hobby: - Na pewno PlayStation, choć swojego już nie mam. Teraz na parę dni pożyczyłem konsolę od Pawła Kala, ale niedługo muszę ją oddać. Od jakiegoś czasu jednak najwięcej wolnego poświęcam na strzelanie z wiatrówek. Mam dwie długie i dwie krótkie. Nieraz leżę na łące z dziewczyną i walę do wszystkiego, co się rusza (śmiech). Żartuję oczywiście. Chodzi o nieruchome cele.

Niedaleko mojego osiedla jest sympatyczny las i fajna łąka. Dziś [we wtorek] też tu jestem. Tym razem z dziewczyną, najczęściej towarzyszą mi kumple. Na razie nie uczestniczyłem w żadnych polowaniach czy czymś podobnym, ale zaczyna mnie to kręcić i będę chciał zabrać się za ostrą broń. W tym przypadku trzeba już jednak udać się na strzelnicę. Ogólnie to strasznie wciągające zajęcie. Sam nie jeżdżę, z towarzystwem bardzo chętnie. Zawsze wtedy jakiś zakład pójdzie, jest rywalizacja. Butelki nie są regułą, czasami używamy też kartonów z ludzkimi sylwetkami jak w amerykańskich filmach.
 
Jak się zaczęło? Jakiś czas temu spontanicznie kupiłem długą wiatrówkę, pojechaliśmy z kumplem i zaczęliśmy strzelać. Kiedyś mieliśmy zabawną sytuację. Podjechał samochód, wyszedł mężczyzna koło 30 lat i jakaś kobieta. Facet pyta, co my tu robimy. My, że nic, tylko sobie strzelamy. Myśleliśmy, że oni też chcą, bo już nieraz ktoś przechodzący chciał spróbować i przeważnie nie odmawialiśmy. Akurat celowaliśmy do butelek i zaproponowaliśmy im, żeby spróbowali. Facet odpowiedział jednak, że oni wolą z ostrzejszej broni. Wtedy już wiedziałem, że to policja po cywilu przyjechała, żeby sprawdzić, co się dzieje. Gościu się zresztą potem sam przyznał. Oddał trzy strzały i… w nic nie trafił, a my z kumplem trafiliśmy od razu po pierwszej próbie. Trochę lipa jak na zawodowca, siara straszna. A nie mieliśmy dalekiego celu, jakieś 70 metrów.

Ulubiona potrawa: - Generalnie kuchnia włoska: makarony, pizza czasami również. Najlepsza jest z łososiem.

Ulubiona muzyka: - Różnie. Disco polo – dobre do zabawy. Przy hip-hopie dobrze się motywuję przed meczem. Nie stronię od tego, co leci w radiu. Nie lubię tylko metalu, takiej muzyki nie potrafię słuchać.

Ulubiona książka: - Ostatnio spore wrażenie zrobił na mnie tytuł „Trafiona przez piorun”, świadectwo pewnej kobiety. Czytałem też ciekawą książkę o jednym komandosie, który opowiadał o Bin Ladenie, ale nie pamiętam tytułu.

Ulubiony film:
- Oglądałem tyle filmów, że nie wiem, który jest ulubiony (śmiech). Z ostatnich – „Zamiana ciał”, fajna komedia. „Kac Vegas” jedynka i dwójka też dobre. Gatunkowo najbardziej lubię komedie i horrory, tyle że po nich czasami naprawdę ciężko zasnąć. Jakieś historie o wampirach mnie nie ekscytują, ale na przykład „Paranormal Activity” czy „Nieznajomi” miażdżą niesamowicie. Niezłe schizy po nich miałem.

Prawica, lewica, centrum? - W politykę wolę się nie mieszać. Niektórzy z tych, którzy już się wmieszali, powinni zrobić to samo. Nie wszyscy się do tej roli nadają. W telewizji, gdy zaczyna się coś o polityce, zupełnie się wyłączam. Wiadomo, z kim kibice jadą, ja trzymam ich stronę, czyli bliżej mi do prawicy. Na przykład obnoszenie się gejów ze swoją orientacją jest dla mnie absolutnie niedopuszczalne. Kto się tam chce z kim pukać, niech się puka, jego sprawa, z bejsbolem ganiać nie będę. Ale niech to robi za zamkniętymi drzwiami w czterech ścianach, nie chcę o tym wiedzieć. A już jakieś „małżeństwa” czy adopcje – nigdy w życiu! Trudno byłoby mi wytrzymać, gdybym zobaczył na ulicy gości eksponujących genitalia czy całujących się. Jak widzę nieraz te parady, niedobrze mi się robi. Mam sporo kumpli policjantów i strasznie się żalą, bo jeszcze muszą to towarzystwo ochraniać, taka praca. W tym temacie jestem zdecydowanie na NIE. Adopcja dzieci przez homoseksualistów to już byłaby tragedia. Nie wyobrażam sobie, że dziecko będzie kiedyś mówiło „mam super rodziców, mili panowie”. Trzeba te dzieci chronić, to byłaby ich wielka krzywda, choćby ze względu na pociski w szkole. W Polsce na razie tego nie ma i oby tak zostało. Sądzę, że zdecydowana większość społeczeństwa jest tego samego zdania.

Zamach w Smoleńsku, czy katastrofa w Smoleńsku? - Nie mam zdania. Oglądałem chyba trzy programy na ten temat i w każdym uważano, że to jednak mógł być zamach. Jednoznacznych dowodów ciągle nie ma, więc człowiek woli myśleć, że jednak doszło do nieszczęśliwego wypadku. Na razie się tego trzymam. Niejasności w śledztwie jest całe mnóstwo, dlatego nie można wyrokować. Jedni z całą pewnością twierdzą, że to wypadek, drudzy, że na pewno zamach. Ja ciągle nie wyrobiłem sobie opinii.

Wierzący, czy ateista? - Wierzący, od czerwca 2012 roku. Jestem z tego bardzo dumny. Uwierzyłem w Boga, staram się modlić i chodzić do kościoła. Wiadomo, że nie jestem osobą święta, nie zawsze dobrze postępuję, ale próbuję żyć poprawnie, żebym mógł spokojnie spojrzeć w lustro. Wcześniej wstydziłbym się przyznawania do wiary, ale od ponad roku jestem człowiekiem nawróconym. Pojechałem do Medjugorie, dużo osób się tam nawraca, też tego doświadczyłem. W planach są wyjazdy do innych świętych miejsc, ale pomału. Na razie mam problemy z płynnością finansową, od jedenastu miesięcy nie dostałem pensji, więc nigdzie nie wyjadę (śmiech). Dobrze, że jeszcze na śrut starcza.

Wracając do Medjugorie. Namówiła mnie mama, która była tam z przyjaciółką i przyjechała odmieniona. Pochodzę z rodziny katolickiej, ale to był tzw. wierzący, niepraktykujący, takie trele-morele. Jeśli w coś naprawdę wierzysz, to na poważnie. Czuję, że teraz wszystko w moim życiu właściwie się ułożyło. Najważniejszy jest Bóg, wiem, że on istnieje. Później jest rodzina, a cała reszta to tylko dodatek. Wcześniej patrzyłem na to z innej strony. W sumie dobrze się to zbiegło, bo przy dużych problemach finansowych umiem spojrzeć na sprawę z dystansem. Przedtem byłem gościem, dla którego najważniejszy nie był Bóg, tylko inne rzeczy – piłka, kasa, dziewczyny, pokazanie się. Nie miałem konkretnego celu i oparcia w życiu, to mnie trochę gubiło. Inna sprawa, że wiele rzeczy łatwo mi przychodziło, co nie sprzyjało pokorze.

Moja największa zaleta: - Kurczę, nie mam zalet (śmiech). Poczekaj, zapytam mojej Gosi. … Też mówi, że nie mam zalet. Nie wiem, może upartość. Jeśli chcę coś osiągnąć, sumiennie i konsekwentnie do tego dążę.

Moja największa wada: - Poczekaj, Gosia już mi listę szykuje, zrobimy TOP 10. - Że ja egoistą jestem?! Dlaczego? Dziewczyna mówi, że w naszym związku zawsze musi być tak, jak ja chcę. Jeśli mamy jakiś spór, koniec końców i tak stawiam na swoim.

Ideał kobiety: - Jennifer Aniston, super się trzyma. Bardzo mi się podobają kobiety z brązowymi oczami, mam do takich słabość. Moja Gosia ich nie ma, może to i dobrze, bo wtedy byłbym już zupełnie owinięty wokół jej palca, a tak jeszcze potrafię się postawić (śmiech).


Poprzednie przesłuchania:
1. Łukasz Surma
2. Daniel Gołębiewski
3. Janusz Gol
4. Michał Janota
5. Paweł Wszołek
6. Damian Zbozień
7. Sebastian Mila
8. Paweł Golański
9. Arkadiusz Piech
10. Marcin Kaczmarek
11. Tomasz Wróbel
12. Dawid Plizga
13. Przemysław Pietruszka
14. Rafał Boguski
15. Paweł Abbott
16. Dariusz Pawlusiński
17. Wojciech Kędziora


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się