var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

Andrzej Iwan: Brać Sernasa lub Sotirovicia. Nawet za milion euro!

Autor: rozmawiał Przemysław Michalak
2011-01-06 02:18:11

- Mariusz Pawełek na pewno nie zasłużył na podwyżkę, a Paweł Brożek powinien odejść już wcześniej - stwierdza Andrzej Iwan w rozmowie z 2x45.com.pl. Ze świetnym niegdyś napastnikiem, a dziś wziętym komentatorem telewizyjnym rozmawiamy o Wiśle i nie tylko. Polecamy!

2x45.com.pl: - Już ponad pół roku temu mówił Pan, że Paweł i Piotr Brożek powinni odejść z Wisły. Teraz Pana życzenie stało się faktem...
Andrzej Iwan:
- Liczyłem nawet na wcześniejsze odejście Pawła. Mówiąc to wtedy myślałem przede wszystkim o dobru tego zawodnika. Nie tyle może klubu, bo Paweł wcześniej dwukrotnie był królem strzelców i stanowił o sile ofensywy Wisły. Z czasem natomiast ewidentnie zaczęły się niesnaski i coraz słabsze wyniki drużyny były też jego udziałem. Wyglądał na coraz bardziej sfrustrowanego, a niestety status gwiazdy mu wystarczał. Cieszę się, że doszło do tego transferu. Skorzystają na nim zarówno bracia Brożkowie jak i klub. Wisła powinna jednak żałować, że nie puściła Pawła wcześniej, kiedy była naprawdę konkretna oferta z Fulham, na pewno dużo lepsza od tej z Turcji. Bo w końcu nie wiemy, czy Trabzonspor zapłacił za tę dwójkę 2,5 miliona euro, czy może cztery miliony... 

 - Załóżmy, że tylko dwa miliony. Liczmy na ten moment półtora miliona za Pawła i pół miliona za Piotra, który ostatnio był tylko rezerwowym. To chyba nie jest mało?
 - Oczywiście, że nie. Powiedzmy wprost: Wisła rozpoczęła intensywną przebudowę drużyny, robiąc latem dużo zakupów. Nie wszystkie okazały się przemyślane. Wykonując tyle ruchów kadrowych trzeba też pamiętać, że gdzieś tych wszystkich piłkarzy trzeba pomieścić i nie zawsze się udawało. Kierunek zmian w zespole, w jego mentalności, to kierunek ciężkiej pracy. Może nie aż tak ciężkiej jak za Dana Petrescu, ale jednak. Uzyskane pieniądze na pewno przydadzą się, żeby kupić następców pasujących do tego schematu. Nie będzie to łatwe, bo teraz dobry napastnik naprawdę sporo kosztuje, ale w takim układzie nie wahałbym się ani chwili wydać nawet miliona euro na Darvydasa Sernasa z Widzewa lub Vuka Sotirovicia ze Śląska. To zawodnicy znakomicie wyszkoleni i idealnie pasujący do stylu gry, jaki Wisła - tak sądzę - będzie prezentować już wiosną, czyli futbolu efektownego i zarazem efektywnego. 

 - Czyli w każdym razie nie dołącza się Pan do licznego grona kibiców, którzy twierdzą, że działacze ostatnimi ruchami strzelają sobie w stopę?
 - No popatrzmy chociażby na ostatnie dokonania Pawła Brożka. To była ostatnia szansa, by jeszcze coś na nim zarobić. On czuł się nasycony. Paweł i Piotrek, chłopcy z małej miejscowości, przez kilka lat mieli status gwiazd w wielkim polskim klubie, znanym również poza naszym krajem. Nie wiem, czy trener Robert Maaskant byłby w stanie  jeszcze zmobilizować Pawła do większego wysiłku. Mówię jedynie o nim, bo odkąd Holender przyszedł do Wisły, Piotr był kandydatem do odejścia - za dobre pieniądze. I obaj odeszli za dobre pieniądze. To po prostu dalszy ciąg polityki klubu. Skoro zdecydowano się sprzedać latem niemalże w jednym momencie Marcelo i Arkadiusza Głowackiego, sprzedaż Brożków z pewnością nie jest gorszym krokiem od tamtego. Myślę, że Wisła dobrze zrobiła, a bracia w nowym otoczeniu, kiedy nie będą mieli z kim się kłócić, wzniosą się na wyższy poziom. Inna sprawa, że lubili też kłócić się ze sobą. W Turcji na początku tylko to im pozostanie (śmiech). Z resztą piłkarzy nie będą mieli jak się dogadać. No i będą musieli bardziej uważać na gesty, na kibiców. To nie jest Polska, tam czasem na trybunach zaplącze się karabin maszynowy pod kurtką i może być różnie. Że o kamieniach nie wspomnę.

 - A co z Mariuszem Pawełkiem? Jest po kim płakać? Wielu fanów Wisły na niego psioczyło, a teraz jest zawiedzionych jego odejściem...
 - Czytam czasem komentarze kibiców w internecie. Często są one strasznie paradoksalne. Ten sam gość po jednej kolejce był w stanie zabić Pawełka, a tydzień później, po kilku dobrych interwencjach tego bramkarza, wychwalał go pod niebiosa. Uważam, że można było rozmawiać z Mariuszem, ale na pewno nie zasłużył na podwyżkę! Nie może być tak, że 4,5 roku się bumeluje. Nie odmawiam mu ochoty do pracy, jednak przez tak długi czas nie pokazał, że warto bez namysłu dać mu lepszą gażę. Dopiero ostatnie trzy miesiące rzeczywiście były dobre w jego wykonaniu, ale za całokształt bez dwóch zdań nie zasłużył na podwyżkę. Pewnych rynkowych zasad trzeba się trzymać, bo u nas piłkarze są strasznie rozpieszczani jeśli chodzi o warunki finansowe. 

 - Mamy teraz świeży przykład Grzegorza Bonina.
 - No właśnie. Jak popatrzymy na Bonina czy Szymona Pawłowskiego, widzimy zawodników, którzy tak naprawdę nic nie osiągnęli. Weźmy tego ostatniego. Nadal uchodzi za wielki talent i dobrze. Ale niech dostaje kolejne podwyżki w miarę rozwijana się, a nie od razu ma dostać taką kasę jakby zagrał już 50 meczów w reprezentacji, był cały czas najlepszym strzelcem drużyny, kapitanem, ostoją i nie wiadomo, czym jeszcze. To niesamowite paradoksy. Kluby, nieraz klepiące biedę, obiecują wirtualne pieniądze, po to, by utrzymać wpływy ze sprzedaży praw telewizyjnych i tak dalej. A dzięki tym pieniądzom żyją nie tylko piłkarze, ale wszyscy inni pracownicy klubów. Stąd czasem takie ruchy, z pozoru kompletnie bez sensu. Te ruchy powinny być kontrolowane przez komisję licencyjną, ale tu po staremu - ręka rękę myje, kolesiostwo na całego.

 - Ale to chciałby Pan, żeby wprowadzić przepis zabraniający oferowania pensji powyżej jakiejś kwoty?  Czy lepiej przemówić prezesom klubów do rozumu, że nie ma po co przepłacać?
 - Liczę przede wszystkim na cichą zmowę prezesów. Tu już nie chodzi o nic oficjalnego, bo z tym jest różnie. Wiele razy oficjalnie zgłaszano propozycje zmian w PZPN, żeby ukrócić pewne praktyki i nic. Przede wszystkim mamy szalone prowizje menedżerskie. A dalej - utrzymywanie ciągle w Ekstraklasie zawodników, którzy naprawdę nie prezentują nawet poziomu pierwszoligowego, a wciąż przewijają się przez ekstraklasowe kluby. Wielu graczy w I lidze też zarabia bardzo duże pieniądze. Dziwna struktura ta nasza polska piłka. Jeszcze o tych agentach. No przecież każdy piłkarz w naszym kraju potrafi mówić i czytać po polsku! Chyba że jest analfabetą, wtedy trudno, niech już weźmie sobie menedżera, ale w takim układzie niech menedżer kasuje więcej niż on. W praktyce pewnie bywają przypadki, że agent bierze połowę z całego transferu, jeśli ma dobre układy w klubie. I później wepchnie gdzieś jakiegoś Wasiluka na trzy lata i tak sobie na nim cały czas zarabia.

 - Dwa lata temu mieliśmy w Cracovii sytuację, w której niemal cały zimowy zaciąg pochodził od jednego znanego agenta piłkarskiego....
 - I czy trzeba tu coś więcej komentować? Za coś takiego na pysk powinien wylecieć ten, kto kontraktował tych wszystkich zawodników. To jest marnowanie pieniędzy właścicieli i zwyczajne ich oszukiwanie. 

 - Wróćmy jeszcze do trójki odchodzącej z Wisły. Turcja to Pana zdaniem jest jakaś szansa na większa karierę, czy jednak więcej kasy, a mniej klasy w tej lidze?
 - Na razie daleko nam jeszcze, żebyśmy mogli się porównywać do tamtejszej ligi. Trabzonspor to oczywiście prowincja - nie Europy, bo to Azja - ale ten klub ma realne szanse na grę w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Obecnie prowadzi w tureckiej ekstraklasie. Turecki futbol stoi dość wysoko. Chętnie zaproponowałbym rządowi i PZPN rozwiązania, które około dziesięć lat temu zastosowano nad Bosforem, czyli na przykład ograniczenie podatków, sprowadzanie sławnych piłkarzy. Oni mogliby zapewnić tłumy na stadionach, bo jak tak dalej pójdzie, na naszych pięknych obiektach za jakiś czas będą gościć tylko dziennikarze i przepłacane polskie gwiazdy. Kibice nie będą chcieli ich oglądać. Sądzę więc, że Turcja nie może równać się z Hiszpanią, Anglią czy Niemcami, ale z pewnością znajduje się w grupie czołowych lig Europy.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się