var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia:

Przesłuchanie 2x45.com.pl (21). Seweryn Gancarczyk: Pierwszy rok na Ukrainie był najgorszy, nieraz stawałem do bitki

Autor: przesłuchał Przemysław Michalak
2013-09-13 02:33:31

- W szkole przechodziłem fazy typu Nirvana czy heavy metal, nosiłem modny wtedy wojskowy plecak z naszywkami różnych zespołów. Nie byłem jednak muzycznym fundamentalistą, nie wkręciłem się mocniej w tę subkulturę - opowiada w naszym kolejnym przesłuchaniu obrońca Górnika Zabrze, Seweryn Gancarczyk.

Piłkarski idol: - Zawsze był nim Roberto Carlos. Chyba wiadomo, dlaczego: ta sama pozycja, lewa obrona. Te rajdy, ta świetna noga... Jako dorastający piłkarz byłem w niego zapatrzony. Długo ćwiczyłem jego strzał z meczu przeciwko Francji i szczerze mówiąc, nawet nieźle mi to wychodziło. Będąc na Ukrainie, bramek z tego za bardzo nie zdobywałem, ale często było duże zagrożenie. Potem - już w Metaliście Charków - przeszedłem na strzały techniczne, nad murem. Siła strzału zaniknęła, jednak chyba dobrze się stało, bo w ten drugi sposób nazbierałem więcej goli.

Ulubiony/wymarzony klub
: - Oczywiście Real Madryt! Kibicuję mu, odkąd pamiętam. Chciałem grać w tym klubie, aczkolwiek jeśli chodzi o bardziej realne sprawy, zawsze marzyłem o sprawdzeniu się w Anglii. Do dziś imponuje mi tamtejszy styl gry, żywe, twarde mecze, walka na każdym metrze boiska. Fascynowało mnie to. Nie udało się tam trafić, szkoda. Mówię w trybie dokonanym, bo nie już się nie łudzę co do transferu.

Ulubiony trener: - Współpracowałem z mnóstwem szkoleniowców, więc nie chcę się wypowiadać. Każdy ma swój warsztat, a my jesteśmy od tego, żeby się dostosować. Nikogo nie pochwalę, nikogo nie skrytykuję.

Najlepszy lub najważniejszy mecz: - Na pewno jednym z najważniejszych był rewanż z Besiktasem Stambuł w eliminacjach Pucharu UEFA w sezonie 2008/09. Na wyjeździe przegraliśmy 0:1, ale u siebie wygraliśmy aż 4:1, a ja strzeliłem ostatniego gola. Dzięki temu awansowaliśmy do fazy grupowej. Wtedy drużyna dopiero się budowała, to był nasz pierwszy sezon w pucharach. Miłe wspomnienia, bo potem graliśmy z Olympiakosem, Herthą czy Benfiką. Nigdy nie zapomnę daty 18 grudnia 2008 roku. Po południu urodził mi się syn, a wieczorem mierzyliśmy się na wyjeździe z Benfiką i zwyciężyliśmy 1:0. Oczywiście była kołyska.

Najważniejszy gol: - Kiedyś graliśmy z Howerłą Użhorod na jej stadionie. Wygraliśmy skromnie po moim trafieniu z rzutu wolnego w doliczonym czasie. Bramka z Besiktasem też ważna, ale ona jednak była już na 4:1, nie miała aż takiej wagi.

Rytuał przed meczem: - Muszę się przespać, przynajmniej tę godzinę czy dwie. Jeśli mecz gramy na przykład o 18:00, to przeważnie już o 13:00 jest po odprawie i obiedzie, mamy masę wolnego czasu. Lubię się wtedy zdrzemnąć, żeby nie myśleć za dużo o spotkaniu i niepotrzebnie się nie denerwować. Pomaga mi to wyczyścić umysł, a potem w trakcie gry sił jest jeszcze więcej. Jakichś mniej typowych rytuałów nie mam. Czasami słucham muzyki, czasami nie, głównie się koncentruję.

Najlepszy dowcip lub anegdota z szatni: - Różne sytuacje się zdarzają, ale na Ukrainie nie było jakichś akcji, które do dziś wspominałbym z wyjątkowym sentymentem. Z polskiej ligi też trudno mi coś wskazać. W Lechu Poznań szatnię rozweselał głównie Bartosz Ślusarski, przeważnie on dbał o atmosferę.

Najlepszy obecnie piłkarz Ekstraklasy: - Miroslav Radović. Grałem parę razy przeciwko niemu i naprawdę trudno go powstrzymać, bardzo dobrze wyszkolony zawodnik, zawsze wie co zrobić z piłką. Radović często uchodzi za największego symulanta, ale moim zdaniem aż tak bardzo na tle ogółu się tu nie wybija. Każdy chce wygranej swojej drużyny i ima się różnych sposobów, nie zawsze chwalebnych. Sędziowie są na takie zagrywki coraz bardziej wyczuleni, coraz trudniej ich nabrać.

Najładniejszy stadion Ekstraklasy: - Miejmy nadzieję, że już niedługo ten Górnika Zabrze. Teraz chyba nic nowego nie powiem: najbardziej imponują stadiony budowane na Euro 2012. Numerem jest dla mnie PGE Arena w Gdańsku - oprócz Narodowego, ale to nie obiekt ligowy. PGE Arena przy wszystkich zaletach ma jedną wielką wadę: fatalną murawę. W poprzednim sezonie graliśmy tam ostatni mecz, niedawno znów pojechaliśmy do Gdańska i boisko pozostawia tam naprawdę wiele do życzenia. Trawa strasznie łatwo się wyrywa, jest ślisko i ogólnie dziwnie się gra. Ale sam stadion piękny.

Gdybym nie był piłkarzem, to… - Trudno mi powiedzieć, najpewniej poszedłbym w jakiś inny sport. Zawsze w szkole uczestniczyłem w przeróżnych zawodach. Szedłem na wszystko co się dało, bo wiązało się to ze zwolnieniem z lekcji, konkurencja była duża (śmiech). Jako "normalny" człowiek sądzę, że też bym się odnalazł i chodził do pracy od 7 do 15. Z zawodu jestem mechanikiem samochodowym, ale przy dzisiejszym postępie technologicznym chyba dziś za dużo bym w tym względzie nie podziałał.

Najlepsi kumple wśród kolegów po fachu: - Na pewno Jakub Wilk. Dziś gra w rumuńskim Vaslui, ale dalej utrzymujemy kontakt. Zostały też znajomości z Bartkiem Ślusarskim i Krzyśkiem Kotorowskim. Z Ukrainy Marko Dević i Milan Obradović. Przed meczami z Polską były różne smsy i wymiany zdań. Dević ostatnio jest w bardzo dobrej formie i może nam coś strzelić.

Hobby: - Lubię chodzić do kina i przede wszystkim grać w kręgle. Już zaraziłem tym mojego synka. Ma niespełna pięć lat, garnie się do różnych dyscyplin. Może nie gram tydzień w tydzień, ale regularnie. Gdy mam wolny dzień i jest okazja pojechać do kręgielni, to chętnie korzystam. Wszystko zaczęło się na Ukrainie. Jeden z kolegów zaprosił mnie na partię, spodobało mi się i z czasem coraz częściej zacząłem grać. Okazji było sporo, bo po wygranych meczach zawsze organizowano nam kolację w restauracji, w której znajdowała się kręgielnia. Tam pachniało to bardziej "profi", miałem swoje buty i sprzęt, w kraju jest to mniej zaawansowana forma. W Górniku kompanem do kręgli może zostanie Antek Łukasiewicz. Właśnie dziś gadaliśmy, że pora się wybrać (śmiech).

Ulubiona potrawa: - Najlepiej wychodzi mi spaghetti, mam je opanowane do perfekcji. Smaczne, dobre dla sportowca i przede wszystkim można je bardzo szybko przyrządzić (śmiech). Jak mieszkałem samemu, notorycznie robiłem sobie spaghetti. Sosu własnej produkcji nie opracowałem, przeważnie biorę sos ze słoika.

Ulubiona muzyka:
- Nie mam, naprawdę. Słucham wszystkiego, co wpadnie mi w ucho. W szkole przechodziłem fazy typu Nirvana czy heavy metal, nosiłem modny wtedy wojskowy plecak z naszywkami różnych zespołów. Nie byłem jednak muzycznym fundamentalistą, nie wkręciłem się mocniej w tę subkulturę, bardziej szedłem za przykładem kolegów. Cały czas wolałem ganiać za piłką niż jeździć na koncerty. Trochę mi jednak z tego zostało, są chwile, że lubię sobie posłuchać jakiegoś Rammsteina. Zależy, jaki człowiek ma humor (śmiech). A disco polo? Dlaczego nie, jeśli jest nastrój, żeby posiedzieć i się pośmiać, nie stronię od tego gatunku.

Ulubiona książka: - Nie jestem molem książkowym, jeśli coś ostatnio czytałem, to głównie biografie piłkarzy. Zaliczyłem "Kowala" i "Spalonego" Andrzeja Iwana, taty naszego kolegi z drużyny. Bardzo mnie jego historia zaciekawiła. Tak jak nie lubię czytać książek, tak "Spalonego" pochłonąłem błyskawicznie.

Ulubiony film:
- Chyba wskażę na "Patriotę" z Melem Gibsonem w roli głównej. Historia chwytająca za serducho. Zdarza się, że człowiek się trochę nudzi, wtedy włączę sobie ten film i zawsze mam przyjemność z jego oglądania.

Prawica, lewica, centrum? - Nigdzie nie potrafię się umieścić. Należę do tej grupy społecznej, która nie głosuje, nigdy nie byłem na wyborach. Nie chcę się zarzekać i mówić na sto procent, ale raczej nie zdarzy się, żebym kiedykolwiek poparł jakąś partię czy do jakiejś wstąpił. Co by się nie działo, kto by nie rządził, sytuacja w kraju jest jaka jest. Jestem zrażony do polityki. Kompletnie mnie nie obchodzi.

Zamach w Smoleńsku, czy katastrofa w Smoleńsku? - Myślę, że jednak katastrofa. Zorganizować coś na taką skalę... Nie chce się wierzyć. Eksperci analizowali, popełniono masę błędów, miano ogromnego pecha, że tak się wszystkie okoliczności poskładały. Aczkolwiek nie rozumiem, jak można było tyle ważnych osób umieścić w jednym samolocie. To dla mnie coś niewyobrażalnego.

Wierzący, czy ateista? - Wierzący, niepraktykujący. No, może średniopraktykujący... W kościele bywam, tak bym powiedział. Na pewno częściej niż dwa razy do roku na święta.

Moja największa zaleta
: - Charakter. Miałem w życiu kilka sytuacji, po których bez mocnego charakteru nie rozmawiałbym dziś z panem o piłce. Nigdy się jednak nie poddawałem i zagrałem na najwyższym poziomie. Najpierw trudno było w Zamościu, do którego trafiłem sam w wieku 17 lat. Potem był wyjazd na Ukrainę. Tak pechowo wyszło, że wszystko co najgorsze w tym kraju spotkało mnie podczas pierwszego roku pobytu. W Arsenalu Kijów napotkałem grupkę niezwykle zawistnych Ukraińców, na szczęście ostatnich z jakimi się zetknąłem. Utrudniali człowiekowi życie na każdym kroku. Gdybym podkulił ogon i się nie odzywał, nie postawił się czy czasami nawet nie wystartował do bitki, to chyba by mnie zadeptali. Kilku piłkarzy było wyjątkowo wrednych - na treningach i poza boiskiem. Nie tylko dla mnie, dla wszystkich obcokrajowców w zespole. Chcieli pokazać co to nie oni, kto tu rządzi i ustala reguły. Nawet dużo później widząc ich przy okazji meczów nie chciało się z tymi ludźmi gadać. Kończyło się na "cześć" i niczym więcej. Zresztą, długo już potem nie pograli, chyba spotkała ich kara za tamto zachowanie. Na szczęście pozostałe 5,5 roku w lidze ukraińskiej to już wyłącznie pozytywy.

Moja największa wada: - Zbyt łatwo przebaczam ludziom i puszczam płazem pewne rzeczy. Bywam za bardzo pobłażliwy. Nie zawsze dobrze na tym wychodziłem.

Ideał kobiety: - Jak byłem młodszy, zawsze podobały mi się blondynki. Coś z tego zostało do dziś, żona jest blondynką (śmiech). Lubię latynoski typ urody i jak kobieta ma w sobie coś charakterystycznego, czymś się wyróżnia.


Poprzednie przesłuchania:
1. Łukasz Surma
2. Daniel Gołębiewski
3. Janusz Gol
4. Michał Janota
5. Paweł Wszołek
6. Damian Zbozień
7. Sebastian Mila
8. Paweł Golański
9. Arkadiusz Piech
10. Marcin Kaczmarek
11. Tomasz Wróbel
12. Dawid Plizga
13. Przemysław Pietruszka
14. Rafał Boguski
15. Paweł Abbott
16. Dariusz Pawlusiński
17. Wojciech Kędziora
18. Jacek Kiełb
19. Piotr Parzyszek
20. Marek Zieńczuk


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się