var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: trick27.blogspot.com

Temat rzeka: kiedy zaliczać asysty, a kiedy nie? Transfermarkt sieje zamieszanie

Autor: Przemysław Michalak
2013-10-28 23:54:41

Statystyki są w piłce coraz ważniejsze, zwłaszcza te indywidualne. Przywiązuje się do nich większą wagę niż jeszcze jakieś 20 lat temu. W przypadku goli sprawa jest prosta, kontrowersji co do autorstwa mamy może kilka na sezon. Znacznie gorzej wygląda sprawa z asystami, które dziś są drugim najważniejszym wyznacznikiem klasy piłkarza ofensywngo. Bardzo trudno znaleźć tutaj złoty środek.

Główny problem polega na tym, że nie istnieje jednoznaczna, niepodważalna definicja dla terminu "asysta" w futbolu. Cały czas wszystko pozostaje kwestią interpretacji i zdrowego rozsądku, dlatego zestawienia z różnych źródeł nieraz mogą się od siebie znacznie różnić.

Już drugi sezon na 2x45 na własną rękę prowadzimy listę strzelców, asystentów i najefektywniejszych piłkarzy Ekstraklasy. Wyliczenia są pochodną naszych kryteriów. Zestawienie po części powstało dlatego, że poza golami mało kto rzetelnie prowadził zapisy dotyczące asystentów i po prostu czasami brakowało jasności, kto naprawdę dobrze sprawdza się w tym elemencie gry. Transfermarkt zdecydowanie nam nie wystarczał, zwłaszcza że to źródło stosuje dziwne kryteria.

Główna wada niemieckiej strony polega na tym, że dla niej asystą jest każdy strzał, który ktoś inny skutecznie dobił, co jest absurdem. W efekcie na przykład Michał Żyro tam ma pięć asyst, u nas trzy. Dawid Nowak tam ma cztery, u nas dwie i jeszcze sporo tego typu przypadków by się znalazło.

Spróbujmy więc możliwie najbardziej logicznie oddzielić ziarna od plew i zdefiniować, kiedy nie powinno się zaliczać asysty:
- gdy zawodnik oddał strzał, który ktoś potem dobił i padł gol
- gdy zawodnik podał do kolegi, który co prawda zdobył bramkę, ale musiało się jeszcze bardzo dużo wydarzyć, nim do tego doszło

Przykład wyrazisty: gol Waldemara Soboty z Bielska. Wg Transfermarkt "asystę" zaliczył Rok Elsner, według nas oczywiście nikt.



Są z kolei inne różnie interpretowane zdarzenia, które my za asystę uznajemy:
- wywalczenie rzutu karnego poprzez bycie sfaulowanym (można więc w jednej akcji zaliczyć gola i asystę, wykorzystując tego karnego).
- strzał, z którego wyszło podanie do partnera
- odbicie się piłki, nawet przypadkowe, po którym drużyna zawodnika strzela gola
- podanie, które rywale dotknęli, ale w niezbyt znaczący sposób, a piłka trafiła do zawodnika, do którego była od początku adresowana

Istnieją kwestie, co do których nadal mamy wątpliwości i skłaniamy się, żeby w wielu takich przypadkach asysty jednak zaliczać. Pierwsze to podanie do kolegi, który strzela gola, ale na raty, a wtedy asysty przeważnie się nie odnotowuje.

Przykład z tego sezonu: Michał Żyro świetnie zagrywa do Miroslava Radovicia, który stanął przed wymarzoną szansą, ale pierwszy strzał obronił bramkarz. Żyro formalnie asysty nie ma, w praktyce ten gol to w największej mierze jego zasługa. W takich momentach czasami jest duży dylemat. Gol do obejrzenia TUTAJ

Wątpliwość druga. Skoro przyznaje się asysty za wywalczenie rzutu karnego, to dlaczego nie zapisywać asyst tym, którzy uzyskali rzut wolny zamieniony na bramkę? Tutaj zgryz największy. Co sądzicie?

Generalnie asyst nie można przyznawać zbyt lekką ręką, ale są też sytuacje, w których czasami podający piłkarz bywa pokrzywdzony. Ile głów, tyle opinii. Andrzej Iwan na przykład przestałby dawać asysty po dośrodkowaniach z rzutów wolnych czy rożnych, bo przeważnie nie chodzi o zagranie do konkretnego zawodnika. Ale to już chyba byłaby przesada...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się