var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia:

Przesłuchanie 2x45.com.pl (26). Dariusz Łatka: Jestem za PO, w Polsce jest naprawdę nieźle

Autor: przesłuchał Przemysław Michalak
2013-11-14 06:07:38

- Moi ulubieni trenerzy to Michał Probierz i Adam Nawałka. Słyną z twardej ręki i mi taki styl odpowiada. Są jasne reguły, których wszyscy muszą przestrzegać, nie ma żadnych świętych krów - mówi pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała, Dariusz Łatka. Jego przesłuchanie trwało ponad 40 minut!

Piłkarski idol: - Nie to, żebym się na nim wzorował, ale kibicuję Romie, a jej ikoną jest Francesco Totti.

Ulubiony/wymarzony klub: - Urodziłem się w Krakowie, grałem w Wiśle Kraków i na krajowym podwórku do tego klubu mam największy sentyment. Natomiast wymarzonym klubem można właśnie nazwać Romę. Sympatia do niej zaczęła się już w dzieciństwie. Grało się całymi dniami na dworze i z kolegą wybieraliśmy sobie kluby. On wziął Lazio, a ja Romę. Powstała rywalizacja i jakoś zaczęło się to rozwijać. Staram się być nie bieżąco z wydarzeniami w Romie i oglądać jej mecze. Ostatnio czasu mam jednak znacznie mniej, niedawno urodził mi się syn. Chcę w końcu zobaczyć jakieś spotkanie na żywo. Żona mi obiecała, że kiedyś pojedziemy na mecz. Na Stadio Olimpico już zawitałem, ale tylko pozwiedzałem. Parę razy byłem w Rzymie, gdy grała Roma, ale nigdy nie udało się dostać na trybuny. Ludzie jeżdżą samochodami z flagami, ciągle coś krzyczą. Inaczej to wygląda niż w Polsce. Ciekawa sprawa.

Ulubiony trener: - Z zagranicznych nikogo nie wskażę, bo na podstawie przekazu z mediów nigdy nie dowiemy się, jacy naprawdę są na co dzień. Spośród tych, z którymi pracowałem, wymienię Michała Probierza i Adama Nawałkę. To szkoleniowcy słynący z twardej ręki i mi taki styl odpowiada. Są jasne reguły, których wszyscy muszą przestrzegać, nie ma żadnych świętych krów. Lubię takich trenerów, bo lubię ciężko pracować. Zbyt dużo talentu nie dostałem, ale właśnie poprzez ciężką pracę udało mi się coś osiągnąć.

Najlepszy lub najważniejszy mecz: - Najważniejszy był ten w Łodzi kończący poprzedni sezon. Wygraliśmy z Widzewem i utrzymaliśmy się, choć przed rundą zdawało się, że to misja niemożliwa. Najlepszego meczu nie jestem w stanie wskazać. On dopiero przede mną. Wiem, że to odpowiedź zakazana, ale właśnie tak to powinno wyglądać (śmiech). Liczy się najbliższe spotkanie. Trener Leszek Ojrzyński ciągle nam powtarza, że każdy mecz może być naszym ostatnim, więc zawsze trzeba się maksymalnie przyłożyć. Jeśli dalej będziemy tak podchodzić do tematu, Podbeskidzie spokojnie się w tym sezonie utrzyma.

Najważniejszy gol: - Żona podpowiada, że bramka Tomka Górkiewicza, jak syn mi się urodził i była kołyska (śmiech). W moim przypadku to pytanie podchwytliwe, bo do dziś nie strzeliłem gola w Ekstraklasie. Koledzy czasem dogryzają, a słyszałem też, że ostatnio gdzieś zostałem wybrany do jedenastki najrzadziej strzelających piłkarzy w lidze. Gdybym trafił choć raz, pewnie by mnie nie uwzględnili. Zbyt mocno się nie przejmuję, gol to zawsze frajda, ale najważniejszy jest zespół. Na niższych szczeblach czasem się udało, ale chyba było tego zbyt mało, żebym coś mocniej zapamiętał. Chociaż... kiedyś w barwach Jagiellonii zdobyłem bardzo ładną bramkę z Radomiakiem. Wpadło w okienko po strzale z dystansu i fajnej akcji.

Rytuał przed meczem: - Zawsze ubieram te same gacie. Zaznaczam, że po każdym występie je piorę (śmiech). Dostałem je parę lat temu na Mikołaja, zacząłem zakładać, wygraliśmy i tak już zostało. Ale chyba już długo nie pociągną. Dodam, że kiedyś przez jedną rundę miałem tylko dwie pary getrów i w tym czasie ich nie prałem, więc potem były już zupełnie sztywne.

Najlepszy dowcip lub anegdota z szatni:
- Dowcipu nie opowiem, jestem w tym słaby. Kawały w szatni zdarzają się, ale mi ich nie robią. Chyba jestem już za stary, wstydzą się. Ogólnie żarty są raczej małego kalibru, takie proste, codzienne rzeczy typu zawiązanie komuś butów, gdy rozmawiamy w grupie. Potem trzeba wyjść z autokaru i wszyscy już stoją, a delikwent dopiero musi się bawić ze sznurówkami. Takie lajtowe żarciki, wszystko z sympatią, bez złośliwości.

Najlepszy obecnie piłkarz Ekstraklasy: - Sebastian Mila. Zawsze podobała mi się jego gra i to, jaki ma wpływ na zespół. Trochę za mało wykorzystany w reprezentacji, ale cóż... wybory trenerów.

Najładniejszy stadion Ekstraklasy: - Pod każdym względem Legii Warszawa. Wygląd, funkcjonalność i komfort dla zwykłego widza. Byłem tam kiedyś na loży po cywilnemu przy okazji niezwiązanego z Podbeskidziem meczu i wrażenie były świetne. Nawet szatnia gości mi się podoba, choć jest bardzo mała, taka bardziej basenowa (śmiech).

Gdybym nie był piłkarzem, to… - Zostałbym trenerem. Piłka od najmłodszych lat była moją pasją i marzeniem. Za małolata najpierw chodziło się na trening, a później grało jeszcze dwa mecze z kolegami. Może właśnie dlatego tak długo kopię, bo nie traktuję tego tylko jako pracy i źródła zarobku. Czasami mogłem wybrać lepszą ofertę, ale zwyciężał sentyment i przywiązanie do barw. Wracając do meritum, alternatywy za bardzo nie widziałem, choć skończyłem technikum gastronomiczne i teoretycznie mógłbym iść tą drogą. To jednak nie byłaby pasja.



Najlepsi kumple wśród kolegów po fachu:
- Najwięksi to Darek Kołodziej, nasze rodziny są ze sobą blisko, oraz Ernest Konon, który gra już tylko amatorsko. To właśnie on latem oferował Podbeskidziu Jaime Alfonso Ruiza, byłego króla strzelców belgijskiej ekstraklasy. Szkoda, że z nami nie został. W sparingu wypadł nieźle, a teraz widzę, że w Westerlo nawet trochę strzela i prowadzi z tym zespołem w drugiej lidze belgijskiej.

Hobby: - Teraz cały wolny czas wypełnia mi syn. Co do pasji i zainteresowań: oglądam mnóstwo meczów w telewizji. Dziś jest tyle lig, tyle transmisji, a jeszcze Ekstraklasa każdy mecz rozgrywa osobno, więc naprawdę można nie odchodzić sprzed TV. Bardzo lubię też gry komputerowe, głównie strategicznie. "Settlersi" jak najbardziej, nie stronię od klasyki. Czasem gram z kolegą przez internet w "Age of Empires" i się podbijamy. Fajna odskocznia, można się poczuć wielkim wodzem. Po piłkarskie gry sięgam rzadziej, choć te wszystkie Xboxy, Kinecty i inne sprzęty cały czas mam. Zdarza się pograć z kolegami, wynikają z tego różne śmieszne rzeczy.

Ulubiona potrawa: - Chętnie mieszam smaki i próbuję nowych rzeczy. Zawsze to robię, gdy jedziemy gdzieś z żoną za granicę. Uwielbiam makaron i krewetki. Jak wspominałem, jestem po gastronomii, ale w domu rzadko gotuję, to raczej domena żony. Orłem w szkole nie byłem, interesowały mnie głównie treningi. Ale podstaw się nauczyłem, przydają się, gdy akurat jestem sam i trzeba sobie coś zrobić. Z głodu bym nie umarł.

Ulubiona muzyka: - Lubię ciężkie brzmienia, na dzwonku mam "Nothing Else Matters" Metalliki. Często słucham takiej muzyki przed meczami i czasami coś kolegom podrzucę. Najbardziej zadowolony jest wtedy Richard Zajac, bo on słucha jeszcze cięższych gatunków, już moje chłopaki ledwo wytrzymują (śmiech). Mam kolegę Piotra, z którym najczęściej wymieniamy się kawałkami. Nigdy nie grał w piłkę, nie ma o niej pojęcia i właśnie najfajniejsze jest to, że jak się spotykamy, nie pyta mnie o nią, nie ma swoich teorii. Ciągle jeździ na koncerty, podróżuje po Europie. Nigdy się z nim nie zabrałem, ale jak już skończę grać, pewnie to nadrobię. Poza Metalliką lubię odpalić w samochodzie Linkin Park, bardzo cenię rockową klasykę, na przykład Scorpionsów. Ale nie jestem fundamentalistą. Trudno się bawić przy Metallice, gdy gdzieś pójdziemy, wtedy i od disco polo nie stronię. Toleruję różne dźwięki. W klubie przed spotkaniami dominuje hip-hop, zwłaszcza teraz u trenera Leszka Ojrzyńskiego.

Ulubiona książka: - Ostatnio "Malowany człowiek", wciągająca fantastyka. Preferuję historie o elfach, hobbitach i tym podobnych. Bardzo lubię twórczość Tolkiena, Sapkowski znacznie mniej mi podchodzi. Z Warcraftu jest cała seria o mrocznym elfie, ostatnio przeczytałem też serię "Wojownik Rzymu". Dużo tego jest. W szkole nie przepadałem za czytaniem, te lektury były dla mnie zbyt nudne, nic się nie działo. Fantastyka to co innego. Lubię na chwilę przenieść się w inny świat.

Ulubiony film: - Praktycznie każda znana fantastyka jest teraz przekładana na ekran, więc sporo filmów z tego nurtu. Nie mam jednak ulubionego gatunku, jednego tytułu nie potrafię wskazać. Za duży wybór.

Prawica, lewica, centrum? - Jestem za PO. Uważam, że w Polsce jest naprawdę nieźle, a nie tak jak widzą to wszyscy narzekający dookoła. Ale też chyba taka rola opozycji i jej wyborców. Jak ona dojdzie do władzy, to pewnie druga strona zacznie narzekać i tak w kółko. Nigdy się wszystkim nie dogodzi. Światopoglądowo raczej jestem postępowcem - świat idzie do przodu i nie można zostawać w tyle - choć też nie ma reguły. Staram się śledzić wydarzenia, mieć swoje zdanie. Był okres, że wybory były mi kompletnie obojętne, ale zmieniłem podejście dzięki mojej żonie. Przekonała mnie, że poprzez oddanie swojego głosu mam jakiś pośredni wpływ na wydarzenia w naszym kraju. Od kilku lat więc w wyborach uczestniczę.

Zamach w Smoleńsku, czy katastrofa w Smoleńsku?
- Zdecydowanie katastrofa. Niedawno oglądałem film na ten temat na "National Geographic". Są głosy, że jest bardzo zmanipulowany, ale tak zawsze można powiedzieć. Nie wierzę, że mogłoby dojść do zamachu. Co nieco o lotnictwie wiem, moja żona jest stewardessą, poznałem kilkunastu pilotów i w tej kwestii mam swoje zdanie. Uważam, że była to katastrofa - wielka strata dla całej naszej społeczności.

Wierzący, czy ateista?
- Wierzący. Ostatnio byłem w spowiedzi przed chrzcinami syna u naszego niemal klubowego księdza i przyznałem mu, że pod względem praktykowania jest u mnie słabo. Jeśli chodzi o pacierz, rozmowę z Bogiem, zdarza się to praktycznie codziennie, jednak w kościele bywam rzadko. Wiem, że dla wielu to pewna niekonsekwencja, ale taki już jestem. Wierzę i dobrze mi tak jak jest.

Moja największa zaleta:
- Staram się być szczery i... nieraz ma się z tego powodu problemy, również po wywiadach dla 2x45. Ostatnio stwierdziłem u was, że budowany w Bielsku stadion jest za duży jak na takie miasto i nie spodziewam się nawet 50-procentowej frekwencji. To też niektórym osobom się nie spodobało. Ale po co mam kłamać, jeśli tak myślę. Jak ktoś pyta, to odpowiadam.

Moja największa wada:
- Jestem narcyzem, nie mam wad (śmiech).

Ideał kobiety:
- Spotkałem taką kobietę i dlatego została moją żoną. Bardzo ładna i inteligenta blondynka. Zna wiele języków, robi doktorat i tym też mi imponuje. Jeśli chodzi o charakter... Lepiej jej nie podpaść, bywa pamiętliwa. Jest stanowcza, ambitna i wytrwale dąży do celu. To same zalety. Super kobieta i cieszę się, że za mnie wyszła i dała mi takiego wspaniałego syna. Jesteśmy 10 lat po ślubie i niezmiennie jest nam ze sobą dobrze.


Poprzednie przesłuchania:
1. Łukasz Surma
2. Daniel Gołębiewski
3. Janusz Gol
4. Michał Janota
5. Paweł Wszołek
6. Damian Zbozień
7. Sebastian Mila
8. Paweł Golański
9. Arkadiusz Piech
10. Marcin Kaczmarek
11. Tomasz Wróbel
12. Dawid Plizga
13. Przemysław Pietruszka
14. Rafał Boguski
15. Paweł Abbott
16. Dariusz Pawlusiński
17. Wojciech Kędziora
18. Jacek Kiełb
19. Piotr Parzyszek
20. Marek Zieńczuk
21. Seweryn Gancarczyk
22. Grzegorz Krychowiak
23. Tomasz Brzyski
24. Tomasz Lisowski
25. Hermes


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się