var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

Marek Citko: Nie jestem pracownikiem Polonii, prezes tylko pyta

Autor: rozmawiał Przemysław Michalak
2011-02-12 11:39:26

Czytając gazety w ostatnich dniach, wychodzi na to, że Marek Citko stał się szarą eminencją Polonii Warszawa i głównym doradcą prezesa Józefa Wojciechowskiego. Portal 2x45.com.pl zapytał o to samego Citkę.

2x45.com.pl: - Jaka jest Pana rola w Polonii? Jest Pan bardziej skautem, czy doradcą?
Marek Citko:
- Bardziej doradcą.

 - Jest Pan formalnie zatrudniony w klubie?
 - Nie, to jest raczej takie przyjacielskie doradzanie.

 - Media piszą, że trwa walka o względy prezesa między Panem, a obozem "holenderskim". Co Pan na to?
 - Nie odczuwam jakiejś rywalizacji. Nie jestem pracownikiem Polonii. Jeśli prezes Wojciechowski prosi mnie o wyrażenie opinii w danej sprawie, to ją wyrażam i tyle. A co się dzieje wewnątrz klubu, tego nie wiem. Nie mam w to wglądu. Nie mam też kontaktu z trenerem Theo Bosem czy Janem De Zeeuwem.

 - Właściciel Polonii mówił dziennikarzom, że teraz bez Pana aprobaty nie dojdzie do żadnego transferu.
 - Miło mi to słyszeć, ale na tyle, na ile znam prezesa Wojciechowskiego, wiem, że zawsze zapyta o jedną rzecz kilka osób. Jeśli na dziś moje zdanie też się dla niego liczy, mogę być tylko zadowolony. W kontakcie z nim jestem już w zasadzie od trzech lat. Rozmawialiśmy na różne tematy, również piłkarskie i nieraz mu doradzałem, żeby poszedł w jedną bądź drugą stronę. Po czasie się to sprawdzało i stąd może z czasem zrodziło się większe zaufanie. 

 - Nie boi się Pan oskarżeń o protekcję? W końcu jest Pan także agentem piłkarski, więc takie zarzuty na pewno się pojawią.
 - Tak jak mówiłem, nie pracuję w Polonii. Jeśli zadzwoni do mnie prezes Lechii Gdańsk, czy Cracovii, to też chętnie podzielę się wiedzą i podpowiem. Współpracuję w ten sposób z różnymi klubami. Gdy ktoś dzwoni i pyta, odpowiadam. Nagłośniona jest ta współpraca z Polonią, w innych przypadkach prawie się o tym nie mówi. 

 - Czyli w żadnym wypadku nie można wykluczyć, że jakiś Pana zawodnik trafi na Konwiktorską?
 - Oczywiście, że nie można. Staram się wszystko robić przejrzyście, żeby nie było żadnych podejrzeń. A mamy akurat sezon ogórkowy i o czymś trzeba pisać.

 - Opiniował Pan któryś z dotychczasowych transferów Polonii, czy dopiero od teraz Pana głos będzie decydujący?
 - Już wcześniej prezes pytał mnie o niektórych piłkarzy, którzy trafili ostatnio do klubu. Właściciel Polonii był ciekawy, czy słyszałem o danym zawodniku, co sądzę o jego umiejętnościach. Na takiej zasadzie.

 - Jak wygląda sprawa z Pana pożegnalnym meczem w Ekstraklasie, który miał Pan zagrać w barwach "Czarnych Koszul"?
 - W tym roku chyba będzie trudno zrealizować ten pomysł. Obowiązków jest teraz tyle, że nie mam czasu na trening.

 - Ale w dalszej perspektywie temat aktualny?
 - Nie porzuciłem zupełnie tego zamiaru. Wszystko jest kwestią znalezienia czasu i samozaparcia. Na razie jest ciężko. Przez ostatnie półtora miesiąca nic nie robiłem w tym względzie. Zobaczymy, może po zamknięciu zimowego oka transferowego będę miał więcej wolnych chwil na trening.

 - Kiedyś Pana piłkarzem był Szymon Pawłowski, dziś już nie jest. Czy to przez sprawę z próbą rozwiązania kontraktu z Zagłębiem, którą rozstrzygał PZPN?
 - Nie uważam, żeby to był powód. To raczej poprzedni agent Szymona robił szum w tej kwestii. Pawłowski sam zrezygnował z jego usług i zgłosił się do mnie. Z czasem nasz kontrakt wygasł i po prostu nie doszło do podpisania nowego. Trudno było coś zdziałać odnośnie jego transferu, bo klub nie chciał go puścić. 

 - Czyli strony rozstały się bez żalu?
 - Oczywiście. Nie wykluczam nawet, że w przyszłości wrócimy do współpracy. Na dziś jednak Zagłębie nie zamierza sprzedawać Szymona, tylko w oparciu o niego budować silny zespół.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się