var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: Łukasz Haznar/zaglebie.org/lukaszhaznar.eu/mancinifotolog.pl

Adrian Błąd dla 2x45: Pieniądze nie grają, my jesteśmy najlepszym przykładem

Autor: rozmawiał Przemysław Michalak
2014-06-04 17:50:09

- Spadek zawsze jest wstydem, tutaj jednak podwójnym. Nieutrzymanie klubu z takim zapleczem jest dodatkową ujmą na honorze. Trudno o większy obciach - bije się w piersi w rozmowie z 2x45.info pomocnik Zagłębia Lubin, Adrian Błąd.

2x45.info: - Jesteś w stanie mi wytłumaczyć, jak to możliwe, że z Ekstraklasy spada klub, który ma dobrą bazę, ładny stadion i chyba trzeci budżet w lidze?
Adrian Błąd:
- Jak widać pieniądze nie grają i nie załatwiają wszystkiego. My jesteśmy tego najlepszym przykładem. Finansowo i organizacyjnie klub stoi na wysokim poziomie, ale sportowo daliśmy plamę na całego. Trudno mi znaleźć odpowiednie słowa. Sam "wstyd" przy spadku takiego klubu wszystkiego nie załatwi. Mam tylko nadzieję, że od razu zbudujemy zespół, który szybko wróci do Ekstraklasy.

- Rozumiem, że zostajesz w I lidze? Masz tam być twarzą nowej drużyny.
- Zostaję. Ktoś musi odbudować Zagłębie. Zrobię to ja, inni, którzy zostaną oraz nowi zawodnicy, ktoś na pewno przyjdzie.

- Czyli jeśli jutro zgłosi się na przykład Piast Gliwice, od razu mówisz "nie"?
- Wtedy dużo będzie zależało od klubu. Myślę, że działacze by się nie zgodzili. Skoro chcemy walczyć o awans, nie można sprzedawać tych, z którymi wiąże się duże nadzieje. Możemy sobie tylko spekulować. Nie dostałem żadnych ofert, więc nawet nie ma nad czym myśleć.

- Ciebie gra w I lidze nie powinna do końca przerażać, bo jak dotąd błyszczałeś głównie na tym froncie.
- No właśnie, szkoda, że na razie tylko na tym. Zrobię wszystko, żebyśmy na pierwszoligowych boiskach byli jak najkrócej.

- Nie możesz być zadowolony ze swojej gry w ostatnim sezonie. Parę przebłysków miałeś, ale konkretów było mało.
- Skoro spadliśmy, to nikt w Zagłębiu nie może pozytywnie oceniać swojej postawy. Spadek zawsze jest wstydem, tutaj jednak podwójnym. Nieutrzymanie klubu z takim zapleczem jest dodatkową ujmą na honorze. Trudno o większy obciach.

- Kiedy nastąpił moment krytyczny i wajcha na stałe przekręciła się w złą stronę? Jeszcze po meczu z Wisłą Kraków wydawało się, że nie będzie tragedii.
- Wtedy pomogli nam Wiślacy, którzy w zasadzie sami strzelali sobie gole. W następnych meczach prawie nie zdobywaliśmy bramek, za to prawie zawsze traciliśmy i efekty musiały być fatalne. Brakowało skuteczności, szczęścia - wszystkiego. Była zmiana trenera, zmiany w składzie, ale nic to nie dawało. Już się nie podnieśliśmy. Zasłużenie spadliśmy, taka prawda.

- Wydaje mi się, że powietrze zeszło z was po przegranym w karnych finale Pucharu Polski.

- Bardzo możliwe. Gdybyśmy wtedy wygrali, nastawienie byłoby zupełnie inne, poszlibyśmy za ciosem. A tak porażka zupełnie podcięła nam skrzydła i wpadliśmy w spiralę niepowodzeń. Zaczęło się myślenie "znowu coś nam nie wyszło", rywale bezlitośnie to wykorzystywali.

- A może też uwierzyliście, że taki klub po prostu nie może spaść z Ekstraklasy, skoro kilka innych ekip ledwo zipie?
- Tak na pewno nie myśleliśmy. Nie patrzyliśmy na problemy innych, bo mieliśmy swoje i to dużo większe. Gdybyśmy wygrali pierwszy mecz po finale w Warszawie, byłoby inaczej. Mamy komfort finansowy, ale w sporcie to nie daje gwarancji. Zawiedliśmy kibiców i teraz przez nas cierpią. Nie będą jeździli do Warszawy czy Poznania, tylko do miast pierwszoligowych. Pozostaje nam sprawić, żeby za rok znów zmienili plany podróży.

- Masz wielu znajomych wśród kibiców Zagłębia. Musiałeś się gęsto tłumaczyć?
- Nie były to miłe rozmowy. Każdy miał swój żal, chciał go wylać.

- Padły zarzuty, z którymi mimo wszystko nie mogłeś się zgodzić, czy przyjąłeś całość z pokorą?
- Cały czas słuchałem ze spuszczoną głową. Nie było sensu dyskutować. Nie miałem żadnych argumentów, też grałem i wtedy mogłem się wykazać. Nie będę przekonywał, że nie było źle, skoro efekt każdy widzi.

- Pozytywem spadku może być oczyszczenie kadry z dużej liczby obcokrajowców i danie szansy wychowankom.
- Wychowankowie to jedno, ale samymi młodymi chłopakami awansu się nie wywalczy. Przekonałem się o tym w Zawiszy Bydgoszcz. Piłkarzy w moim wieku grało sporo, jednak obok nich byli weterani. Niektórzy już i awansowali, i spadali, zdobywali trofea. Są niezbędni. W kryzysowych momentach, gdy coś się zatnie, oni ciągną zespół i podnoszą go na duchu. W I lidze potrzeba przede wszystkim wojowników, tu gra się bardziej fizycznie niż w Ekstraklasie, musisz być ostrym na boisku. Chcemy stworzyć drużynę, która na tym froncie będzie faworytem w każdym meczu i za rok wróci na swoje miejsce.


2x45 na    2x45 na  

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się
  • Logowanie