var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Maciej Gilewski/jagiellonia.pl - oficjalna strona Jagiellonii Białystok

Patryk Tuszyński dla 2x45: Dziś trenerzy w Lechii nie mają wiele do powiedzenia

Autor: rozmawiał Mateusz Michałek
2014-07-21 17:06:10

- Nowej Lechii ciężko będzie o sukces. Z nami wyszło tylko czterech nowych i żaden z nich nie zaprezentował się jakoś bardzo dobrze. No może poza Arielem Borysiukiem, który faktycznie wyróżniał się na tle innych. Reszta nie powaliła na kolana - mówi dla 2x45.info napastnik Jagiellonii, Patryk Tuszyński, który w debiucie dla "Jagi" strzelił dwa gole byłemu pracodawcy.

2x45.info: - Chyba jakoś szczególnie motywujesz się na pierwsze spotkania.
Patryk Tuszyński:
- Nic z tych rzeczy. Faktycznie, w pierwszym meczu po przerwie zimowej z Pogonią Szczecin też strzeliłem dwa gole, ale to zbieg okoliczności. Zwykły przypadek.

- Czyli nie patrzysz na to, że w kolejnym skompletowałeś wtedy hat-tricka?
- Nie, ale nie miałbym nic przeciwko, gdyby historia się powtórzyła. Tak jak wtedy, będziemy grać w Bydgoszczy...

- Ustrzeliłeś hat-tricka, ale pewnie wolałbyś rozłożyć te bramki na większą ilość meczów.
- Pewnie, wtedy istnieje większe prawdopodobieństwo, że drużyna zdobędzie jeszcze większą ilość punktów. Tym bardziej że Lechia Gdańsk wygrała wtedy to spotkanie 3:0. Początek wiosny miałem bardzo udany, później było gorzej. Sam nie umiałem znaleźć wytłumaczenia, dlaczego tak się dzieje. Mam nadzieję, że teraz będzie inaczej i będę strzelał regularniej.

- Konkretne cele strzeleckie na ten sezon?
- Nie będe pompował balonu. W tamtej rundzie powiedziałem, że strzelę dziesięć goli. Nie udało się, a wiele osób mnie z tych słów rozliczało. Teraz chcę po prostu zdobyć tych bramek jak najwięcej.

- Jak w ogóle oceniasz poprzedni sezon w swoim wykonaniu?
- Jestem zadowolony z tego, że wywalczyłem sobie miejsce w składzie Lechii, wracając z wypożyczenia z I ligi. Przekonałem do siebie trenera Probierza i moja ranga w jego zespole rosła. Nie chcę przesadzać, ale to był dla mnie dobry rok. Rozwinąłem się i zaistniałem na najwyższym szczeblu, a przecież na dobrą sprawę to był dla mnie pierwszy sezon w Ekstraklasie. W dodatku skończyliśmy go z Lechią na wysokim, czwartym miejscu.

- Sztab szkoleniowy był z ciebie zadowolony? Jakie otrzymywałeś znaki?
- W Lechii trochę się pozmieniało. W tej chwili trenerzy nie mają wiele do powiedzenia, oni tam nie rządzą. O wszystkim decyduje zarząd i działacze. Powiedzieli mi, że klub chce pozyskać Adama Dźwigałę z Jagiellonii i spytali czy nie chciałbym pójść do Białegostoku, gdzie miałbym szanse na regularną grę. Przez nowe transfery w Gdańsku mógłbym mieć z tym problem. Ani chwili się nad tym nie zastanawiałem.

- Gdyby nie chęć pozyskania Dźwigały, zostałbyś w Lechii?
- Zostałbym i to na pewno.

- Wziąłeś udział w tym transferze tak trochę na doczepkę.
- Przede wszystkim liczyło się dla mnie to, że w Jagiellonii będę regularnie wybiegał na boisko. Można powiedzieć, że trafiłem do Białegostoku trochę za trenerem Probierzem. Wiem, że pod jego wodzą można robić postępy. Takowe poczyniłem w Gdańsku i liczę na kolejne. Na pewno skorzystam na tych przenosinach.

- Czyli osoba trenera również była w tym wszystkim kluczowa.
- Osoba trenera Probierza przechyliła szalę. Gdyby nie to, pewnie nie byłbym tak otwarty na przeprowadzę i o wiele dłużej bym się zastanawiał.

- Czym Probierz różni się od Ricardo Moniza, z którym Lechia kończyła sezon?
- Są podobni, obaj dysponują dużym temperamentem. Charyzma jest potrzebna. Jeśli chodzi o trenera Moniza to pomógł mu efekt „nowej miotły”. W trakcie rozgrywek przyszedł nowy szkoleniowiec i wszystko nagle ruszyło. Wszyscy zawodnicy chcieli się na nowo pokazać i większość zaczęła lepiej grać.

- Pewnie słyszałeś już o małym happeningu autorstwa Probierza po sobotnim meczu?
- Obiło mi się o uszy. Trener Probierz jest poliglotą. Zna kilka języków, więc to dla niego nie problem (śmiech).

- Ale na treningach mówi po polsku?
- Zdarza się, że nie, ale oczywiście nie do Polaków. W Lechii kierował słowa do obcokrajowców w innych językach.

- Nie żałujesz, że nie będziesz brał udziału w ambitnym projekcie, który powstaje w Gdańsku?
- Plany Lechii rzeczywiście są ciekawe. Póki co wszyscy zawodnicy muszą się jednak zgrać i zrozumieć z nowym trenerem. Muszą też wypracować fajną atmosferę, bo bez niej nie będzie wyniku. Mają duży potencjał, ale to nie będzie łatwa sprawa.

- Wróżysz im sukces w tym sezonie?
- Myślę, że będzie ciężko.

- W sobotę błyszczał Piotr Wiśniewski. Żaden nowy, tylko zawodnik, który jest tam od dziesięciu lat...
- W pierwszym składzie Lechii wyszło tylko czterech nowych i żaden z nich nie zaprezentował się jakoś bardzo dobrze. No może poza Arielem Borysiukiem, który faktycznie wyróżniał się na tle innych. Reszta nie powaliła na kolana. Tak jak mówię, chłopaki potrzebują czasu. Zobaczymy czy to wypali, sam jestem tego bardzo ciekawy.

- W Jagiellonii zmagasz się pewnie z o wiele mniejszym ciśnieniem.
- „Jaga” nie jest na tyle mocnym personalnie zespołem, żeby walczyć o najwyższe lokaty. Ale mniejsza presja może tylko pomóc. Bardzo możliwe, że to ona pomogła wyjechać stąd kilku zawodnikom za granicę.


PODYSKUTUJ NA FORUM 2x45 


2x45 na
    2x45 na  

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się