var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

Vuk Sotirović: Widziałem się już jako piłkarz Arki, ale zwyciężył sentyment

Autor: rozmawiał Przemysław Michalak
2011-02-28 15:20:43

Portal 2x45.com.pl jako pierwszy przeprowadził wywiad z Vukiem Sotiroviciem po wypożyczeniu do Jagiellonii. Serbski napastnik nie ukrywa, że chciał dalej grać w Śląsku, ale teraz już go nie interesuje, co odnośnie jego osoby będzie mówił i robił Orest Lenczyk, czyli "pan trener".

2x45.com.pl: - Został Pan wypożyczony do Jagiellonii, więc przynajmniej na pół roku Pana problemy się skończyły...
Vuk Sotirović
: - Miałem w Śląsku niemiłą sytuację i nie chciałbym więcej o niej rozmawiać. To już było, nie będę już o tym pamiętał. Dla mnie sprawa jest zakończona. Idę do Jagiellonii, idę grać i to jest teraz najważniejsze.

 - Ale paradoksalnie przez całą tę aferę zyskuje Pan sportowo. Ze Śląskiem biłby się Pan pewnie tylko o pierwszą szóstkę, z "Jagą" walczy Pan o mistrzostwo!
 - Zawsze jest druga strona medalu. Cała sprawa nie wygląda tak, jak mówił pan trener. Stało jak się stało. Może nawet wyjdę na tym lepiej i uda się zdobyć tytuł mistrzowski lub Puchar Polski. Jagiellonia znajduje się wyżej w tabeli od Śląska, jest możliwość powalczenia o najwyższe cele. Będę się starał grać jak najlepiej. Nie idę do Białegostoku coś komuś udowadniać. Wiem, na ile mnie stać i osoby, które mnie zatrudniają, też to wiedzą. Postaram się, żeby ludzie zmienili o mnie zdanie. Nie może być tak, że ktoś mówi o mnie, co chce. Ale ludzie przekonają się, że nie jestem taki zły.

 - Był Pan też blisko Arki Gdynia i nawet mówił ostatnio, że do tego klubowi jest Panu najbliżej...
 - Tak, dogadałem się też z Arką. Powiem szczerze, była to ciężka decyzja. W Gdyni rozmawiałem z trenerem i dyrektorem sportowym. Przeprowadziliśmy bardzo fajną rozmowę i już widziałem się jako piłkarz Arki. Później jednak dostałem telefony z Białegostoku, działacze prosili mnie... może nie prosili, ale namawiali, żebym przeszedł do Jagiellonii i dziś w niej jestem. Przeważyło to, że byłem już w Białymstoku, dobrze mi się w tym mieście żyło i nigdy nie ukrywałem, że mam sentyment do "Jagi". Wracam na stare śmieci. To jednak nie są śmieci, tylko drużyna walcząca o mistrzostwo. To inna Jagiellonia od tej, z której odchodziłem w 2008 roku. Postaram się pomóc, na ile tylko będę w stanie.

 - Odchodząc na wypożyczenie, jednocześnie przedłużył Pan kontrakt ze Śląskiem o pół roku. To był warunek działaczy?
 - Zgodziłem się na takie rozwiązanie, bo nie miałem innego wyjścia. Było już za późno na transfer definitywny, nikt by mnie nie kupił. Pojawiły się co prawda oferty zagraniczne, ale z takich krajów, które ani trochę mnie nie interesowały. Zostało mi jedynie wypożyczenie do Arki lub Jagiellonii i wybrałem ten drugi klub.

 - Trener Michał Probierz też jest znany z tego, że trzyma dyscyplinę i nie lubi spóźnień na zbiórki lub treningi. Ale za to chyba mniej żartuje z piłkarzy.
 - W każdym zespole jest regulamin klubowy i regulamin obowiązujący między piłkarzami w szatni. I w nich są odpowiednie kary za telefon, za spóźnienia na zbiórki, czy na cokolwiek. Na żaden trening się nie spóźniałem, również w Białymstoku. Tyle na ten temat. A jeśli ktoś mówi inaczej, niewiele mogę poradzić. Inni piłkarze Śląska nie mogą się o tej sytuacji wypowiedzieć, żeby coś potwierdzić. 

 - Od całego zajścia minęło już kilkanaście dni. Żałuje Pan teraz, że coś zrobił lub powiedział zbyt pochopnie? Może trzeba było jeszcze ugryźć się w język, załatwić coś inaczej?
 -  Są pewne granice, kiedy można milczeć i nic nie robić. Żałuję tylko, że dałem się sprowokować wcześniej i przez to później stała się reszta. Drobne sprzeczki czy nieporozumienia zdarzają się w każdej drużynie, tym bardziej na obozach. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Oczywiście nie pochwalam takich zajść, ale nie zawsze można ich uniknąć. Z Remkiem Jezierskim wyjaśniliśmy sobie potem wszystko. Nie ma żadnego problemu, żadnych żali. Było, minęło, kropka. Zostawmy to już, bo naprawdę nie warto o tym gadać. Wychodzimy z tego pokoju, zamykamy drzwi na klucz i idziemy do następnego pomieszczenia. A co się będzie działo w pierwszym pokoju, co tam pan trener będzie robił, gadał o Sotiroviciu, to już mnie nie dotyczy i nie interesuje. Jego strata, tak uważam.

 - Jak Pan sądzi, jest jeszcze jakaś szansa na dalsze występy dla Śląska? Czy sam Pan już czuje, że wszystko zostało przesądzone?
 - Na razie pogram kilka miesięcy w Jagiellonii i zobaczymy, co się wydarzy. Jeśli będą chcieli mojego pozostania w Białymstoku, będziemy rozmawiać. Jeżeli nie, to nie, na pewno znajdę sobie inny klub. O to się nie obawiam. Przykro mi, że odchodzę ze Śląska. Nie było to moim życzeniem, chciałem nadal grać we Wrocławiu i przedłużyć kontrakt. Czasu jednak nie cofnę, już nic nie mogę zrobić. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się