var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

Andrzej Iwan: Smuda powinien powoływać Mateusza Klicha!

Autor: w Krakowie przed Wisła - Legia rozmawiał Mateusz Karoń
2010-11-13 10:45:35

Były piłkarz Wisły Kraków w swoim stylu, bez żadnych kompromisów, opowiada o tym, jakie błędy popełniła „Biała Gwiazda” w ostatnim czasie. Nie zapomina też o temacie Cracovii.

- Może zacznijmy od Patryka Małeckiego.
- Ciężko mi się wypowiadać na jego temat. Sam w jego wieku robiłem różne rzeczy. Też lubiłem bawić się w mieście i alkohol był moim stałym kompanem. Nie chcę, żeby ktoś mi mówił teraz, że nie pamięta wół jak cielęciem był. Nie będę wypowiadał się na temat Patryka w sferze jego imprezowania, a raczej zachowania na boisku. „Mały” powinien skorzystać z pomocy psychologa.

- (śmiech). Kamila Wódki?
- Nie, nie i jeszcze raz nie! Ten trunek już dość zamieszał w głowie polskich piłkarzy (śmiech). Mówiąc poważnie: porada psychologa to nic wstydliwego. Mogłaby pomóc Patrykowi wrócić na dobre tory. Bo teraz zachowuje się skandalicznie. Rozumiem, że można na siebie czasem poprzeklinać, ale nie na starszego, bardziej doświadczonego kolegę, który na dodatek zachował się dobrze w tamtej sytuacji, gdy podawał Małeckiemu piłkę.
- Przejdźmy do Wisły. Wygrała derby przed tygodniem, ale wbrew pozorom nie grała cały czas porywająco. Ręki Maaskanta chyba jeszcze do końca nie widać.
- W ogóle był taki zamysł, by sprowadzenie Stana Valcksa i Roberta Maaskanta miało wnieść zmianę w strukturach drużyny. Miało także wpłynąć na mentalność zawodników. Oczywiście, potrzeba czasu, by piłkarze się dograli. Punktów jak na Wisłę jest dość mało i nikt chyba nie spodziewał się, że te przemiany odbędą się aż takim kosztem. Pewnie to stanowi problem. Słyszałem natomiast wiele dobrego na temat pracy trenera w klubie. On na pewno nie ma też łatwej roboty – wziął drużynę nieprzygotowaną, wielonarodowościową, nie zna języka i realiów polskich, a mimo to próbuje coś zdziałać. Budowa zespołu będzie trochę trwała…
- Mam taki przykład. Tomasz Kulawik mówił otwarcie, że gdy on wchodził do szatni, było tam pięć języków. Powiedział jeszcze, że w Wiśle nigdy nie będzie porządku.
- Trzeba powiedzieć jasno, że porządku od pewnego czasu tam nie było. Zanim jeszcze pojawiło się tylu obcokrajowców. Myślę, że w tej szatni nie panuje dobra atmosfera, chociaż trener Maaskant temu zaprzecza. Ale nie do końca. Trener sam stwierdził, że są trzy grupy. Naturalne, że chłopaki trzymają się ze sobą tak, jak mogą pogadać. Oczywiście, piłkarze uczą się polskiego, ale czy to ma sens? Może łatwiej byłoby nauczyć Polaków po angielsku. Może wtedy by wypaliło.
- Póki co, nie idzie mu.
- Tak, bo Maaskant pracował w do tej pory średnich klubach holenderskich. W Wiśle dostał robotę pod ciśnieniem. Co prawda, nie jest to ten poziom, co Eredivisie, ale mimo wszystko Holender pracuje pod ogromną presją wyniku.
- To Wisła będzie w stanie zdobyć mistrzostwo?
- Tak to wszystko powariowało, że ciężko cokolwiek typować. Czołówka totalnie się nam spłaszczyła. Nie bacząc na wynik, widzimy jak Wisła słabo gra. Legia też niczego nie pokazuje, chociaż wcześniej wygrywała. Kontakt z czołówką jest taki na dotknięcie ręki. Ci, którzy na początku wysunęli się na czub tabeli, nie są przyzwyczajeni do bycia na górze i jakieś kryzysy ich dopadają. Nawet Lechia, która gra w tej chwili najładniejszą piłkę, przegrała dwa z trzech ostatnich spotkań. Dla Wisły szansa jest jeszcze w krajowym pucharze. On miesza, bo chce wprowadzić trochę zmian i poznać tych chłopaków, jak oni się prezentują w grze. Trening to nie to samo. Żeby mu tylko wystarczyło czasu. I cierpliwości. Właściciela oczywiście.
- Mówi pan o czasie. Może te zmiany w Wiśle wprowadzono za szybko.
- Bogdan Basałaj przyszedł do klubu, żeby coś zmienić. Następowało w Wiśle takie zmęczenie prowadzeniem drużyny. Polityka była nie najlepsza. Poprzedni prezesi nie mieli zbyt dużej siły przebicia. Prezes Wilczek świetnie się znał na organizacji, ale Basałaj to człowiek ewidentnie ściągnięty przez Bogusława Cupiała. Wprowadzenie Holendrów do klubu może przynieść wymierne efekty.
- To wypali ta Wisła?
- Szczerze mówiąc: kiedyś wypali, ale nie ta. Mam nadzieję, że będzie taka, którą stworzy sobie Maaskant. Liczę, że będzie miał szanse wprowadzić do drużyny jeszcze jakieś zmiany, przygotować ją do sezonu i ta Wisła w końcu pokaże swoją klasę w obliczu całego sezonu. Może ci dwaj – Boukhari i Bracko – udowodnią nam w końcu, że umieją grać w piłkę. Bo na razie to są kompletnie nieprzygotowani do sezonu. Myślę, że wiosną będzie już można zacząć rozliczać trenera z jego błędów i porażek. Na razie na to za wcześnie. Zobaczymy, czy Maaskant utrzyma się na powierzchni…
- A jak pan myśli? Uda mu się to? Powstają plotki, że Wisła „bije się” z Polonią o Jacka Zielińskiego.
- Być może to nie plotki, a jakieś rozmowy zabezpieczające. Może być tak, że głowa trenera poleci przy jakichś następnych niepowodzeniach. Wszystkiego można się spodziewać, nie w takich sytuacjach zmieniano tutaj szkoleniowców. Jak na razie właściciel wykazuje cierpliwość. Sam jestem ciekaw.
- Tej cierpliwości brakowało prof. Januszowi Filipiakowi?
- Trudno powiedzieć, bo tak naprawdę Rafał Ulatowski nawet przyznał, że pierwszy raz sam przygotowywał drużynę do sezonu. Zagłębie Lubin dostał po Cześku Michniewiczu, a GKS Bełchatów po Oreście Lenczyku.
- To może Ulatowski myślał, że Cracovia będzie dla niego taką ciepłą posadką i „poleciał” na kasę?
- Bardzo prawdopodobne. Po raz kolejny dostał przecież zespół po Lenczyku. Ponadto prezes Janusz Filipiak zapowiedział wzmocnienia, a „Pasy” wcześniej utrzymały się w lidze. Trafiła się okazja, żeby pobyć w Ekstraklasie trochę dłużej, zarobić trochę pieniędzy i Ulatowski ją wykorzystał. Nie pomyślał jednak, że poprzednią Cracovię dopiero zaczynał budować. Bo „Ula” tak naprawdę został wykreowany przez media. Szczerze się dziwiłem, gdy widziałem go w telewizji. Facet w ogóle się nie uśmiechał! Młody człowiek i non stop poważny. Coś mi tutaj nie pasowało.
 - Materiału też nie miał za dobrego. Dopiero po okienku transferowym coś się zmieniło.
- Faktycznie. Jak komentowałem ich pierwszy mecz (ze Śląskiem Wrocław przyp. MK), to byłem zupełnie zaskoczony Saidim Ntibazonkizą. Gość potrafił zrobić wszystko – okiwać przeciwnika, wyprzedzić go, dośrodkować, ładnie strzelić. Teraz widzę, że Burundyjczyk próbuje wszystko zrobić sam. Dziwi mnie też pozbycie się Arkadiusza Barana. Naprawdę mało jest teraz takich zawodników, którzy kochają swój klub. Są tacy ludzie, którzy przez dziesięć lat całują pięć herbów. Arek taki nie jest. Pozytywną niespodzianką jest dla mnie Mateusz Klich. Nie widziałem już dawno chłopaka tak dojrzałego piłkarsko. Ma przegląd pola, potrafi dograć koledze i odebrać piłkę przeciwnikowi. Trochę brakuje mu stabilizacji formy, ale moim zdaniem to absolutny kandydat na Euro 2012.  Potrafisz wskazać mi kogoś, kto osiągnął taki poziom w takim wieku?
- Może Ariel Borysiuk albo Kuba Kosecki?
- Kuba to typowy wiatraczek. Jest dokładnie taki jak ojciec, a Ariel nie ma w sobie polotu. Gra jakby był już w pełni ukształtowany. Totalnie defensywnie. Jakby był 28-letnim chłopem, a jest przecież młody. Powinien trochę wyluzować, nie bać się zagrać ofensywnie. To na pewno by mu pomogło. Wracając do Klicha: Franciszek Smuda powinien go zabrać na zgrupowanie. Nie rozumiem, czemu zabrał Andrzeja Niedzielana. „Wtorek” nie zagrał ani minuty. „Franz” powinien wziąć ze sobą Mateusza. Żeby się uczył, bo tacy zawodnicy stanowią o przyszłości naszego futbolu!

foto w tekście: Tomasz Markowski/NEWSPIX.PL


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się