var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

Smuda ciepłe krzesełka rozdaje

Autor: Mateusz Karoń
2010-11-04 20:10:43

Eugen Polanski w rozmowie z niemieckim Kickerem zdradził rzecz niebywałą. Ujawnił, w jaki sposób Franciszek Smuda przekonywał go do gry w naszej reprezentacji.

I w tym miejscu, drodzy czytelnicy mocno się zdziwicie. No, bo nasz  kochany (choć zastanawiam się, czy to słowo jest tutaj odpowiednie) „Franz” wcale nie zaoferował Niemcowi wiklinowego kosza z bananami. Nie było też mowy o garze bigosu. Argumentu pajdy wiejskiego chleba ze smalcem  Smuda najwyraźniej użyć też nie miał zamiaru. Opracował za to inny, „genialny” plan.  Postanowił, że zaproponuje pomocnikowi FSV Mainz… miejsce w kadrze na Euro 2012. Niewiarygodne, straszne i – niestety – prawdziwe.

Co gorsza, ciśnie mi się na usta, że Franciszek Smuda stał się zwyczajnym hipokrytą. Przypominam, że selekcjoner, obejmując swoje stanowisko, wyszydzał naturalizację piłkarzy. Śmiał się, że kupcy w Egipcie mówią nieźle po polsku, ale to nie oznacza, że muszą grać w kadrze. Teraz… przeczy własnym słowom, a do tego rozdaje na prawo i cieplutkie miejsca w swojej reprezentacji na mistrzostwa Europy. Aż boję się pomyśleć, co naobiecywał Sebastianowi Boenischowi. Jak tak dalej pójdzie, Smuda zacznie strzelać z ust ofertami w stylu: - zagraj dla nas, proszę. Moja żona już jest twoja. Zresztą, co tam żona. Mój samochód też będzie twój. Korzystaj na zdrowie – tylko bądź Polakiem! Błagam! Dam ci wszystko, ale kopnij kilka razy dla nas.

Wracając do samego Polanskiego, nie mam nic przeciwko. Dobry zawodnik, podstawa w – jak na razie – czołowym klubie 1. Bundesligi musi o czymś świadczyć. Nie jest to chłop z łapanki, umie grać. Ale czy to argument, żeby półtora roku przed turniejem dawać mu miejsce w składzie reprezentacji? No, dla mnie nie. Do tego czasu może się całkowicie zeszmacić, nie zagrać ani jednego spotkania za które należałaby mu się pochwała albo (odpukać, bo dobrze mu życzę) połamać sobie obie nogi. Nie mówię, że Eugene się nie rozwinie, ale nie potrafię powiedzieć również, że będzie lepszy, niż jest. A jeśli się cofnie? Co, tam – ważne, że towar z Niemiec. Zachodni. Tu się przetrze, tam wypoleruje i piłkarz jak ta lala.

Tylko znowu przegrywamy, a prognostyk wcale nie jest optymistyczny. Quo Vadis, „Franz”?


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się