var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Przemysław Piotrowski/gks.net.pl - nieoficjalna strona GKS Bełchatów

Michał Mak dla 2x45: Bełchatów robi się trochę za ciasny, zimą chciałbym odejść

Autor: rozmawiał Przemysław Michalak
2014-11-14 04:13:22

Michał Mak w rozmowie z 2x45.info nie ukrywa, że w styczniu chciałby zmienić otoczenie, ale rozumie również interes klubu. - Dla Bełchatowa najbliższe okienko to ostatnia szansa, żeby dostać za mnie większe pieniądze, bo kontrakt obowiązuje do końca 2015 roku. Latem żaden klub nie wyłoży znaczącej sumy, skoro po kilku miesiącach mógłbym odejść za darmo - mówi 23 letni skrzydłowy.

2x45.info: - Jak oceniasz swoją obecną formę w porównaniu do meczów z początku sezonu?
Michał Mak:
- Jest lekka obniżka formy, nie da się ukryć. Pierwsze spotkania były w moim wykonaniu bardzo dobre i przede wszystkim broniły mnie statystyki. Później nie zawsze grałem źle, ale nie miałem liczb i nad tym ubolewam. Spodziewałem się, że będzie lepiej. Miałem sporo okazji do goli i ich nie wykorzystałem. Mam nadzieję, że w czterech ostatnich kolejkach przed przerwą zimową jeszcze dam o sobie znać. Z tego rozlicza mnie trener.

- Nie wiem, czy to obliczałeś, ale od dziewięciu meczów ligowych nie zdobyłeś bramki i nie zaliczyłeś asysty.

- Dlatego mówię, że oczekuję od siebie znacznie więcej. Dziewięć meczów to szmat czasu. Co prawda w międzyczasie strzeliłem gola Flocie Świnoujście w Pucharze Polski, ale to niewielka pociecha. Wolę trafiać w lidze. Marnowałem świetne sytuacje z Górnikiem Zabrze czy Jagiellonią, zaciąłem się. Muszę szukać skuteczności na treningach i w końcu się przełamać.

- Z czego to wynika? Mimo takich wpadek jak 0:5 z Lechem czy Piastem w PP, ogólne wyniki drużyny ciągle są dobre.

- To głównie efekt tego, że bardzo dobrze gramy w defensywie. U nas wszyscy bronią i większość atakuje. Na pewno nie jest bez znaczenia, że przy takiej taktyce jestem ustawiony trochę dalej od bramki przeciwnika i trudniej jej zagrozić. Przeważnie stwarzamy sobie 2-3 okazje na mecz, to niedużo. Na Jagiellonii akurat szans było znacznie więcej, ale z Cracovią znów wypracowaliśmy mało sytuacji.

- Taki styl gry chyba nie jest twoim ulubionym...

- Taktykę trenera bronią wyniki i to jest najważniejsze. Lepiej wygrywać brzydko po 1:0 niż przegrywać po pięknej walce 4:5. Do każdych założeń można się dopasować. Na początku sezonu graliśmy przecież tak samo. Wierzę, że wkrótce wróci moja skuteczność.

- Po kontuzji twojego brata początkowo wydawało się, że jego nieobecność nie wpływa źle na twoją formę, ale dziś chyba jest inaczej.

- Gołym okiem widać, że zespół odczuwa jego brak. Z nim na boisku czułem większe wsparcie. Znamy się na pamięć i to często dawało gole lub asysty. Wszedł jednak młody Łukasz Wroński i też dobrze się spisuje, chwała mu za to.

- Miałeś kiedyś tak wiele meczów pod rząd bez brata?

- Może na początku naszej gry w Ekstraklasie. Ja wtedy dostawałem znacznie mniej szans, później jeszcze doznałem kontuzji i pauzowałem trzy miesiące. W zasadzie zdążyliśmy się przyzwyczaić, że ktoś z nas nie gra. Teraz też razem występowaliśmy ledwie trzy kolejki i Mateusz się posypał. Oby się wyleczył i wrócił jak najszybciej, choć trzeba być realistą. Wiele wskazuje, że nawet wiosną nie będzie gotowy do gry. Ale to nie jest dla mnie wytłumaczenie. Wychodzę na boisko jako Michał Mak, a nie bracia Mak. Muszę patrzeć na siebie.

- Mateusz dużo mniej boleśnie wchodził do Ekstraklasy niż ty...
- Faktem jest, że pierwszy rok był dla mnie bardzo trudny. Wchodziłem na końcówki lub wcale. Może trener widział w Mateuszu większą dojrzałość piłkarską. Lepiej zaczął i było mu łatwiej. Dla mnie kulminacyjnym momentem okazał się ostatni mecz sezonu 2012/13. Wygraliśmy w Gliwicach 3:2, strzeliłem dwa gole i od tej chwili moja sytuacja w klubie zmieniła się o 180 stopni. Trener zaczął na mnie stawiać. Można pytać, czemu tak późno, ale grunt, że się udało. Sądzę, że nieźle odpłacam się za zaufanie. Przyczyniłem się do awansu, a w Ekstraklasie udowadniam, że nie jestem tylko dodatkiem do Mateusza, jak niektórzy twierdzili.



- Mateusz kilka tygodni temu mówił nam, że jego uraz uniemożliwia mu odejście w styczniu, ale wiele wskazuje, że dla ciebie Bełchatów będzie już wtedy za mały.
- Nie ukrywam, że będę chciał odejść i zrobić krok do przodu. W Bełchatowie jestem już trzeci rok i jak powiedział Mateusz, robi się dla mnie trochę za ciasny. Chciałbym spróbować czegoś nowego i walczyć o wyższe cele. Zobaczymy. Bełchatów na pewno oczekuje za transfer sporych pieniędzy. Mam nadzieję, że pojawi się oferta, która zadowoli i mnie, i klub. To warunek konieczny, nie chcę patrzeć tylko pod swoim kątem. Na razie jednak cisza.

- Wszystko zależy, kto się po ciebie zgłosi, ale sam bardziej się nastawiasz na pozostanie w Polsce i przejście do klubu z czołówki, czy od razu wyjazd zagraniczny?
- Pół na pół. Z jednej strony chciałbym trafić do mocniejszego polskiego klubu typu Legia, Lech czy Wisła, pograć rok lub dwa, umocnić swoją pozycję i wyjechać już jako w pełni ukształtowany zawodnik z dużą stabilnością formy. Z drugiej strony chciałoby się skorzystać z szansy wyjazdu, gdyby się nadarzyła. Druga nigdy może nie nadejść, prawda? Na pewno poważnie bym się zastanowił nad ofertą z zagranicy. Wszystko byśmy spokojnie z agentem przeanalizowali, żebym potem szybko nie wrócił z podkulonym ogonem jak niektórzy zawodnicy. Gdyby było duże prawdopodobieństwo, że bym tego uniknął, pewnie podjąłbym wyzwanie. Dziś jednak tylko spekulujemy. Planowaliśmy zagrać z Mateuszem super rundę i uciekać, a jak widzisz, życie to zweryfikowało. Mateusz swoje plany musi odłożyć przynajmniej na pół roku.

- Czytelnik Piotr Malinowski pyta, czy gdyby z danej ligi zgłosił się po ciebie czołowy klub i drużyna z dołu tabeli, to poszedłbyś za nazwą, czy za najbliższą perspektywą? Powiedzmy - dla przykładu - Juventus i Cesena.
- O kurczę, zejdźmy na ziemię (śmiech). Oczywiście to przenośnia, wiem, o co ci chodzi. W takiej sytuacji patrzyłbym pod kątem regularnej gry, więc pewnie lepiej byłoby wybrać słabszy zespół. Na razie jednak nic się nie dzieje. Równie dobrze mogę zimą zostać w Bełchatowe i wielkiej tragedii nie będzie. Otrzymałbym sygnał, że muszę jeszcze mocnej trenować, żeby wiosną zagrać lepiej i może wtedy by się udało. Od lipca byłbym łatwiej dostępny. Dla Bełchatowa najbliższe okienko to ostatnia szansa, żeby dostać za mnie większe pieniądze, bo kontrakt obowiązuje do końca 2015 roku. Latem żaden klub nie wyłoży znaczącej sumy, skoro po kilku miesiącach mógłbym odejść za darmo.

- O co dokładnie chodziło z artykułem w "Fakcie", gdzie cytowano Kamila Kieresia, że jesteś zły i załamany brakiem powołania na mecze z Niemcami i Szkocją? Ty i trener później ostro wszystko dementowaliście, co rzadko się zdarza.
- Nie wiem, skąd autor tego głupiego tekstu wziął to, że byłem załamany. Załamać można się po śmierci mamy, a nie z powodu braku powołania. Bądźmy poważni. Co najwyżej mogłem się zdenerwować, ale naprawdę nie liczę dziś na pierwszą reprezentację. Jeszcze trochę mi brakuje i sporo muszę poprawić. Dziennikarz zapewne wyrwał z kontekstu słowa trenera, że jestem zmęczony i muszę odpocząć, bo grałem wszystkie mecze po 90 minut. Trener Kiereś był zagotowany. Później pogadałem sobie potem z tym redaktorem.

- I jak się tłumaczył?
- Mówił, że chciał mi pomóc i bardziej wypromować moją osobę. Mocno świrował, bo wiem, że na kadrę na razie nie zasługuję. Za dużo mam nierównych meczów i wahań formy. Granie równo i dobrze jest podstawą. Jeżeli chodziło mu o przysługę, zupełnie nie wyszło. Odbiór tekstu mógł być tylko jeden: jestem gwiazdą i obrażam się na selekcjonera. To mogło mi jedynie zaszkodzić.

- Na koniec Darek Borowski pyta, czy zdarzyło ci się zamienić z bratem koszulkami przed meczem?
- Nie zdarzyło się, choć były pomysły, żebyśmy na przykład w przerwie zrobili coś takiego, że jeden z nas zakłada koszulkę brata i wchodzi świeży na drugą połowę (śmiech). Skończyło się na planach. Bywało, że zamienialiśmy się bluzami w szkole, gdy na przykład zdawałem angielski, ale nie w piłce.


 


2x45 na
    2x45 na  

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się