var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: paokfc.gr

Mirosław Sznaucner dla 2x45: PAOK Saloniki obserwuje Błażeja Augustyna i braci Mak

Autor: rozmawiał Przemysław Michalak
2014-11-17 04:27:23

- Sądzę, że możemy spodziewać się transferów Polaków. Skauci PAOK-u cały czas obserwują Ekstraklasę. Latem pytano mnie o Macieja Gostomskiego i Ludovica Obraniaka. O Mateuszu Klichu natomiast nic nie słyszałem - mówi dla 2x45.info Mirosław Sznaucner, który po zakończeniu kariery jest trenerem zespołu U-16 w wicemistrzu Grecji.

2x45.info: - Miał pan być blisko pracy w PAOK Saloniki. Udało się?
Mirosław Sznaucner:
- Tak. Po powrocie z Polski i odebraniu dyplomu trenerskiego miałem rozmowę z dyrektorem akademii klubu. Zaproponowano mi prowadzenie zespołu U-16.

- Spełnia się pan w tej roli?

- Na ten moment tak. Podoba mi się to. Dość trudne były początki, nie do końca wiedziałem, jak się do tego zabrać. Kończył się trening, przyjeżdżałem do domu i cały czas myślałem, co robić jutro, co polepszyć, jakie zajęcia prowadzić. Człowiek jednak głupi nie jest i z upływem czasu wszystko zaczęło coraz lepiej funkcjonować. Jeszcze przed objęciem posady byłem z rezerwami PAOK-u - czyli drużyną U-20 - na przygotowaniach do sezonu. "Kappę" prowadzi Serb Vladimir Ivić, z którym grałem przez cztery lata. Sporo mi pomógł na starcie. Teraz nabrałem rytmu i jest w porządku. Dużo pracy przede mną, ale podoba mi się to. Moi podopieczni za 2-3 lata mogą już pukać do pierwszej drużyny.

- Praca z młodzieżą jest dla pana docelowa, czy marzy pan kiedyś o trenowaniu seniorów PAOK-u?
- Nie snuję dalekosiężnych planów. Kiedyś chciałbym pracować ze starszymi piłkarzami i może nawet seniorskimi drużynami, ale wszystko po kolei. Na razie się uczę, popełniam błędy i pewnie zawsze będę. Jeszcze daleka droga.

- Jest pan w stanie porównać szkolenie w Polsce i Grecji?
- Tylko na podstawie czasów, gdy sam zaczynałem. 12 lat w Polsce nie grałem i nie wiem, czy coś się zmieniło, ale chyba trochę poszliśmy do przodu. W GKS Katowice trenowaliśmy na ziemi, wiecznie nie było sprzętu, treningi mało urozmaicone. W PAOK mam współpracownika, który też długo grał w piłkę i jest w klubie od osiemnastu lat. Odpowiada głównie za przygotowanie fizyczne, ale nie boję się go pytać o różne sprawy. Sądzę, że w Grecji wciąż większy nacisk kładzie się na technikę i taktykę. U nas ciągle często mamy więcej biegania niż grania.

- PAOK po dziewięciu kolejkach prowadzi w tabeli greckiej ekstraklasy. Niespodzianka?
- W ostatniej kolejce doznaliśmy pierwszej porażki, lepszy okazał się Panathinaikos, ale nadal mamy dwa punkty przewagi nad Olympiakosem. PAOK jest mocny jak na greckie warunki. Olympiakos nie prezentuje się aż tak dobrze jak w poprzednich latach, trochę punktów traci. Do końca daleko, jednak odczuwa się duże ciśnienie, żeby wreszcie zdobyć mistrzostwo. W całej historii udało się zaledwie dwukrotnie, po raz ostatni w 1985 roku. Nawet boję się myśleć, jaka byłaby feta (śmiech). Poprzeczka idzie do góry, Olympiakos już chyba żadnego rywala nie zlekceważy i zacznie do każdego meczu wystawiać najsilniejszy skład. Na początku różnie z tym bywało, liczy się też Liga Mistrzów. PAOK z kolei rywalizuje w Lidze Europy, a trener Angelos Anastasiadis nie ma zbyt szerokiej ławki. Jeśli w styczniu nie dojdzie do kilku wzmocnień, ciężko będzie utrzymać pozycję lidera.

- Furorę robi Robert Mak, którego latem sprzątnęliście sprzed nosa Legii Warszawa.
- Bardzo dobrze zaczyna, jest motorem napędowym [osiem meczów, pięć goli i cztery asysty w lidze, red.]. Wszyscy są z niego zadowoleni. Z Panathinaikosem nie mógł grać przez kontuzję i od razu się przekonaliśmy, ile znaczy dla zespołu. Jego brak był widoczny, akcje ofensywne się nie kleiły. Słowak ze swoją szybkością i dość dobrym dryblingiem robi różnicę na boisku.

- Niedawno pojawiła się informacja, że PAOK zimą chciałby zatrudnić Mateusza Klicha.
- O tym nie słyszałem. Znam w klubie działaczy i skautów, latem pytali mnie o bramkarza Lecha, Macieja Gostomskiego i... tego, co przechodził z Francji do Niemiec... A, Ludovica Obraniaka! Gdy sezon Ekstraklasy startował, mówiłem ludziom z klubu, żeby zwrócili uwagę na braci Mak z Bełchatowa. Na początku robili furorę, ale teraz jest trochę gorzej - Mateusz ma kontuzję, Michał spuścił z tonu. Skauci z PAOK-u od razu ich sprawdzili w internecie, patrzyli na statystyki. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Drugi raz o braci Mak nie pytali.

- W najbliższym czasie możemy się spodziewać transferów Polaków?
- Sądzę, że tak. Szef skautów często pyta mnie o opinię na temat jakichś zawodników. W klubie wiedzą, że regularnie oglądam polską ligę. Liczą się z moim zdaniem.

- Sami Ekstraklasę śledzą, czy polegają tylko na pańskiej opinii?
- Śledzą, śledzą. Cały czas mają kogoś na oku. Niedawno pytano mnie o Błażeja Augustyna z Górnika Zabrze. PAOK ma dwójkę podstawowych stoperów i na tym koniec, brakuje rywalizacji. Wzmocnienia w obronie są konieczne. Trudno jednak wyrobić sobie zdanie o Błażeju, bo najpierw leczył kontuzję, a potem został zawieszony na cztery mecze za faul.

- Latem do PAOK-u przymierzano Miroslava Radovicia. Według pan ten klub jest w stanie skusić największe gwiazdy polskiej ligi?
- Moim zdaniem tak, zarówno pod względem sportowym jak i finansowym. PAOK co sezon gra przynajmniej w Lidze Europy, często wychodzi z fazy grupowej. Wielu może to przekonać. Jako całość grecka liga nieco podupadła. Porównując sytuację sprzed 3-4 lat, jest gorzej, sporo gwiazd wyjechało. PAOK akurat dobrze na tym wyszedł. Jest bogaty, wypłacalny właściciel. To duży argument.

- Da się dziś w ogóle powiedzieć, kto jest numerem trzy w Grecji?

- Byłoby ciężko. Panathinaikos od dłuższego czasu spuszcza z tonu i jest problem. Obecnie na podium w tabeli znajduje się Kalloni, ale to egzotyka. Nie sądzę, żeby dłużej się utrzymało tak wysoko. Generalnie można określić czołówkę poza Olympiakosem i PAOK-iem. Oprócz Panathinaikosu należą do niej Atromitos i Asteras. Te zespoły przeważnie grają w europejskich pucharach. Reszta to co najwyżej średniacy, bez szans na czołowe lokaty.

- Słyszał pan, co jakiś czas temu o greckiej piłce powiedział Olivier Kapo?

- Nie słyszałem, ale jestem ciekawy.

- Mówił o korupcji i groźbach ze strony prezesa Levadiakosu, którego określił jako marionetkę sterowaną przez mafię. Wielu zawodnikom działacze podobno grożą.
- Trudno mi się odnieść, bo nie znam realiów w Levadiakosie, nigdy tam nie grałem. Na koniec kariery byłem jednak w Verii, która w hierarchii zajmuje mniej więcej podobne miejsce i tam takich historii nie doświadczyłem. Kapo grał w Juventusie i Premier League, więc jak potem poszedł do greckiej wioski, mógł być w lekkim szoku. Podejście prezesów na pewno jest inne, wygląda to inaczej, ciężko nawet porównywać. Korupcja? Nie wiem, czy to większy problem, ale widzę nawet po swoich tutejszych znajomych, że wielu namiętnie obstawia u bukmacherów. Dla niektórych to wręcz sport narodowy. Czy to jednak oznacza dużą korupcję, możemy tylko spekulować.


 


2x45 na
    2x45 na  

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się