var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: daylife.com

Jakub Wilk: Brakowało mi pewności siebie

Autor: rozmawiał Przemysław Michalak
2010-11-15 18:12:17

Wielu kibiców Lecha Poznań zdążyło już postawić krzyżyk na Jakubie Wilku, ale ten chyba w ostatniej dla siebie chwili pokazuje jednak, że występy w "Kolejorzu" niekoniecznie muszą być dla niego zbyt wysokimi progami. W środę pięknym golem uratował remis z Polonią Warszawa, a w miniony weekend należał do czołowych postaci podczas meczu z Lechią Gdańsk, czego ukoronowaniem była asysta przy bramce Sławomira Peszki. W rozmowie z 2x45.com.pl 25-letni skrzydłowy przekonuje, że to nie słaba forma była powodem jego rzadkich występów i nie problemy psychiczne decydowały o wcześniejszych niepowodzeniach Lecha w lidze.

2x45.com.pl: - Ostatnich kilka meczów sprawiło, że znów wierzą w Pana ci, którzy już zdążyli Pana skreślić, a takich osób nie brakowało. W końcu jest Pan w formie, krótko mówiąc.
Jakub Wilk:
- Czy w formie?... Wiadomo, że wcześniej zbyt często nie grałem, rzadko dostawałem szanse, a teraz to się zmieniło. Myślę, że trener Jose Marii Bakero pozytywnie na mnie patrzy i obecnie jest ze mnie zadowolony.

 - Lepsza dyspozycja to efekt zmiany szkoleniowca? Jacek Zieliński mówił wprost, że trzyma Pana na ławce tylko ze względu na słabą formę...
 - Nie, wcale nie o to chodzi, że byłem bez formy, czy coś w tym stylu, jak mówił trener Zieliński. Cały czas walczyłem o miejsce w składzie, ale najwidoczniej nie byłem w nim widziany, inni byli lepsi. To byłoby trochę dziwne, że jestem ciągle bez formy, a nagle wchodzę do składu i gram dobrze. Czuję i czułem się znakomicie, zawsze to podkreślałem. Wiadomo, że jeszcze brakuje mi meczowego rytmu. Cieszę się, że nareszcie regularnie pojawiam się na boisku i zamierzam dalej pokazywać się z jak najlepszej strony.

 - Ale Bakero jakoś na Pana pozytywnie wpłynął, pozwolił się przełamać?
 - Na pewno mnie podbudował. Odbyliśmy szczerą rozmowę, dyskutowaliśmy o mojej wcześniejszej sytuacji i o tym, jak widzi ją hiszpański trener. Powiedział, że zamierza ode mnie bardzo dużo wymagać. Mam walczyć o skład, a wtedy będzie dobrze. 

 - Zauważyłem, że ostatnio znacznie chętniej Pan drybluje, podejmuje ryzyko, nie boi się odważnych decyzji na boisku. Brakowało nieszablonowości w Pana grze.
 - To prawda. Jeśli występuje się na boku pomocy, trzeba dryblować, to jeden z głównych elementów na tej pozycji. Bez tego skrzydłowi nie istnieją. Dobrze mi się teraz gra i współpracuje z kolegami. Jesteśmy na właściwej drodze, żeby definitywnie pożegnać strefę spadkową i powalczyć o górne miejsca w tabeli.

 - Czyli brakowało Panu pewności w grze?
 - Tak, brakowało. Chodzi o to, że po prostu nie grałem zbyt często, nie byłem w meczowym transie, a wtedy trudno o pewność. W poprzednim sezonie, gdy zdobywaliśmy mistrzostwo Polski, przez pierwszą rundę występowałem w każdej kolejce i takich problemów nie miałem. Wychodząc w pierwszym składzie po paru miesiącach na ławce sam do końca nie wiesz, na co cię tak naprawdę w danej chwili stać. Na treningu w stu procentach się tego nie dowiesz, bo samego meczu nic nie zastąpi. 

 - Odnośnie kolejki ostatniej. Lech wygrał z Lechią po niezwykle interesującym spotkaniu, ale w pełni "zatrybił" dopiero po przerwie. W pierwszej połowie goście byli groźniejsi, prawda?
 - Lechia po prostu potwierdziła, że jest mocnym zespołem i potrafi grać w piłkę. Zaczęła odważnie, choć jakichś stuprocentowych sytuacji za bardzo nie stwarzała. Wszystko wyglądało ładnie tylko do szesnastego metra. My musieliśmy koniecznie zwyciężyć i po zmianie stron rzuciliśmy się do przodu. Na szczęście szybko zdobyliśmy dwie bramki i skończyło się po naszej myśli. 

 - Wracając do tabeli. Lech nadal nie odskoczył od strefy spadkowej, ale tak się sezon układa, że do trzeciego miejsca traci ledwie sześć punktów! Dużo więcej trzeba było odrobić na wiosnę, żeby wywalczyć mistrzostwo. 
 - Sezon nie jest jeszcze stracony. Trzeba wygrać wszystkie mecze do końca rundy jesiennej, choć łatwo nie będzie, bo w Ekstraklasie już nic nie przychodzi lekką ręką. Jeśli zdobędziemy dziewięć punktów, na pewno znacznie awansujemy i do rudny rewanżowej będziemy mogli się przygotowywać w spokoju, z pozytywnym nastawieniem. Sądzę, że wróciliśmy na właściwą drogę, by znów powalczyć o najwyższe cele. 

 - Mecz z Polonią Warszawa to był mentalny przełom? Udało się nie przegrać, choć sytuacja przez moment wydawała się już beznadziejna.
 - No tak. Dawno nie było spotkania, w którym mieliśmy dwie bramki do odrobienia i jednak nie przegraliśmy. Pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną i możemy walczyć z każdym zespołem w każdej sytuacji. Bardzo sprawę utrudnił nam ten szybko stracony gol z rzutu karnego. Gdyby udało się go uniknąć, mecz zupełnie inaczej by się ułożył, a tak przez chwilę byliśmy lekko podłamani. Dobrze, że Artur Sobiech nie podwyższył później na 3:0, bo byłoby po nas. 

 - Co się wcześniej działo z Lechem w lidze? Trener Zieliński wspominał właśnie o problemie mentalnym, żeby się przestawić z Ligi Europy na Ekstraklasę. Zgadza się Pan z tym?
 - Nie, ja mam w tej kwestii inne zdanie. Nie przegrywaliśmy w lidze po udanych występach w pucharach dlatego, że byliśmy mniej zmotywowani na ligę, że otoczka nie była aż tak ekscytująca. Za kadencji Franciszka Smudy też mieliśmy wielkie mecze w Pucharze UEFA,  a później jakoś w lidze wygrywaliśmy. Moim zdaniem więc nie o psychikę tu chodzi. Przynajmniej nie o naszą. Rywale z pewnością jeszcze bardziej mobilizują się na starcia z Lechem, zwłaszcza po kilku naszych wpadkach, po których inni zwietrzyli szansę. To już jednak minęło. Myślmy pozytywnie. 

 - Najlepiej spisywał się Pan właśnie jesienią sezonu 2008-09, gdy występowaliście w fazie grupowej Pucharu UEFA. Odzyskanie tamtej formy to Pana cel?
 - Myślę, że tak. W tamtym okresie grało mi się bardzo dobrze, znajdowałem się w wysokiej formie i mogłem liczyć na miejsce w pierwszym składzie, strzelałem gole. Wszystko było jak należy, dlatego dążę do tego, żeby wróciły te chwile.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się