var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia:

Kiedyś grał w Polsce, teraz... naprawia parasole!

Autor: Kamil Małachowski
2011-07-05 12:07:47

O takich mówi się bohaterowie jednej akcji. Usman Misi równie szybko zniknął z polskiej piłki, jak się pojawił. W połowie lat 90. zrobił, na krótko, furorę w Sokole Pniewy. Dzięki jego asystom zespół wygrał w Łodzi z Widzewem 2:0.

Później zagrał jeszcze z Legią Warszawa i wyjechał w nieznanym kierunku. Konkretnie, do południowoafrykańskiego Orlando Pirates, następnie wrócił do rodzimego Darryn Textiles z Zimbabwe. W 2005 roku zakończył karierę.

Co robi teraz? Za sprawą czujności jednego z naszych czytelników i serwisu podpisanego w źródle wiemy, że zarabia na życie naprawiając rowery i parasole. Czasami dorabia jako szewc. :)

Dlaczego nie został w Polsce? Bo jego menedżer żądał astronomicznego wynagrodzenia. Klub się nie ugiął i pożegnał zawodnika, który tak naprawdę nic jeszcze nie pokazał. I słusznie. Szkoda, że w dzisiejszych czasach kluby nie są tak stanowcze. Kiedy słyszymy, ile chcą niektóre polskie "gwiazdki" miesięcznie, to nóż się w kieszeni otwiera.

A kluby idą na ustępstwa i płacą więcej, więcej i jeszcze więcej. Gdyby tak powiedzieć temu wszystkiemu stop?! Przeciętnym zawodnikom płacić przeciętne pieniądze, a resztę przeznaczać na prawdziwe gwiazdy? Tylko tu potrzebna jest solidarność wszystkich klubów, bez wyjątku.

Wtedy prezes mówiłby: - Mareczku (Wiesiu, Krystianie), nie chcesz grać za 20 tysięcy miesięcznie, to idź gdzie indziej. Tylko uważaj, Usman Misi kiedyś też chciał za dużo i został pogoniony. Teraz naprawia parasole. Twój wybór.

Niestety, rynek piłkarski jest już tak zepsuty, że nie ma na to szans.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się