var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

Czego spodziewać się po Wiśle, Legii i Śląsku?

Autor: Przemysław Michalak
2011-07-26 13:12:09

Wisła i Śląsk pokonały pierwsze przeszkody w europejskich pucharach. Krakowianie mieli obowiązek to zrobić, drudzy teoretycznie nie, ale... po tym, co Dundee United pokazało we Wrocławiu, w zasadzie też. Teraz przed tą dwójką starcia z Bułgarami. Powiedzmy wprost: nie ma się czego bać.

Tak jak do niedawna mieliśmy skłonność, by lekceważyć wszystkich rywali, którzy na co dzień nie rywalizują w czołowych ligach Europy, tak po ostatnich kompromitacjach zaczyna się straszyć nasze kluby niemal każdym, kto stoi w futbolowej hierarchii wyżej od San Marino i Wysp Owczych. Oczywiście po ostatniej wpadce Jagiellonii ktoś mógłby stwierdzić, że to uzasadniona postawa, ale nie przesadzajmy.

Litex Łowecz, rywal Wisły, to mistrz Bułgarii, jednak powiedzmy sobie szczerze: poziom tej ligi nie jest najwyższy. Ekstraklasa na jej tle na pewno nie ma się czego wstydzić. W zespole Lubosława Penewa wielkich gwiazd nie uświadczysz. Najbardziej znany Swetosław Todorow. 41-krotny reprezentant swojego kraju, zapowiadał się na świetnego napastnika, ale latem 2003 roku jako piłkarz Portsmouth doznał poważnej kontuzji kolana i nigdy już nie wrócił do gry na wysokim poziomie. Z pozostałych Bułgarów znajdujących się w kadrze Litexu na dziś żaden nie jest etatowym reprezentantem.

Kogo mamy poza tym? Kapitanem jest 33-letni Serb Nebojsa Jelenković, który nigdy nie wystąpił w narodowych barwach. Jest urugwajski pomocnik Robert Flores (dwa mecze w reprezentacji), kupiony tego lata z rezerw Villarrealu. Oprócz tego Penew ma do dyspozycji kilku Brazylijczyków i Francuzów, ale nie są to żadni geniusze. Najdłuższy staż ma Sandrinho, grający w Litexie od 2005 roku.

Jeszcze mniej do zaoferowania ma Lokomotiw Sofia. Czwarta drużyna bułgarskiej ekstraklasy zmierzy się ze Śląskiem. W kadrze tego klubu zdecydowaną przewagę liczebną posiadają krajowcy. Jedynymi obcokrajowcami są serbski obrońca Darko Savić, macedoński napastnik Marjan Andonov (nigdy nie grał w reprezentacji), doświadczony napastnik z Bośni, Mirza Mesić oraz pomocnik Baykal Kulaksizoglu, który zaliczył epizod w szwajcarskiej młodzieżówce. Z krajowców nikt szczególnie się nie wyróżnia i mało który miał jakąkolwiek styczność z seniorską reprezentacją. Dość powiedzieć, że funkcję kapitana Lokomotiwu pełni Kristian Dobrew. W sezonie 2006-07 trafił on do Lech Poznań, ale zagrał tylko 8 meczów ligowych i szybko się z nim pożegnano.
 
Bez wątpienia najtrudniejsze zadania czeka Legię, bo Gaziantepspor to czwarta drużyna z Turcji, a sumy, które działacze wydają na transfery, w Polsce jeszcze długo się nie pojawią. Z drugiej strony, gdy wiadomo już, do jakich przekrętów dochodziło w Super Lidze, prawdziwa siła tej drużyny pozostaje zagadką. W składzie Gaziantepsporu nie ma piłkarzy, których nazwiska rzucałaby polskich kibiców na kolana. Podobnie jak w przypadku Lokomotiwu, większość kadry stanowią zawodnicy rodzimego chowu. Niezłe wrażenie robią nieliczni obcokrajowcy. 23-letni, nomen omen, Bułgar Ivelin Popov regularnie dostaje powołania do swojej reprezentacji. Ofensywny pomocnik  Wagner Ferreira dos Santos grał w brazylijskiej młodzieżówce i raz nawet wezwano go na kadrę seniorską, ale do debiutu nie doszło. Dany Nounkeu ma za sobą debiut w reprezentacji Kamerunu, a Yasin Pehlivan coraz śmielej dobija się do austriackiej drużyny narodowej. Z tureckich graczy najwyżej wyceniani są pomocnicy Murat Ceylan i Olcan Adin oraz napastnik Cenk Tosun. Żaden z tej trójki jak dotąd jednak nie zakładał reprezentacyjnej koszulki w seniorach.

Ogólnie mówiąc, nasze kluby nie mierzą się z byle kim, ale też z nikim wyjątkowym. Mamy prawo oczekiwać co najmniej wyrównanych dwumeczów. Szczerze mówiąc, najwięcej w kontekście samego awansu trzeba wymagać od Śląska - od Wisły tylko odrobinę mniej. Postawa Legii jest wielką niewiadomą. Patrząc na dotychczasowe dokonania Macieja Skorży w europejskich pucharach, trudno być wielkim optymistą, zwłaszcza że trener "Wojskowych" w Turcji ewidentnie chce "postawić autobus" przed własnym polem karnym. W futbolu jednak niczego nie wolno przesądzać, dlatego bądźmy dobrej myśli. Mimo wszystko, jak co roku!


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się