var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: bizchannel.ro

Rapid Bukareszt, czyli spore nadzieje i nieznane możliwości. Rumuni też się cieszą z losowania...

Autor: Paweł Kiełbus
2011-08-06 10:26:26

Wylosowanie Rapidu Bukareszt jako rywala Śląska w czwartej rundzie eliminacji do Ligi Europy we Wrocławiu, jak i w całym kraju odebrano z nieukrywanym entuzjazmem. Nie da się ukryć, że łatwiej już być nie mogło, ale...

Żeby było jasne, wicemistrzów Polski w żadnym wypadku nie czeka spacerek. Po drugiej stronie barykady stanie solidny zespół mający w składzie zawodników ogranych, nierzadko z bogatą pucharową przeszłością, trenowany przez człowieka, który ciągle ma sporo do udowodnienia nie tylko w rodzimym futbolu i zarządzany przez żądnego sukcesów biznesmena.

Trzykrotny mistrz Rumunii i trzynastokrotny zdobywca krajowego pucharu to czwarta siła Liga I z minionego sezonu. Drużyna dysponująca niemałym kapitałem sportowym, jak i finansowym, jednak od pewnego czasu tocząca zażarte boje o uzyskanie miejsc dających prawo do gry na międzynarodowej scenie z klubami uchodzącymi za ligowych średniaków. Kadrę stanowią głównie Rumuni, ale nie brakuje latynoskich akcentów.

Mieszanka krajowo-brazylijsko-portugalska

Niepodważalne miejsce w bramce Giulestenii, jak określają zespół rumuńscy kibice, ma czternastokrotny reprezentant kraju, Danut Coman. Wespół z nim defensywę stołecznej jedenastki tworzą tacy zawodnicy, jak 31-letni Dan Alexa, przez wiele lat ostoja Politechniki Timisoary, 27-letni Brazylijczyk Glauber, wychowanek Atletico Mineiro, przed trzema laty bez powodzenia próbujący swoich sił w Manchesterze City. Ważnymi postaciami są także Portugalczyk Rui Duarte, grywający w przeszłości w FC Porto Ezequias, czy wreszcie reprezentant Czarnogóry, Vladimir Bożović. Formacja obronna należy do stabilnych, lecz tuzów próżno tu szukać

Zespołowi Śląska sporo problemów może za to sprawić druga linia Rapidu z najlepszym kanonierem w Rumunii w poprzednich rozgrywkach Ovidiu Hereą na czele. Kibice klubu ze Stadionul Valentin Stanescu dużo oczekują także po Mihaim Romanie, czy nie do końca spełnionym w Steaule Bukareszt i Unirei Urziceni Iulianie Apostole. Głos w szatni często należy również do byłego reprezentanta portugalskiej młodzieżówki, Filipe Teixeiry oraz szarej eminencji Rapidu - 34-letniego już Daniela Pancu, który osiedlił się w stolicy "ojczyzny Drakuli" po licznych wojażach po Rosji, Bułgarii i Turcji. Pomoc tworzą zawodnicy dobrze rozumiejący się ze sobą, nieźle wyszkoleni technicznie i potrafiący podjąć ryzyko.

Atak rywali wrocławskiego Śląska nie rzuca na kolana, niemniej jednak trzeba mieć oko na piekielnie szybkiego Cassio, 22-letni produkt szkółki Georghe Popescu - Sabrina Sburleę i znanego z występów dla Steauy, czy CFR Cluj - Romeo Surdu.

Zespół Rapidu składa się z piłkarzy doświadczonych, mających ciągle dużo do udowodnienia, zdyscyplinowanych, choć z pewnością dysponujących potencjałem, którego podopieczni Oresta Lenczyka nie mają prawa w żadnym razie się obawiać.

Na przeciwko mentora polskich szkoleniowców stanie Razvan Lucescu, do niedawna prowadzący narodową kadrę. Syn bardziej znanego Mircei odnosił spore sukcesy na arenie ligowej z FC Brasov, jednak w roli selekcjonera nie sprawdził się, o czym świadczą choćby mocno zaniżone szanse na grę Rumunów na ukraińskich i polskich boiskach w przyszłym roku. Teraz młodszy z klanu Lucescu ma za zadanie odbudować pozycję Rapidu w Liga I i wprowadzić go do fazy grupowej Ligi Europy.

W Rapidzie też się cieszą

Na konferencji prasowej przeprowadzonej tuż po piątkowej ceremonii w Nyonie opiekun Giulestenii zdobył się już na próbę scharakteryzowania najbliższego przeciwnika. Nie przeceniał umiejętności ani własnego zespołu, ani ekipy znad Odry. - Obie drużyny mają równe szanse - oznajmił rodzimym żurnalistom. - Awans nie jest niemożliwy, ale nie będzie łatwy. To drugi zespół w swoim kraju. Polacy mogą mieć problemy z dyscypliną i przygotowaniem siłowym, ale to zespół stworzony do walki o każdą piłkę. Nie mają jednak takiej jakości technicznej jak Rapid. Jest to dobry czas dla rumuńskiego futbolu. Walczymy o punkty, bardzo ważne punkty. Celem Rapidu jest faza grupowa, powalczymy o to - zadeklarował Lucescu.

Innego scenariusza niż awans nie wyobraża sobie właściciel klubu ze stolicy, rumuński bogacz - George Copos (fot.). W wypowiedzi dla agencji prasowej "Mediafax" człowiek skupiający w swoich rękach liczne sklepy z konfekcją, markety elektroniczne i raptem kilka hoteli wyraźnie określił swoje stanowisko. - Polacy to ciężki rywal, w ostatnim sezonie zajęli drugie miejsce. To będą trudne mecze. Nie mieliśmy ciężkiej grupy i jakiego zespołu byśmy nie wylosowali, to naszym zadaniem byłaby walka o awans. Jesteśmy zobowiązani walczyć o awans do grupy Ligi Europy, aby uzyskać równowagę finansową w tym sezonie - podkreślał Copos znany również z działalności politycznej.

Prezydent Rapidu, Dinu Gheorghe w żadnym wypadku nie obawia się Śląska, bardziej martwi go konieczność rozegrania rewanżu w Timisoarze ze względu na niespełnianie przez bukareszteński obiekt wymogów UEFA. Zwrócił uwagę Lucescu na konieczność skupienia się na obu frontach - ligowym i pucharowym w jednakowym stopniu. - Mamy nadzieję, że Razvan odrobi lekcje i unikniemy problemów - zaznaczył Gheorghe w rozmowie z portalem Sport.ro. - Można powiedzieć, że mamy tę zaletę, iż pierwszy mecz odbędzie się poza domem, ale problem stanowi gra w rewanżu w Timisoarze, a nie w Bukareszcie. Nie boimy się, ale musimy zachować ostrożność. Mamy graczy, którzy startowali w europejskich pucharach. Ważne jest, aby poradzić sobie na wszystkich frontach, aby nie koncentrować się tylko na Lidze Europy i nie pozostawić na drugim planie rozgrywek mistrzowskich - stwierdził włodarz Rapidu.

W Rumunii nastroje zbliżone do tych w Polsce. W związku z ograniczoną wiedzą na temat przeciwnika traktuje się go z rezerwą, mając poczucie własnej wartości.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się