var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

Wnerwiająca praktyka komentatorów w meczach pucharowych. Też to zauważyliście?

Autor: Przemysław Michalak
2011-09-30 17:28:25

Komentatorzy meczów polskich drużyn w europejskich pucharach mają niemal w komplecie jedną, wspólną cechę: przy złym wyniku uwielbiają gloryfikować przeciwników, często aż do przesady.

To samo działo się w ostatni czwartek. Na początku zawsze mamy optymizm, wszystko możliwe, do boju panowie, a gdy sytuacja zaczyna się komplikować, zaczyna się też litania. Przeciwnicy są znakomicie wyszkoleni, nie mają słabych punktów, są bardziej zgrani, doświadczeni, zdeterminowani, mają lepszą bazę treningową, więcej kosztowali, więcej zarabiają, wcześniej zaczęli ligę (więc są bardziej zgrani), później zaczęli ligę (więc są bardziej wypoczęci), zjedli lepsze śniadanie, a prezesi ładniej się uśmiechają. Człowiek odnosi wtedy wrażenie, że kluby Ekstraklasy mają niewyobrażalnego pecha i notorycznie trafią na rywali niewiele gorszych od Barcelony i Manchesteru United. Wszyscy są tacy znakomici, że w sumie nie wiadomo na jakiej podstawie mieliśmy jakiekolwiek nadzieje na korzystny wynik.

Szczególne nasilenie takich wiązanek nastąpiło podczas transmisji spotkania Legii z Hapoelem. Po wszystkich pochwałach pod adresem gości z Izraela można już było pomyśleć, że "Wojskowi" w zasadzie powinni się poddać i oddać mecz walkowerem. To samo w trakcie rewanżu Wisły z APOEL-em. Cypryjczycy to klub klasy światowej, a Toto Tamuz z Hapoelu jedynie dziwnym zrządzeniem losu nie gra jeszcze w Realu Madryt, mógłby ktoś pomyśleć. Przy mikrofonie brakowało jeszcze Michała Probierza, który opowiedziałby trochę o ilości treningowych boisk i bliskim sąsiedztwie lotnisk.

Wraz z wręcz bałwochwalczym uwielbieniem dla walorów rywali zaczyna się czasami przesadne pogrążanie polskich drużyn. Na przykład dowiedzieliśmy się, że wolny jak zawsze Danijel Ljuboja na dodatek nie potrafi grać głową. Po czym Serb strzelił gola głową i tą samą częścią ciała zanotował asystę przy zwycięskiej bramce.

Zwróćcie na to uwagę przy kolejnych okazjach. Gdy już Fulham będzie prowadziło z Wisłą, dowiecie się, że to taki gigant, że tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego nie wygrał jeszcze Premier League. A Twente gra z na tyle dużą fantazją w ataku, że w La Liga powinno się bić o podium.

Dobrze, że komentatorzy czasem poświęcą trochę uwagi jednej lub drugiej drużynie, ale jednak nadal powinni koncentrować się przede wszystkim na boiskowych wydarzeniach, bo przez 90 minut wiele może się zmienić. Nadmierne narzekanie lub chwalenie niech zostawią kolegom w pomeczowych studiach, gdy już wszystko będzie "po fakcie".


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się