var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził!

Autor: Janekx89
2018-03-13 18:15:00

W najnowszym felietonie #KryptoFutbol Janekx89 przygotował dla Was m.in. spostrzeżenia dotyczące ostatnich kolejek w Ekstraklasie, informacje z Sandecji Nowy Sącz oraz zakład z dyrektorem sportowym Wisły Płock, Łukaszem Masłowskim. Zachęcamy do dyskusji z autorem na Facebooku pod artykułem lub linkiem do niego i na Twitterze pod hasztagiem #KryptoFutbol.

Po moim felietonie sprzed tygodnia, w którym pochwaliłem Macieja Chrzanowskiego z Chojniczanki, pojawiły się, jak to zwykle u nas, opinie, że chwalę, bo jest moim dobrym znajomym, a co za tym idzie - dostarcza mi informacje. Ha! O iluż moich "znajomych" naczytałem się w mediach społecznościowych. Pan Maciej być może dołączy do grona moich kolegów/znajomych, lecz póki co jest dla mnie zupełnie obcą osobą! Jedyny kontakt, jaki mieliśmy do tej pory, to była wymiana wiadomości, gdy po mojej zajawce jednego z transferów Chojniczanki zagaił, skąd posiadam informacje o tym transferze. Cóż, nie złamałem swojej nadrzędnej zasady i nie zdradziłem źródła. Zwyczajnie w zeszłotygodniowym tekście doceniłem pracę dyrektora Chrzanowskiego. Tylko tyle. Bo oprócz tego, że jest "dyrem", jest też kierownikiem i odpowiada w klubie z Chojnic za wiele kwestii organizacyjnych.

Na ciepłe słowo zasługuje również Łukasz Masłowski, dyrektor Wisły Płock. Po awansie do Ekstraklasy prezes Jacek Kruszewski zadecydował (bardzo słusznie!), że musi znaleźć się w klubie ktoś, kto w całości poświęci swój czas na rekrutację i selekcję zawodników pod kątem gry w pierwszym zespole (przy współpracy ze sztabem pierwszego zespołu). Wtedy długim trenerskim stażem w Wiśle mógł pochwalić się Marcin Kaczmarek.

Teraz leciutko cofamy się w czasie... Pod koniec 2015 roku Masłowski wspólnie z trenerem Paszulewiczem (obecnie GieKSa Katowice) podjęli się, jak wielu wtedy oceniało, desperackiej misji ratowania pierwszoligowego bytu Olimpii Grudziądz. Po rundzie jesiennej Olimpia świeciła na czerwono, będąc najsłabszym zespołem w stawce. Zaledwie 14 ligowych punktów i aż 8 oczek straty do bezpiecznego miejsca. Masłowski i Paszulewicz rozpętali rewolucję, odeszło 13 graczy, a w ich miejsce pozyskano 11. Wiosną 2016, grudziądzanie zdobyli aż 28 punktów w 15 meczach i w klasyfikacji za rundę wiosenną dali się wyprzedzić jedynie Arce Gdynia, która pewnie wywalczyła awans.

Masłowski rozegrał w ekstraklasie 89 spotkań, zdobył 11 bramek, głównie jako zawodnik Widzewa Łódź i Odry Wodzisław. Na koniec piłkarskiej kariery rozegrał sezon (2009/10) w pierwszoligowej Wiśle Płock. Gdy po raz ostatni zszedł z boiska, koszulkę i spodenki zamienił na garnitur futbolowego menedżera. Wraz z Marcinem Kubackim współtworzył agencję Top Goal, posiadającą w swojej stajni m.in. Kownackiego, Teodorczyka, Stępińskiego czy Furmana.

Po sześciu latach już w roli dyrektora wrócił do Płocka, wdrażając, co pokazuje dziś tabela, skuteczną wizję funkcjonowania klubu. Masłowski na zasadzie transferów definitywnych sprowadził sporą grupę młodych Polaków (Rasak, Łukowski, Dźwigała, Uryga, Zawada), dodając wypożyczonych na korzystnych warunkach Łasickiego z Napoli i Michalaka z Legii. Dyrektor mocno zabiega o wykupienie środkowego obrońcy z miasta Maradony i Camorry. Natomiast w umowie Michalaka sprytnie, bo już po wypożyczeniu, dopisano klauzulę pozbawiającą Legię możliwości skrócenia wypożyczenia do obecnej zimy i zakończonego ostatnio okienka. Dołączając do utalentowanych, krajowych zawodników, reprezentantów z zagranicy Merebaszwiliego (Gruzja) i Kante (Gwinea), w Płocku stworzyła się bardzo ciekawa drużyna, biorąc oczywiście pod uwagę polskie realia możliwości transferowych. Wisła nie jest finansowym gigantem, choć przez wielu postrzegana jest za takiego z racji obecności w mieście Orlenu, największej polskiej firmy. Kwota przekazywana Wiśle przez potentata branży paliwowej nie stanowi nawet 1/3 budżetu, jakim dysponują szefowie klubu. On jest własnością miasta, natomiast oczko w głowie Orlenu to piłka, ale ręczna.

Na przełomie listopada i grudnia dyrektor Masłowski dodał bijący pewnością wpis, iż jest przekonany o obecności Wisły na koniec sezonu zasadniczego w górnej ósemce. Dodał, że chętnie przyjmie zakłady, jeśli ktoś jest zainteresowany. Wszedłem w to bez mocniejszego zastanowienia. Wisła zajmowała wtedy (po siedemnastej kolejce) 10. miejsce z zaledwie 20 punktami. Ku mojemu zdumieniu, w tamtym momencie ruszyła rewelacyjna seria płocczan. Wygrana z Arką u siebie, w Krakowie 1:0 pokonana imienniczka, remis 2:2 z Sandecją na swoim stadionie, a na koniec rundy sensacyjna wyjazdowa wygrana na Legii 2:0! Przez dziesięć kolejek ekipa trenera Jerzego Brzęczka przegrała zaledwie dwa razy (z Pogonią w Szczecinie i Cracovią na swoim stadionie 0:1). Na trzy kolejki przed końcem sezonu zasadniczego płocczanie zaklepali sobie awans do ósemki, a ja, z kretesem poległem w tym ciekawym zakładzie.

 

 

 

Majstersztykiem była letnia wymiana zawodników z Jagiellonią. Oddali ligowego wyrobnika Piotra Wlazłę, a w jego miejsce pozyskali młodszego o ponad sześć lat Damiana Szymańskiego. Co ciekawe, kontrakt Szymańskiego z Wisłą ostatnio został przedłużony. Przezorni płocczanie zareagowali tak ze względu na zapytania i wstępne oferty za środkowego pomocnika, głównie z klubów rosyjskich i ze Skandynawii. Zainteresowanie tym zawodnikiem może spotęgować powołanie do reprezentacji Polski, wszak nie jest tajemnicą, że sztab Adama Nawałki uważnie obserwuje ligowe poczynania wychowanka MUKS-u Kraśnik. Odejście Damiana z Jagi miało, jak to zwykle bywa, drugie dno. Nie decydowały wyłącznie sprawy sportowe. Wieść niesie, że Szymański po jednym z treningów dość dosadnie wyraził zdanie odnośnie swojej sytuacji w drużynie. Zaskoczony tym Ireneusz Mamrot - wdrażający się w tamtym momencie ze swoim sztabem w debiutancką prace w Ekstraklasie - chcąc zachować autorytet w drużynie, stanowczo potępił aroganckie zachowanie. Tym sposobem, Mamrot uznał współpracę za zakończoną. Czas pokazał, że na tej wymianie obie strony wyszły... nieźle! Jagiellonia z szefem w osobie Mamrota i bez Szymańskiego radzi sobie rewelacyjnie (drużyna uznała, że w stosunku do Szymańskiego Mamrot zrobił to, co powinien uczynić trener z jajami, a nie wydmuszkami). Zastępca Szymańskiego, czeski ofensywny pomocnik Pospisil, z którym Polak walczył o skład, zaliczył świetny start rundy wiosennej. Zadowolona z transakcji jest Wisła i sam zawodnik, będący jednym z odkryć obecnego sezonu.

***

Sezon zasadniczy Ekstraklasy finiszuje, pozostały zaledwie trzy kolejki, a rozdzielone zostaną już w następnym tygodniu przerwą na towarzyskie mecze reprezentacji. Przedostatnia seria rozegrana zostanie w wielkanocną sobotę i poniedziałek. Natomiast ostatnia odbędzie się w ramach Mutliligi – wszystkie spotkania jednocześnie (7 kwietnia o 18:00). Najwięcej emocji budzi aktualnie walka o górną połówkę tabeli. Wczoraj na ten zaszczyt szansę odzyskała Arka Gdynia, po rozjechaniu Termaliki w kończącym 27. serię gier pojedynku. Nic nie sugerując, wybitnie informacyjnie podaję zastanawiającą ciekawostkę – aż 7 zagranicznych bukmacherów wycofało wczoraj, głównie po godzinie 17, ofertę zakładów na żywo z tego meczu.

Swoim golem do pogromu przyczynił się Maciej Jankowski. Zawodnik za słaby na walczącego o utrzymanie Piasta, z radością powitany w mającej większe aspiracje Arce. Na poprzedni mecz wyjazdowy z Cracovią pojechał z marszu, bo już następnego dnia po podpisaniu kontraktu. Nie odbył z pozostałymi zawodnikami Arki żadnego treningu, a jak się okazało, nie pojechał z drużyną do Krakowa wyłącznie w celu szybszej aklimatyzacji. Wszedł na boisko już w 67. minucie za Grześka Piesio. Sytuacja mocno specyficzna i raczej niespotykana, niemająca przecież nic wspólnego ze sportową rywalizacją o miejsce w meczowej osiemnastce.

Do ostatniej kolejki będziemy emocjonować się zaciętą rywalizacją pięciu klubów o pozostałe trzy miejsca nad kreską rozdzielającą tabelę na dwie połówki. Rozkład jazdy drużyną walczących o ósemkę:

  • Cracovia (35 punktów): Sandecja–d, Termalika–w, Zagłębie–d,
  • Arka (37): Jagiellonia-w, Legia-d, Lechia-w,
  • Zagłębie (38): Piast-w, Jagiellonia-d, Cracovia-w,
  • Wisła Kraków (40): Legia-w, Lech-d, Sandecja-w,
  • Korona (40): Górnik Zabrze-d, Lechia-d, Śląsk-w

***

Jak wyliczyli maniacy statystyk z portalu EkstraStats, aż 16 z 30 bramek w ostatniej kolejce padło po stałych fragmentach gry. Zaskakująca statystyka. Nie mniej interesująco zrobiło się również na dole tabeli - tam zadyszkę złapała Pogoń, zaś Piast stracił punkty po walkowerze za głupotę swoich kiboli w meczu z Górnikiem. Przeżywający bardzo trudny sezon kibice Pogoni wykazali mocne zaniepokojenie obecnością na meczach trenera Mariusza Rumaka. Zbędne nerwy kibiców "Portowców", ponieważ pozycja Kosty Runjajcia nie jest zagrożona. Zwolniony pod koniec września z Termaliki Rumak pojawia się na meczach przy Twardowskiego gościnnie. Pełni rolę wykładowcy i koordynatora merytorycznego kursów dla lokalnych trenerów, ogólnie dostępnych szkoleń organizowanych przez Zachodniopomorski Związek Piłki Nożnej. Najbliższy mecz Pogoń rozegra na wyjeździe w Niecieczy i dość dosadnie swoje spostrzeżenie po meczu Słoni z Arką napisał jeden z kibiców Portowców: „Termalica jest tak słaba, że jeśli z nimi nie wygramy, to ja nie widzę miejsca dla Pogoni w ekstraklasie”.

Wydawało się, że trener Zieliński po dobrym początku na stałe ugasi pożar w niecieczańskiej, kukurydzianej dżungli. Ostatnie dwa mecze pokazały jednak, iż nadal jest tam potężny problem, szczególnie w defensywie, gdzie prym miał wieść reprezentant Finlandii Joona Toivio. Może dojść do sytuacji-ewenementu na skalę światową, gdy dwie drużyny rozgrywające swoje mecze na tym samym stadionie razem opuszczą ligę! No cóż, trenera Zielińskiego jakoś od zawsze darzę sympatią, lecz widziały gały, co brały! Na dnie ligowej tabeli zrobiło się bardziej ciasno niż w walce o ósemkę. Zagrożone spadkiem Słonie do 11.miejsca, które zajmuje Śląsk, tracą obecnie nie tak dużo, bo zaledwie 5 punktów. Zapowiada się emocjonująca, szczególnie dla kibiców zagrożonych klubów, walka o utrzymanie. Raczej potrwa do ostatniej kolejki i co najważniejsze, bez podziału punktów, niwelującego o połowę w poprzednich sezonach różnice.

***

Kibice ligowego outsidera – Sandecji, bojkotowali ostatni mecz. Nowy prezes zapowiedział, że najlepiej będzie wybudować stadion z zaledwie dwiema trybunami (4500 krzesełek). Na to nie godzą się kibice "Sączersów". Pierwszy przetarg na budowę stadionu został unieważniony. Najniższa oferta o ponad 10 milionów przekroczyła kwotę minimalną, jaką ma zamiar przeznaczyć miasto. W kolejnym przetargu ofert... obecnie nie ma. Sytuacja klubu z Nowego Sącza wydaje się bardzo trudna. W momencie spadku będą musieli opuścić stadion w Niecieczy. Ich stary obiekt w Nowym Sączu popadł w ruinę, na trybunach nie ma praktycznie żadnych krzesełek. Z błahego powodu. Po ostatnim meczu 1. ligi, świętujący awans kibice odkręcali krzesełka zabierając je na pamiątkę. Władze klubu były przekonane, że wiosnę tego sezonu zaczną na swoim stadionie. Nic z tych rzeczy... Nie zapowiada się, żeby budowa nowego stadionu ruszyła przed końcem sezonu. Z moich informacji wynika, że pozycja trenera Moskala nie jest w żaden sposób zagrożona. Może spokojnie pracować, mając w końcu do dyspozycji trawiaste boiska. Jego piłkarze nie nacieszą się nimi zbyt długo, jeśli sprawdzą się prognozy meteorologów na najbliższe dni. Ma wrócić zima i mrozy sięgające na południu kraju nawet 15 stopni. O zwolnieniu trenera Moskala mógłby zadecydować dyrektor Arkadiusz Aleksander, którego w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego w ten sposób podsumował poprzedni trener Radosław Mroczkowski: Prawdziwych dyrektorów sportowych możemy w Polsce policzyć na palcach jednej ręki. Większość jest z nadania, albo jak w Sandecji z przypadku. Na zasadzie: „Raz, dwa, trzy dyrektorem jesteś ty".

Wiele spraw w Sandecji jest dziwnych. O jednej z nich w audycji radia WeszłoFM opowiedział dziennikarz Piotr Wołosik. Początkowo wątpiłem w tę kuriozalną informację. Popytałem, i niestety okazało się to prawdą. Co takiego wzbudziło moje zdumienie? Były prezes klubu Andrzej Danek zakwaterował zawodników w swoim pensjonacie, bo trudno ten obiekt nazwać hotelem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo zawodnicy przechodzili testy medyczne lub szukali mieszkań, więc musieli te kilka dni gdzieś przemieszkać. Jednakże właściciel przybytku – pan Danek, niedawno wysłał tym piłkarzom przedsądowe wezwania do zapłaty za pobyt w jego „posiadłościach”. Zdezorientowani piłkarze nie zamierzają płacić, przecież to klub i pełniący wtedy rolę we władzach klubu Danek ich tam odesłał. Obecne szefostwo klubu stara się wyjaśnić tę sytuację, tłumacząc zawodnikom, że wszelkie opłaty względem firmy byłego prezesa zostały uregulowane.

Sandecja od 18. ligowych kolejek nie wygrała meczu (ostatnie zwycięstwo w 10. serii gier z Termaliką!). Jak pomogli mi uzupełnić wiedzę uprzejmi i niezawodni twitterowicze, szczególnie kibic Śląska Wrocław Filip Podolski, tylko trzy mecze bez zwycięstwa dzielą Sandecję od wskoczenia na podium niechlubnego zestawienia klubów z najdłuższą serią bez triumfu. Rekord ekstraklasy względem kolejnych meczów bez zwycięstwa dzierży od wielu lat GKS Katowice – 26 (31.10.1998-01.10.2000). Jednak oni zaliczyli spadek i powrót po jednym sezonie do Ekstraklasy (wtedy I liga).

Najdłuższe w historii serie bez zwycięstwa w ekstraklasie:

  • 27 – GieKSa Katowice (1998/99-2000/01, 17 w trakcie sezonu 98/99),
  • 22 – Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski (1997/98-1999/2000)
  • 21 – Arkonia Szczecin (1951)
  • 21 – Igloopol Dębica (1991/92)
  • 21 – Pogoń/Piotrcovia (2006/07)

***

Cotygodniowy raporcik, czyli młodzi, wystąp!

Ciekawe zestawienie wrzucił profil EkstraStats: Sebastian Szymański na dziś 21 meczów w lidze, 2 gole i 1 asysta. Bartosz Kapustka w wieku Szymańskiego zaliczył 36 występów, 4 gole i 9 asyst. Rozegrane na ten moment (taki sam okres wieku) ligowe minuty: Szymański: 649, Kapustka: 1904.

W tej kolejce w podstawowych składach wybiegło zaledwie ośmiu młodzieżowców. Jako dziewiątego zaliczyć można Wojciecha Hajdę, który zaliczył debiut w podstawowym składzie Górnika, ale opuścił plac gry już w przerwie. Tym samym był to pierwszy w historii Ekstraklasy zawodnik z rocznika 2000 , zaczynający ligowy mecz od początku. W samym Ajaxie zagrało sześciu zawodników poniżej 21 roku życia:

* Nissen Rasmusen, Van Den Beek, Neres –1997,
* Wober - 1998,
* De Ligt i Kluivert - 1999

Ekstraklasa:

1. Wieteska 1997 – Górnik
2. Jagiełło 1997 – Zagłębie
3. Piotrowski 1997 – Pogoń
4. Listkowski 1998 - Pogoń
5. Pestka 1998 - Cracovia
6. Gumny 1998 - Lech
7. Chrzanowski 1999 - Lechia
8. Szymański 1999 - Legia
9. Hajda 2000 - Górnik

Selekcjoner młodzieżowej kadry Czesław Michniewicz wysłał powołania na mecz eliminacji młodzieżowych mistrzostw Europy przeciwko Litwie (27 marca o 18 na Arenie Lublin). Z zawodników wyżej wymienionych powołania nie otrzymał tylko Listkowski. Natomiast Adam Chrzanowski został powołany do kadry U-19.

***

Szybkie shoty, czyli no to po kolejce!

Kuriozum:

Tak jak zapowiadałem w pierwszych tekstach, będą tutaj czasami wrzucał coś z zaplecza czyli Nice 1.Ligi. Bez wątpienia kuriozalna sytuacja miała miejsce po meczu w Sosnowcu, gdzie Zagłębie przegrało z Miedzą 0:2. Włodarze gospodarzy zapowiedzieli złożenie protestu i wniosku o walkower za ten mecz. Powodem miał być brak młodzieżowca w składzie gości. Wszystko przez problemy w czytaniu ze zrozumieniem przepisów, w których ewidentnie zapisane jest, że zawodnik poniżej 21-roku życia musi być obywatelem Polski "LUB" przez okres ostatnich 36 miesięcy (dotyczy obcokrajowców) znajdować się w rejestrze zgłoszeń PZPN. Wątpliwości budziła obecność na boisku Adriana Purzyckiego, który w ostatnich latach grał w Holandii i Anglii, a w przeszłości regularnie powoływany był do młodzieżowych reprezentacji Polski.

Inna kuriozalna sytuacja miała miejsce w Olsztynie - niemal 500 kilometrów pokonała drużyna Ruchu Chorzów, spędziła noc w hotelu, żeby następnego dnia przed samym meczem przekonać się o stanie murawy Miejskiego Stadionu. Goście - słusznie - nie zamierzali grać na tak fatalnie przygotowanym boisku, a ich zdanie podzielił obserwator tego meczu i sędziowie. Gospodarze się na szczęście zreflektowali, a może raczej przestraszyli walkowera po proteście, jaki złożyli włodarze Ruchu i zobowiązali się do pokrycia kosztów długiej podróży i noclegu drużyny Ruchu

Wtopa:

Postawa Lechii Gdańsk, która jest na podium ligowej stawki... ale tylko jeśli chodzi o kwoty, jakie przeznaczane są w tym klubie na zarobki piłkarzy. Sromotna porażka z Legią w pierwszym meczu pod dowództwem trenera Stokowca, który przed meczem podjął dziwne decyzje, totalnie wmieszała gdańszczan w walkę o utrzymanie. Niespodziewanie do składu debitujący trener desygnował Wojtkowiaka (zamieszany w utratę dwóch bramek), choć w tygodniu poprzedzającym to spotkanie ćwiczono w innym zestawieniu.

Cytat kolejki:

„Jak mawia klasyk – liga będzie ciekawsza! Ktoś wczoraj słusznie napisał, że w ciągu dziesięciu dni, w takim trójmeczu między Jagą, Lechem a Legią, każda ekipa zgarnęła dokładnie trzy punkty. Różnice na tym etapie są niewielkie.” (Wiceprezes Jagiellonii, Agnieszka Syczewska w WeszłoFM)

Zdjęcie kolejki:

Schodzący z murawy w Poznaniu Jagielloni Mariusz Pawełek.

Ciekawa sytuacja, gdyż boisko opuścił w 29 minucie, przy korzystnym wyniku 1:0. Wiele osób sugerowało, że komplikacje zdrowotne po zderzeniu w podbramkowym zamieszaniu spotęgował wiek bramkarza. Nic z tych rzeczy, zawodnik "Jagi" miał wielkiego pecha: został trafiony w nerw kręgosłupa i stracił czucie w lewej części ciała. W poniedziałek przeszedł kompleksowe badania i już w środę ma wrócić do zajęć z drużyną.


Źródło: gazeta.pl


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się