var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Lud żądał krwi, to ją dostał

Autor: Janekx89
2018-03-28 15:30:00

W najnowszym #KryptoFutbol Janek89 odnosi się do sprawy przesunięcia do rezerw Michała Kucharczyka, zdradzając kto tak naprawdę wynosił informacje z szatni Legii Warszawa. Janek przygotował ponadto zapowiedź letniego okienka transferowego, wraz ze szczegółami. Zachęcamy do dyskusji z autorem na Facebooku pod artykułem lub linkiem do niego i na Twitterze pod hasztagiem #KryptoFutbol.

Ostatnia sobota zapowiadała się na spokojną, ponieważ swoich spotkań nie rozgrywała Ekstraklasa, a dogorywały emocje związane z piątkowym meczem towarzyskim reprezentacji. Miał to być dzień pozwalający odpocząć od ligowej młócki. I nawet taki był, niestety tylko do godzin popołudniowych.

Konkretnie po 15:45 oficjalna strona klubu wrzuciła niespodziewanie lakoniczny komunikat o tym, że Michał Kucharczyk został przesunięty do zespołu rezerw Legii. Jedyne wyjaśnienie, jakie się pojawiło, to argumentacja aspektami niesportowymi, a podstawą ku takiej decyzji miało być też dobro i jedność całej drużyny. Trener ponadto spotkał się z radą drużyny i miał jej przedstawić powody swojego osądu.

Dodano też wypowiedź jednego z kapitanów zespołu, Miroslava Radovicia: „Rozumiemy decyzje trenera. Najważniejsza jest jedność szatni i wspólny cel”.

Na koniec jednoznacznie podkreślono, że klub nie będzie udzielał dodatkowych komentarzy.

I ta końcowa deklaracja ze strony klubu według mnie była niepotrzebna, a nawet jeśli już się pojawiła, to stanowisko klubu powinno ulec zmianie, szczególnie patrząc na wydarzenia, jakie miały miejsce tuż publikacji tego komunikatu. Nie wiem na jakiej podstawie, zajmujący się na co dzień klubem z Łazienkowskiej Bartek Kubiak z serwisu Sport.pl, napisał na Twitterze, że przyczyną takiej decyzji było „wynoszenie informacji z szatni do dziennikarzy (m.in. na temat pani psycholog)”. Następnie wysmarował tekst, w którym powielił tę informację, dołączając do artykułu mojego tweeta, który wrzucałem w poprzednim tekście z przedstawieniem różnicy dystansów przebiegniętych przez piłkarzy Legii i Wisły. Opatrzyłem go komentarzem, że nie dziwi takie podejście zawodników, skoro mają wmawiane, jacy są świetni. Dodałem, że bywa także, iż odprawy prowadzi właśnie pani psycholog.

Ja swoją informację o odprawach prowadzonych przez panią psycholog Adę podtrzymuję. Ostatnio dostałem na nią potwierdzenie z trzeciego źródła, ale sugestie, jakoby Kucharczyk dostarczył mi tę informację, są wierutną bzdurą.

Wiele osób zaczęło mnie oznaczać i spamować, że przeze mnie były reprezentant naszego kraju wylądował w rezerwach, co zwyczajnie mnie wtedy rozbawiło, ale z czasem stawało się coraz bardziej niepokojące. Tym bardziej, że informację w podobnym tonie powielił kolejny dziennikarz - Maciej Kaliszuk z Przeglądu Sportowego, określając to dość dwuznacznie, jako „wynoszenie rzeczy z szatni”. Dziennikarze wczoraj próbowali tłumaczyć, że informacje mieli ze źródła w klubie. Jeśli jest w tym prawda, to rzekoma osoba z klubu przy pomocy redaktorów, którzy nie dochowali zasady rzetelności i dokładnego sprawdzenia informacji, wyrządziła Kucharczykowi niesamowite świństwo. Zrobiono z niego publicznie donosiciela.

Trenera Jozaka w poprzednim tygodniu miały zdenerwować artykuły, jakie pojawiły się w gazecie Fakt (zostały mu dokładnie przetłumaczone) z wypowiedziami osoby z szatni. Wezwał do siebie radę drużyny i zakomunikował, że ograniczy w szatni rolę delikwenta, który narzeka i rozmawia potajemnie z dziennikarzami. Starano się załagodzić wzburzenie trenera, żeby nie podejmował pochopnych wniosków.  Jak ustaliłem, podejrzenie ze strony Jozaka padło od razu właśnie na Kucharczyka.  Dlaczego? Otóż w artykule Faktu skupiającym się na słabej grze Michała Pazdana pojawiła się taka wypowiedź: – Jest jak kiedyś Bartek Grzelak. Tego też trener prosił, żeby nie otwierał lodówki, bo się przeziębi.

Jozak dociekle dopytywał szczególnie Radovicia - który stał się swoistym doradcą trenera - kim był ów Grzelak, kiedy w grał w Legii i bez dokładnego sprawdzenia rzucił wszystkie swe podejrzenia właśnie na „Kuchego”. Dla uzupełnienia przypomnę, że Bartłomiej Grzelak odszedł z Legii po sezonie 2009/10 do rosyjskiego Sibiru Nowosybirsk.

I teraz fakt, o którym mało osób pamięta - dwóch kibiców sugerowało, że grali sezon razem, podpierając się terminem podpisania kontraktu z Legią przez Kucharczyka. Owszem, umowę podpisał pod koniec lipca 2009, ale nie trenował wtedy z drużyną "Wojskowych"! Na kolejny sezon został bowiem wypożyczony do macierzystego klubu – Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, który wówczas występował w drugiej lidze. Kucharczyk z trzynastoma bramkami był wtedy czołowym strzelcem ligi. Pierwszym jego okresem przygotowawczym z Legią było lato 2010. Jedynymi zawodnikami z obecnej kadry, a grającymi wtedy z Grzelakiem są Inaki Astiz, Artur Jędrzejczyk (runda jesienna 2009) i Miroslav Radović.

W żadnym z tekstów czy tweetów powielanych przez dziennikarzy w sobotę nie wspomniano o sytuacji, jaka miała miejsce na sobotnim treningu, w czasie którego rozgrywana była gierka pomiędzy podstawowymi zawodnikami a rezerwowymi. Odsunięty obecnie od drużyny zawodnik tego dnia trenował indywidualnie, głównie truchtając wokół bocznego boiska. Spowodowane to było urazem, jaki pogłębił się po wejściu na boisko w przegranym meczu z Wisłą. Sytuacja w drużynie z forowaniem ściągniętych zimą obcokrajowców, strata miejsca w składzie na mecz z Wisłą po udanym wcześniejszym wyjazdowym spotkaniu z Lechią i dopływające sygnały o podejrzeniach, jakoby to przy jego pomocy powstawały artykuły w prasie, na pewno mocno wpłynęły na rozgoryczenie Kucharczyka.

Pod koniec treningu miała miejsce sytuacja, która była główną przyczyną decyzji trenera. "Kuchy" podszedł się z kimś przywitać i przystanął na moment, wdał się w dyskusję. Interweniować miał wtedy Adam Mieszkowski, który usiłował przekazać jakieś informacje od trenera. Zawodnik zachował się lekceważąco i zszedł do szatni. Udał się do domu jeszcze zanim drużyna opuściła boisko treningowe. Zaskoczony sytuacją Jozak nakazał skontaktować się z zawodnikiem, żeby w trybie pilnym wrócił na Łazienkowską. Co było dalej, już wszyscy wiemy.

Kluczowa dla decyzji Jozaka była tylko i wyłącznie sytuacja z treningu. W poniedziałek zawodnik został wezwany do dyrektora Ivana Kepciji, który dostał informacje, jakie przepisy obowiązują w Polsce odnośnie do rozwiązywania kontraktów z winy klubu. Kucharczyk jednak nie brał na poważnie pod uwagę takiego wyjścia z sytuacji, jakie zastosowano choćby w przypadku Cierzniaka, gdy jego umowa z Wisłą została rozwiązana.

Osoby znające "Kuchego" od lat, w tym Małgorzata Chłopaś - była pracownica klubu, a obecnie dziennikarka - najczęściej tak komentowały doniesienia o przyczynach zawieszenia zawodnika:

 

 

 

Naprawdę nie trzeba posiadać zakulisowej wiedzy i samą drogą dedukcji można domyślić się, czyje wypowiedzi trafiły na łamy Faktu. Przecież w jednym z tych artykułów jako bzdurę określono informację, że pani psycholog prowadziła przedmeczową odprawę. Czyli komuś mocno zależało, żeby ratować nadszarpnięty autorytet trenera.

Autor tych tekstów Maciej Rowiński w czasie łączenia z radiem WeszłoFM wypowiadał się niespójnie, starał się przekonywać, że informacje posiada od obcokrajowców, którzy ostatnio trafili do drużyny (?!). Nie ma to pokrycia z faktami przytoczonymi w tekście, gdzie pojawiło się kilka odniesień do przeszłości i ewidentne zaznaczenie, że wypowiedzi udzielał stary stażem zawodnik, jak choćby tutaj: "Całe życie graliśmy ze skrzydłowymi, teraz bez. To do niczego nie prowadzi, bo zbyt mało czasu było na naukę nowej taktyki - ubolewa jeden zawodnik ze starej gwardii”.

W tekście było też podkreślone, że na imprezie „integracyjnej” po przegranym meczu z Wisłą nie pojawił się Miroslav Radović (choć de facto się pojawił) i to właśnie on według mojej wiedzy jest prowodyrem całego zamieszania. To Serb z polskim paszportem ciągle narzeka na nowe ustawienie bez typowych skrzydłowych, w którym średnio się odnajduje. Oczywiście wygłasza swoje niezadowolenie - szczególnie przed starszymi stażem zawodnikami - po dokładnym uprzednim sprawdzeniu, że w pokoju nie ma nikogo ze sztabu. Przy trenerach zawsze zgrywa posłusznego, gotowego do poświęceń zawodnika. To właśnie głównie on przytaknął Jozakowi na propozycję odsunięcia Kucharczyka od drużyny, co potwierdził wypowiedzią w klubowym komunikacie.

Zawodnicy przebywający na zgrupowaniu reprezentacji byli mocno zaskoczeni takim przebiegiem sytuacji. Po ich dzisiejszym powrocie nie zapowiada się, żeby atmosfera w szatni uległa poprawie. Radović na tej sytuacji przed Jozakiem może tylko skorzystać, wykazał publicznie mocne poparcie dla jego działań, a przy okazji skasował jednego z rywali do walki o miejsce w ofensywie "Wojskowych". Nie jest tajemnicą, że w kontrakcie ma zapisane wyjściówki, czyli bez regularnego granka nie ma dodatkowego sianka…

Jesienią Jozak odsunął Nagy'a. Zawodnik po jakimś czasie wrócił i już nie zagrał. Według mnie jest to raczej ukazanie, że średnio radzi sobie z panowaniem nad drużyną. Wiele osób blisko klubu i ze środowiska odebrało to na zasadzie: "Lud żądał krwi po porażce z Wisłą, to ją dostał".

Swoją drogą, rola polskich zawodników ma być coraz bardziej marginalizowana. Już zimą czyniono pewne działania, żeby dosłownie oddać do jakiegoś klubu najwięcej zarabiającego Artura Jędrzejczyka. Michał Pazdan jest sfrustrowany po nieudanym dla niego okienku transferowym, latem także zechce odejść i będzie to dla niego ostatni dzwonek na wyjazd i dobry kontrakt w zagranicznym klubie. Bardzo możliwe jest, że cała trójka reprezentantów po powrocie z Mundialu opuści Legię. Jesienią pojawiały się głosy, że Jozak nie jest zadowolony z predyspozycji Mączyńskiego, a ostatnio dostałem informację, że Legia szuka właśnie kolejnego zawodnika do środka pola i kontaktowała się z agentem jednego z piłkarzy młodego pokolenia grającego w Ekstraklasie, który występuje na pozycji zajmowanej przez reprezentanta Polski.

***

Żeby nie było, że w Legii dzieją się tylko dziwne rzeczy: bardzo pozytywną informacji jest zapowiadana budowa Akademii. Jak podał portal legionisci.com: Spółka Akademia Piłkarska Legii posiada już pozwolenie na budowę i w kwietniu planuje ogłosić przetarg na generalnego wykonawcę inwestycji. Według informacji uzyskanych w klubie, będzie to kolejny milowy krok. Rozstrzygnięcie postępowania ma nastąpić latem, a we wrześniu ruszy sama budowa. Prace budowlane zaplanowane są na trzynaście miesięcy, czyli pod koniec 2019 roku z ośrodka mają już korzystać piłkarze.

***

Jak wspomniałem wcześniej, letnie okienko zapowiada się bardzo ciekawie.

Przy Łazienkowskiej mocno rozważana jest możliwość wypożyczenia Sebastiana Szymańskiego, żeby w kolejnym sezonie grał regularnie. Jego miejsce w kadrze drużyny mógłby zająć będący obecnie na wypożyczeniu w Wiśle Płock młodzieżowy reprezentant Konrad Michalak. Legia zamierza zabiegać o wypożyczenie z przystępną opcją wykupu Bartosza Kapustki, który na pewno nie zostanie wykupiony przez Freiburg, gdzie obecnie przebywa na wypożyczeniu z angielskiego Leicester.

Lech zamierza latem ściągnąć więcej Polaków niż zagranicznych zawodników. Nadal czynione są podchody pod Rafała Kurzawę, który jednak po powrocie z Mundialu zamierza wyjechać z Polski. Zainteresowaniem "Kolejorza" cieszy się także inny skrzydłowy Górnika - Damian Kądzior (ma wpisaną wynoszącą kilkaset tysięcy euro klauzulę). W tym przypadku dużo będzie zależało od tego, czy włodarze Lecha zdecydują się na wykupienie Mario Situma z Dinama Zagrzeb (klauzula 600 tysięcy euro + prowizje). Zainteresowanie Lecha wzbudza także jeden ze środkowych pomocników młodzieżowej reprezentacji Polski.

W Koronie zapowiada się na kolejną rewolucję kadrową. Kontrakt Dejmka nie zostanie prawdopodobnie przedłużony, a lewy obrońca Ken Kallaste chce sowitą podwyżkę kontraktu i umowa nie zostanie przedłużona na oczekiwanych warunkach. Senegalski środkowy obrońca Djibril Diaw dostanie zgodę na odejście z klubu, jeśli tylko pojawi się jakaś oferta. Dlatego włodarze Korony już teraz szukają środkowych obrońców, tym bardziej, że już zimą ciekawą propozycję dostał bośniacki stoper Adnan Kovačević. Kielczanie co chwila zasypywani są zapytaniami o swoich zdolnych zawodników - Jukicia, Żubrowskiego i Możdzenia. Ten ostatni nie zamierza przedłużać kontraktu na warunkach klubu i jeśli ktoś pokryje dość niską klauzulę zapisaną w obecnej umowie, to latem opuści Koronę. Żubrowski, podobnie jak Damian Szymański z Wisły Płock, jest oglądany przez zmierzającą do Bundesligi Fortunę Düsseldorf. Ci dwaj piłkarze wzbudzają także zainteresowanie czołowych obecnie klubów Ekstraklasy. Napastnik Nika Kaczarawa mający kontrakt do końca sezonu raczej opuści Kielce. Agenci Gruzina nie zamierzają jak na razie podejmować żadnych rozmów i szukają opcji na letni transfer. Nadal nieprzedłużony został kontrakt Jacka Kiełba, który odrzucił pierwszą propozycję włodarzy Korony. Wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu ma otrzymać Nabil Aankour.

Nowy dyrektor sportowy Śląska Wrocław Dariusz Sztylka zaczął działać dość aktywnie. Jako priorytety na letnie okienko wyznaczył ściągnięcie środkowego i lewego obrońcy, defensywnego pomocnika i prawoskrzydłowego. W kontekście obrony rozważani są ciekawi zawodnicy pochodzący z krajów Skandynawskich. Wrocławianie mogą wykupić za bardzo symboliczną kwotę wypożyczonego z Lechii Mateusza Lewandowskiego, ale niezbyt przychylnie podchodzą do takiej możliwości. Zawodnik gra w kratkę pomimo tego, że został ściągnięty jako zastępstwo dla kontuzjowanego lewego obrońcy Djordje Cotry.

W Lechii latem zapowiadana jest gruntowna przebudowa kadry zespołu. Trener Stokowiec podpisując umowę dostał zapewnienie, że latem zostaną przeprowadzone transfery zwłaszcza młodych zawodników, zgodnie z jego sugestią.

W Pogoni zapowiada się na przebudowę środka pola. Z końcem sezonu wygasa kontrakt Rafała Murawskiego, który coraz poważniej myśli o zakończeniu kariery. Młodzieżowy reprezentant Jakub Piotrowski jest bacznie obserwowany przez skautów zagranicznych klubów - już zimą miał poważną ofertę z rosyjskiego klubu, która latem ma zostać ponowiona. Sam zawodnik niezbyt przychylnie patrzy na ten kierunek. O zmianie klubu przebąkuje także Kamil Drygas, natomiast trudno uwierzyć, żeby Tomasz Hołota nagle zaczął spełniać oczekiwania trenera Kosty Runjaicia. Dyrektor sportowy Pogoni Maciej Stolarczyk jest zainteresowany dwoma środkowymi pomocnikami, którzy wyróżniają się w pierwszej lidze. Obaj grają w klubach walczących o awans i wiele będzie zależało właśnie od tego, jakie miejsca zajmą ich kluby na zakończenie sezonu.

Trener "Pasów" Michał Probierz był ostatnio w Brazylii, gdzie oglądał ofensywnych zawodników w kontekście letnich wzmocnień. Szczególnie poszukiwany jest napastnik i ofensywny pomocnik. W przypadku transferu Latynosa będzie problem z limitem dla zawodników spoza Unii Europejskiej - obecnie taki status w drużynie mają podstawowy obecnie obrońca Ukrainiec Ołeksij Dytiatjew i jedna z ikon klubu Miroslav Covilo. Nie będzie zaskoczeniem, jeśli ten drugi po aż czterech sezonach spędzonych przy Kałuży zmieni klub, zwłaszcza, że jeszcze przed kontuzją miał wiele zapytań, w szczególności z klubów tureckich.

Po drugiej stronie Błoń wyszło ostatnio zamieszanie związane z Patrykiem Małeckim i jego wypowiedzą, że nie tylko względy sportowe decydują o braku jego osoby w meczowej osiemnastce. Co ciekawe, Wisła jesienią przedłużyła kontrakt ze skrzydłowym do 2020 roku, licząc na zarobek z transferu. Małecki był obserwowany przez skautów klubów z 2.Bundesligi i Belgii. "Małemu" jest jednak zupełnie nie po drodze z trenerem Joanem Carrillo i wszystko wskazuje, że w sytuacji dalszego patu latem opuści "Białą Gwiazdę". Dyrektor Wisły rzekomo szczególnie celuje w polskich zawodników. Z tego co ustaliłem, jest zainteresowany tą samą dwójką środkowych pomocników z 1.ligi, o których zabiegać ma także Pogoń Szczecin. Trener Carillo chce, żeby przynajmniej jeden zawodnik z trio Głowacki-Boguski-Brożek pozostał w kadrze zespołu na kolejny sezon.

Ciekawie dzieje się także w kontekście transferów młodych zawodników do klubów zagranicznych. "Manchester Evening News” oraz „Daily Mirror" podały informację, jakoby urodzony w 2002 roku Łukasz Bejger – młodzieżowy reprezentant Polski - miał podpisać kontrakt z Machesterem United. Według mojej wiedzy Anglicy pospieszyli się z wyrokami - rodzice zawodnika nie podpisali jeszcze żadnego kontraktu, a kluby nadal nie doszły do porozumienia. Przewidywana suma transferu w przeliczeniu na złotówki ma przekroczyć milion. Jeśli już dojdzie do transferu, to zawodnik reprezentacji U-16 miałby odejść z Lecha dopiero w styczniu kolejnego roku.

Inny wychowanek Lecha, zawodnik reprezentacji U17 Szymon Czyż, jest bliski transferu w letnim okienku do drużyny zespołu Primavery Lazio Rzym. Czyżowi wygasa bowiem kontrakt. Mocne zainteresowanie tym zawodnikiem wykazuje także Zagłębie Lubin i RB Lipsk.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się