var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Terminarz rolniczy, bo napięty jak baranie jaja

Autor: Janekx89
2018-04-03 17:30:00

W najnowszym #KryptoFutbol Janekx89 pochylił się nad sprawą dwóch potencjalnych spadkowiczów - czy ich sytuacja faktycznie jest taka beznadziejna? Mamy także ciekawą informację dotyczącą Nenada Bjelicy oraz sporo o pierwszej lidze i piłce kobiecej. Zachęcamy do dyskusji z autorem na Facebooku pod artykułem lub linkiem do niego i na Twitterze pod hasztagiem #KryptoFutbol.

Święta i pierwsze solidniejsze przebłyski słońca chyba każdego rozleniwiają, ale... na szczęście nie tylko mnie! Oglądając Legię i Jagiellonię, bijące się ponoć o tytuł, jakoś raźniej zrobiło się na duszy, bo ich wyraźnie słabszy dzień w miniony weekend, zbiegł się z taką samą moją formą w roli „felietonisty”.  Z tą różnicą, że ligowi piłkarze trudnią się jednym, całkiem dobrze płatnym zajęciem, a ja, by zarobić na bułkę z szynką, muszę grać na kilku fortepianach...

***

Mimo że zza świątecznego stołu, pilnie oglądałem popisy ekstraklasowiczów. Zerkałem też na komentarze w mediach społecznościowych. Ktoś dowcipnie skomentował nadmorską wpadkę Legii w Gdyni: „Legioniści nie obchodzą Wielkanocy, bo... nie mają jaj!”. Niech ktoś wyjaśni mi, jako zwykłemu kibicowi, jakim cudem drużyna, która przegrała 10 spotkań (ponad 1/3 w sezonie!) liczy się nadal w walce o mistrzostwo, a do lidera traci zaledwie trzy punkty? Wstydliwy rekord porażek Legii w sezonie to 12 meczów w plecy, a do końca sezonu pozostało osiem kolejek w tym aż siedem meczów z czołowymi drużynami, więc podejrzewam, a wręcz jestem przekonany, że rekord co najmniej zostanie wyrównany. Dlaczego? Bo widzę i wiem, co się dzieje w klubie z Łazienkowskiej. W jak niepewnej sytuacji jest złotousty trener Romeo Jozak (słychać coraz donośniejsze głosy, że w przypadku mocnej porażki we wtorkowym pucharowym meczu z Górnikiem może dojść do zmian w sztabie trenerskim), jak rozbita jest szatnia, w której nawet obcokrajowcy zaczynają wykazywać swoje niezadowolenie, wyrzucając z siebie bluzgi w swoich językach. Klimat w Legii po przegranym meczu z Arką oddaje sytuacja, gdy doszło do dość mocnej sprzeczki między zawodnikiem z zimowego zaciągu a jednym z dotychczasowych liderów drużyny. Do myślenia mocno dają liczby, a te nie przemawiają w żaden sposób za optymistycznym zakończeniem sezonu, bo jak wyliczył Marcin Łagowski z portalu EkstraStats, Legia z drużynami z górnej ósemki zdobyła w sezonie zasadniczym zaledwie 19 punktów. Bilans bramkowy ma na minusie - aż o siedem goli straconych więcej, niż zdobytych. W poprzednim sezonie uzyskała 28 punktów, a stosunek bramek był na duży plus (12). Co ciekawe, z czołowej ósemki tylko z Zagłębiem "Wojskowi" mają korzystny bilans dwumeczu

 

 

 

Biegunowo inne nastroje zapanowały w Poznaniu po tym, jak Kolejorz w przekonującym stylu rozprawił się z Wisłą, a przecież ta w poprzedniej kolejce nie miała problemów, żeby przy Łazienkowskiej gładko ograć Legię. Lechici przełamali wreszcie kryzys, który dopadał ich na wyjazdach, lecz co interesujące - wszystkie zwycięstwa poza Poznaniem odnosili wyłącznie w Małopolsce, a ostatni wyjazdowy triumf nad Termaliką miał miejsce jeszcze w sierpniu przy temperaturze powietrza, na którą musimy jeszcze poczekać.

Jeszcze pod koniec lutego (porażka 0:1  w Kielcach) trener Lecha Nenad Bjelica sprawiał wrażenie trenerskiego „przegrywa”. Odpowiedzialnością za zły klimat wokół drużyny i wpływ na kiepskie wyniki obarczając nawet miejscowych dziennikarzy! Wielu kibiców irytowało się, że z tym trenerem nie ma szans na osiągnięcie sukcesu, lecz nie od dziś wiadomo, na jakim koniu jeździ łaska (w szczególności) piłkarskiego kibica.

Wówczas właściciel klubu, Jacek Rutkowski, zaniepokojony tym, co się dzieje doprowadził do spotkania z trenerem, na którym - jak ćwierkają wielkopolskie wróbelki - panowie bez udziału osób trzecich wiele spraw po męsku sobie wyjaśnili, zaś trener miał otrzymać od „starego Rutka” pełne wsparcie i zapewnienie, że do końca sezonu pozostanie na stanowisku. Po kilku dniach od spotkania doszło nawet do podpisania aneksu dotychczasowego kontraktu, w którym właściciel Lecha zobowiązał się do negocjacji nowej umowy z trenerem, biorąc pod uwagę brak trofeum na mecie sezonu, jednak z zastrzeżeniem, że jeśli któraś ze stron okaże się niezadowolona, do końca maja ma prawo nowo podpisaną umowę anulować. A to nawet zasugerował na ostatniej, przedmeczowej konferencji Bjelica. Z tego, co mi wiadomo nowy kontrakt - jeśli już nie został podpisany - zostanie zawarty na kolejny sezon z opcją przedłużenia o rok po decyzji obu stron, więc nie tylko szefowie klubowi będą decydować o ewentualnym przedłużeniu kontraktu po sezonie 2018/19. Rozwiązanie dość ciekawe, na pewno odważne, lecz w pewien sposób sygnalizujące grupie piłkarzy, że trener ma pełne zaufanie i dodatkowo on sam może zdecydować o swoim losie.

Kolejne nurtujące mnie pytanie brzmi: dlaczego „eksperci” nie wymieniają Śląska, jako kandydata do spadku? W poniedziałkowej Lidze+Extra, w trakcie analizy drużyn zagrożonych spadkiem, rozmawiano tylko o Lechii i Termalice. Jedynie Mirosław Szymkowiak rzucił pod nosem, że Śląsk też może jeszcze się wmieszać do walki o ligowy byt.

Dyskusja odbywała się w tonie „Sandecję już żegnamy. Spadła. Koniec, kropka”. Hmmm, zbyt łatwo drużyna prowadzona przez Kazimierza Moskala jest grzebana. Owszem, nie wygrała już od 20 spotkań, ale... traci zaledwie cztery punkty do bezpiecznego miejsca. Kto uważnie ogląda ligę, musiał zauważyć, że od dwóch kolejek w grze Sączersów da się zauważyć poprawę. Wpływ na to miała bez wątpienia zmiana taktyki na 3–6–1 ze środkowymi w centralnej strefie, zwykle ustawionymi w rombie. Na dodatek bardzo dobrze na treningach, które wreszcie odbywają się na wymiarowych trawiastych boiskach, wygląda ukraiński skrzydłowy Pawło Ksionz, co udowodnił świetnym rajdem i asystą w Zabrzu przy golu Trochima. Nową taktykę stara się rozumieć Damir Sovsić. Jeszcze w styczniu łączony był z Legią, co potwierdzał na konferencji zapytany przez dziennikarzy o to nazwisko Jozak (podkreślał, że do jego zespołu trafi albo Sovsić, albo Portugalczyk Cafu, a jak wiadomo - trafił ten drugi). Kiedy Legia pozyskała Cafu, byłym reprezentantem młodzieżowej reprezentacji Chorwacji zainteresowanie wykazał inny klub z górnej połówki naszej ligi, jednak zawodnik zdecydowanie odmówił, licząc na lepsze oferty (ostatecznie miał otrzymać tylko z Bliskiego i Dalekiego Wschodu), ponieważ te „polskie” nie były zadowalające. Poniekąd przymuszony sytuacją zawodnik, skorzystał z propozycji Sandecji, licząc na wypromowanie się i dłuższy pobyt w naszej lidze. Przewiduję zatem, że Sandecja zacznie punktować i jeszcze namiesza w dolnej połówce. Nie, nie przesądzam, że zdoła się utrzymać, ale lekceważenie tej drużyny na tym etapie sezonu jest mało poważne.

Zdecydowanie więcej pozytywów widać w grze Sączersów niż w dyspozycji Śląska, prowadzonego przez poczciwego chłopinę, legendę klubu, ale osobę nadającą się tak do roli strażaka, jak do funkcji rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tadeusz Pawłowski jako trener nie potrafi wygrać w lidze już od 20 spotkań (w tzw. międzyczasie pracował w Wiśle wiosną 2016, a tam został pożegnany po trzech kolejkach, w których ugrał punkcik). Oglądając wczorajszy mecz Śląska w Szczecinie, nie widać było po zawodnikach z Wrocławia woli walki, determinacji. Nieco poprawiła się gra w ofensywie i Śląsk trochę poszarpał, gdy na boisko weszli Piech i Cholewiak. Wściekli kibice WKS–u głowią się, dlaczego choć jeden z nich nie zagrał od początku?

W sobotnim meczu Śląsk podejmie na swoim stadionie Koronę, a ta wszystkie siły rzuca na środowy mecz Pucharu Polski, określany nawet przez pracowników klubu „meczem rundy”. Jeśli nie wygrają z Koroną, mającą w nogach środową wojenkę z Arką, to przeczuwam gorączkowe szukanie winnych takiego stanu i kolejne działania interwencyjne ludzi z Ratusza. Patrząc na sumy, jakie przeznaczane są na wynagrodzenie zawodników Śląska, tej drużyny należałoby szukać przynajmniej w okolicach szóstego miejsca. Tak sobie myślę, że może piłkarze (o, zgrozo!) potrzebują dodatkowej motywacji i premii od władz miasta za utrzymanie Ekstraklasy dla Wrocławia? Ciekawe, co na to sponsorzy klubu, czyli kibice, płacący podatki? Nie wydaje mi się, że byliby zachwyceni tą ideą!

Najwidoczniej na właściwe tory wraca Termalika. Defensywa występuje wreszcie w optymalnym zestawieniu. Na stałe na środek obrony przesunięto Kupczaka, a odstawiono reprezentanta Finlandii – Toivio, który w poprzednich meczach popełniał rażące błędy. Już w poprzednim spotkaniu z Pogonią, przed meczami reprezentacji, "Słoniki" nie wyglądały źle, a przegrały głównie przez babole emerytowanego bramkarza - Jana Muchy - i szczęśliwą interwencję doświadczonego „Pogoniarza” – Rafała Murawskiego, który przy wyniku 2:1 wybił piłkę z linii...

Doświadczony w ligowych bojach „strażak” Jacek Zieliński miał wreszcie więcej spokoju podczas reprezentacyjnej przerwy i mógł przeprowadzić kompleksowe badania, przy okazji ordynując swoim zawodnikom także indywidualne treningi, nad którymi nadzór „sprawowały” kamizelki z nadajnikiem GPS. Od Zielińskiego od początku bił spokój. On jest wewnętrznie przekonany o pomyślnym zrealizowaniu swojej misji – utrzymaniu Termaliki i coraz bardziej zaraża tym drużynę. Z tego między innymi powodu jestem pewien, że walka o utrzymanie będzie ciekawsza aniżeli o mistrzostwo. Zimą, pytany przez znajomych i kibiców z Twittera, kto według mnie spadnie odpowiadałem, że zbyt logiczny i banalny byłby spadek dwóch drużyn grających na stadionie w Niecieczy i do 1. ligi pomknie ktoś niespodziewany. Coś mi mówi, że dopiero w ostatniej kolejce poznamy duet przegranych tego sezonu i niekoniecznie musi to być dwójka ze stadionu Termaliki.

***

W poprzednim tygodniu „zagotowało się” po komunikacie Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN, gdy ten ogłosił terminy zaległych spotkań 1.ligi. W informacji zaznaczono jednak, że zmianie mogą ulec... terminy innych spotkań. Nadal więc trwają przepychanki między klubami, które mają natłok gier w tygodniu, a pragną mieć dłuższy czas na regenerację, co zrozumiałe - głównie po powrocie ze spotkań wyjazdowych, i próbują przekładać weekendowe spotkania na późniejsze dni. 

O sprawię szerzej napiszę za tydzień, podam trasę maratonu, który do pokonania będą miały niektóre drużyny i jaki wpływ na zamieszanie miał PZPN. Dziś wstrzymuję się przed publikacją z błahego powodu - nadal możliwych jest kilka zmian w terminarzu! Zdarza się niestety także, że same kluby nieodpowiedzialnie podchodziły do tematu. W poprzedniej kolejce drużyny Bytovii i GKS–u Tychy pauzowały ze względu na powołania do reprezentacji młodzieżowych zawodników rywali, niestety żaden z tych klubów nie wyraził woli, by rozegrać zaległy mecz z 21. kolejki, który w pierwotnym terminie został odwołany przez fatalny stan boiska w Bytowie. Wychodzi na to, że miejscowi w innym czasie wolą mieć natłok spotkań, grać w środę przy mniejszej liczbie kibiców, zaś tyszan czeka dodatkowa podróż przy i tak mocno rolniczym terminarzu. Tak, tak rolniczym, bo napiętym jak baranie jądra!

Co najdziwniejsze, drużyny z niższych lig nie mają takich problemów i za wszelką cenę starają się rozgrywać mecze w ustalonych terminach, potrafią się dogadać i organizować spotkanie nawet na wynajętym boisku ze sztuczną murawą lub na neutralnej, dobrze przygotowanej nawierzchni.

***

Przykre, lecz do kombinacji dochodzi też w najwyższej lidze kobiet! Beniaminek tego sezonu Ekstraligi, czyli KS Unifreeze Górzno w minioną środę miał rozegrać swój mecz z Górnikiem Łęczna. Przed tygodniem, we wtorek przed południem obudzili się włodarze klubu z województwa kujawsko-pomorskiego i przesłali do PZPN-u zwolnienia L4 swoich piłkarek. Drużyna nie udała się w daleką podróż do Łęcznej oficjalnie z powodu niedyspozycji piłkarek. Nieoficjalnie, co jest prawdziwszą wersją –  przez oszczędności i chęci uniknięcia kosztów związanych z podróżą.

Goście (niedoszli) zwyczajnie obawiali się porażki... Osoba zorientowana w tym środowisku przekazała mi: „dostałyby co najmniej 0:10, więc na cholerę miały jechać?”. Smutne, nie mające nic wspólnego z duchem sportu... Przeważyła chęć uniknięcia kosztów związanych z podróżą, hotelem itd. Dziś Ekstraliga praktycznie nie ma wolnych terminów. Powód? Napięty harmonogram meczów międzynarodowych-terminów FIFA. Przyznany zostanie więc pewnie obligatoryjny walkower, także ze względu na deficyt terminów, więc drużyna gości przy okazji ma mocną nadzieję na uniknięcie regulaminowej kary za walkower. Cuda.

***

PZPN oficjalne ogłosił sposób działania związkowych skautów, którzy mają oglądać mecze z udziałem młodych zawodników w najmniejszych nawet zakątkach Polski. Inicjatywa dość ciekawa. Skautów głównych jest czterech i mają oni „pod sobą” cztery województwa. Na przykład Marcin Włodarski odpowiada za województwa podkarpackie, lubelskie, świętokrzyskie i Małopolskę. 

Miałem zamiar podesłać mu pewnego ciekawego zawodnika, ale zaciekawiła mnie jedna rzecz. Wujek Google wyświetlił, iż pan Marcin obecnie prowadzi drużynę juniorów młodszych (roczniki 2000–01) Karpat MOSiR Krosno, która awansowała do Ligi Makroregionalnej. Jest także szkoleniowcem drużyny juniorów młodszych w LO Szkole Mistrzostwa Sportowego „Karpaty”, zaś dodatkowo koordynuje Akademię Młodych Orłów AMO na Podkarpaciu. Pełni więc 3 funkcje, dodatkowo pracując w szkole. Nie  potrafię sobie wyobrazić, kiedy w sezonie, gdy grają jego drużyny, ma czas na „skautowanie” innych młodych adeptów futbolu na tak ogromnym obszarze kraju.

Co na to PZPN? Z mojej wiedzy wynika, iż pan Marcin był na seniorskim meczu trzecioligowego Motoru Lublin ze Stalą Rzeszów, w którym zagrał JEDEN zawodnik poniżej 20. roku życia. Może skaut Włodarski to tak obrotny człowiek, że przy okazji jest także analitykiem/wysłannikiem swojego rodzimego klubu Karpat Krosno i oglądał ligowych rywali – rzeszowską stalówkę i Motor?

***

Cotygodniowy raporcik, czyli młodzi, wystąp!
W Ajaxie w tej kolejce zagrało pięciu młodzieżowców. Holendrzy, o których często wspominam dla uświadomienia jak mało młodzieżowców grywa w naszej lidze, w przerwie na reprezentację rozegrali (młodzieżowa drużyna) mecz z reprezentacją Japonii U-19, ażeby mieć bieżąco porównanie jak utalentowani zawodnicy z Azji wyglądają na tle wychowanków akademii.

W Ekstraklasie:
1. Pestka 1998 - Cracovia
2. Ambrosiewicz 1998 - Górnik
3. Wieteska 1997 - Górnik
4. Żurkowski 1997 - Górnik
5. Liszka 2000 - Górnik
6. Jagiełło 1997 - Zagłębie
7. Klupś 2000 - Lech - debiut i bardzo dobry mecz
8. Gryszkiewicz 1999 - Górnik (wszedł w 17. minucie za kontuzjowanego Koja)

***

Zaskoczenie:
Postawa Dominika Hładuna, który wyrasta na odkrycie rundy. Wychowanek Zagłębia na siedem meczów w pięciu zachował czyste konto i tylko raz Zagłębie z nim między słupkami nie dopisało punktów. Zimą ściągnięto Leciejewskiego, który miał być bramkarzem na najbliższe sezony, tymczasem okazuje się, że przez lata wychowywano sobie godnego kandydata.

***

Wtopa:
Postawa Jagiellonii w pierwszej połowie meczu z Zagłębiem. Drużyna, która zapowiedziała oficjalnie walkę o mistrzostwo zaprezentowała się z bardzo słabej strony. Goście wyglądali, jakby na boisko wybiegli prosto z autokaru po podróży.

Takie spostrzeżenie od jednego z kibiców Jagiellonii.

Mecze Jagi po reprezentacyjnych przerwach:

  • 9 września, Cracovia 1:1 Jagiellonia, gol w 88. minucie Wlazło
  • 13 października, Jagiellonia 1:1 Lech, gol w 87. minucie Novikovasa
  • 17 listopada, Jagiellonia 0:0 Termalica
  • 2 kwietnia, Zagłębie 1:0 Jagiellonia

***

Cytat kolejki:
- Gdyby Pestka przegrał pojedynek, nie miałbym pretensji. Jeśli w takim momencie staje, podnosi rękę, że piłka wyszła za linię, to jest karygodne. Niech idzie na kurs sędziego.

Michał Probierz o Kamilu Pestce, który kilka dni temu zadebiutował w młodzieżowej reprezentacji Polski. W tym sezonie regularnie otrzymuje szanse w Ekstraklasie. W sobotę przy pierwszej bramce dla Termaliki dał się ograć Szymonowi Pawłowskiemu, gdzie zamiast go gonić, sugerował sędziemu, że piłka jeszcze przed dryblingiem skrzydłowego gospodarzy opuściła boisko.

***

Zdjęcie kolejki:
Radosław Majewski efektownie przeskakując za linią boczną nad Palčičiem zgrywa piłkę do Darko Jevticia, który pobiegł lewą flanką i asystował przy bramce na 2:1. Kluczowa akcja meczu. Dość asekuracyjne zachowanie Słoweńca, który ma ewidentny problem z grą w defensywie. Z tego co wiem, takie same odczucia mają zawodnicy Wisły, obserwując zachowania nowego piłkarza na treningach.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się