var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: ekstraklasa.org

ESPORT: Cracovia wygrała FIFA 18 Ekstraklasa Cup, a w jej barwach zagrał... kibic Widzewa

Autor: Krystian Juźwiak
2018-04-04 08:53:26

20 marca w Warszawie został rozegrany turniej Ekstraklasa Cup. Wygrała go Cracovia, reprezentowana przez Mateusz Wdowiaka oraz znanego esportowca Bartosza „bejotta” Jakubowskiego. Nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, gdyby nie fakt, że gracz na co dzień jest kibicem Widzewa Łódź.

Turniej Ekstraklasa Cup to nie były igrzyska znane z rzymskiego Koloseum - tutaj nikt nie walczył na śmierć i życie. Rozgrywki przede wszystkim miały na celu promować eSport. Oczywiście liczyła się dobra zabawa, jednak splendor i chwalebny tytuł zwycięzcy działał jak magnes.

Kibic czy esportowiec?

Większość klubów przeprowadziła wewnętrzne eliminacje wśród piłkarzy, by wyłonić tego najlepszego. Problemem okazała się druga osoba. Wraz z zawodnikiem powinien wystąpić kibic danego klubu.

I już tu pojawiły się różne kruczki i kombinacje. Legię Warszawa reprezentowali 16-latni bramkarz rezerw – Cezary Miszta i jeden z najlepszych graczy w FIFĘ w kraju, a przy tym zawodnik sekcji esportowej Legii, Miłosz „milosz93” Bogdanowski. Już samo wystawienie piłkarza rezerw pokazało, że „Wojskowi” traktują turniej śmiertelnie poważnie. Miszta, na pewno mniej medialny od np. Miroslava Radovicia, podobno był najlepiej zaznajomiony z produkcją EA Sports. Nie tylko Legia desygnowała do turnieju zawodnika z drugiej drużyny. Podobne pomysły narodziły się w głowie działaczy Sandecji Nowy Sącz, Lecha Poznań czy Górnika Zabrze.

Analogicznie nie tylko Legia wystawiła do gry profesjonalnego esportowca. Piast Gliwice ściągnął ze swojej sekcji wirtualnych muraw Bartosza „Sevena” Majewskiego. Termalikę reprezentował mistrz sprzed roku - Robert „LisekHD” Liszka. Ewenementem była Arka Gdynia, która praktycznie dzień przed Ekstraklasa Cup oficjalnie ogłosiła utworzenie sekcji esportowej, kontraktując starych wyjadaczy Michała „Owcę” Owczarka i Bartosza „Bartasa” Tritta. Ten drugi do spółki z Marcinem Warcholakiem bronił barw „Żółto-niebieskich”.

Ale czy powołanie esportowca to nie przegięcie? – To nie było jakoś dokładnie definiowane. Przyjęło się, że ma wystąpić zawodnik plus kibic/esportowiec. Tak więc rację mają zarówno ci, którzy mówią, że profesjonalny gracz może wystąpić w turnieju, jak i ci przeciwni temu stwierdzeniu – tłumaczy dziennikarz Patryk „Mayor” Majewski i dodaje: – Najlepiej zdefiniować to jako piłkarz z Ekstraklasy plus osoba wybaczona przez klub. A jak wiemy, sposoby wyznaczania były różne. Jedyni robili eliminacje dla kibiców, inni sięgali do swoich sekcji esportowych.

Zasady turnieju były interpretowane w różny sposób. Jednak czy profesjonalny esportowiec może być kibicem? „Milosz93” pokazuje, że tak. - Nigdy nie byłem wielkim fanem naszej ligi, ale jeśli miałbym wymienić klub, z którym najsilniej sympatyzuje, to byłaby to właśnie Legia Warszawa – tłumaczy zawodnik „Wojskowych”. Oczywiście powołanie esportowca to zwiększenie szans na sukces.

Zagrał incognito

W ubiegłym roku Cracovia zorganizowała turniej eliminacyjny, który miał wyłonić najlepszego gracza w FIFĘ wśród kibiców „Pasów”. Wówczas zwycięzcą został Damian Kubicki. – Mam nadzieję, że wraz z Przemkiem Pyrdkiem stworzymy świetny duet i będziemy godnie reprezentować Cracovię – mówił tuż przed rozpoczęciem rozgrywek.

Tradycji stało się zadość. W tym roku po raz kolejny sympatycy Cracovii stanęli w szranki. W krakowskim pubie Cybermachina rozpoczęły się eliminacje. Ich zwycięzca wraz z Mateuszem Wdowiakiem miał pojechać na turniej finałowy do Warszawy. – U nas w drużynie kwalifikacji nie było. Wiemy mniej więcej kto jak gra, jest kilku chłopaków, którzy prezentują wysoki poziom. Wspólnie postanowiliśmy, że ja wezmę udział w turnieju – tłumaczył pomocnik Cracovii w rozmowie polskatimes.pl.

Los i nietuzinkowe umiejętności sprawiły, że w tym roku triumfatorem eliminacji został Bartosz Jakubowski, znany na wirtualnych murawach jako „bejott”, na co dzień reprezentujący ALSEN Team.

W samych eliminacjach zorganizowanych dla kibiców Cracovii oprócz „bejotta” pojawił się inny profesjonalista - Piotr „Pedrorozbujnika69” Bęben. Jednak on w przeciwieństwie do Jakubowskiego podczas eliminacji był ubrany w t-shirt swojego teamu, Infraction. Bartosz Jakubowski pojawił się w Cybermachinie w zwykłym stroju.

Mimo że „bejott” oficjalnie nie reprezentował ALSEN Teamu podczas eliminacji, to jego drużyna pochwaliła się sukcesem zawodnika. „Bartosz „bejott” Jakubowski 11 marca wybrał się na turniej kwalifikacyjny Ekstraklasa Cup do Krakowa, gdzie rywalizował z kibicami Cracovii Kraków o możliwość reprezentowania klubu na powyższej imprezie. Po kilku godzinach rywalizacji wyszedł on zwycięsko z pojedynku finałowego, co oznacza, że nasz zawodnik 20 marca zagra dla Cracovii na Ekstraklasa Cup!” – czytamy na stronie ALSEN Teamu (pisownia oryginalna).

"Wisła mnie nie chciała"

Cracovia, która nie posiada sekcji esportowej, organizując turniej, wybrnęła z opresji obronną ręką. Eliminacje w Cybermachinie to piękny ukłon w stronę fanów zespołu. Pozwala zacieśnić więzy i pokazuje, że klub to nie tylko historia, ale przede wszystkim żywi ludzie.

„Jesteś kibicem Cracovii, a jednocześnie zapalonym graczem FIFY18? Teraz masz szansę się wykazać! Wyślijże zgłoszenie i weź udział w eliminacjach do turnieju FIFA18 Ekstraklasa Cup" – możemy przeczytać w oficjalnym komunikacie „Pasów”.

Jeszcze jeden rzut oka na trzy pierwsze słowa. „JESTEŚ – KIBICEM – CRACOVII”. Bartosz Jakubowski nie ukrywa tego, że nie jest. Popularny „bejott” sympatyzuje z Widzewem Łódź. A jak powszechnie wiadomo, kibice RTS-u żyją w bardzo dobrych relacjach z największym rywalem Cracovii – Wisłą. Jego klubowe konotacje szybko zostały dostrzeżone przez fanów „Pasów”. - Mam nadzieję, że nie pozwolicie mu występować w koszulce naszego klubu w Warszawie, jeśli macie jeszcze chociaż odrobinę szacunku do kibiców Cracovii – napisał Paweł Trojanowski, zamieszczając zdjęcie Jakubowskiego w barwach Widzewa.

Inne komentarze też nie były zbyt pochlebne. - Ciekawe kto i w jaki sposób weryfikował zapisy na ten turniej? Kibiców też da się kupić? Karnet też dostał z koszulką? – pytał wyraźnie zirytowany Adrian Cebularz. „Bejott” sam wbił sobie gwóźdź do trumny, pisząc o tym, że Wisła go nie chciała.

Kazus „Quinzasa”

- Stało się! Od samego początku, kiedy dowiedziałem się, że projekt Ekstraklasa Cup zostanie zrealizowany, bardzo chciałem w nim wziąć udział. Po to gram od tylu lat w FIFA, by grać w takim wydarzeniu! – napisał Jakubowski. W słowach esportowca nie ma nic o radości z możliwości reprezentowania Cracovii. Po tym wpisie można wywnioskować, że bardziej niż Cracovia liczyło się ego sportowca, który po prostu chciał się pokazać na Ekstraklasa Cup.

W komentarzach pod wideo z turnieju eliminacyjnego zawrzało. W świecie esportu bardzo znanym przykładem jest Portugalczyk Francisco „Quinzas” Cruz. Mimo że reprezentuje Sporting Lizbona, jest zagorzałym kibicem Porto. Właśnie kazus gracza Leões został wykorzystany przy obronie „bejotta”. Z kolei Sebastian Sebas tak argumentował udział Jakubowskiego w Ekstraklasa Cup w barwach Cracovii: - Przykra sprawa. Patrzycie na niego, jak na kibica a tymczasem on jest zawodnikiem, który będzie reprezentował klub w turnieju. Waszym tokiem myślenia my w Gdyni powinniśmy wygwizdywać Matiego Szwocha, bo jest wypożyczony z Legii.

Wygrali w cuglach

W turnieju "bejott" nie tylko zagrał w pasiastych barwach, ale nawet ten turniej wygrał. Cracovia wyszła z grupy z pierwszego miejsca bez większych problemów, a w fazie finałowej odprawiała z kwitkiem kolejnych rywali. W finale Mateusz i Bartosz zmierzyli się z zespołem Korony Kielce. Mecz był dość wyrównany, obie drużyny miały swoje sytuacje. Skuteczniejsi okazali się jednak krakowianie, którzy ostatnie spotkanie wygrali 3:2 i tym samym sięgnęli po trofeum.

Poniżej relacja z wydarzenia.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się