var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Witamy na piłkarskim Erasmusie!

Autor: Janekx89
2018-04-10 19:00:00

W najnowszym #KryptoFutbol Janekx89 sporo miejsca poświęcił Arce Gdynia i ostatniemu zamieszaniu w tym klubie. Mamy ponadto kilka smaczków z pierwszej ligi oraz spojrzenie na aferkę w piłkarskiej kadrze kobiet. Zachęcamy do dyskusji z autorem na Facebooku pod artykułem lub linkiem do niego i na Twitterze pod hasztagiem #KryptoFutbol.

Po emocjonującej sobocie, kiedy swoje mecze w ramach Multiligi rozgrywała Ekstraklasa, przyszła leniwa, spokojna i słoneczna niedziela. Nic zatem dziwnego, że wielu kibiców, w tym ja, wybrało się na stadiony niższych lig, powszechnie nazywanych amatorskimi. Idąc na taki mecz okręgówki czy swojskiej „Serie A” wiemy, czego się spodziewać, choć bardzo często pracują przy tych klubach niedoceniani pasjonaci, poświęcający swój czas, żeby nie było typowo amatorsko. Często powraca do mnie natrętna myśl, czy te najwyższe ligi centralne, ogólnopolskie, na pewno są w pełni profesjonalne? Patrzę z boku na to, co się często wyprawia w gabinetach, szatniach czy w czasie obozów tych klubów. Trochę natchnął mnie tekst,  który pojawił się na oficjalnej stronie kibiców Arki Gdynia arkowcy.pl, w którym to postawiono stanowcze pytanie: Zarządzie, dokąd zmierzasz?

Fani z Gdyni wymienili szereg nieprawidłowości w podstawowych kwestiach organizacyjno-logistycznych pierwszej drużyny, m.in. brak obiadów w klubie (jeden w tygodniu wywalczony przez trenera Ojrzyńskiego), czy brak odżywek i monitoringu zawodników w kontekście jego suplementacji. Poza sprawami "kulinarnymi" ujawnione zostały również problemy z klubowym autokarem. Przytoczona została wypowiedź jednego z zawodników:

"Autokar,  którym jeździmy na mecze, to po prostu dramat. Dwie możliwości temperatury -sauna albo Antarktyda, nie mówiąc o przeciekających szybach.  To jest WSTYD dla klubu, nas zawodników i sztabu".

Poprzedni trener, Grzegorz Niciński, osobiście woził brudne stroje i sprzęt po treningach do pralni, nadzorował podlewanie boisk lub robił to sam. Tekst nie był dla mnie wielkim zaskoczeniem, o większości spraw słyszałem wcześniej i jedynie ciekaw byłem, czy kibice lub lokalne media zajmą się tematem, skoro na meczu z Legią pojawił się transparent o treści: "Wojtek i Dominik, czekamy na zmiany, klub wciąż amatorsko przez Was zarządzany". Wtedy Arka po ambitnej postawie zawodników wygrała 1:0 z Legią i sprawa ucichła. Czarę goryczy przelała derbowa, dotkliwa porażka z Lechią, ale z tego co wiem, kibice i tak planowali upublicznić te zarzuty względem szefów klubu jeszcze w trakcie obecnego sezonu. Na taką a nie inną postawę w pierwszej połowie derbów (0:4 do 45. minuty) miało wpływ wiele czynników. Jednym z głównych był bez wątpienia fakt, iż zawodnicy Arki w środę w Kielcach rozegrali półfinałowy mecz Pucharu Polski, więc po przejechaniu ponad pięciuset kilkumetrowej drogi powrotnej (jeśli przypadkowy kierowca nie pomyli trasy, co także sugerowano w tekście kibiców) do swoich łóżek układali się przy wschodzącym słońcu. Podróży na pewno nie uprzyjemnił standard, jaki panuje w podstawianym przez klub autokarze. Cały czwartek gracze dochodzili do siebie, odbyli względną regenerację, trening w piątek, a już w sobotę musieli wyjść na prestiżowy mecz. To wszystko w klubie Ekstraklasy, który do końca walczył o górną ósemkę i znalazł się w półfinale Pucharu Polski! Zawodnicy i trener w zakulisowych rozmowach skarżą się również na deficyt rozmów co do ich przyszłości (tylko z trzema takowe są prowadzone), a tak do tego zarzutu lakonicznie odniósł się prezes klubu na portalu weszlo.com:

- Klub rozmawia z tymi, z którymi chce rozmawiać. Kwestie z kim i kiedy zostawię w naszej 'kuchni'. Jeżeli rozpoczynamy negocjacje czy do nich wracamy, nie ogłaszamy tego wszem i wobec. Gros zawodników ma swoich agentów i wszystkie rozmowy ceduje na nich, sami w tym nie uczestnicząc.

Owszem, zawodnicy nie uczestniczą i nie muszą tego robić,  lecz agenci, co akurat zrozumiałe, przekazują zawodnikowi informacje o przebiegu rozmów, a z tego, co wiem, właśnie tylko z trzema takie są prowadzone, w tym z piłkarzem, który już zdecydował, że latem Arkę opuści... O polityce transferowej gdynian pisałem w pierwszym felietonie, jako o największym rozczarowaniu (obok Śląska) zimowego okienka transferowego. Idealnym podsumowaniem mercato była sytuacja z marca, gdy pozyskano Macieja Jankowskiego. Ostatniego dnia lutego napastnik rozwiązał kontrakt z Piastem. Pierwszego marca odbył podróż do Gdyni, drugiego przeszedł testy medyczne i podpisał kontrakt, wziął udział w sesji fotograficznej i dopełnił formalności, by kolejnego dnia, bez treningu udać się z drużyną w podróż do Krakowa. W bardzo ważnym w kontekście walki o górną ósemkę meczu z Cracovią wszedł na ponad 20 minut, a następne spotkanie przeciwko Jagiellonii rozegrał w pełnym wymiarze. Ta sytuacja dobitnie pokazała, jak chaotyczna jest polityka transferowa Arki, gdy za słaby, na walczącego o utrzymanie Piasta zawodnik, z miejsca wskoczył do składu drużyny aspirującej do czołowej ósemki, dodatkowo walczącej w półfinale krajowego pucharu.

Zastanawiająca jest także sprawa wypożyczenia greckiego obrońcy Achilleasa Poungourasa z PAOK-u Saloniki. Transfer obwieściła agencja menedżerska 1 marca, natomiast przez klub... potwierdzony został dopiero po tygodniu. Zawodnik, wypożyczony bez opcji transferu definitywnego w żadnym ze spotkań Ekstraklasy nie znalazł się nawet w kadrze meczowej! Włodarze Arki mieli wcześniej zablokować transfer (definitywny!) za kilkadziesiąt tysięcy euro obrońcy z Łotwy, którego chciał trener Ojrzyński, a tutaj na zasadzie last-minute pozyskują obrońcę, którego trener nie bierze pod uwagę nawet w kontekście meczowej kadry. Nierealnym jest, że przy czasowym transferze Greka nie poniesiono żadnych kosztów, takich jak prowizja dla agencji przeprowadzającej ten ruch,  udziału w pensji zawodnika itd. Według mnie, sprawa musi mieć zwyczajnie drugie dno, a dotarcia do niego możemy się spodziewać w najbliższych tygodniach. Zamieszanie z Arką i mocne (poparte faktami) zarzuty ze strony kibiców dały właśnie mocniej do myślenia nie tylko mi, czy naprawdę w klubach szczebla centralnego (włączając drugą ligę) działa się w pełni profesjonalnie? Czy tylko przy rozmowach ze sponsorami, władzami miejskimi lub w pogadankach ligowej spółki z chętnymi na telewizyjne prawa, stwarza się pozory profesjonalizmu? Wspomniany Grek spędzi (niecałe!) trzy miesiące w Gdyni na piłkarskim Erasmusie, ponieważ inaczej nie można tego określić. Potrenuje sobie z drużyną, pospaceruje nad chłodnym morzem i wróci jakby nigdy nic do Grecji, dla odmiany nad ciepłe morze. Podobnie sprawa wygląda z Damirem Šovšićiem z Sandecji, w którego intencje, pokornie przyznaję, także uwierzyłem, kiedy zawodnik sugerował, że chce spróbować sił w naszej lidze, pokazać się z dobrej strony i zostać w niej na dłużej. Tym bardziej, że wcześniej, w kontekście transferu do Legii  jego nazwisko wymieniał Romeo Jozak. Tymczasem dostałem ciekawe screeny (poniżej zdjęcie) z jego profilu na Facebooku. Wynika z nich, że cwany Chorwat ma jednak inne plany i już zapowiada powrót do koreańskiej K League (do marca poprzedniego roku występował w Suwon Samsung Bluewings). Czyli mamy do czynienia z kolejnym turystą, który naszą ligę traktuję niestety jako etap przejściowy, może nawet formę przygotowań do dalszych wojaży na Daleki Wschód. A już na pewno jako bankomat, który nie pytając o to, czy pracuje, sypie delikwentowi banknotami...

***

Sytuacje nasilające wątpliwość w profesjonalizm naszych klubów, pojawiają się notorycznie. Często są to prostackie zachowania, mające utrudnić życie rywalowi. Opiszę kilka „z brzegu”, jakie przychodzą mi na myśl. Nowy trener Górnika Łęczna nakazał wylać wodę na obu polach karnych, by przy porannej wizycie delegat nie miał wątpliwości, co do słuszności odwołania meczu z Chrobrym. Głogowianie zostali zwyczajnie wysiudani. Przejechali na pusto ponad 600 km, ponieśli koszty hotelu itd.

Trener Łęcznej, Bogusław Baniak, „pomagając” w przełożeniu meczu, chciał przeprowadzić szybki obóz przygotowawczy w trakcie trwania rundy... Jak pokazują dotychczasowe wyniki, dwa punkty w dwóch spotkaniach z rywalami walczącymi o utrzymanie przyniosły marny efekt. Na ostatni mecz do Bielska–Białej, szkoleniowiec Górników zabrał Radosława Pruchnika, zawodnika uskarżającego się na kontuzję. „Bebeto” desygnował go do podstawowej jedenastki, powodując w ten sposób zamęt w drużynie. Pruchnik z grymasem bólu zszedł z rozgrzewki, a jego miejsce w składzie na chwilę przed meczem musiał zająć młodzieżowiec Łukasz Wiech.

W Wielką Sobotę Olimpia Grudziądz rozgrywała swój mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała, formalnie bez swojego trenera Dariusza Kubickiego (wyrzucony na trybuny we wcześniejszym meczu z Bytovią Bytów – kara od Wydziału Dyscypliny) na ławce i w szatni. Tylko formalnie, bo prawie 55-letni trener był z drużyną w szatni... Jak się tam dostał? Przez okno! Poprowadził odprawę przedmeczową i przez to samo okno (dla Kubickiego to raczej drzwi) czmychnął z szatni!

Pozostając w klimacie szatni i dziwnych zachowaniach - jedna z drużyn po wejściu do szatni zastała, zgodnie z wymogami licencyjnymi, stół do masażu. Niby normalka... a jednak nie!  Śrubki były zwyczajnie rozkręcone, a stół się chwiał jak łódeczka na wzburzonym oceanie. Prymitywna zagrywka gospodarzy, którzy wiedzieli, że dwóch zawodników gości będzie korzystało przed meczem z zabiegów fizjoterapeutów. Zaradny masażysta pobiegł do kierowcy autokaru, a ten ze swojej magicznej skrzyneczki pożyczył kluczyk. Jakież było zdziwienie jednego z pracowników klubu gospodarzy, gdy zajrzał do szatni przyjezdnych i zobaczył.... masowanego na stabilnym stole zawodnika gości. Zrobił wielkie oczy, a wybałuszone gały zdradziły, że sytuacja ze stołem została w prymitywny sposób zaplanowana.

Jesienią dwukrotnie przez fatalne warunki na boisku odwoływany był mecz w Olsztynie między Stomilem a Wigrami Suwałki. Ostatecznie wiosną (po odwołaniu meczu z Ruchem) podjęto decyzje, że przynajmniej tymczasowo Stomil swoje mecze rozgrywał będzie w Ostródzie. Właśnie tam udała się drużyna prowadzona przez trenera Artura Skowronka. Niestety, po przyjeździe na miejsce, spotkała ich niemiła niespodzianka. Przez kilkadziesiąt minut nie zostali wpuszczeni na teren obiektu, bo nadgorliwi ochroniarze wykrzykiwali, że członków drużyny nie mają na liście. Drużyna Wigier była ubrana w klubową odzież i widać było, że nie są to przebierańcy lub kibice. Kolejna sytuacja, gdy formalni gospodarze debilną zagrywką pragnęli zdeprymować drużynę gości. Na przekór losowi Wigry wygrały ten mecz po dwóch bramkach zdolnego Patryka Klimali (przebywa na Suwalszczyźnie, wypożyczony z Jagiellonii).

***

Drugi dzień zagranicznego obozu jednego ze śląskich pierwszoligowców, odbywający się w słonecznym kurorcie... Zawodnicy, zgodnie z poleceniem sztabu, w holu hotelowym czekali ze sprzętem treningowym do wyjścia na pobliskie boiska. Wychodzą z trenerem przed hotel, a nagle szkoleniowiec, zdezorientowany po rozmowie z kierownikiem, przekazuje, że udadzą się na spacer wspomagający aklimatyzację, argumentując tym, że boiska są rzekomo zalane po opadach deszczu dni poprzedniego. Zaskoczeni zawodnicy po powrocie z niespodziewanego spaceru, dopytywali w hotelowej recepcji o opady i stan boisk. Jak się okazało, boiska były w dobrym stanie, lecz zwyczajnie nie zostały na ten dzień zarezerwowane. Zamiast dwóch treningów zaliczyli spacerek, jak przedszkolaki na wycieczce, a popołudniu trenowali w siłowni.

Niestety, właściciele klubów często nie są także tuzami w ekonomii i analitycznym rozumowaniu. Zimą jeden z zawodników zaplecza Ekstraklasy odchodził z klubu, mając jeszcze ponad sezon kontraktu. Chciał polubownie rozwiązać sprawę rozstania - zaproponował, że dostanie trzymiesięczną odprawę i pożegna się w miłej atmosferze. Z podatkiem wyszłaby kwota ponad 30 tysięcy złotych, jednak ku zdziwieniu zawodnika prezes zaproponował, że po zawarciu specjalnej ugody comiesięcznie, przez półtora roku, będzie otrzymywał prawie 4 tysiące złotych, a w tym miesiącu nie wypłaci ani złotówki. Z prostego rachunku wynika, że szczodry prezes, wolał z klubowej kasy przekazać graczowi łącznie ponad 70 tysięcy, niż jednorazowo prawie 150% mniej! Cóż, łatwo się wydaje nie swoje pieniążki, szczególnie te wpływające z miejskiej kasy. Za kwotę wydaną w tym czasie mógł na przykład opłacić trzy godziwe stypendia dla uzdolnionych juniorów.

Skoro jesteśmy przy finansach. Ciekawa jest sprawa Ruchu. "Niebiescy" odzyskali ostatnio 5 punktów, które zostały wcześniej odebrane przez Komisję ds. Licencji Klubowych PZPN. Ruch miał czas do końca marca na spłacenie licencyjnych zaległości (z końca czerwca 2017 r.). Tymczasem z tego, co słychać, premie z tamtego okresu nadal nie są spłacone, zaś zawodnicy zamierzają złożyć zawiadomienie do Komisji, bo we wstępnych wymogach licencyjnych, wymagana jest także spłata premii, a szczególnie tych zapisanych w kontraktach.

***

Poniedziałkowa aferka z opóźnionym lotem reprezentacji kobiet na kluczowy mecz eliminacji w Szkocji została przemielona na wszelkie sposoby. W tym wszystkim, według mnie, najgorsze było zachowanie prezes Bońka. Na Twitterze wziął się za obrażanie dziennikarzy i osób mających przeciwne zdanie. PZPN nie godzi się na cień zarzutu, że jakieś ich działanie nie było profesjonalne. Kadra mogła polecieć dwa dni wcześniej, lecz jak już doszło do tego nieszczęsnego opóźnienia, wystarczyło to w jakiś cywilizowany sposób wyciszyć i załagodzić. Tymczasem rzecznik prasowy związku dopiero dziś przed południem(!) wrzucił informację, iż próbowano uruchomić czarter, ale pierwszy możliwy termin byłby właśnie dziś o świcie. Bardziej zmierziła mnie inna sprawa, także związana z reprezentacją. Mianowicie młodzieżowa reprezentacja U–19 (czwarta w hierarchii po seniorskiej, młodzieżowej i kobiecej) rozgrywała ostatnio we Włoszech spotkania w ramach Elite Round. W ostatnim meczu drużyna trenera Dariusza Dźwigały pewnie wygrała z Grecją 3:1, więc po meczu zadowoleni zawodnicy chcieli zachować koszulki meczowe, na pamiątkę. Ku zaskoczeniu, nie dostali zgody. To znaczy, w sumie ta zgoda przyszła - mogli zachować sobie trykoty po uiszczeniu opłaty wynoszącej 300 złotych! Dość zaskakujące, tym bardziej, że nie były to nowe stroje, tylko używane w tym turnieju, a związek chwali się milionowymi dochodami i świetną współpracą z dostarczającą sprzęt firmą Nike.

Niedawno zagaił do mnie jeden ze skautów zachodniego klubu, pytając, czy pomogę mu dowiedzieć się podstawowych danych o charakterze, podejściu zawodnika, czyli w stworzeniu profilu charakterologicznego. W luźnej rozmowie zaskoczony był tym, jak małą uwagę nasze kluby przykładają do detali. Podał przykład z rundy jesiennej, gdy nocował w hotelu, w którym zakwaterowana była też drużyna rozgrywająca następnego dnia swój mecz (o 15:30). Zawodnicy i sztab dotarli na miejsce noclegu dopiero po 20, zakwaterowali się i po 21 zeszli na sytą kolację. Następnego dnia rano kropiło, więc rozruch został ponoć odwołany. Trener przeprowadzał odprawę w hotelowej sali konferencyjnej, gdzie bocznymi, zupełnie niezabezpieczonymi drzwiami, można było wejść niezauważonym i bezstresowo stać za filarem oraz słuchać, co przekazywane jest zawodnikom.

Zapowiadaną analizę terminarza pierwszej ligi znów muszę przesunąć. Co absurdalne, nadal trwają przepychanki między klubami i terminy kilku spotkań mają ulec zmianie, w tym jeden ze szlagierów Chojniczanka - Raków.Na ostatniej, pomeczowej konferencji trener GKS-u Tychy, Ryszard Tarasiewicz zapowiadał odwołanie od żółtych kartek, które ujrzeli trzej prowadzeni przez niego zawodnicy w zremisowanym 2:2 meczu z Chojniczanką. Próba usunięcia kartek zawodników zawieszonych była dla trenera ważna przed meczem w Bielsku-Białej, szczególnie mając na uwadze wyjazdowy bilans tyszan z ostatnich lat. Jak wyliczył Maciej Grygierczyk z katowickiego „Sportu”, wygrali zaledwie 4 z 61 spotkań!

Niestety, plany trenera spłonęły na panewce z absurdalnego powodu. Otóż komisja Dyscyplinarna PZPN spotka się dopiero w czwartek. Sytuacja tym bardziej niezrozumiała, gdy sprawdzimy, dlaczego aż 8 spotkań zaległej 23. kolejki zostanie rozegrane w jutrzejszą środę. Otóż mecze były przekładane przez powołania zawodników danych klubów do reprezentacji młodzieżowych, pod szyldem, jakżeby inaczej – PZPN-u! Niestety, zaaferowany twitterowymi utarczkami prezes Boniek nie zdołał się do tego odnieść, zaś kluby kolejny raz pozostawione są same sobie. Czepiać się możemy i wytykać amatorskie zachowania w klubach, lecz przykład idzie z samej góry. Slogany „Łączy nas Piłka” i „jesteśmy dla klubów i kibiców” nie mają niestety często pokrycia w rzeczywistości.

 

 

 

***

Cotygodniowy raporcik, czyli młodzi, wystąp!

Nareszcie lista wygląda tak jak tego oczekuję, żeby wyglądała w każdej kolejce. Mamy pełną jedenastkę i trzech rezerwowych, brakuje niestety bramkarza. Dla formalności – w Ajaxie zagrało sześciu młodzieżowców.

1. Żyra 1998 – Zagłębie
2. Michalak 1997 - Wisła Płock
3. Świderski 1997 - Jagiellonia
4. Gumny 1998 - Lech
5. Jóźwiak 1998 - Lech
6. Klupś 2000 - Lech
7. Gryszkiewicz 1999 – Górnik 
8. Wieteska 1997 – Górnik
9. Żurkowski 1997 - Górnik
10. Hajda 2000 – Górnik
11. Szymański 1999 - Legia
12. Piotrowski 1997 – Pogoń
13. Dziczek 1998 - Piast
14. Bergier 1999 - Śląsk

***

Piszący często o piłce młodzieżowej i dostrzegający podobnie jak ja problem małej ilości młodzieżowców w lidze, dziennikarz Przeglądu Sportowego Łukasz Olkowicz w swoim cotygodniowym cyklu „Prześwietlenie” zliczył, ile minut w danych klubach rozegrali młodzieżowcy. Stawce przewodzi oczywiście Górnik Zabrze, gdzie na młodych rzetelnie stawia trener Brosz, który, co ciekawe, mocno zabiega, żeby za pieniądze z wygranej klasyfikacji Pro Junior System wybudować podgrzewane naturalne boisko treningowe. Świetna inicjatywa! Ja miałem podobne zestawienie zrobić po zakończeniu sezonu, ale skoro jest taka możliwość, to dzisiaj przedstawiam zestawienie przygotowane przez redaktora Olkowicza:

Polscy młodzieżowcy (zawodnicy urodzeni w 1997 roku i młodsi) w 30. kolejkach Ekstraklasy

6968 minut/10 zawodników – Górnik (Wieteska – 2581, Żurkowski – 2239, Ambrosiewicz – 1615, Gryszkiewicz – 254, Hajda – 112, Liszka – 90, Smuga – 29, Kiklaisz – 25, Lasik – 15, D. Pawłowski – 8)
2920/4 – Lech (Gumny – 2389, Jóźwiak – 367, Klupś – 163, Moder – 1)
2590/5 – Pogoń (Piotrowski – 1843, Listkowski – 656, Kowalczyk – 61, Błanik – 21, Walukiewicz – 9)
2158/6 – Cracovia (Pestka – 1453, Wilk – 540, Strózik – 95, Adamczyk – 49, Kanach – 11, Lusiusz – 10)
1849/3 – Piast (Dziczek 1628, Gojko – 172, Krakowczyk – 49)
1711/4 – Zagłębie (Jagiełło – 1586, Żyra – 109, Slisz – 14, Pakulski – 2)
1380/1 – Wisła P. (Michalak – 1380)
959/1 – Jagiellonia (Świderski – 959)
671/1 – Legia (Szymański – 671)
654/5 – Śląsk (Poprawa – 254, Bergier – 162, Łyszczarz – 140, Pałaszewski – 97, Scalet – 1)
634/1 – Wisła K. (Wojtkowski – 634)
639/4 – Lechia (Chrzanowski – 540, Schikowski – 92, Fila – 6, Żukowski – 1)
121/2 – Arka (Nowicki – 74, Żebrakowski – 47)
27/1 – Bruk-Bet (Peda – 27)
7/1 – Korona (Poński – 7)
0 – Sandecja (nikt)

Źródło: Przegląd Sportowy

***

Szybkie shoty, czyli no to po kolejce!

Kuriozum:
Sytuacja w Niecieczy, gdzie po nieodpowiedzialnym zachowaniu działaczy i pracowników Sandecji, masa ludzi przyjechała na mecz z Wisłą Kraków, ale nie weszła na stadion przez wstrzymaną sprzedaż biletów. Była to decyzja policji przy agitacji lokalnych władz, czego oczywiście w klubie z Nowego Sącza byli świadomi. Jeśli nie byli, to mieli na piśmie, z którym należało się zapoznać i respektować. Jeszcze poprzedniego dnia (w piątek wieczorem) na twitterze i w dniu meczu na klubowym profilu na facebooku pracownik biura prasowego Marcin Rogowski (nieformalny rzecznik) zapewniał, że bilety będą sprzedawane w każdej ilości. Była to kolejna wpadka tego osobnika znanego wcześniej z wysyłania pism ze skargami na trenera Mroczkowskiego i dementowaniu transferów klubu, jeśli dany zawodnik odmówił. Aktualnie skasował swoje konta w social mediach, pomimo że wykorzystywał je do celów służbowych.

Wtopa:
Postawa Jagiellonii w ostatnich meczach, a szczególnie w spotkaniach rozgrywanych po przerwie na reprezentację. Zastanawiające jest, jak to możliwe, że drużyna walcząca o mistrzostwo w trakcie całego sezonu nie wygrała żadnego z dwóch spotkań po przerwie na reprezentacyjne zgrupowania. Ireneusz Mamrot, który notabene dzisiaj przedłużył kontrakt z Jagą do czerwca 2020 roku, w kolejnym sezonie musi znaleźć na to rozwiązanie.

 

 

 

Cytat kolejki:
Słuchaj, jak przegrywasz w takim stylu, to do "kompromitacja" i "fatalny styl" możesz sobie dodać jeszcze kilka epitetów. Wszystko nie zagrało. W pierwszej połowie byliśmy słabszym zespołem. Ciężko to przełknąć.
(Adam Marciniak w Radiu Gdańsk po przegranym 2:4 meczu derbowym z Lechią)

Zdjęcie kolejki:
Serpentyny na murawie i transparent wywieszony przez kibiców Legii, którzy tak jak większość grup kibicowskich w kraju, wzięli udział w proteście przeciwko restrykcyjnym zmianom w regulaminie sugerowanym przez Komisję Ligi. Mecze ostatniej kolejki sezonu zasadniczego były opóźnione przez rzucane na boisko serpentyny i ogłuszający dźwięk gwizdów.


Źródło: legionisci.com


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się