var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: własne

Trzy kluby w grze o Lewandowskiego. Prezes Arki: Możliwe, że Poungouras w ogóle nie zagra. Lech chce Carlitosa

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2018-04-12 11:18:38

Czwartkowy przegląd prasy zdominował Przegląd Sportowy - i ilościowo, i jakościowo. Wybraliśmy ogółem 19 artykułów z trzech źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Trzy kluby w grze o Lewandowskiego"

"Zahavi poznał się z Lewandowskim kilka miesięcy temu. Robert zrozumiał, że to ostatni moment na nowe wyzwanie. W Niemczech jest już nasycony. Właśnie po raz szósty wygrał Bundesligę, po raz trzeci otrzyma armatę dla najlepszego strzelca rozgrywek. W pewnym sensie doszedł do ściany. Do śrubowania zostały historyczne rekordy, ale to sprawa trzeciorzędna. Piłkarz chce nowych celów i nie jest to kwestia samego Bayernu. 29-latek czuje się bardzo dobrze w Bawarii, ale chciałby jeszcze spróbować czegoś nowego, gdy jest w idealnym wieku dla topowego napastnika. Musiał więc podjąć intensywne działania. Najpierw rozstać się z wieloletnim opiekunem Cezarym Kucharskim. Oczyścić teren, aby rozpocząć nową współpracę, bo Zahavi nie znosi niedomówień. Być może dlatego jest tak skuteczny. Gdy zadaję mu pytanie o dostęp do każdego klubowego gabinetu świata i kilkudziesięcioletni szacunek w branży, nie waha się. To przejrzystość i wyznaczanie jasnych reguł. W myśl zasady: znajdź jedną osobę, która powie, że ją oszukałem, okradłem lub nie dotrzymałem słowa.

Transfer Lewandowskiego to trudna i delikatna operacja. Nikt nie jest w stanie powiedzieć w tym momencie: „Robert zostanie lub odejdzie”. Doniesienia o ustaleniach kontraktowych i kwocie transferu to czyste spekulacje. Nic takiego nie zostało jeszcze ustalone. Wchodzimy jednak w bardzo ważny okres negocjacji. Kilka faktów. Lewandowskim interesuje się większość znaczących klubów w Europie, ale najkonkretniejsze, i brane pod uwagę, są trzy: Real Madryt, PSG i Chelsea. Lewandowski marzy o transferze do „Królewskich”, którzy chcą go na Santiago Bernabeu. To fakt. Real jest jednocześnie świadomy poziomu komplikacji rozmów z szefami Bayernu, którzy na tę chwilę nie chcą sprzedać Polaka. Hiszpanie wyrazili jasne poglądy: „Jesteśmy cierpliwi w tej sprawie. Czekamy na rozwój wydarzeń”, mimo że do Madrytu została wysłana bezpośrednia wiadomość z Monachium, aby Lewandowskiego zostawić w spokoju.

Oprócz tego Uli Hoeness i Karl-Heinz Rummenigge kilka razy wysyłali swoje twarde stanowisko w sprawie Lewego do mediów, nie zostawiając cienia wątpliwości, gdzie będzie grał w przyszłym sezonie. Historia wielkich transferów pokazuje jednak, że negocjacje to proces przynoszący zmiany. Ostatnio tak pewny w sprawie pozostania swojego piłkarza był Liverpool odstraszający Barcelonę od Philippe Coutinho. Ostatecznie w styczniu Brazylijczyk został trzecim najdroższym zawodnikiem w historii. W transferze brał udział Zahavi."

Więcej TUTAJ

***

"Prezes Arki: Możliwe, że Poungouras w ogóle nie zagra"

"PIOTR WIŚNIEWSKI: Tomas Kosut. To ewidentna pomyłka klubu. Ściągnęliście piłkarza, który nie zagrał ani jednego meczu w ekstraklasie. Jaki w tym sens? Chciał go trener?
WOJCIECH PERTKIEWICZ:
Tak. Trener Leszek Ojrzyński miał go na testach przez dwa miesiące. Po takim czasie można wyrobić sobie oceną na temat sportowej przydatności zawodnika. Zaopiniował go pozytywnie. A dlaczego nie zagrał? Proszę zapytać trenera. W kadrze mieliśmy 28 zawodników. Na boisku występuje ich 11. Zawsze można zatem wskazać zawodnika, który nie gra lub występuje epizodycznie i stwierdzić, że to pomyłka. Niezależnie od tego pomyłki się zdarzają. To oczywiste. Możliwe, że Achilleas Poungouras też nie dostanie szansy w ekstraklasie. Traktujemy go jako swojego rodzaju ubezpieczenie na wypadek gdyby ze składu z różnych powodów wypadł któryś z podstawowych obrońców, czyli Michał Marcjanik lub Frederik Helstrup.

(...)

Ile w tym prawdy, że zablokował pan transfer łotewskiego obrońcy?
Zablokował? Kojarzę sytuację. Kaspars Dubra. Po rekomendacji sportowej i wstępnym otrzymaniu informacji dotyczących warunków przejścia zawodnika byliśmy skłonni podjąć rozmowy. Tyle że kiedy te rozmowy podjęliśmy okazało się, że kwoty są znacznie, ponad dwukrotnie, wyższe od wstępnie zapowiadanych. Zrezygnowaliśmy. Nie jest to żadna odosobniona sytuacja i pewnie spotyka wiele klubów, gdzie warunki są atrakcyjne tak długo, aż nie pojawi się oferta.

Alvaro Rey był pomysłem trenera Ojrzyńskiego?
Czy pomysłem nie pamiętam, ale z pewnością akceptowany był przez trenera.

W listopadzie prowadziliście z Damianem Zbozieniem luźne rozmowy. Ale dopiero teraz przeszliście do konkretów. Dlaczego tak późno?
Skoro zaczęliśmy w listopadzie to nie tak późno. Inna sprawa, że rozmowy się przeciągają. Damian scedował rozmowy na menedżera, który jak się okazało nie zawsze na bieżąco informuje zawodnika. Proszę uwierzyć, że to także nie jest odosobniony przypadek. Mam wrażenie, że menedżer szuka kontrofert i dlatego nie mamy finalnej decyzji.

Co z Michałem Marcjanikiem? W przypadku tego obrońcy mówi się o włoskim kierunku.
Tak się mówi? Jeśli Michał miałby trafić do Serie A to trzyma za to kciuki. Sytuacja jest podobna jak u Damiana. Michał otrzymywał od nas propozycje już chyba od dwóch lat. Scedował rozmowy na menedżera, który doradzał zawodnikowi odrzucanie ofert i doczekanie do końca kontraktu. Ofertę Michał dostał w listopadzie. Przed nami finalne rozmowy."

Więcej TUTAJ

***

"Piłkarscy agenci na celowniku FIFA"

"Kluby Premier League według raportu ligi zapłaciły agentom piłkarskim w sezonie 2017/18 ponad 211 mln funtów prowizji z transferów. Badanie obejmowało letnie okienko 2017 i zimowe 2018 roku.

To kwota poprawiająca rekord z poprzedniego roku o aż 37 mln funtów. Obejmująca 2/3 światowych wydatków na prowizje, które oszacowano na 355 milionów. Zapytałem Piniego Zahaviego, czy wpływ menedżerów i doradców piłkarzy na współczesny futbol nie jest zbyt duży. – Mają pewną kontrolę, ale to po stronie klubów wciąż jest największa władza – odpowiedział."

Więcej TUTAJ

***

"Kolumbia walczy o bramkarza"

"Argentyna i Kolumbia biją się o bramkarza River Plate. 31-latek może reprezentować oba kraje, a zachwyca na boiskach i marzy o mundialu.

Z ojczyzny wyjeżdżał jako anonimowy drugoligowiec. W Kolumbii Franco Armani przeszedł drogę od zera do bohatera, z 13 trofeami zostając najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii Atletico Nacional, klubu którym niegdyś rządził baron narkotykowy Pablo Escobar. W styczniu wrócił do Argentyny, przechodząc za 3,8 mln dolarów do River Plate. Teraz przed nimtrudny wybór. Na mistrzostwa świata może pojechać zarówno jako reprezentant Argentyny, jak i Kolumbii, której paszport czeka na niego w urzędzie."

Więcej TUTAJ

***

"Sobieraj: Lechiści bali się, że dostaną po pysku, a teraz nagle są tacy fajni"

"Co takiego?
Zachowanie piłkarzy Lechii. Chodzi mi o ten filmik, który ukazuje jak Sławomir Peszko i Simeon Sławczew kopią lalkę ubraną w koszulkę Arki, przy akompaniamencie wulgarnych okrzyków kibiców obrażających nasz klub. Nie wierzę, żeby ktoś z kierownictwa w jakiś sposób na to zareagował, tym bardziej gdy mam w głowie ostatnie wpisy prezesa Adama Mandziary. Po takim komentarzu, wątpię, aby ten pan potrafił przywołać swoich piłkarzy do porządku. Wierzę, że sprawą zainteresuje się wydział dyscypliny, bo to było ewidentne przegięcie.

Mocne słowa.
I jak najbardziej prawdziwe. Rozumiem, że udzieliła im się euforia po wygranej, naszej bardzo słabej postawie w pierwszej połowie, zwycięstwie w kolejnych derbach. Ale czy jedno zwycięstwo w tej rundzie i sytuacja w jakiej są, w jakiś sposób uprawnia ich do takiego zachowania? Śmiem wątpić. Jeszcze nie tak dawno ci sami piłkarze Lechii drżeli na samą myśl o spotkaniu z kibicami. Bali się, że dostaną po pysku. Przed ostatnimi derbami w Gdyni chowali swoje auta w garażach u znajomych i na zbiórkę przyjeżdżali taksówkami. Jesienią po wygranej w Gdyni przyozdobili szatnię napisem: „Trójmiasto jest nasze”. Nagrywali filmiki obrażające Arkę. Żenada! Czy oni są takimi mistrzami, że mogą sobie szydzić z Arki? Żeby ich życie za to nie pokarało, gdyż do tej pory nie wygrali nic znaczącego jeśli chodzi o trofea.

Mówi pan o ich spadku?
Nie, ja im tego nie życzę. Chciałbym, żeby zostali w ekstraklasie, bo lubię derby. Fajne są te emocje związane z naszymi meczami. Ten region potrzebuje dwóch silnych klubów w ekstraklasie. A wracając do sedna, mam nadzieję, że ktoś ukarze Sławczewa i Peszkę za to, jak się zachowali. Kiedyś sam użyłem słownej zaczepki, nazywając Marco i Flavio Paixao siostrami. Ale za ten wygłup zostałem ukarany finansowo przez Wydział Dyscypliny. Trudno to porównywać z zachowaniami Simeona i Sławka Peszki. Nagle tacy fajni się zrobili..."

Więcej TUTAJ

***

"Sponsor zwiększy finansowanie Wisły Płock?"

"Roczna kwota jaką dysponują władze Nafciarzy nie jest powalająca. 12 milionów złotych, jakie ma klub, to jeden najmniejszych budżetów w ekstraklasie. Podobny ma tylko Sandecja Nowy Sącz. Jedną z części składowych środków Nafciarzy są pieniądze, jakie przekazuje PKN Orlen. Według niepotwierdzonych informacji paliwowy potentat za tytuł sponsora głównego Wisły Płock płaci około 2 milionów złotych rocznie.

– O konkretnych kwotach mówić nie mogę, bo jest to tajemnica kontraktu – podkreśla prezes płockiego klubu Jacek Kruszewski.

– Mogę za to powiedzieć, że już od kilku tygodni rozmawiamy z władzami Orlenu o przedłużeniu współpracy. Negocjacje cały czas trwają. Już pod koniec ubiegłego roku przedstawiliśmy kilka opcji, na jakich moglibyśmy wspólnie dalej działać dla dobra naszego klubu i całego miasta – dodaje prezes."

Więcej TUTAJ

***

"Większość kart w rękach Wisły"

"Minionego lata w Wiśle Kraków doszło do największej kadrowej rewolucji od dwóch dekad. Tym razem coś takiego drużynie nie grozi. W przypadku większości potencjalnych zmian, karty są w rękach krakowskiego klubu. W większości przypadków to Wisła, a nie zawodnicy, zadecyduje o losach dalszej współpracy. Kilku piłkarzy naturalnie odejdzie, ale – co dla Białej Gwiazdy najważniejsze – na większości ważnych zawodników będzie możliwość zarobienia. Jedynym graczem podstawowego składu, któremu kontrakt wygasa latem, a jego przyszłość nie zależy od klubu, jest Pol Llonch. I to negocjacje z nim są dla dyrektora sportowego Wisły najważniejszym zadaniem w najbliższych tygodniach.

Llonch występuje w Krakowie już od blisko półtora roku i należy do najlepszych zawodników. Jesień miał przeciętną ze względu na liczne kontuzje, ale w rundzie wiosennej gra bardzo dobrze i – co najważniejsze – równo. Krakowianie zwlekali z rozpoczęciem nowych rozmów kontraktowych do połowy marca. Teraz negocjacje trwają, jednak dotąd nie udało się ich sfinalizować. Efekt jest sprawą otwartą, co oznacza, że w grę wchodzi również scenariusz, w którym 25-latek w przyszłym sezonie nie będzie grał w krakowskim klubie. Jego ewentualne odejście byłoby dla Wisły dużą stratą, zwłaszcza że pożegnałby się za darmo. Kibice mogą się jednak pocieszać, że więcej liderów zespołu, którzy odejdą nie dając klubowi szansy na zarobek, na pewno nie będzie. Wisła zabezpieczyła się przed takim scenariuszem."

Więcej TUTAJ

***

"Kto do upadłego, a kto do szesnastej"

"Po efektownym finiszu rundy zasadniczej warto sprawdzić, gdzie najczęściej zdobywa się bramki last minute. W tym sezonie specjalnością zakładu stały się w Lubinie. Miedziowi w doliczonym czasie gry trafili już siedem razy i pod tym względem są liderami rozgrywek. Zawodnicy z Dolnego Śląska, podobnie jak kibicujący im mistrz tenisowego Wimbledonu Łukasz Kubot, potrafią bronić meczboli i zawsze walczą do końca. Rzutem na taśmę zakwalifikowali się do ósemki walczącej o mistrzostwo.

Na drugim biegunie znajduje się Korona. Ten zespół przerywa pracę dokładnie wtedy, gdy na zegarze mija 90. minuta. Później goli już nie zdobywa. Regulaminowy czas gry to dla zawodników trenera Lettieriego rzecz święta. Napastnicy z Kielc obsługują klientów według najlepszych urzędniczych wzorów. Nie zostaną w robocie ani chwili dłużej niż trzeba. U nich zawsze jest jak w przeżartej rutyną gminie czy dzielnicy. Numerki kończą się o 15.30, kwadrans później zaczyna się wyścig na parking i do domu, a gdy mija szesnasta, drzwi pozamykane są już na głucho. W tym samym stylu działają kielczanie. Arbiter dodaje kilka minut i ociąga się z ostatnim gwizdkiem? Kończmy panie sędzio, nam już i tak strzelać nie kazano. Korona to jedyna drużyna w ekstraklasie, która w drugich połowach spotkań, gdy ze zmęczenia łatwiej o błędy, kąsa rzadziej niż do przerwy!"

Więcej TUTAJ

***

"Rok twierdzy przy Bułgarskiej"

"Objęcie w ostatniej kolejce rundy zasadniczej rozgrywek przodownictwa w ekstraklasie spowodowało, że Kolejorz w walce o tytuł z najgroźniejszymi rywalami – Jagiellonią oraz Legią – zmierzy się przy Bułgarskiej. A od dawna ten stadion dla rywali Lecha stanowi twierdzę nie do zdobycia.

Jeśli tak pozostanie do końca rozgrywek, zespół Nenada Bjelicy będzie trudny do zatrzymania. Dzięki pokonaniu bezpośrednich konkurentów do tytułu Lech może mieć spory margines błędu do wykorzystania na wyjazdach, gdzie ten bilans nie jest taki korzystny. Dziś jest to wróżenie z fusów, bo trzeba pamiętać, że na przykład spotkanie z legionistami zaplanowane jest na koniec rozgrywek, w 37. kolejce, dlatego nie wiadomo, jaki wówczas będzie układ tabeli.

– Takiego układu gier chcieliśmy i go mamy – mówi Kamil Jóźwiak. – Nie ma co jednak wybiegać do spotkań z Jagiellonią oraz Legią. Wcześniej czeka nas także kilka ważnych kroków do pokonania. Każdy traktujemy bardzo serio – dodaje skrzydłowy Lecha."

Więcej TUTAJ

***

"Test charakteru Legii"

"Tylko Legia i Lech piąty raz z rzędu po 30. kolejce sezonu zasadniczego znalazły się wśród ośmiu najlepszych zespołów ekstraklasy. Szansę miała jeszcze Lechia, ale tym razem powalczy o utrzymanie.

W 28 spotkaniach, które w poprzednich czterech cyklach rozgrywek wyłaniały mistrza Polski, drużyna z Warszawy zdobyła 60 punktów (na 84 możliwe), a Kolejorz tylko 48. O ile jednak w poprzednich latach – nie tylko w Warszawie – panowało przekonanie, że „największym rywalem Legii w walce o tytuł jest Legia”, to teraz konkurencja znacznie się zwiększyła. To Lech, pierwszy raz, przystępuje do rywalizacji o tytuł z pole position i na boisku przy ulicy Bułgarskiej „ugości” wicelidera oraz trzeci zespół, które w sezonie zasadniczym wyjeżdżały z Poznania z podkulonym ogonem: Jagiellonia po 1:5, Legia po 0:3."

Więcej TUTAJ

***

"Lipski wraca na dobre tory"

"W sytuacji, w jakiej znalazła się Lechia, gdy przejmował ją Piotr Stokowiec, nowy trener nie miał czasu na radykalne zmiany. Musiał zbudować kadrę w oparciu o piłkarzy, którzy zawodzili lub byli skreśleni przez Adama Owena.

Jednym z takich zawodników był Lipski. U poprzednich szkoleniowców biało-zielonych pomocnik nie mógł rozwinąć skrzydeł. Wprawdzie jeszcze za kadencji Piotra Nowaka miał dwie asysty w meczu z Sandecją (2:3), ale później już nie grał na miarę swoich możliwości."

Więcej TUTAJ

***

"Klimala dostanie szansę w Jadze"

"Runda wiosenna jest udana dla Patryka Klimali. W sześciu tegorocznych pierwszoligowych spotkaniach Wigier Suwałki 19-letni napastnik strzelił cztery gole. W sumie w tych rozgrywkach wychowanek Zjednoczonych Żarów ma już dziewięć bramek, dzięki czemu zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców ligi.

Klimala to zawodnik urodzony w 1998 roku, nic więc dziwnego, że wysoka forma i niezła skuteczność młodego napastnika wzbudziły zainteresowanie klubów ekstraklasy.

Wszyscy chętni pozyskania piłkarza muszą pamiętać, że reprezentant Polski U-20 jest zawodnikiem Jagiellonii, tylko wypożyczonym do drużyny z Suwałk."

Więcej TUTAJ

***

"Sandecja jeśli się utrzyma, dalej będzie skazana na prowizorkę"

"PZPN zapowiadał koniec z prowizorką, ale jeśli Sandecja utrzyma się w Ekstraklasie, swoje mecze nadal będzie grać w Niecieczy. - Ten stadion zgłosiliśmy w naszym wniosku licencyjnym - przyznaje prezes Sandecji Grzegorz Haslik.

- Rzeczywiście, w tym zakresie zapisy w podręczniku licencyjnym na przyszły sezon się nie zmieniły - przyznaje Łukasz Wachowski, szef departamentu rozgrywek krajowych PZPN. W tym tygodniu mija termin składania ofert do magistratu na wykonanie dopiero projektu nowego stadionu przy ulicy Kilińskiego w Nowym Sączu, a więc zanim zostanie wbita pierwsza łopata na budowie, minie jeszcze wiele miesięcy.

- PZPN podnosi standardy licencyjne, lecz nie zrobi tego z dnia na dzień. Nowe regulacje będą systematycznie wprowadzane do przepisów - przypomina Wachowski."

Więcej TUTAJ

 

"SPORT"

"Lech chce Carlitosa"

"Ten transfer byłby wydarzeniem numer jeden letniego okna transferowego. Lech Poznań zagiął parol na Carlitosa, który coraz częściej po cichu daje do zrozumienia, że chętnie ruszyłby się z Krakowa. Osoby z otoczenia piłkarza twierdzą, że ludzie z poznańskiego klubu rozmawiali już z agentem piłkarza na temat transferu, mogłoby dojść do niego już tego lata, do tego całkowicie za darmo. W jaki sposób? W marcu krakowski klub skorzystał z opcji przedłużenia umowy z piłkarzem, a teraz pojawiły się plotki, w których podważa się moc prawną tej decyzji. Jeśli agentowi piłkarza udałoby się udowodnić, że klauzula umożliwiająca przedłużenie kontraktu była źle sformułowana, od 1 lipca Hiszpan byłby wolnym zawodnikiem.

W Wiśle są pewni swego. – Klauzula została skonstruowana według wytycznych PZPN. Jeśli przedłużenie zostałoby uznane za niezgodne z prawem, byłby to precedens na skalę krajową. W marcu piłkarz został poinformowany o przedłużeniu kontraktu – mówi dyrektor wykonawczy Wisły, Daniel Gołda. Piłkarz skomentował przedłużenie kontraktu w nietypowy sposób. Na jednym z portali społecznościowych umieścił wpis składający się z samych obrazków, który sugerował, że Carlitos jest zdziwiony takim tokiem spraw. W klauzulach tego typu stosuje się czasem zapis o karach umownych. Piłkarz może wówczas odrzucić propozycję przedłużenia kontraktu, ale musi zapłacić wspomnianą karę umowną. W kontrakcie Carlitosa z Wisłą nie ma takiego zapisu."

Więcej TUTAJ

***

"Z 2 stron: Za zdrowie pań!"

"„Sport” jest bodaj jedyną w Polsce gazetą, w której regularnie można przeczytać o kobiecej piłce nożnej. Piszemy o niej nie tylko na poziomie reprezentacyjnym, ale i ligowym, na ekstraklasie nie poprzestając. I jeszcze kilka słów autoreklamy, już mocno osobistej: przez lata byłem mocno związany z tą dyscypliną, będąc jednym z działaczy w Czarnych Sosnowiec. Było to w latach, kiedy ten klub zmonopolizował krajowy żeński futbol, seryjnie – rok po roku – wygrywając rozgrywki pucharowe i o mistrzostwo Polski. Miałem zaszczyt współpracować z nieżyjącą już Ireną Półtorak, jedną z prekursorek profesjonalnego uprawiania piłki nożnej przez dziewczyny – właśnie w Sosnowcu – która przez lata była kierownikiem reprezentacji Polski. Do dziś zawodniczki wspominają, że robiła wszystko, żeby było im jak najlepiej.

Zastanawiam się, co Pani Irena powiedziałaby na temat wyprawy polskich piłkarek na wczorajszy mecz eliminacji mistrzostw świata do Szkocji. Być może żartem wspomniałaby nie tak dawne lata, gdy biało-czerwone na ważne mecze – nawet te dalekie – jeździły autokarem albo pociągiem. I jak musiała się mocno starać, żeby dziewczyny miały co na siebie włożyć, myślę o reprezentacyjnych koszulkach z orłem i spodenkach. A tu proszę – do Szkocji poleciały samolotem…"

Więcej TUTAJ

***

"Grill na oczyszczenie pomoże Odrze Opole?"

"Po trwającej osiem dni, zakończonej zdobyciem „oczka” serii trzech wyjazdów, trener Mirosław Smyła na zaproszenie Polsatu Sport wziął udział w podsumowującym kolejkę Magazynie Nice 1 Ligi, a drużyna spotkała się na „oczyszczającym” spotkaniu integracyjnym na grillu.

– Posiedzieliśmy, spokojnie pogadaliśmy, analizowaliśmy sytuację. Nie było żadnych spięć, a normalna luźna rozmowa, mająca na celu zmotywowanie zespołu i podtrzymania chłopaków na duchu. Atmosfera w drużynie mimo wszystko wciąż jest dobra. Wszyscy walczą, bo wiedzą, o co grają. Mam nadzieję, że w sobotę wreszcie zaświeci nad Opolem słońce i zdobędziemy trzy punkty – mówi Ireneusz Gitlar, wiceprezes klubu."

Więcej TUTAJ

***

"Krzywa wznosząca GKS-u Katowice"

"Obecny sezon jest jedenastym na tym szczeblu rozgrywek w wykonaniu GKS-u; żaden inny zespół w obecnej stawce pierwszoligowej nie „pokutuje” tak długo na zapleczu ekstraklasy. „Pokutuje” to zresztą odpowiednie słowo; całe pokolenie kibiców z Bukowej zdążyło już wyrosnąć „bez pamięci” o ekstraklasie. Wychowało się na meczach z – niczego tym klubom nie ujmując – Pelikanem Łowicz, Turem Turek czy Bytovią. I… zdążyło się nimi znudzić; podobnie jak grą zazwyczaj w środku tabeli. Dlatego – co zresztą dziś szefujący całemu klubowi, a kiedyś działowi marketingu Marcin Janicki powtarzał na naszych łamach – tak ważny jest dopływ emocji w postaci walki o awans albo… utrzymanie."

Więcej TUTAJ

 

"GAZETA WYBORCZA"

"Czy Reiss miał rację? To nie licencja tworzy klub"

"Nigdy nie spodziewałbym się, że rozejdą się drogi kibiców Lecha Poznań i Piotra Reissa - legendy klubu i najbardziej rozpoznawalnego piłkarza Kolejorza z przełomu wieków. Nie sposób uwierzyć, że poszło o spór o licencję Lecha.

Dla wielu osób transparent, który pojawił się na trybunach przy okazji meczu Lecha Poznań z Górnikiem Zabrze i który głosił „Chciałeś być legendą, a zostałeś mendą”, może stanowić wielkie zaskoczenie. Nazwać tak Piotra Reissa – człowieka, który począwszy od 1994 roku grał w barwach Lecha przez niemal 20 lat i który stanowił oblicze tego zespołu w trudnych czasach przełomu wieków? To niespotykane, wręcz szokujące."

Więcej TUTAJ

***

"Konflikt wśród akcjonariuszy Lechii"

"Burzliwy przebieg miało środowe walne zgromadzenie akcjonariuszy Lechii. Udziałowcy mniejszościowi opuścili salę przed omawianiem i zatwierdzeniem sprawozdania finansowego. Jakie będą ich dalsze kroki, jeszcze nie wiadomo.

Akcjonariuszom mniejszościowym Lechii od dłuższego czasu nie podoba się sposób zarządzania klubem przez obecne kierownictwo. Od ponad miesiąca nie mają oni swojego przedstawiciela w zarządzie klubu, gdyż z końcem lutego z funkcji członka zarządu zrezygnował Kazimierz Konieczny.

Największe wątpliwości akcjonariuszy mniejszościowych budzi rzecz jasna sytuacja finansowa klubu. Od dłuższego czasu są duże problemy z płynnością, m.in. regularnie powstają opóźnienia w wypłatach dla piłkarzy. Dlatego akcjonariusze mniejszościowi chcieliby mieć pełny wgląd w politykę i finanse klubu, np. poprzez obsadzenie swoim człowiekiem funkcji dyrektora finansowego."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się