var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Fanpage Riptorek

„Riptorek” dla 2x45 o FUT Champions Cup: Jestem kopciuszkiem z aspiracjami

Autor: rozmawiał Krystian Juźwiak
2018-04-13 15:14:24

Wicemistrz Grupy Wyszehradzkiej, Kamil „Riptorek” Soszyński, wykorzystał pecha innych graczy i rzutem na taśmę zakwalifikował się do FUT Champions Cup w Manchesterze. Chwilę przed zawodami odpowiedział na kilka naszych pytań.

Kamil „Riptorek” Soszyński (ALSEN Team): - Czytałem twój artykuł i muszę cię sprostować w jednej kwestii. „Yozhyk” był 53. na liście zawodników, którzy otrzymali kwalifikacje na turniej w Manchesterze. To, że on wypadł, nie znaczy, że teraz ja zajmuję pięćdziesiąte trzecie miejsce. To działa inaczej. Teraz pięćdziesiąty czwarty wskakuje w miejsce „Yozhyka”. Dalej ten, kto był na miejscu numer 55, wskakuje oczko wyżej i tak dalej. Z tego, co mi wiadomo, ja jestem dopiero sześćdziesiąty trzeci na liście. Będę grał z jakimś Japończykiem.

Krystian Juźwiak (2x45.info): - Ale to, że Ukrainiec nie dostał wizy, sprawiło, że w ogóle pojawisz się na turnieju.
- Tu się zgadza, ale nie wskakuję bezpośrednio na miejsce „Yozhyka”. Teoretycznie powinienem być sześćdziesiąty czwarty, ale wiem, że wypadł ktoś jeszcze, dlatego zostałem rozstawiony z numerem 63.

- Nie jedziesz do Manchesteru trochę jak turysta?
- Dlaczego? Chociaż trochę się tak czuję, bo okoliczności, w jakich awansowałem, są niecodzienne i sam jestem zaskoczony, że się pojawię na FUT Champions. Z drugiej strony trzeba się spiąć, bo jest kasa do wygrania. I to niemała. To prestiżowy turniej. Po grze w takich rozgrywkach rośnie rozpoznawalność, pojawiają się szanse na nowe umowy ze sponsorami. Ale jak się człowiek rano dowiaduje, że wieczorem wylatuje do Manchesteru, to jest takie uczucie, jakbym jechał na wycieczkę last minute.

- Duży chaos w twoim życiu wprowadził wyjazd na turniej?
- Musiałem parę rzeczy ogarnąć w trybie przyspieszonym. Ale przede wszystkim ucieszyłem się, że w ogóle jadę.

- Masz już kwalifikację na Global Series, więc pewnie nie czujesz presji.
- Dokładnie, żadnej presji nie czuję. Uzyskałem kwalifikację dzięki dobrym wynikom na V4 w Budapeszcie, a teraz lecę sobie pograć w dobrą FIFKĘ z najlepszymi na świecie. Swoją drogą wielu graczy, którzy pojawią się w Manchesterze, też ma kwalifikację na Globalsy.

- Z drugiej strony wicemistrz Grupy Wyszehradzkiej pewnie liczy na dobry wynik.
- Z grupy wyjść, i to już będzie sukces. Naprawdę duży sukces. Na razie mnie kojarzą, a po tym turnieju będą rozpoznawać (śmiech).

- Naprawdę wyjście z grupy będzie dla ciebie sukcesem?!
- Tak. Na ostatnim turnieju w Barcelonie nikt z Polski nie wyszedł z grupy. Mam nadzieję, że teraz to się zmieni. Ale nie ma co się oszukiwać. Jestem kopciuszkiem z aspiracjami. Graczem sklasyfikowanym dopiero na 63. miejscu. Niemcy, Anglicy, Holendrzy - to jest potęga FIFY. My dopiero pukamy do ścisłej czołówki.

Z drugiej strony jadę do Manchesteru kompletnie nieprzygotowany. Grałem tylko ligę weekendową i parę sparingów z Miłoszem („milosz93” – przyp. red.). W zeszłym tygodniu straciłem wszelkie nadzieje na wyjazd, a tu zonk (śmiech).

- Jesteście z „El Polako” w gazie. Może najwyższa pora wyważyć drzwi do czołówki, zamiast pokornie w nie pukać?
- Taki jest plan! Ale stawiam sobie za cel wyjście z grupy. Jak to się uda, to będę szczęśliwy. W dalszej fazie to już czysta loteria. Patrz na „SaLz0ra”: w Barcelonie zrobił wynik 7-0 w grupie, a odpadł od razu w playoffach.

- Kto według Ciebie będzie faworytem?
- Standardowo: „Agge”, „Gorilla”, „Tass”. Ktoś z Niemców pewnie zaskoczy, bo ich to tam z dwudziestu będzie. Jest jeszcze „Nicolas99FC” i „Shellzz”.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się