var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Cuda niesie pierwsza liga!

Autor: Janekx89
2018-05-10 17:15:00

W najnowszym #KryptoFutbol Janekx89 sporo miejsca poświęcił niezwykle emocjonującym rozgrywkom Nice 1 Ligi. Nie zabrakło rzecz jasna informacji o możliwych transferach. Zachęcamy do dyskusji z autorem na Facebooku pod artykułem lub linkiem do niego i na Twitterze pod hasztagiem #KryptoFutbol.

"Zęby swędzą, kuśka dyga rusza polska Bundesliga!” – gdy startowała nasz Ekstra- (czy aby na pewno?!) -klasa pozwoliłem zacytować sobie znane hasło twitterowego kolegi Lorda Koksa. Dzisiaj proponuję parafrazę mojego autorstwa: „Zęby swędzą, kuśka dyga, cuda niesie Nice1Liga!”.  Na zapleczu Ekstraklasy dopiero się dzieje! Tłok, jak niegdyś na bazarze Różyckiego. Realną szansę na wywalczenie dwóch premiowanych awansem miejsc ma aż dziewięć zespołów, czyli... połowa ligi! Dziewiąty Chrobry Głogów do drugiej w tabeli GieKSy Katowice traci zaledwie pięć punktów.


Źródło: 90minut.pl

Jak to u nas, w narodzie kochającym spiskowe teorie, już wiele ujrzało światło dzienne. Na przykład takie, że niektóre drużyny rzekomo miałyby odpuścić walkę o awans. Największe tego typu farmazony dobiegły w ostatnim czasie z Katowic. Tam wśród kibiców, a raczej mieszkańców miasta kiedyś dumnie nazwanego Stalinogrodem, krążyła plota, iż panowie zarządzający miastem z ratusza wstydzą się stadionu pamiętającego czasy rządów Edwarda Gierka i niby z tego powodu stracili ochotę na awans, którego katowiccy kibice wyglądają jak my zimą słońca.

W środę drużyna po raz pierwszy w historii ogrywająca na stadionie przy Bukowej Podbeskidzie aż 3:0 zadała kłam tym bzdetom... Na pomeczowej konferencji trener Jacek Paszulewicz zwyczajnie wyśmiał sugestie „mądralińskich”. Dla Podbeskidzia była to pierwsza porażka w rundzie wiosennej, a w dotychczasowych meczach podopieczni Adama Noconia stracili tyle bramek, ile wczoraj w zdecydowanie przegranym spotkaniu, w którym poza pierwszym kwadransem gospodarze zupełnie zdominowali Górali.

Co ciekawe, na mecze GieKSy zagląda ostatnio prezydent miasta. Wspierając zespół chciał zapewne pokazać, że klub i miasto pedałują w jednym kierunku, a przecież jesienią odbędą się wybory samorządowe, więc w przypadku ewentualnego sukcesu, jakim byłby awans pod sukcesem można pięknie się podpisać i prężyć muskuły przed wyborcami.

Nadchodzą derby Śląska, które - i tu kolejna ploteczka, choć ta jest w miarę wiarygodna – mogą zostać przerwane przez pseudokibiców Ruchu. Ci nie mogą się pogodzić z kolejnym spadkiem zespołu i kipią złością, ciskając gromy w kierunku szefów swojego klubu. Dodatkowo, gorzkim do przełknięcia będzie fakt, że przy ewentualnym zwycięstwie GKS znienawidzony rywal zza miedzy mocno zbliży się ku upragnionej Ekstraklasie. Przypomnę, że przed niemal rokiem pożegnalny mecz w najwyższej klasie rozgrywek też został kilkukrotnie przerwany. Wówczas "Niebiescy" toczyli symboliczną walkę z drugim ze spadkowiczów – Górnikiem Łęczna.

Ważne zwycięstwo zaliczyła w środę również Chojniczanka. Zespół prowadzony przez Krzysztofa Brede wygrał ze Stalą Mielec 1:0. Spoglądając na dotychczasowe wyniki, zespołowi z Chojnic mocno nie pomogło zamieszanie związane z terminarzem. Jako jedyna drużyna z czołówki nie wygrała żadnego z przełożonych spotkań, kolejno w meczach w tygodniu: remis z czerwoną latarnią ligi – Ruchem 1:1, porażki na swoim stadionie z GieKSą 0:2 i Rakowem 0:1. Po przegranej w poprzedniej kolejce, na stadionie Górnika Łęczna 0:3 zapachniało wypisaniem się Chojniczanki z walki o awans, jednak korzystne wyniki na innych stadionach i teraz środowy triumf dały podium zespołowi z Kaszub, mającemu na koncie 50 punktów. GieKSa jest wyżej jedynie dzięki lepszemu bilansowi w bezpośrednich spotkaniach, w których zanotowała dwa zwycięstwa.

Dochodzimy do lekkiego paradoksu... Po wczorajszej porażce Stali Mielec w Chojnicach, w przypadku utworzenia małej tabeli na koniec sezonu, czyli przy równej liczbie punktów Stali, Chojniczanki oraz drużyny z Katowic, drugie miejsce dające awans zajmą mielczanie!

Na tym etapie sezonu, co podkreślało na ostatnich konferencjach trzech trenerów, środki, jakimi wygrywa się mecze, nie są istotne. Gromadzić wygrane to nadrzędny cel, remisy nikogo nie urządzają. Najlepszym dowodem na to jest wiosenna seria GieKSy, która zremisowała zaledwie jedno spotkanie i aż siedem wygrała. Trzy razy z boiska schodziła pokonana, a tak bezkompromisowa gra, na którą postawił trener Paszulewicz wywindowała jego ekipę z siódmego miejsca na wymarzone drugie. Jedyną porażkę na swoim stadionie zaliczyli ze Stalą Mielec. W tamtym spotkaniu Stal nastawiła się na grę z kontrataku i zaskoczyła gospodarzy. Natomiast ostatni mecz Stali w Chojnicach był ciągłym atakiem pozycyjnym ze strony gości, co udowadnia, że walka o awans odbywa się na wszelkie sposoby, zaś stwierdzenie, że każdy mecz jest inny nie jest banałem, który kibic słysząc zwija się z bólu zębów.

Klubowi mędrcy, ci z samej góry, stosują różne zabiegi by „zdopingować” swoje drużyny. W jednym z klubów zarząd nagle zamroził zawarte w kontraktach premie za wywalczone wiosną punkty!!! Circus i skandaloza, jak mawia dobrze nam znany  pewien szkoleniowiec z Chorwacji... który notabene pożegnał się dzisiaj z naszym krajem.

Zamrożenie pensji, delikatnie ujmując, niezbyt przychylnie zostało przyjęte przez drużynę. Doszło więc do chyba niespotykanej na pierwszoligowym froncie sytuacji, gdy sztab szkoleniowy, na spółkę z jednym ze sponsorów, zebrał ustaloną wcześniej kwotę premii i zapowiedział drużynie, że nagroda za triumf jednak będzie! Spotkało się to z wielki zaskoczeniem u zawodników, część z nich odmówiła przyjęcia gratyfikacji z tej puli, nakazując zatrzymanie pieniędzy na specjalnym koncie. Zmieszany całą sytuacją jest także zarząd, lecz czas pokaże czy zreflektuje się i jednak „odmrozi” należne premie.

Kiedyś bramkarz Legii – Grzegorz Szamotulski, młody i buńczuczny, słysząc od prezesa, że zamroził pensje powiedział: Panie, zamrozić to se możesz pan Walta Disneya! Sztab tego zespołu przekonywał piłkarzy, bardzo zresztą słusznie, że oni i zespół są jedną ekipą i nawzajem trzeba  się wspierać w trudnych momentach, a skoro taki los zgotowali działacze, warto stanąć ramię w ramię i mimo durnowatego pomysłu szefów klubu – zaciekle walczyć o awans. A nagrodą za etap, jakim jest wygrana w meczu ligowym, niech będzie prywatna kasa sztabu. Cóż, niech inni zazdroszczą „team spiritu” w… jednym z czołowych klubów, którego nazwy nie omieszkam zdradzić po sezonie.

***

Kluby dopinguje do awansu także fakt, że w przyszłym sezonie harmonogram rozgrywek I i II ligi będzie mocno wykoślawiony. Wszystko ze względu na mistrzostwa świata dwudziestolatków, które w 2020 roku odbędą się na polskich stadionach.

W obecnym sezonie I i II ligi jesienią rozegranych zostało dziewiętnaście ligowych kolejek, natomiast w nadchodzącym będą dwie kolejki więcej, a ostatnia rozegrana zostanie w grudniu. Przypominam, że większość klubów z tego szczebla rozgrywek o podgrzewanej murawie może poczytać jedynie w internecie lub obejrzeć sobie w telewizji. Zapowiada się zatem igranie z kapryśną pogodą. Wiosną do rozegrania zostanie zaledwie 13 serii spotkań... Już słychać, że dla drużyn niemierzących w awans, przy korzystnych wynikach jesienią, wiosna może być rekreacyjnym graniem z odchudzoną kadrą zespołu.

***

Batalię o swoją przyszłość, kierunek i miejsca na mapie polskich szkoleniowców rozgrywają też trenerzy czołowych drużyn z drugiego frontu. Większość chce się pokazać z jak najlepszej strony i wskoczyć piętro wyżej, czyli do elity, choć niektórzy już tam byli –  Grzegorz Niciński z Chrobrego Głogów w Arce, Ryszard Tarasiewicz z GKS–u Tychy między innymi w Śląsku Wrocław, zaś Artur Skowronek z Wigier Suwałki próbował szczęścia w Pogoni Szczecin.

A teraz słów kilka o pierwszoligowych trenerach:

Artur Skowronek w Wigrach ma ogromną chęć ponownego zaistnienia. Sytuację z krótką ławkę suwalczan ostatnio wykorzystał trochę... pod siebie. Mógł skorzystać z innych młodych zawodników od dawna trenujących z drużyną, ale ostatnio, raczej dla pozytywnego rozgłosu, wpuścił na boisko 15–letniego Jakuba Świątka. Piłkarze bardzo chwalą Skowronka za indywidualne podejście do zawodnika, dzięki temu kilku z nich latem trafi do Ekstraklasy. Zaprocentowało zaufanie prezesa Dariusza Mazura, którym obdarzył Skowronka, bo przecież po siedmiu kolejkach obecnego sezonu drużyna z Podlasia miała na swoim koncie zaledwie dwa punkty! Skazywana była na sromotny, wręcz wstydliwy spadek. Tworząc tabelę od ósmej kolejki do aktualnej trzydziestej, suwalszczanie znajdowaliby się na pozycji lidera!

Dominik Nowak z liderującej Miedzi, czyli człek strasznie nieufny i podejrzliwy. Nerwowo reaguje, by po chwili rozładować napięcie rozmową i żartem. Typ gaduły. Stara się utrzymywać wszystkich piłkarzy w gotowości, utwierdzając w przekonaniu podopiecznych, że każdy z nich jest mu potrzebny. Robi wiele, a może nawet zbyt wiele, by rezerwowi nie poczuli się gorzej, dlatego czasami rotuje składem. Miało to wpływ na wyniki chociażby w tej rundzie, w której dwa mecze w dziwnym stylu zremisowali. Nowak to ambitny gość. Gdy zasugerowano, choć w żartach, trochę dogryzając, aby podszlifował język angielski (a w drużynie jest pięciu obcokrajowców mało rozumiejących po polsku) zawziął się i głównie słuchając lekcji–rozmówek z płyt w czasie podróży do klubu, gdzie ma ponad 50 kilometrów, znacząco poprawił swe zdolności lingwistyczne.

Krzysztof Brede – pracuś, ale też osoba często niezdecydowana, szukająca optymalnych rozwiązań. Po wyskoczeniu spod skrzydeł Michała Probierza, u którego to był asystentem, pierwszy raz samodzielnie pracuje. Uczy się na żywym organizmie, w związku z tym często zmienia zestawienie swej drużyny. Dużym wsparciem dla niego jest dyrektor sportowy klubu Maciej Chrzanowski, ostatnio przymierzany na stanowisko dyrektorskie w Zagłębiu Lubin, jednak władze miedziowych wybrały bardziej medialnego Michała Żewłakowa. Mający poparcie dyrektora, zaczynający swą samodzielną pracę trener, odstawił w ostatnim czasie od drużyny doświadczonych Piotra Kieruzela i jednego z dotychczasowych liderów szatni, prawie 36-letniego Rafała Grzelaka, który częściej próbował rządzić i marudzić aniżeli wspierać drużynę w walce o awans.

Pracujący od zimy w Katowicach Jacek Paszulewicz dosłownie wziął piłkarzy za mordy i trzyma krótko. Może nie zyskał tym szacunku piłkarzy, ale fakt faktem, że się go boją. „Paszul” wychodzi z założenia: trzęsą portkami – bardzo dobrze! Często podkreśla, że z piłkarzami odróżnia relacje prywatne od tych w szatni i tego samego oczekuje od nich. Widać to po drużynie, która jest bezkompromisowa i coraz bardziej dąży do stylu, w którym chce przejąć pełną dominację nad rywalem, a nie tak jak wcześniej, wyczekując na kontrataki. Paszulewicz pracował wcześniej w Olimpii Grudziądz, a tam w pierwszym sezonie utrzymał zespół i zdecydowanie odcisnął piętno na grze zespołu. W kolejnym sezonie wygrał klasyfikację Pro Junior System i otarł się o walkę o awans. Jesienią tego sezonu wyniki miał słabiutkie, także przez nadmiar kontuzji, a na niego samego wpłynęło odrzucenie przez prezesa Olimpii oferty z Wisły Płock na wykupienie szkoleniowca.

Kolejnym z nowej fali szkoleniowców jest Marek Papszun z Rakowa Częstochowa, wcześniej trener trzecioligowego Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Papszun od początku chciał się wyróżniać, uparcie stawia na swoją autorską taktykę, coś na wzór 1–3–4–1–2. Jednym z jego pomysłów jest wbieganie wysokich stoperów na pole karne przeciwnika podczas wyprowadzania szybkiego ataku. W ten sposób jesienią jego drużyna zdobyła kilka bramek. Sam Tomáš Petrášek, czeski środkowy obrońca, ustrzelił ich pięć. Wiosną niestety nie może wspomagać drużyny beniaminka przez rzadko spotykany problem zdrowotny – w jego organizmie zagnieździła się trudna do zneutralizowania bakteria. Papszun, znany z nietuzinkowych wypowiedzi na konferencjach, przypomina mi trochę… Michała Probierza. Zimą w Częstochowie głównie Papszun decydował o przebudowie zespołu. Niestety, chciałoby się dodać... Odbiło się to znacznie na wynikach drużyny, a przecież była ona jednym z faworytów do awansu. Tymczasem w jedenastu wiosennych kolejkach ugrała marne 14 punktów, notując 4 zwycięstwa, dwa remisy i aż pięć porażek. Rozczarowują ściągnięci jako gwiazdy Dariusz Formella i Mateusz Zachara. Ten drugi, napastnik – wychowanek Rakowa - wiosną nie zaliczył żadnego trafienia, a obecnie leczy poważny uraz barku, którego nabawił się w wygranym 1:0 wyjazdowym meczu z Chojniczanką.

Trenera Zagłębia Sosnowiec Dariusza Dudka jednoznacznie trudno ocenić. Pozuje na samca alfa, ale to tylko pozory... Co byście powiedzieli – drodzy Czytelnicy, gdyby okazało się, że zdecydowana większość „waszych” trenerskich kompetencji leży w gestii dyrektora sportowego klubu Roberta Stanka, będącego jednocześnie drugim trenerem, a także szkoleniowcem bramkarzy?! Jedyny plus jest taki, że drużyna Zagłębia stara się grać piłką, zaś akcje komponować od tyłu, a dzięki temu stoperzy Zagłębia – Jędrych i Cichocki są w czołówce, jeśli chodzi o kontakty z piłką i wyprowadzenie jej (według danych z raportu platformy analitycznej inStat).

Zbigniew Smółka z kolei to duża wiedza praktyczna nabyta w pracy od najniższego szczebla naszej piłki. Zaczynał jako pasjonat i będąc właścicielem firmy budowlanej sponsorował kluby, przy okazji je trenując. Systematycznie wspinał się po szczebelkach kariery. Typ wymagającego despoty, pracuje po kilkanaście godzin dziennie, piłka jest jego nałogiem. Konsekwentny w tym co sobie zaplanuje. Jak da się usłyszeć, jego największą zaletą jest to, że jak zobaczy w zawodniku potencjał, to umie świetnie go rozwinąć. Jako przykład można wymienić chociażby Maksymiliana Banaszewskiego, który latem zeszłego roku po spadku ze Zniczem Pruszków był wolnym zawodnikiem, testowanym m.in. w Pogoni Siedlce. Chciał wyrwać się z Warszawy i trafił do Mielca. Smółka po dwóch treningach zdecydował, żeby podpisać kontrakt. Obecnie jest najlepszym piłkarzem Stali, czołowym ligowcem, wzbudzającym zainteresowanie kilku klubów Ekstraklasy. Przykładem z innej strony jest Michał Janota, który po raz pierwszy po tylu latach kariery i przypiętej łatce niespełnionego talentu wygląda dobrze fizycznie, walczy w defensywie, nie żąda gry na dziesiątce, jak to bywało w przeszłości. Jak mi wiadomo, Smółka po sezonie nawet w przypadku awansu może pożegnać się z Mielcem. Obecnie rozmawia z dwoma klubami z grupy spadkowej Ekstraklasy.

***

Transferowy zawrót głowy

Lewy obrońca Hubert Matynia z Pogoni Szczecin ma trafić na wypożyczenie. Możliwy jest transfer do Pogoni zagranicznego lewego obrońcy, grającego w przeszłości na lewej pomocy. Wychowanek klubu Dawid Kort przynajmniej na jakiś czas pożegna się ze Szczecinem. Po sezonie ma zapaść decyzja, co z duńskim napastnikiem Duncanem, który okazał się rozczarowaniem transferowym.

Mateusz Szwoch z Arki Gdynia stał się głównym celem transferowym dla Wisły Płock, zainteresowanie zawodnikiem wykazuje także Korona Kielce. Jak zasłyszałem, Nafciarze interesują się Jakubem Łabojko z Rakowa Częstochowa, o którego, jak już ostatnio pisałem, zabiega także krakowska Wisełka.

Oprócz Hiszpana Sito Riery ze Śląska odejdzie także Boban Jović, który przebywa na wypożyczeniu z tureckiego Bursasporu.

W Zagłębiu po zmianie władzy wszelkie ruchy zostały wstrzymane, o transferach decydował będzie głównie nowy dyrektor klubu Michał Żewłaków, którego jednym z pierwszych zadań będzie przedłużenie kontraktu z wychowankiem Jarosławem Kubickim. Przewija się temat napastnika Kacpra Przybyłki z 1.FC Kaiserslautern.

Miedziowi mieli wstępne porozumienie ze środkowym obrońcą Michałem Marcjanikiem z Arki Gdynia, ale zostało ono zerwane. Istnieje duża szansa, że Marcjanik trafi do słonecznej Italii. Według moich informacji nieprawdziwe są informacje o ewentualnym transferze Jakuba Bartosza z Wisły Kraków, obecnie wypożyczonego do Sandecji. Alan Czerwiński z kolei wzbudził mocne zainteresowanie tureckich klubów.

Wypożyczony z Legii do Piasta Gliwice środkowy obrońca Jakub Czerwiński ma zacząć przygotowania do sezonu z Wojskowymi.

Lech natomiast mocno naciska na transfer Damiana Kądziora z Górnika Zabrze. Klauzula jego wykupu wynosi 400 tysięcy euro, ale sam zawodnik musi wyrazić zgodę na parafowanie kontraktu.

 

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się