var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: Własne

Łaska właściciela na pstrym koniu kłusuje

Autor: Janekx89
2018-05-15 18:00:15

W najnowszym #KryptoFutbol Janekx89 sporo miejsca poświęcił Lechowi Poznań i ostatnim wydarzeniom wokół tego klubu. Nie zabrakło rzecz jasna informacji o możliwych transferach. Autor wytypował również wyróżniających się zawodników Nice 1 Ligi, którzy mogą zasilić drużyny Ekstraklasy. Zachęcamy do dyskusji z autorem na Facebooku pod artykułem lub linkiem do niego i na Twitterze pod hasztagiem #KryptoFutbol.

Ekstraklasa wpadła na ostatnią prostą, a w grze o tron pozostali „Wojskowi” i „Jaga”. Z wirażu, czyli z walki o utrzymanie, odpadnie jeszcze jedna z drużyn. „Piastunki” lub „Słoniki” z Niecieczy, bo po zabiegu jest już Sandecja, która wróciła do pierwszoligowego towarzystwa. To rzeczy z gatunku oczywistych, ale ja bardziej zachodzę w swoją roztrzęsioną głowę, jak będzie wyglądała Ekstraklasa w następnym sezonie. W poprzednich rozgrywkach, gdy żegnał się z nią wielokrotny mistrz Polski, czyli Ruch Chorzów, postronnego kibica mogło zakłuć serce. Nie tylko z faktu, że „Niebiescy”, to kawał historii krajowego futbolu, ale też z powodu, iż razem z klubem żegnała się ligowa legenda – Łukasz Surma. Legenda to określenie absolutnie nie na wyrost. „Surmik” rozegrał najwięcej spotkań w historii ligowej elity. 

W miniony weekend nastąpiło za to grupowe pożegnanie, aż trzech ligowych ikon. Grającego przez ostatnie sezony w Pogoni – Rafała Murawskiego, a także pomników Białej Gwiazdy – Arkadiusza Głowackiego i Pawła Brożka. „Muraś” i „Głowa” pożegnali się z ligą nieodwołalnie, kończąc kariery. Brożek chciałby jeszcze pograć, choć wbrew temu, co wpajali niekompetentni redaktorzy Canal+, sugerując, że kończy karierę, by później się lekko zreflektować i przekazać, że rozgrywa ostatni mecz w karierze na stadionie przy Reymonta. Nie wiem skąd pewność ekspertów – gawędziarzy, lecz z głosów dochodzących z Krakowa wynika, że Brożek – jeśli tylko pojawi się ciekawa oferta, a takie na pewno nadejdą – jeszcze zagra na stadionie w Krakowie. Tyle, że przeciw Wiśle, w barwach innego ligowca. Z pewnym sentymentem spoglądałem na ostatni, ekstraklasowy  występ Brożka i Głowackiego, choćby mając w pamięci, wspaniałe batalie, które Wisła toczyła w Pucharze UEFA przeciwko Schalke, Parmie czy Lazio. 

Natomiast Rafała Murawskiego będę pamiętał za bramkę strzeloną w drugiej minucie doliczonego czasu dogrywki, meczu ostatniej fazy eliminacji do Pucharu UEFA. Niby niedawno, a to już niespełna dekadę temu! 3 października 2008 roku. Wydarłem się wtedy niemiłosiernie, wścibska, ale przede wszystkim przerażona moim rykiem sąsiadka, poskarżyła się mej mamie i następnego dnia maszerowałem do sąsiadki z czekoladą przepraszając i wyjaśniając, że poniosły mnie emocje. Tak czy siak, warto było poświęcić czekoladę, bo gdybym w ostatnich latach, kupował „przeprosinowe” czekolady na zaś, miałbym ich całą szufladę. Polskie zespoły nie rozpieszczają nas w pucharowej grze, jak chociażby w (jeszcze) obecnym sezonie... 

Dzisiejszemu Lechowi ciężko będzie powtórzyć sukces z udziałem „Murasia” i jego kumpli. Drużyna „Kolejorza” została osierocona. Mówiąc dosadniej: ojciec – Nenad Bjelica – został pognany z klubu, po tym jak kolejny raz rozczarował, a sezon właściwie można spisać na straty. Fanem Bjelicy nie byłem, lecz zwolnienie Chorwata osobiście mnie zaskoczyło i nie rozumiem, co ta decyzja i komu miała udowodnić. 

Jakież było oburzenie kibiców Lecha, gdy po porażce aż 0:3 z Pogonią i odpadnięciu z Pucharu Polski, trenera Bjelicę nazwałem „ŻeNenadem”. A czas pokazał, iż okazał się totalnym przegrywem. Mówiąc językiem średnio dyplomatycznym, przepindolił wszystko, co było możliwe, a sugerowanie obrony tym, że wypromował Kownackiego czy Bednarka, to opowieści z drzewa sandałowego. Ejże, panie Bjelica i zwolennicy teorii, że z Chorwata wybitny promotor  – gdyby „Kolejorz” odnosił sukcesy, wypromowaliby się bardziej i opromienieni od blasku trofeów, zostaliby kupieni za większe pieniądze. Niby proste i logiczne, niestety najwyraźniej nie dla wszystkich...

Zwolnienie Bjelicy było działaniem pod publiczkę, by chwilowo odwrócić uwagę od kryzysu... Zgaduję, że właściciel klubu – Jacek Rutkowski głuchy nie jest i w trakcie meczu z Jagiellonią słyszał tłum kibiców skandujący obraźliwe hasła adresowane do zarządu i trenera. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, który przekazywałem kilka tygodni temu. Przecież to „Rutek senior” dał Bjelicy nową umowę z opcją przedłużenia i negocjacji, jeśli ten zakończyłby rozgrywki na podium. Jak się okazało, ustalenia te były warte tyle, co dziś dowód założenia lokaty w banku Amber Gold. Okazuje się, że nie tylko łaska kibica, ale i właściciela na pstrym koniu kłusuje.

Prezes Klimczak w smsie napisał jednemu z kibiców, że on... nie obiecywał mistrzostwa. Dobrze, że nie dodał, że dzięki niemu udało się awansować do ósemki. He, he... Cóż, kibice też nie mogą obiecać, że nie narobią kwasu na trybunach w trakcie niedzielnego meczu, szczególnie przy wyniku, dającym Legii mistrzostwo. Niepokojących głosów z Poznania coraz więcej, arsenał pirotechniki na niedzielny mecz ma być imponujący. Potajemne spotkania i sugestie w ligowej spółce, by ewentualną koronację Legii przełożyć na Galę Ekstralasy, tylko potwierdzają, że szefowie klubu z Wielkopolski są tego świadomi i nie mają pojęcia, jak zorganizować bezpieczną imprezę masową na swoim stadionie.

Ogłoszenie wczoraj przez dziennikarzy „Przeglądu Sportowego” faktu o aktywacji klauzuli Damiana Kądziora także odbieram, jako pijarowy zabieg. Przypomnę, że w poprzednim #KryptoFutbol wrzuciłem coś takiego: „Lech natomiast mocno naciska na transfer Damiana Kądziora z Górnika Zabrze. Klauzula jego wykupu wynosi 400 tysięcy euro, ale sam zawodnik musi wyrazić zgodę na parafowanie kontraktu.” Zawodnik niby wstępnie wyraził zgodę, ale z tego, co wiem niczego nie podpisał i równie dobrze klauzulę aktywować mogą inne kluby. Włodarze Lecha znaleźli po prostu sposób na próbę poprawienia humorów u części kibiców. Wskazanie rzekomej drogi, jaką chce podążać klub, iż ściągani będą także klasowi Polacy, a nie głównie, jak dotychczas - leserowe odpadki trzeciego sortu z zagranicy. Czyniono starania także o drugiego skrzydłowego z Górnika – Rafała Kurzawę, jednak on i jego otoczenie pozostają nieugięci w swych planach i odrzucili umizgi Lecha. Kurzawa, chcąc łapać byka za rogi, spróbuje swoich sił poza granicami kraju. Przecież wrócić do Polski będzie mógł zawsze i przez każdy klub naszej ligi zostanie przyjęty z honorami, a kto wie, może wmaszeruje gdzieś po czerwonym dywanie.

O nieprzemyślanej polityce transferowej, prowadzonej w Poznaniu, niech stanowi pewien przykład. Zastanawiam się, ilu kibiców Ekstraklasy kojarzy takiego piłkarza jak Thomas Rogne, norweskiego środkowego obrońcę. Ma on ważny i co gorsze dla klubu, wysoki kontrakt, uwaga, do końca 2021 roku! Śledząc informacje związane z przeszłością tego zawodnika, zastanawiam się, czy aby na pewno był piłkarzem, czy pracownikiem służby zdrowia, bo od lipca 2015 roku do dziś, z powodu urazów ponad 320 dni spędził na leczeniu! Nie przeszkadzało to, by w Poznaniu (a ponoć tam mieszkają skąpi i oszczędni...) otrzymał aż czteroletnią umowę. Dotychczas na boisku zaprezentował się tylko w rezerwach i to wyłącznie w trzech meczach rozegranych w podpoznańskich Wronkach.

Polityki transferowej Lecha nikt nie jest w stanie pojąć. Dziennikarz Piotr Wołosik wrzucił ciekawe info transferowe, mianowicie Lech miałby się interesować Kiriłem Despodowem, ofensywnym piłkarzem bułgarskiego CSKA Sofia. Wszystko ok, ale z tego co popytałem, a co można także bez wysiłku wygooglować, CSKA Sofia odrzuciło zimą ofertę kazachskiej ASTANY opiewającą na 1,25 mln euro, zaś od walczącego o mistrzostwo Turcji Basaksehiru, zaśpiewali 2 miliony w dwóch transzach. Skauci Lecha, wałęsający się po Bułgarii, mają także oglądać defensywnego pomocnika Roman Procházka. Jego kontrakt, po sześcioletnim pobycie w Levskim Sofia, wygasa z końcem sezonu. Włodarze Lecha, z tego co wiem, kolejny raz będą łomotać do drzwi Mateusza Klicha, przebywającego na wypożyczeniu z Leeds United do holenderskiego FC Utrecht.

Z trybun Lecha, obraźliwe hasła kierowane były w stronę prezesa Klimczaka oraz trenera, co nie wprawia w osłupienie, mnie dziwi, że dość niepostrzeżenie i raczej na sucho u kibiców z Kotła uchodzi rola Piotra Rutkowskiego. W końcu to on podejmuje ostateczne decyzje odnośnie kadrowych ruchów, często zupełnie samodzielnie. Zachowuje się trochę, jak rozbisurmaniony dzieciak, któremu ojciec dał rozsypany zestaw wypasionych klocków Lego. Ha! Ale je trzeba umieć złożyć, czyli dać coś od siebie, popracować i pogłówkować. Rutkowski junior, niby pełni nieformalną rolę dyrektora sportowego, a na rozmowy chociażby wczoraj, z Damianem Kądziorem, wysyłał zaprzyjaźnioną, lokalną agencję menedżerską, która ponoć działa w imieniu, a może jednak jako... ciało klubu? 

Obalony został także mit o skautingu trenerów i liście awaryjnej, którą w Lechu kiedyś się chwalono. Obecnie nie ma konkretnego kandydata, a próba przerzucenia wajchy na polskiego trenera, jakim miał być Marcin Brosz, skończyła się właśnie na próbie. Pytanie, co stanęło na przeszkodzie, by ściągnąć trenera Górnika do Poznania. Zorientowane w temacie osoby odpowiadają chórem – lojalność! Podobnie jak w przypadku podbijającej do Probierza Legii, także tutaj zadecydowało słowo, jakie trener dał swoim szefom i zawodnikom odnośnie realizacji dotychczasowego projektu. Wczoraj wykluła się informacja, że Lech będzie próbował zagaić do Jerzego Brzęczka z płockiej Wisły... Lech zakochując się w szkoleniowcach z zagranicy sukcesów nie osiągał. Ani z Bakero ani z Bjelicą. Chociaż nie... Jeden, zagraniczny trener „Kolejorza” swego czasu sukces odniósł. To był Czech, a dokładnie Czech Michniewicz!

 

***

Rozchwytywany Damian Gąska z Wigier Suwałki porozumiał się już ze Śląskiem Wrocław odnośnie trzyletniego kontraktu. Dyrektor Śląska Wrocław Dariusz Sztylka włączył się do walki także o Jakuba Łabojko z Rakowa Częstochowa.

Zainteresowanie klubów Ekstraklasy, w tym Legii, wzbudza 21-letni Darko Todorović - prawy obrońca, reprezentant Bośni i Hercegowiny, występujący w rodzimej Premijer Lidze. 

Wisła Płock i Korona Kielce są zainteresowane napastnikiem Kaiserslautern Kacprem Przybyłko. Korona wykazuje także zainteresowanie Aleksandarem Kolevem z Sandecji, który ma wpisane 100 tysięcy euro klauzuli odstępnego, ważnej po spadku Sandecji do I ligi.  „Nafciarze” chcą ściągnąć do siebie lewego obrońcę Mateusza Hołownię z Legii Warszawa, reprezentującego obecnie na zasadach wypożyczenia Ruch Chorzów. 

Górnik Zabrze zamierza zaoferować minimum sto tysięcy euro Jagiellonii za Patryka Klimalę, aktualnie wypożyczonego do pierwszoligowych Wigier. Zawodnikiem zainteresowane jest także Zagłębie Lubin. Napastnik ma jeszcze rok kontraktu, włodarze klubu z Białegostoku zamierzają podjąć rozmowy odnośnie jego przedłużenia.

Zagłębie Lubin zabiega o transfer Artura Sobiecha z SV Darmstadt 98, napastnik ma jeszcze rok kontraktu z klubem, który szczęśliwie uniknął spadku z 2.Bundesligi. 

Między innymi klub z wymarzonej dla zawodnika La Liga - Levante UD i Spartak Moskwa wykazują zainteresowanie najlepszym strzelcem Ekstraklasy – Carlitosem z Wisły Kraków.

Ogromne zainteresowanie w zbliżającym się okienku transferowym wzbudzać będą i już wzbudzają młodzi zawodnicy z pierwszej ligi. Przygotuje jedenastkę piłkarzy, która według mnie w letnim okienku może trafić do klubów z krajowej elity:

Bramkarz Radosław Majecki, wypożyczony do Stali Mielec z Legii, po sezonie wraca na Łazienkowską, ale nic pewnego czy zostanie na rundę jesienną, zważając na trzecią młodość Arkadiusza Malarza. 

Obrońcy: 

Arkadiusz Kasperkiewicz z Górnika Łęczna, 23-letni solidny środkowy obrońca z bardzo dobrym wyprowadzeniem piłki do gry.

Lukas Klemenz z GieKSy Katowice, wiosną 2015 roku grał już w Ekstraklasie, jako zawodnik Korony Kielce. Ostatnie trzy sezony spędził w pierwszej lidze, kolejno w Bełchatowie, Grudziądzu i Katowicach. Okrzepł, zmężniał i nabrał doświadczenia, jak na swój wiek jest mocno zaprawionym w ligowych bojach zawodnikiem.

Mariusz Malec z Podbeskidzia, wysoki, twardo stojący na nogach defensor, dobrze czyta grę. Wiosną lider defensywy Górali.

20-letni Mateusz Hołownia z Ruchu Chorzów, pełny sezon rozegrany w klubie ze Śląska, pomimo wielu perturbacji w składzie Niebieskich, utrzymywał skład i grał stabilnie. Wzbudza zainteresowanie w Ekstraklasie, przy Łazienkowskiej zastanawiają się czy zabrać go na letni obóz.

Skrzydłowi:

Damian Michalik, już nie taki młody bo 25-letni ale bardzo solidny zawodnik, zimą interesowała się nim Arka Gdynia, rozbiło się ostatecznie o wysokość kontraktu i kwotę transferu. Latem będzie wolnym zawodnikiem, podpisał przedwstępną umowę z GieKS-ą Katowice, ale zawsze klub Ekstraklasy może spróbować go pozyskać.

Według wyliczeń inStata Michalik w tym sezonie ma na swoim koncie 70% udanych dryblingów ze 162 prób, zdecydowanie największa skuteczność w lidze. Dla przykładu liderujący w zestawieniu dryblerów Grzegorz Bonin z Górnika Łęczna, z 206 wykonanych prób, udanych miał, 109 czyli 53%.

Maksymilian Banaszewski, przebojowy skrzydłowy ze Stali Mielec, wiosną jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy piłkarz Nice 1 Ligi, wzbudził zainteresowanie większości klubów Ekstraklasy.  Mocno na jego transfer nalega Piotr Stokowiec z Lechii Gdańsk.

Środkowi pomocnicy:

Trio z Wigier: 21-letni Damian Gąska, najbardziej ofensywny, powoływany do młodzieżowej reprezentacji. 

Już nie taki młody, bo 25-letni Mateusz Radecki to typ boiskowego walczaka, potrafiący jednak grać w piłkę, dobrze wypełnia założenia trenera gdzie scala linię defensywną z ofensywą. Najbardziej defensywnym z tej trójki jest 23-letni Patryk Sokołowski, wychowanek Legii, mający najwięcej przechwytów i odbiorów w lidze. Przeszedł drogę od III ligi, gdzie z Olimpią Elbląg wywalczył awans na szczebel centralny i był liderem beniaminka, który w poprzednim sezonie zajął sensacyjne piąte miejsce.

Jakub Łabojko, zawodnik typy „box to box”, lider środka pola Rakowa Częstochowa, wychowanek Piasta Gliwice, zawodnik grający jak na swój wiek (20 lat) niezwykle odpowiedzialnie, w tej rundzie wystawiany trochę z przymusu nawet w linii defensywnej.

Napastnicy: 

Patryk Klimala z Wigier, zdecydowanie najlepszy strzelec ligi, jeśli patrzymy na bramki zdobyte z gry, przypominam, że jesienią nie grał regularnie. Często strzela gole w nietuzinkowy sposób, wykazując się niezwykłą zwinnością i gibkością. Aktualnie ma na swoim koniec 12 trafień.

Znany już z występów w Ekstraklasie Jakub Arak ze Stali Mielec, wypożyczony na rundę wiosenną z Lechii. Ma wrócić do Gdańska w połowie czerwca i trenować z drużyną Piotra Stokowca, gdyby się nie przebił, to na pewno znajdzie się inny chętny klub na pozyskanie tego napastnika.

Bardzo młodzi a warci uwagi: 16-letni pomocnik Mateusz Bogusz i 18-letni napastnik Artur Balicki z Ruchu Chorzów.

 

***

Szybkie shoty, czyli no to po kolejce!

Zaskoczenie:

Postawa Śląska Wrocław, nie spodziewałbym się nigdy, że wrocławianie pod batutą wesołego Tadeusza Pawłowskiego złapią taką passę: ostatnie siedem spotkań to dwa remisy i pięć zwycięstw. Remisy na stadionie Korony i Cracovii. Powiało optymizmem we Wrocławiu, dodatkowo praca, jaką wykonuje dyrektor Sztylka rokuje na przyszłość. Mamy połowę maja, a Śląsk ma już „klepniętych” trzech piłkarzy na nowy sezon.

Kuriozum:

Zachowanie Emila Dilvera z Lecha Poznań podczas meczu z Wisłą. Piłkarz aspirujący do roli lidera w szatni zachował się jak kretyn, poobijany po poprzednim meczu z Jagą siedział na ławce również dlatego, żeby nie dostać żółtej kartki oznaczającej pauzę w prestiżowym meczu w z Legią. Zawodnik jednak się zapomniał i wbiegł na boisko w czasie przepychanki pod polem karnym.

Wtopa:

Wtopa sezonu, postawa Lecha Poznań. Niewyobrażalne żeby główny faworyt do walki o mistrzostwo przegrał dwa mecze na swoim stadionie a dwa wyjazdowe w słabym stylu zremisował. Poleciała za to głowa Bjelicy, ale sama zmiana trenera może nie wystarczyć..

Cytat kolejki:

Dla mnie wypowiedziami kojarzącymi się z ostatnią kolejką są sceny z pożegnania Arkadiusza Głowackiego i Pawła Brożka w Wiśle Kraków. Szczególnie te, po których po policzkach twardziela, jakim jest Arek Głowacki, pociekły siarczyste łzy.

Zdjęcie kolejki:

Pożegnanie Pawła Brożka i Arkadiusza Głowackiego, cóż tu więcej dodawać.. podniosła chwila, wyjątkowa w życiu naszej ligi.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się
  • Logowanie