Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: archiwum prywatne Dawida Surmy

Reportaż 2x45: „Dziura w kolanie” - dramat Dawida Surmy w V aktach

Autor: Krystian Juźwiak
2018-05-23 19:00:00

Dawid Surma nie jest medialnym piłkarzem, nigdy nawet nie zadebiutował w Ekstraklasie, choć wciąż znajduje się w szerokiej kadrze zespołu. Niespełna dwa lata temu doznał jednak bardzo poważnej kontuzji, która w zasadzie zakończyła jego nieźle zapowiadającą się przygodę z piłką. Dlaczego nas ta sprawa zainteresowała? Bo do dziś nie została wyjaśniona. Nie wiadomo, kto zawiódł - Surma, klub czy ubezpieczalnia? Postanowiliśmy dogłębnie zbadać tę sprawę, a interpretację sytuacji pozostawić Wam, czytelnikom. Być może poniekąd historia Dawida okaże się również nauką dla młodych piłkarzy, dopiero wchodzących w zawodowy sport.

PROLOG

Dramat Dawida Surmy zaczął się we wrześniu 2016. Młody piłkarz w wyniku przeprostu kolana doznał uszkodzenia chrząstki w kolanie. Efektem była około półcentymetrowa dziura  w kolanie.

Zawodnik Cracovii zirytowany długim czekaniem na rezonans magnetyczny, wziął sprawy w swoje ręce. 24 lutego 2017 roku przeszedł operację, którą sam opłacił.

PZU dziurę w kolanie Surmy wyceniło na 100 złotych.

***

                                                               Bez emocji nie ma materiału.
                                                                                                    
~ Ewa Żarska, dziennikarka Polsatu

***

Występują:

Dawid Surma – piłkarz Cracovii
Tomasz Bałdys – przedstawiciel klubu MKS Cracovia
Dariusz Guzik – dyrektor ds. marketingu i PR w Cracovii
Urszula Surma – mama Dawida
Łukasz Białek – ortopeda z kliniki Pro-Familia w Rzeszowie
Marcin Gędłek – trener w klubie MKS Cracovia
Michał Probierz – pierwszy trener Cracovii
Krzysztof Ropski – były zawodnik Cracovii, aktualnie Siarka Tarnobrzeg
Ireneusz Hurwicz – menadżer sportowy
Maciej Priebe – prawnik z kancelarii prawnej Chałas i Wspólnicy
Krzysztof Pękala – prezes Soły Oświęcim
Paweł Jaroszyński – były zawodnik Cracovii, aktualnie Chievo Werona
Krystian Juźwiak – skryba

***

AKT I "KONTUZJA"

Scena I

Krystian Juźwiak: Jak zdrowie?

Dawid Surma: Teraz już jest okej, ale to, co się działo, to są jakieś jaja! Oni mnie traktują jak najgorszego człowieka, a mam przecież profesjonalny kontrakt! W ogóle teraz dostałem 6000 złotych kary.

Krystian Juźwiak: Za co?

Dawid Surma: Miałem naderwanie przywodziciela. Dwa tygodnie nie mogłem trenować z drużyną. Dostałem 6000 złotych kary, bo się nie leczyłem u lekarza klubowego, ale przecież byłem u fizjoterapeutki, Marty Kiepury. Sama mi rozbijała mięsień! Przyczepili się do tego, że wysyłałem SMS-a do trenera Wójsa (szkoleniowiec drużyny juniorów starszych Cracovii - przyp. autora). Napisałem, że będę w czwartek na treningu, bo mam ten uraz, a jeszcze później przyplątało mi się zapalenie Achillesa i dalej nie byłem w stanie trenować. Okej, mój błąd. Mogłem nie wysyłać tego SMS-a. Sprawa trafiła do Komisji Ligi.

Krystian Juźwiak: I?

Dawid Surma: Obniżyli mi karę do 3000 złotych z uwagi na niskie zarobki. Wypłaty za marzec nie dostałem. Wcześniej dopiero w lutym zapłacili za sierpień. Ale za to nie dostałem za styczeń. Później wyrównali…

Krystian Juźwiak: Czekaj, czekaj. Mieliśmy rozmawiać o kontuzji. Opowiadaj.

Dawid Surma: Był sierpień 2016 roku. Wtedy po raz pierwszy odczułem ból w kolanie. Poczułem jakby ukłucie. Tejpowałem, chodziłem do fizjoterapeuty i jakoś z czasem ten ból przechodził. Jak schodziłem na prawą nogę, to czułem kłucie w kolanie i po prostu się przewracałem. Nie byłem w stanie kontrolować pozycji. Fik, i leżę!

Żeby nie skłamać, trenowałem dalej dwa miesiące. Potrzebowałem rezonansu, bo tylko na tym badaniu mogło coś wyjść. Aby otrzymać zgodę na rezonans, trener musiał napisać podanie do zarządu. Na każdym treningu pytałem się, czy coś jest załatwione. I za każdym razem słyszałem, że nic.

Krystian Juźwiak: To trener stwierdza kontuzje i pisze jakieś podanie?!

Dawid Surma: Takie są procedury.

Krystian Juźwiak: Czyli co? Gdy podczas meczu 22. kolejki Ekstraklasy Miroslav Covilo zderzył się głową z obrońcą Pogoni Jarosławem Fojutem, to trener Probierz pisał kwity, żeby go zabrali do szpitala i zbadali? Przecież Miro miał tam cztery złamane kości twarzoczaszki. Momentalnie spuchła mu twarz i pojechał do szpitala!

Dawid Surma: Nie wiem, jak to wygląda w seniorach, ale w rezerwach była taka procedura.

Krystian Juźwiak: Wróćmy do kontuzji.

Dawid Surma: Gdzieś w październiku trener Marcin Gędłek zarządził wewnętrzną gierkę. Uderzyłem prostym podbiciem. Doszło do przeprostu w kolanie. Było słychać chrupnięcie. Padłem na murawę. Właśnie wtedy wyłamał mi się fragment chrząstki w kolanie. Późniejsze badania wskazały, że mam blisko półcentymetrową dziurę w kolanie.

Krystian Juźwiak: I zgłosiłeś to do trenera Gędłka.

Dawid Surma: Potrzebowałem rezonansu, bo tylko na tym badaniu mogło coś wyjść. Żeby otrzymać zgodę na rezonans, trener Gędłek musiał napisać podanie do zarządu. Na każdym treningu pytałem się, czy coś jest załatwione. I za każdym razem słyszałem, że nic. Rozmawiałem też fizjoterapeutką Martą Kiepurą i ona mówiła, że pismo jest, tylko nie było go komu podpisać.

 

Scena II

Marcin Gędłek: Kontuzja miała miejsce jakiś czas temu i wtedy nikt nie dzwonił… To nie jest jakiś medialny zawodnik. Ja nie rozumiem, o co panu chodzi. To nie jest nic szczególnego, o czym można by pisać. To będzie w jakiejś formie szkalującej kogoś?

Krystian Juźwiak: Piszę artykuł o kontuzji Surmy. Szkalować nikogo nie zamierzam. Chciałbym usystematyzować swoją wiedzę. Dawid zgłosił panu kontuzję?

Marcin Gędłek: Nie wiem. Nie mam pojęcia czy mi, czy komuś innemu wcześniej. Ja przyszedłem w trakcie rundy i zdaje mi się, że on już wtedy borykał się z urazem, więc mógł to zgłosić do trenera Mrozka. Proszę wybaczyć, ale po prostu nie pamiętam.

Krystian Juźwiak: Ale na pewno wysyłał go pan do lekarza klubowego.

Marcin Gędłek: Takie mamy procedury.

Krystian Juźwiak: Pisał pan zapotrzebowanie na rezonans?

Marcin Gędłek: Nie pamiętam. Jeżeli tego wymagała sytuacja, to na pewno tak było.

 

Scena III

Tomasz Bałdys: Takie pismo nigdy do klubu nie wpłynęło. Jeżeli ono jest, to nie ma tematu, ale my nigdy takiego nie dostaliśmy.

Krystian Juźwiak: Dawid twierdzi, że zgłaszał do trenera Gędłka.

Tomasz Bałdys: Żadne pismo nie wpłynęło do klubu.

***

AKT II "LECZENIE"

Scena I

Dawid Surma: Po dwóch miesiącach się wykurzyłem i zacząłem działać na własną rękę. W kontrakcie mam zapisane, że zapewniają opiekę medyczną, a mi jej nie zapewnili! Leczyłem się prywatnie. Kosztowało mnie to prawie 15 tysięcy. Operacja 12 000 plus kilka wizyt. Tyle dobrze, że rezonans się udało załatwić po znajomości.

Krystian Juźwiak: Jak po znajomości?

Dawid Surma: Stanisław Bartłomiej Kita, ortopeda z ponad 35-letnim stażem, były lekarz klubowy Cracovii, prowadzi zajęcia na Akademii Wychowania Fizycznego. Tam studiuje moja dziewczyna, Julia. To ona poprosiła go, żeby mnie zbadał. Ortopeda wystawił skierowanie na rezonans, który został przeprowadzony 12 grudnia 2016 w Rzeszowie.

Urszula Surma, mama Dawida: Na następną wizytę pojechałam z synem. Doktór spojrzał i mówi: Gdzie jest klub? Tu będzie potrzebna operacja!

Krystian Juźwiak: Przejdźmy do operacji.

Dawid Surma: Był 24 lutego 2017, moje urodziny. Siedem miesięcy od momentu, gdy pierwszy raz zaczął mi doskwierać ból w kolanie… (ciężko wzdycha). Do tej pory największy ból, jaki odczuwałem, to był ból zęba. To, co czułem wtedy, było sto razy gorsze. Praktycznie dwa tygodnie chodziłem spać o siódmej rano. Ból był taki, że po prostu nie mogłem zasnąć. Zasypiałem dopiero rano ze zmęczenia i budziłem się o 13, bo ból powracał. Tabletki nic mi nie pomagały. Bardzo mocne były, brałem po trzy, ale dalej czułem ból. Po przebudzeniu miałem zastrzyk przeciw zakrzepowy i bywało tak, że do 16 w miarę funkcjonowałem.

Krystian Juźwiak: Koszt samej operacji to 12 000, tak?

Dawid Surma: No tak, patrz:

Dawid Surma: I jeszcze kilka wizyt. Po 130 złotych każda.

 

Scena II

Urszula Surma: Trochę żeśmy się zapożyczyli. Co mieliśmy, to dołożyliśmy. Moi synowie też swoje oszczędności przekazali. Dawidkowi pomógł też jeden kolega, ale jak on nie podał nazwiska, to i ja nie będę podawać. To jest dramat, proszę pana, dramat! Żeby dziecko tyle czasu czekało na leczenie? My sami jeździliśmy po szpitalach, bo klub nie mógł nic załatwić, a w szpitalach nam mówili, że na NFZ, to najbliższy termin będzie w czerwcu albo lipcu. Trzeba było prywatnie! A oni teraz traktują Dawidka jak najgorszego człowieka! Pieniędzy mu nie płacą! Ja dzwoniłam do prezesa Bałdysa, to odebrał dopiero, jak telefonowałam z innej komórki. Bo z mojej przestał odbierać. Pytam się o te wypłaty. Za co to dziecko ma żyć? Pytam się, dlaczego nie dają mu nawet szans nawet na treningi? Czego go nie puszczą do innego klubu? Na żadne pytanie nie odpowiedział.

 

Scena III

Doktor Łukasz Białek: Zdiagnozowałem u Dawida około półcentymetrową dziurę w chrząstce. Objawy uszkodzenia chrząstki stawowej kolana nie są charakterystyczne. Pojawia się ból podczas ruchu, opuchlizna czy uczucie zgrzytania i zablokowania stawu kolanowego. Do ustalenia zakresu uszkodzenia chrząstki stawowej kolana niezbędna jest szczegółowa diagnostyka obrazowa, czyli rezonans magnetyczny lub zdjęcie RTG.

Krystian Juźwiak: Ten uraz mógł przekreślić dalszą karierę Dawida?

Doktor Łukasz Białek: Dużo zależało od rehabilitacji. Nieleczone uszkodzenie chrząstki powoduje chorobę zwyrodnieniową, charakterystyczną raczej dla osób starszych, a tu mamy młodego chłopaka. Choroba zwyrodnieniowa jest jak dziura na drodze. Na początku mamy mały ubytek, ale z czasem wszystko się kruszy i powstaje duża dziura. Chrząstka Dawida pogłębiała się z każdym zgięciem kolana. Im szybciej taką dziurę udaje się załatać, tym lepiej.

Krystian Juźwiak: Dawid jest święcie przekonany, że uraz mógł doprowadzić do zerwania więzadeł.

Doktor Łukasz Białek: Raczej nie doprowadziłby. Ale było bardzo wysokie ryzyko pogłębienia się urazu. Tak jak mówiłem wcześniej, przy każdym zgięciu kolana dziura się powiększała. To samo przy biegu, strzale, rotacji. Ból uniemożliwiał mu trenowanie. Trzeba zaznaczyć, że miał dobrą opiekę fizjoterapeuty w klubie, bo jego kolano mogłoby być w dużo gorszym stanie. Jednak ta chrząstka już nigdy nie będzie taka sama jak przed urazem. Tak jak po przecięciu skóry pozostaje blizna. Po operacji spotkaliśmy się jeszcze raz. Dawid skarżył się na ból w kolanie. Zrobiliśmy wtedy zastrzyk z kwasu hialuronowego.

Krystian Juźwiak: Jak wygląda taka operacja?

Doktor Łukasz Białek: Powiem szczerze, że ta operacja to rzadkość wśród specjalistów. Pierwszy raz spotkałem się z takim ubytkiem 10 lat temu, gdy praktykowałem w Carolina Medical Center w Warszawie. Po pierwsze należy osuszyć dziurę, potem wyczyścić i uzupełnić. Konieczne są zastrzyki z kwasu hialuronowego. On działa jak smar na łańcuchu w rowerze. Taka operacja jest praktycznie nierefundowana przez NFZ, a koszty są duże.

Krystian Juźwiak: A czy odpowiednio wcześnie podjęta rehabilitacja mogła sprawić, że operacja nie byłaby konieczna?

Doktor Łukasz Białek: Nie. Uraz był zbyt poważny, żeby leczyć go rehabilitacyjnie. Ewentualnie można było maksymalnie odciążyć chrząstkę i liczyć, że samo się zagoi. Jedynym badaniem, jakie daje stuprocentową pewność przy tym urazie, jest rezonans magnetyczny. Nie wiem, ile czasu Dawid czekał na rezonans, ale im szybciej przeszedłby to badanie, tym szybciej można byłoby operować. Im krótszy czas od diagnozy do operacji, tym mniejsze spustoszenie w chrząstce.

 

Scena IV

Dariusz Guzik: Zawodnik Dawid Surma nie podporządkował się panującym procedurom w klubie, co było absolutnym wyjątkiem. Przykłady innych młodych piłkarzy pokazują bowiem, że w klubie nie ma problemu z leczeniem kontuzjowanych graczy. Dwukrotnie operację rekonstrukcji więzadeł krzyżowych przechodził Patryk Zaucha, leczeni na koszt klubu byli również m.in. Sebastian Strózik i Adam Wilk, jeszcze zanim zostali piłkarzami pierwszej drużyny. Jeśli chodzi o sprawy bieżące, to w najbliższym czasie klub opłaci kosztowną operację Michałowi Ziębie z juniorskiej drużyny, który – w przeciwieństwie do zawodnika Dawida Surmy – przeszedł wszystkie klubowe procedury medyczne.

Krystian Juźwiak: W klubie zdawano sobie sprawę, że Dawid leczy się na własną rękę?

Tomasz Bałdys: Oczywiście, że tak. Dawid przyszedł i zakomunikował, że będzie leczyły się u innego lekarza. Trzeba zaznaczyć, że my jako klub zachowaliśmy się fair. Piłkarz, mimo że odstąpił od regulaminowej procedury, nie został ukarany finansowo. Ponadto przez cały okres leczenia miał regularnie płaconą pensję. To nie jest tak, że Surma jest dobry, a Cracovia zła. Chociażby ostatnie przypadki pokazują, że leczenie w klubie przynosi efekty. Niedawno operację przeszedł Patryk Zaucha. Teraz kolej na Michała Ziębę. Zięba też chciał sam szybko wszystko leczyć. Lekarz klubowy go dokładnie zbadał, okazało się, że operacja jest konieczna i Cracovia za nią zapłaci. Z tym że Zięba w przeciwieństwie do Surmy przeszedł wszystkie procedury medyczne w klubie.

Dariusz Guzik: Dawid Surma poza jednym kontaktem z lekarzem klubowym i zgłoszeniem kontuzji przestał się kontaktować z klubem - wszystko co robił, było poza klubem.

 

Scena V

Krystian Juźwiak: Dawid, ty mając taki uraz tylko raz byłeś u lekarza klubowego?

Dawid Surma: Raz do niej poszedłem, chciałem się dowiedzieć co i jak, ale kazała czekać. Miałem chodzić i się narzucać? Kazała czekać, to czekałem. Tydzień, dwa, i ciągle nic. A ja nie mogę wejść po schodach, bo się przewracam. Ile będę czekał? Zdrowie ma się jedno, więc poszedłem sam sobie załatwić leczenie.

***

AKT III "OŚWIADCZENIE"

Scena I

Dariusz Guzik: Dawid Surma poza jednym kontaktem z lekarzem klubowym i zgłoszeniu kontuzji, przestał się kontaktować z klubem — wszystko co robił, było poza klubem.

 

Scena II

Tomasz Bałdys: My Dawidowi żadnych kłód pod nogi nie rzucamy. Leczył się we własnym zakresie, bez zgody klubu. Nie wyciągaliśmy wobec niego żadnych konsekwencji. Karę dostał dopiero teraz, gdy dwa tygodnie nie pojawiał się na treningu. Sprawa została zgłoszona do Komisji Ligi, a ta podtrzymała decyzję klubu, określając karę na kwotę 3000 złotych. Dodatkowo Dawid po wyleczeniu się nie przedstawił w klubie żadnej dokumentacji medycznej z przebytej operacji, w związku z czym nie mogliśmy się zgłosić do ubezpieczyciela. Na żądanie zawodnika został mu wydany numer polisy i to on dochodził swoich praw z ubezpieczycielem. Ponadto pozwoliliśmy Dawidowi na testy w dwóch trzecioligowych klubach, ale on tych testów nie przeszedł.

Dariusz Guzik: Dodatkowo Zawodnik, po negatywnie zakończonych testach sportowych na początku roku w klubach Soła Oświęcim i Podhale Nowy Targ, zamiast wrócić do treningów z drużyną Cracovii, w jawny sposób wymigiwał się od swoich obowiązków, co zostało również potwierdzone na ostatnim posiedzeniu Komisji Ligi, która przyznała rację klubu, podtrzymując decyzję o karze finansowej nałożonej na Zawodnika.

Co ważne, Cracovia wyraziła zgodę na bezpłatne wypożyczenie zawodnika w każdym przypadku i nie robiła żadnych problemów z testami sportowymi

 

Scena III

Dawid Surma: Jak to nie robili problemów z testami!? Przecież kazali się zrzec ubezpieczenia i wypłaty! Jak to nie przeszedłem?! Soła Oświęcim mnie chciała. Dawali mi tylko 500 złotych. Tyle że miałbym zwrot za dojazdy. Chciałem się dogadać z Cracovią, żeby płacili mi część wynagrodzenia, jednak klub nie był zainteresowany.

Krystian Juźwiak: Byłeś też na testach w Podhalu Nowy Targ. Czego tam nie wyszło?

Dawid Surma: Trener bał się wziąć zawodnika po kontuzji.

 

Scena IV

Krzysztof Pękala, prezes Soły Oświęcim: Dawid był u nas chwilę, dosłownie dwa-trzy treningi. Testy przeszedł pomyślnie, byliśmy zainteresowani tym piłkarzem, ale Cracovia nie chciała go puścić. Z tego, co wiem, były jakieś problemy z kontraktem.

 

Scena V

Oświadczenie, które Surma musiał podpisać przed wyjazdem na testy do Podhala Nowy Targ. Trafiło kolejno do Tomasza Bałdysa (Cracovia), Ireneusza Hurwicza (menadżer piłkarski) oraz kancelarii prawnej Chałas i Wspólnicy.

Tomasz Bałdys nie udzielił komentarza w tej sprawie.

Ireneusz Hurwicz: Pracuję w tym zawodzie ponad 12 lat i nigdy wcześniej z taką sytuacją się nie spotkałem. Dotyczy to punktu 2. oraz 6. o niewypłacaniu wynagrodzenia. Według mnie, choć mogę się mylić, ponieważ oceniam tę sytuację "na gorąco", jest to niezgodne z prawem oraz przepisami. Nie można w Polsce nie zapłacić, skoro coś jest gwarantowane kontraktem, ale radziłbym zasięgnąć informacji u prawnika zajmującego się prawem sportowym.

Poza tym dochodzi również czynnik czysto ludzki. Domyślam się, że ten zawodnik nie ma wysokiego kontraktu, a więc kwota, jaką klub chce w ten sposób zaoszczędzić, to dla Klubu przysłowiowe grosze, ale dla Zawodnika już nie. Takich rzeczy nie powinno się robić. W szczególności swoim zawodnikom.

Maciej Priebe, kancelaria Chałas i Wspólnicy: Z analizy przesłanego projektu oświadczenia można wnioskować, że Dawid Surma zwolnił MKS Cracovia SSA z długu w postaci wynagrodzenia za okres 04.12.2017 r. do 08.12.2017 r. wynikającego z kontraktu o profesjonalne uprawianie piłki nożnej z dnia 01.01.2016 r. (w pkt. 2 oświadczenia) i z tego tytułu zrzekł się wszelkich roszczeń. Instytucja zwolnienia z długu została przewidziana w art. 508 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym "Zobowiązanie wygasa, gdy wierzyciel zwalnia dłużnika z długu, a dłużnik zwolnienie przyjmuje". Strony w tym celu powinny zawrzeć umowę, ale należy podkreślić, że kodeks nie wymaga żadnej szczególnej formy takiej umowy. Oświadczenia woli stron w tym zakresie mogą zostać wyrażone w sposób dorozumiany.

Jednakże należy podkreślić, iż w odniesieniu do kontraktu na profesjonalne uprawianie piłki nożnej zastosowanie mają w szczególności przepisy wynikające z Uchwał Polskiego Związku Piłki Nożnej (kompetencje PZPN w tym zakresie normuje bezpośrednio Ustawa o sporcie, a także Statut PZPN). Zgodnie z Uchwałą PZPN z dnia 27.03.2015 Zawodnikowi przysługuje wynagrodzenie za cały okres trwania kontraktu, również w czasie jego niezdolności do gry (np. w związku z kontuzją). Jedynie w przypadku gdy niezdolność do gry trwa dłużej niż 180 dni, wynagrodzenie wypłacane jest w wysokości 50% podstawy. Co istotne, zapisy dotyczące wynagrodzenia Zawodnika sprzeczne z postanowieniami cytowanej Uchwały PZPN należy interpretować jako nieważne. Należy również wskazać, iż całkowity nadzór i kontrola kontraktów piłkarskich pozostają w wyłącznej kompetencji PZPN. Tym samym swoboda kontraktowa, wynikająca z zapisów kodeksu cywilnego, w przypadku kontraktów zawodników w sektorze zawodowej piłki nożnej, została w sposób istotny ograniczona.

Krystian Juźwiak: Czyli wszystko jest zgodne z prawem?

Maciej Priebe, kancelaria Chałas i Wspólnicy: Mając na uwadze powyższe, jak również zastrzeżenia wskazane na wstępie, należy ocenić, iż oświadczenie przedstawione przez klub piłkarski Cracovia stanowi próbę obejścia przepisów dotyczących wynagrodzenia zawodnika w ramach kontraktu o profesjonalne uprawianie piłki nożnej. Zawodnikowi bowiem przysługuje wynagrodzenie również za okres, w którym nie świadczy obowiązków kontraktowych.

***

AKT IV "NAJGORSZY CZŁOWIEK"

Scena I

Dawid Surma: Oni mnie traktują jak najgorszego człowieka. Czuje się gnębiony. Pieniędzy mi regularnie nie wypłacają. Trenować z pierwszą drużyną nie mogę. Probierz to nawet nie wie, że istnieję.

Krystian Juźwiak: Kto miałby być odpowiedzialny za takie gnębienie?

Dawid Surma: Bałdys z Tabiszem.

 

Scena II

Krystian Juźwiak: Zna pan takiego zawodnika Dawida Surmę?

Michał Probierz: Nie (stanowczo).

 

Scena III

Krystian Juźwiak: Dawid uważa pana i wiceprezesa Tabisza za osoby odpowiedzialne za jego obecną sytuację w klubie.

Tomasz Bałdys: Nie wiem, dlaczego tak jest. My Dawidowi żadnych kłód pod nogi nie rzucamy.

Krystian Juźwiak: Dlaczego Surma nie otrzymuje regularnie pensji? Według moich informacji miał pan powiedzieć, że dzieje się tak, ponieważ wiceprezes Tabisz chce rozwiązać umowę z Surmą.

Tomasz Bałdys: To absolutnie nieprawda. Proponowaliśmy Dawidowi rozwiązanie umowy na jesień 2017, ale on tę propozycję odrzucił. To, że zawodnik nie otrzymał pensji za sierpień, to zwykłe niedopatrzenie. Dopiero, gdy upomniał się o pieniądze, zostało ono wykryte i pensja trafiła na jego konto. Jeśli chodzi o pensję za marzec… Dawid został ukarany kwotą wynoszącą 3000 złotych za niestawienie się na treningu i taka kwota zostanie wyegzekwowana z pensji zawodnika.

Krystian Juźwiak: Ignorował pan telefony od mamy Dawida?

Tomasz Bałdys: Nie jestem w stanie odebrać każdego telefonu. Ale ja do pani Urszuli oddzwaniałem. Nawet widzieliśmy się i rozmawialiśmy w cztery oczy.

Krystian Juźwiak: Dlaczego Dawid Surma trenuje z zespołem CLJ, skoro z racji wieku nie może tam grać?

Tomasz Bałdys: Zawodnik Surma jest częścią pierwszego zespołu. Stanowi jego głębokie zaplecze, ale to wciąż pierwszy zespół. Zapewniam, że Michał Probierz wie o jego istnieniu.

Krystian Juźwiak: Dziś rano rozmawiałem z trenerem Probierzem i stanowczo zaprzeczył.

Tomasz Bałdys: Może nie kojarzy go z nazwiska. Pod trenerem jest wiele grup wiekowych, a on sam chętnie chodzi na mecze i treningi niemal wszystkich grup młodzieżowych. Stąd szanse w pierwszym zespole dostają tacy gracze jak Sebastian Strózik. Z drużyną trenuje też bardzo młody Michał Rakoczy. Przykłady można mnożyć. Może trener po prostu nie skojarzył nazwiska z twarzą, ale zapewniam, że zna Dawida Surmę.

Krystian Juźwiak: Dawid ani razu nie trenował z pierwszą drużyną. Tylko dlatego, że jest za słaby?

Tomasz Bałdys: Tu może sobie pan sam odpowiedzieć. Irracjonalnym zachowaniem z naszej strony byłoby blokowanie zawodnika, gdyby trener Probierz chciał go w pierwszym zespole.

 

Scena IV

Dawid Surma: To nie jest tak, że tylko mi robią kłopoty w klubie. Kuba Bator nie chciał podpisać nowego kontraktu i nagle przestał grać. Paweł Jaroszyński też jak był w rezerwach i miał kontuzję, to nikt się nim nie interesował. Jak ktoś chce odejść, to Cracovia życzy sobie takich ekwiwalentów za wyszkolenie, że głowa mała.

 

Scena V

Kuba Bator nie odebrał telefonu mimo wielu prób.

Paweł Jaroszyński: Sorry. Znam się z Dawidem, ale nie pomogę, bo nic nie wiem.

Krzysztof Ropski: Kończył mi się kontrakt w czerwcu, ale ciągle byłem w takim wieku, że Cracovia mogła żądać za mnie ekwiwalentu za wyszkolenie. Klub się zaparł, że weźmie za mnie maksymalną kwotę i tak się stało. Unia Tarnów musiała zapłacić 17 300 złotych.

***

AKT V "UBEZPIECZALNIA"

Scena I

Dariusz Guzik: Aby klub mógł zgłosić sprawę do ubezpieczenia, musi mieć dokumentację medyczną, a takową posiadał wyłącznie Zawodnik, który pomimo innych zaleceń lekarza klubowego sam na własną rękę zdecydował o leczeniu. Klub nie może nikogo zmusić do wyboru lekarza.

Warto zauważyć, że wszelkie operacje do 5000 tysięcy złotych pokrywa ubezpieczenie. W przypadku, gdy koszt operacji jest wyższy niż 5000 zł, różnicę pokrywa klub, oczywiście pod warunkiem, że zostaną spełnione wszystkie klubowe procedury medyczne.

 

Scena II

Dawid Surma: Jako że się nie uczę, to na składki strącają mi z pensji 215 zł, z czego ubezpieczenie wynosi 20 zł. Wiesz, ile dostałem odszkodowania? Sto złotych. W piśmie z PZU jest napisane, że za 1% uszczerbku na zdrowia dostanę 50 zł. Moja dziura w kolanie została oceniona na 2%.

Krystian Juźwiak: Za samą operację zapłaciłeś 12 900. Z ubezpieczenia mogłeś dostać maksymalnie 5000 zł.

Dawid Surma: Jedna osoba w klubie powiedziała mi, że całość, te pięć tysięcy, to wypłacają, ale rodzinie po śmierci. Odszkodowanie dostałem po czterech miesiącach, gdy sam w grudniu 2017 r. zająłem się sprawą. Myślałem, że klub złoży dokumenty do PZU, oni przeleją Cracovii na konto, a Cracovia mi. Przychodzę do sekretariatu pytam się, czy coś zostało zrobione w mojej sprawie, a pani z sekretariatu mówi, że nic. No to za przeproszeniem się wkurwiłem, wziąłem dokumenty i sam złożyłem.

 

Scena III

Pomimo wielu usilnych prób, opiekun sprawy Dawida Surmy, Dorota Małecka, nie odpowiedziała.

 

Scena IV

Pomimo wielu usilnych prób, Biuro Prasowe PZU oraz Rzecznik również nie odpowiedzieli.

 

Scena V

Dorota Małecka: Proszę przedstawić stosowne pełnomocnictwo.

 

POST SCRIPTUM

Niestety, czas oczekiwania na pełnomocnictwo od Dawida był zbyt długi, dlatego zdecydowaliśmy się na publikację artykułu w takiej formie.

Surma oczekuje rozwiązania kontraktu, który obecnie gwarantuje mu zarobki na poziomie mniejszym niż najniższa krajowa. Ten kończy się 31 grudnia 2018. Piłkarz boi się, że po publikacji niniejszego materiału Cracovia wyciągnie wobec niego szeroko pojęte konsekwencje. W propozycji rozwiązania umowy ma znaleźć się zakaz rozmowy z mediami na temat kontuzji i przebiegu leczenia.

Ciąg dalszy nastąpi…

 

 

 


KOMENTARZE