Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: własne

Smuda odejdzie z Widzewa, za niego Mroczkowski. Bille Nielsen trafił do więzienia. Mila: Chamskie zachowanie mnie nakręcało

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2018-06-12 11:57:08

Wtorkowa prasa jest bogata nie tylko w tematy kadrowe, ale również okołoligowe. Potężny skandal w Monako wywołał Nicki Bille Nielsen. Kamil Glik z kolei zapewnia, że nie przegra bitwy o mundial. Ogółem wybraliśmy 25 artykułów z sześciu tytułów.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Mila: Chamskie zachowanie mnie nakręcało"

"Łukasz Olkowicz: Najdziwniejsze zdarzenie z boiska?
Sebastian Mila:
Z sędziami. Dla mnie każda decyzja przeciwko nam była błędna. Biegałem za nimi jak sufler i trendoliłem do ucha. Mnóstwo żółtych kartek dostałem za upierdliwość i czasami chamstwo. Najfajniej było w końcówce kariery – ja ich wyzywałem, a oni mnie. Później się tego wstydziłem, ale na meczu odklejasz się od racjonalnego myślenia. Wchodzisz w matriks, bo nie wiem, jak to inaczej nazwać. Mówiłem: „Co ty odpieprzasz, kawał chu...a z ciebie”. A sędzia do mnie: „Sam jesteś chu...em”.

Nie wiedział pan, że przesadza?
Sebastian Mila:
Przepraszałem za zachowanie. To było fatalne, ale mnie nakręcało. Zaczynał się mecz i wiedziałem, że trzeba kogoś wyzwać, szarpnąć, uszczypnąć. Nie byłem przyjaźnie nastawiony. Kłóciliśmy się, czasem zrobiło się coś po złości, stanęło na nogę, kopnęło. Sam wielokrotnie obrywałem, ale nie miałem do nikogo pretensji. Ja chciałem takiej gry, pisałem się na nią.

Kto najbardziej zaciekle odpowiadał na zaczepki?
Sebastian Mila:
Z „Sobolem” nie odzywaliśmy się do siebie, tylko rąbaliśmy. On nie marnował czasu na gadki. Pierwsze spięcie? Zakodował, zapisał i do widzenia. Teraz już ty się martw. Jak cię namierzył, to ratuj się kto może. Trudny był Kuba Rzeźniczak, kiedyś krył mnie jeden na jednego, nieprzyjemni byli Ivica Vrdoljak i Tomek Jodłowiec. W końcówce mojej kariery Jacek Góralski dawał się we znaki.

Z nimi już coś do siebie mówiliście?
Sebastian Mila:
Prowokowaliśmy się. „Ale ty słaby jesteś”. „Ty za to taki dobry... Zejdź na ziemię gwiazdorku”. Prowadziliśmy tę grę psychologiczną bezustannie. Teraz zarówno się z tego śmieję, jak i martwię, że tyle energii poświęcaliśmy na uszczypliwości. Nowym trenerem Bayernu został Niko Kovač, a pan zobaczy, jaką mam od niego pamiątkę (Mila pokazuje bliznę przy kostce – przyp. red.). Grał w Hercie i zrobił mi dziurę w nodze. Chyba nie celowo, po prostu grał twardo. Ale kto może się pochwalić, że oznaczył go trener Bayernu?

Kto był najbrutalniejszy?
Sebastian Mila:
Joey Barton z Manchesteru City. Wyzywał mnie, więc mu odpowiadałem. Szlifowałem na nim angielski, głównie te brzydkie wyrazy. Po meczu poprosiłem go o koszulkę, odpowiedział, że w szatni. Zabrzmiało to mniej więcej tak: „Spadaj frajerze, zobaczysz mnie za tydzień w telewizji”. Ale przyszedł. Chłopaki chcieli się z nim wymienić koszulką, ale odmówił, bo umówił się ze mną."

Więcej TUTAJ

***

"Glik: Nie przegram tej bitwy!"

"– Lekarze we Francji powiedzieli, że jest okej. Mogę ruszać ręką. Właściwie już mam pełen zakres ruchu. Dokładnie zbadali bark i powiedzieli, że z dużym prawdopodobieństwem mogę wystąpić na mundialu. Skoro oni, wybitni specjaliści tak twierdzą, to ja im wierzę, bo kto może wydać lepszą opinię? We wtorek obejrzy mnie jeszcze lekarz kadry Jacek Jaroszewski i zostanie podjęta ostateczna decyzja. Co mi właściwie jest? To kontuzja rugbystów, mam zerwane więzadła, ale struktura barku jest w porządku. Będą miał specjalne tejpy, które bardzo poprawiają funkcjonowanie barku, wezmę tabletki i mogę trenować – mówi nam Glik, a my kręcimy głową, gdy czytamy jego słowa, które wysłał w wiadomości.

Jak to właściwie możliwe, że nastąpiła tak szybka poprawa? Glik wyrasta na piłkarskiego terminatora, którego nie jest w stanie złamać żadna kontuzja. Sam Kuentz mówił w minionym tygodniu, gdy odwiedziliśmy go w Monaco, że wyjazd obrońcy jest mało prawdopodobnym. Gdy jednak obejrzał go po kilku dniach, zmienił zdanie. Regeneracja następuje błyskawicznie, co w przypadku Kamila jest normą. Już kilka razy w dwóch ostatnich sezonach miał kilka urazów, które wykluczyłyby z gry większość piłkarzy. Ale nie jego."

Więcej TUTAJ

***

"Agent Glika: Ręka działa w zasadzie normalnie"

"Należy teraz na bieżąco monitorować postępy. Według mnie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Kamil jechał. Mój wniosek płynie stąd, że żaden poważny klub nie puściłby swojego podstawowego piłkarza na mistrzostwa świata, gdyby miał wątpliwości. Przecież lekarz Monaco mógłby spokojnie powiedzieć "nie", dba o interesy pracodawcy a nie reprezentacji Polski. Tutaj diagnoza była odwrotna, Kamil dostał zielone światło."

Więcej TUTAJ

***

"Krychowiak: Jestem mocniejszy niż przed Euro"

"Tomasz Włodarczyk: Czy twoja rola zmieniła się od EURO?
Grzegorz Krychowiak:
Staram się dużo podpowiadać. Po pierwsze, ze względu na znajomość tej drużyny. Po drugie, z powodu pozycji, którą zajmuję na boisku. Widzę wszystko. Jeśli coś nie wychodzi, jestem pierwszy, który powinien zrobić cokolwiek, aby było lepiej. Staram się analizować nasze mecze, wychwytywać błędy nie po to, aby wykorzystywać tę wiedzę następnego dnia na odprawie, ale w kolejnym spotkaniu. Mój wniosek po meczu z Chile: musimy reagować wcześniej niż po stracie bramki. Często nam się zdarza, że budzimy się za późno. Jeśli widzimy, że gra zaczyna nam się nie układać, trzeba wprowadzić korekty przed utratą gola.

Macie problem drugiej połowy?
W meczu z Chile doskwierało przygotowanie fizyczne, przez co zostaliśmy stłamszeni pod każdym względem. Mieliśmy się dobić. Nawet dwa dni przed meczem, kiedy praca jest znacznie lżejsza, my ostro zasuwaliśmy. Wynik każdego spotkania idzie w świat, ale dla nas najbardziej liczy się to z Senegalem.

Pomijając starcie w Poznaniu, to jednak nasza bolączka. Pierwsze 45 minut dociskacie rywala, zdobywacie bramki, potem jest gorzej z założeniem pressingu. Brakuje sił, Kamil Grosicki często schodzi po około godzinie gry...
Na pewno trzeba popracować nad momentami, w których nie jesteśmy w posiadaniu piłki. W każdym meczu przychodzi słabszy moment, nie można prowadzić gry przez 90 minut. W takich chwilach trzeba zacisnąć zęby, biegać, być pozytywnie nastawionym. Tracimy piłkę, nie ma podnoszenia rąk, tylko praca dla zespołu, szybka odbudowa.

Mecz z Senegalem to...
Podstawa do dobrego turnieju. Nastawia na kolejne dwa spotkania w grupie. Na pewno chcemy go wygrać. Mocno szykujemy się pod tego przeciwnika. Czeka nas jeszcze przetarcie z Litwą. Znów rozegram 90 minut, a potem czas na łapanie świeżości i pełna moc na Senegal. Zaangażowanie i walka będą konieczne, ale musimy też pokazać klasę i przebić rywali grą w piłkę."

Więcej TUTAJ

***

"Trener Litwy: Znów chcemy wam pomóc"

"O powtórce sprzed dwóch lat
Ucieszyłbym się z takiego układu zdarzeń, jak przed dwoma laty, czyli najpierw osiągamy z wami dobry wynik, a potem Polska notuje dobry występ w turnieju. Oczywiście nie będzie łatwo o powtórkę. Dla waszej drużyny to znacznie ważniejszy mecz niż dla nas. Walczycie o to, by być w jak najlepszej formie przed mistrzostwami świata, my jesteśmy tylko sparingpartnerami. Poza tym wasza drużyna jest oczywiście znacznie mocniejsza od nas i ma lepszych graczy.

O terminie meczu
Poziom motywacji obu zespołów nie będzie taki sam, ale odpowiadamy za to, by nasi piłkarze podeszli do tego starcia należycie skoncentrowani. Nieważne, czy spotkanie znajduje się w oficjalnym terminie FIFA czy nie, musimy pokazać nasz profesjonalizm. Poza tym to starcie obejrzy wiele osób, w tym liczni skauci z wielu klubów europejskich, moi zawodnicy mają więc okazję pokazać się szerszej publiczności, a przy okazji może wpadną komuś w oko."

Więcej TUTAJ

***

"Vela: Zrobimy dużo hałasu. Mamy najsilniejszą kadrę od dawna"

"Marcin Harasimowicz: To będzie dla pana drugi mundial z reprezentacją Meksyku. Jak ocenia pan swój zespół?
Carlos Vela:
Uważam, że to jest najlepsza reprezentacja Meksyku od bardzo dawna. To może być ten turniej, na który czekaliśmy od dłuższego czasu. Mamy właściwą mentalność i świadomość własnej wartości. Wierzymy w siebie nawzajem i ufamy sobie na boisku. Dla mnie te mistrzostwa będą szczególnym wyzwaniem. Po tym, jak ominął mnie ostatni mundial, teraz chcę zademonstrować swoją wartość i być jednym z liderów drużyny. Jestem głodny sukcesów z kadrą Meksyku! Na pewno znakomicie przygotowałem się do tego turnieju – o to nie mam najmniejszych obaw.

Dlaczego zabrakło pana w Brazylii?
Straciłem całe eliminacje i gdy zaproponowano mi dołączenie do reprezentacji w ostatniej chwili – odmówiłem, bo było na to za późno. Przede wszystkim – nie zasłużyłem na powołanie. Zespół, który w dramatycznych okolicznościach wywalczył awans, powinien dostać szansę w finałach mistrzostw świata. Ja nie miałem udziału w tym sukcesie. Uznałem, że nie mogę zabierać miejsca w składzie kolegom, którzy przeszli przez tą trudną drogę i zapracowali na miejsce w samolocie do Brazylii. Teraz jednak sytuacja jest zupełnie inna. Czuję się integralną i ważną częścią reprezentacji. Do Rosji polecę z dużymi oczekiwaniami."

Więcej TUTAJ

***

"Litwa jak lekarstwo. Polacy chcą wygrać na poprawę humorów przed MŚ"

"Zasada obowiązująca w tych przedturniejowych spotkaniach jest prosta: ma być lekko, łatwo i przyjemnie. I bez kontuzji. Dlatego zazwyczaj poszukuje się przeciwnika mniej wymagającego, by poprawić sobie humor wygraną i brakiem straconych goli. Czasami rywal jest wręcz przesadnie słaby – jak w 2012 roku, gdzie sześć dni przed naszym pierwszym meczem EURO 2012 na stadionie Legii zagraliśmy z Andorą. Oczywiście wygraliśmy (4:0), a bramki zdobywali też piłkarze, którzy są w kadrze również dzisiaj – Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski.

Na razie gole Polakom w ostatnich meczach umieli strzelać tylko Duńczycy. W 1986 roku wygrali w Kopenhadze 1:0 i był to jedyny przypadek, kiedy Polacy dali się pokonać przed wyjazdem na mistrzostwa. W 2008 roku Dania znowu strzeliła nam gola, ale tym razem wystarczyło to jej tylko do remisu. Drużyna Leo Beenhakkera żegnała się wtedy z polskimi kibicami na Stadionie Śląskim przed wyjazdem na mistrzostwa Europy, pierwsze z naszym udziałem. Prowadzenie rywalom dał Martin Vingaard, po tym jak dopadł do piłki odbitej przez Artura Boruca po strzale Nicklasa Bendtnera. Udało się wyrównać dzięki trafieniu Jacka Krzynówka i gospodarze odetchnęli, bo wcześniej rzut karny zmarnował Maciej Żurawski."

Więcej TUTAJ

***

"Nas Nie Dogoniat: Podróże na wschód"

"WOŁOSIK: Przed wjazdem do Moskwy czuję, że tak powiem... lekkie podniecenie. W stolicy Rosji jeszcze nie byłem. Byłem w Moskwie, stolicy, owszem, lecz Związku Radzieckiego. Wycieczkę, zdaje się ponadtygodniową, zorganizował tata, zabierając mnie i brata. Napisałem zdaje się, bo mieliśmy wówczas po 12 lat i wiele rzeczy umknęło mi z pamięci. Kilka przygód zostało jednak na twardym dysku. Sprzed wyjazdu na przykład taka, jak książeczka walutowa, bez której nie sposób było kupić rubli. Do końca nie wiedziałem, o co chodziło z tymi książeczkami, bo kwestie organizacyjne załatwiał tata. My z braciakiem mieliśmy wyłącznie zwiedzać. Największe wrażenie? Po pierwsze: metro ze schodami ruchomymi długości takiej, że te z dworca w Warszawie wyglądały jak spłuczka w łazience przy Niagarze, że zacytuję Jana Tomaszewskiego.

Drugą atrakcją, a ta bez słowa przesady powaliła nas na kolana, to była WDNCh. Jeden z naszych miłych Czytelników poprosił, by w miarę możliwości tłumaczyć rosyjskie zwroty, na które sobie pozwalamy. Więc bez zbędnych ceregieli – WDNCh to Wystawa Osiągnięć Gospodarki Narodowej ZSRR. Na gigantycznej powierzchni, głównie w potężnych pawilonach prezentowano cuda techniki i kultury z każdej republiki. Odtwarzano... kopalnie uzbrojone w (zapewne) najnowocześniejszy na tamte czasy sprzęt, jakieś ustrojstwa do podboju kosmosu. Dla zupełnie młodego człowieka właściwie wszystko tam było... kosmosem, a fakt, że to wszystko było sprawną propagandą radzieckiej potęgi, nawet do głowy mi nie przyszło."

Więcej TUTAJ

***

"Legia chce ponownie wypożyczyć Hildeberto"

"Legioniści wrócili do treningów, do Warszawy przyjechał też Hildeberto Pereira. Portugalczyk trafił na Łazienkowską przed rokiem jako piłkarz o ogromnych możliwościach, którego największą wadą miała być gorąca głowa. Szybko się okazało, że większym problemem jest nadwaga. I zamiast na boisku potwierdzać talent, stał się obiektem żartów. A kiedy wreszcie dostał szansę na grę, szybko doznał kontuzji i musiał przejść artroskopię kolana. Efekt: w rundzie jesiennej rozegrał tylko siedem meczów w pierwszym zespole (trzy w ekstraklasie). I zimą klub uznał, że trzeba go wypożyczyć. W trzecioligowym Northampton Town spędził jednak tylko trzy miesiące, bo na początku kwietnia angielski klub postanowił się z nim rozstać. W Warszawie też nie był potrzebny. Przy Łazienkowskiej stawił się dopiero w poniedziałek. Właściciel klubu nie ukrywa, że klub szuka kolejnego miejsca, do którego można go wypożyczyć.

– Na razie nie myślimy o rozwiązaniu kontraktu. Hildeberto ma wielki potencjał, tylko od niego zależy, czy go wykorzysta. Dotychczas nie pokazał, że jest w stanie. Musi wydorośleć – stwierdził Dariusz Mioduski. Patrząc na filmiki i zdjęcia, jakie Portugalczyk od wielu miesięcy umieszcza na swoim Instagramie, trudno się spodziewać, by szybko to nastąpiło."

Więcej TUTAJ

 

"SPORT"

"Rząsa: Pozytywnie oceniam Bednarka"

"Krzysztof BROMMER: Oczy wszystkich kibiców były zwrócone na Jana Bednarka. Trener Adam Nawałka mu zaufał i dał sygnał, że jest najpoważniejszym kandydatem do zastąpienia Kamila Glika. Pana przekonał swoim występem w Poznaniu?
Tomasz RZĄSA:
– Dla mnie Jan Bednarek zagrał bardzo poprawnie w meczu z Chile. W pojedynkach jeden na jeden wyglądał bardzo dobrze, był silny, nie ustępował rywalom. Zwróciłem uwagę także na to, że dobrze skracał pole gry. Mały zarzut może dotyczyć tego, że nie do końca rozumiał się jeszcze z partnerami z linii obrony, ale nadrabiał to agresywnością i walecznością. Zawsze doskakiwał do piłkarzy Chile i większość tych pojedynków wygrywał (16 na 17 według oficjalnych statystyk PZPN przyp. red.), niezależnie czy w powietrzu czy na ziemi, co także jest istotne. To młody chłopak, więc trzeba go ocenić pozytywnie.

Wracając do Kamila Glika, to czysto teoretycznie pytanie. Czy można było uniknąć takiego urazu?
Tomasz RZĄSA:
– Trzeba na to popatrzeć ze perspektywy kadrowiczów. Myślę, że piłkarze byli tamtego feralnego dnia trochę rozluźnieni, po ciężkiej wykonanej pracy w Arłamowie i grze kontrolnej, która wyłoniła 23-osobową kadrę. Fizycznie i psychicznie potrzebowali relaksu. Ta gra w siatkonogę miała być bardziej zabawą i relaksem, a jak wiemy źle się to skończyło."

Więcej TUTAJ

***

"Karty rozdane, pytań coraz mniej"

"Kwestia przesądów i szczęścia to oczywiście jeden z aspektów – chyba najmniej istotny – wtorkowego starcia. Ważny będzie aspekt mentalny: zawodnicy raz jeszcze poczują i usłyszą wsparcie kilkudziesięciu tysięcy gardeł na stołecznym stadionie, będące wyrazicielem nadziei kilkunastu milionów polskich kibiców. Najważniejszy zaś – aspekt sportowy. Co prawda trudno uciec od wrażenia, że podstawową jedenastkę (z dwoma wątpliwościami) można dziś wyrecytować obudzonym o północy, ale też przecież nie wszyscy rezerwowi godzić się muszą z tym, że do Rosji jadą wyłącznie na wycieczkę. Może niektórzy – jak Bartosz Kapustka 24 miesiące wstecz – kilkudziesięciominutowym występem „dadzą do myślenia” trenerowi."

Więcej TUTAJ

***

"Sprawa Glika, czyli emocjonalny rollercoaster"

"Od dawna oczywiście wiadomo, iż Kamil jest wyjątkowo twardy i ma znacznie przesunięty próg bólu w porównaniu nawet z innymi sportowcami. Również to, że jest ulepiony z innej gliny od większości obywateli, i to nie tylko RP. O tym jednak, że jest niczym… rugbista, co jednogłośnie mieli orzec (że to typowy uraz rugbisty) francuscy specjaliści, wiadomo natomiast dopiero od wczoraj. A różnicę między zawodnikami uprawiającymi football i Rugby football wskazał mi już jakieś dwie dekady temu były gracz tej drugiej dyscypliny – a następnie kierownik kadry młodzieżowo-olimpijskiej w PZPN – Krzysztof Białek. Powiedział wprost: – Piłkarz kładzie się na murawę zawsze, kiedy tylko ma pretekst. I leży czekając na pomoc medyczną najczęściej po to, żeby po prostu odpocząć. Jeśli natomiast po zwarciu nie podnosi się rugbista, to w 99 przypadkach 100 oznacza, że naprawdę nie jest w stanie się podźwignąć z ziemi."

Więcej TUTAJ

***

"Teodorczyk na dobrym kursie"

"Jego medialny wizerunek mocno kłóci się z etosem pracy któremu hołduje Nawałka. Do prasy często trafiają informacje o kolejnych wybrykach napastnika Anderlechtu. A to komuś pokazał środkowy palec, a to obraził dziennikarza. Ale jest też druga strona. Przecież bez ciężkiej pracy podczas treningów, nie byłoby seryjnie zdobywanych goli i Nawałka to dostrzega. Widzi też, że 27-letni napastnik ma coraz mocniejszą pozycję w reprezentacyjnej szatni. Trzyma się blisko grupy „trzymającej władzę”. Na zgrupowanie do Arłamowa przyleciał helikopterem z Robertem Lewandowskim, Wojciechem Szczęsnym i Grzegorzem Krychowiakiem. To drobne sygnały, których jednak nie warto lekceważyć.

Niby drobnostką, ale jednak kolejnym poważnym sygnałem, była wypowiedź Adama Nawałki na starcie zgrupowania w Arłamowie. Selekcjoner rzadko publicznie krytykuje lub chwali swoich piłkarzy, jednak dla Teodorczyka zrobił wyjątek. – Kilku zawodników zaprezentowało się w Juracie z bardzo dobrej strony. Wspomnę tylko o Łukaszu Teodorczyku. W sparingu zagrał 45 minut i zdobył trzy bramki i pokazał się z naprawdę bardzo dobrej strony – powiedział selekcjoner. Wsadził kij w mrowisko, bo walka o miejsce w ataku była wyjątkowo zacięta. Po zgrupowaniu w Arłamowie smakiem musiał obejść się Kamil Wilczek, który ma za sobą świetny sezon w Broendby. Ale i Teo tej wiosny nie próżnował. Jesienią nie był specjalnie skuteczny, za to w 16 tegorocznych ligowych spotkaniach strzelił 12 goli."

Więcej TUTAJ

***

"Senegalskie tajemnice"

"Tego typu praktyk, z reguły, podczas przygotowań do wielkich turniejów się nie stosuje, dlatego wczoraj wszyscy byli mocno zaskoczeni rozwiązaniem, na jaki zdecydowali się selekcjonerzy reprezentacji Senegalu i Korei Południowej. Nasz pierwszy przeciwnik podczas mundialu i jego ostatni sparingowy rywal postanowili… zamknąć mecz kontrolny dla kibiców i mediów, który rozegrano w austriackiej miejscowości Groeding! Z krótkich i lakonicznych informacji na ten temat wynika, że na taki pomysł wpadł trener Senegalczyków, Aliou Cisse, a Shin Tae-yong przychylił się do jego prośby. Początkowo spotkanie miało rozpocząć się o godz. 13.00. Później jednak przesunięto je na 15.30."

Więcej TUTAJ

***

"Sanogo trafi do Wisły Płock lub Lechii?"

"Mimo okresu urlopowego kibice Zagłębia pilnie nasłuchują wieści z Kresowej. Jedna z najbardziej palących kwestii to najbliższa przyszłość Vamary Sanogo. Francuz zadeklarował chęć pozostania w Sosnowcu, ale ostateczna decyzja o jego losach należy do Legii Warszawa.

Jeszcze przed zakończeniem minionego sezonu było bowiem niemal przesądzone, że francuski napastnik opuści Zagłębie. W grę wchodziła – i wchodzi nadal – przeprowadzka do Wisły Płock lub Lechii Gdańsk. Prawdopodobieństwo, że czarnoskóry snajper zostanie w  Sosnowcu oceniano na ledwie 20 proc."

Więcej TUTAJ

***

"Wciąż nie wiadomo kto będzie trenerem Podbeskidzia"

"Pisaliśmy już o tym, że jednym z kandydatów do objęcia funkcji trenera w Bielsku-Białej jest Radosław Mroczkowski, który rozmawiał z władzami klubu. Ponadto w tym kontekście padają nazwiska takich trenerów jak Piotr Mandrysz, Kazimierz Moskal czy Jurij Szatałow. Cóż, kibicom drużyny spod Klimczoka pozostaje uzbroić się w cierpliwość. W tym tygodniu powinien być znany nowy szkoleniowiec, a także pierwsze decyzje personalne."

Więcej TUTAJ

 

"GAZETA WYBORCZA"

"Smuda odejdzie z Widzewa. Za niego Mroczkowski"

"Na kolejkę przed zakończeniem trzecioligowego sezonu pracę w Widzewie stracił Franciszek Smuda. Niemal na 100 proc. zastąpi go Radosław Mroczkowski - dowiedziała się "Wyborcza".

Widzew jest liderem trzeciej ligi i w sobotę może zapewnić sobie awans w meczu z Sokołem Ostróda. Teoretycznie wszystko jest więc w porządku. Tyle tylko, że wejście do drugiej ligi miało nastąpić już dawno. Miały to zapewnić pieniądze, nowi piłkarze i przede wszystkim Franciszek Smuda, trener legenda Widzewa. Niestety drużyna pod jego wodzą spisuje się poniżej oczekiwań i o awans trzeba drżeć do ostatniej kolejki. W minioną sobotę Widzew tylko zremisował z Lechią Tomaszów, która także ma ochotę na wygranie ligi. Kibice mieli ogromne pretensje do piłkarzy i Smudy. Na domiar złego trener Widzewa po meczu obraził szkoleniowca rywali Bogdana Jóźwiaka i nie zjawił się na konferencji prasowej."

Więcej TUTAJ

***

"Nicki Bille Nielsen trafił do więzienia"

"Nicki Bille Nielsen został zatrzymany za to, że pobił kobietę. Miała ona interweniować, gdy zauważyła, że mężczyzna po wyjściu z baru w Monte Carlo dusi dziewczynę, 20-letnią studentkę. Wtedy Duńczyk uderzył wtrącającą się kobietę. Został zatrzymany przez policję i wylądował w izbie wytrzeźwień.

Mało tego, po zatrzymaniu znaleziono przy nim kokainę. Policjanci przejrzeli jego telefon, w którym znaleźli zdjęcia nagich i posiniaczonych kobiet oraz nakręcone wideo, na którym Duńczyk uprawia seks oralny na bulwarze w Monako, co jest zabronione jako obsceniczne.

Były gracz Lecha Poznań trafił przed sąd, który szybko skazał go na miesiąc bezwzględnego więzienia, a także 750 euro grzywny oraz 3 tysiące euro odszkodowania dla pobitej kobiety."

Więcej TUTAJ

***

"Lech zwleka z transferami. Kogo chce pozyskać?"

"Defensywnego pomocnika, środkowego pomocnika, napastnika i ewentualnie ofensywnego pomocnika chce sprowadzić w tym okienku transferowym Lech Poznań. Będzie też dyrektor sportowy.

– Lech nic nie robi – irytują się kibice. – Jego reakcja na zawalenie końcówki poprzedniego sezonu jest żadna – dodają i ogłosili nawet bojkot klubu.

Kolejorz rzeczywiście nie dokonał dotąd żadnego transferu do klubu, co nie znaczy, że tego nie zrobi. Pierwszym z nich będzie osławiony już Tomasz Cywka z Wisły Kraków, którego przyjście do Kolejorza zostało skrytykowane przez kibiców, zarzucających klubowi, że to nie zawodnik na miarę Kolejorza. Tomasz Cywka to jednak gracz bardzo uniwersalny i to skłoniło Lecha do sięgnięcia po niego."

Więcej TUTAJ

***

"Transferowa ofensywa Arki Gdynia. Dwóch nowych, a trzech następnych być może jeszcze w tym tygodniu"

"Kadra Arki Gdynia w nowym sezonie będzie wyglądała zupełnie inaczej niż teraz. Umowy z klubem podpisało dwóch nowych zawodników. Kolejnych dwóch zrobi to do końca tego tygodnia, piątego zaś być może w treningu będzie chciał zobaczyć trener Zbigniew Smółka.

Swoje porządki – tak krótko należałoby określić działania nowych właścicieli Arki po zakończeniu minionego sezonu. Mimo spełnienia wymaganych celów z zespołem pożegnał się trener Leszek Ojrzyński, odeszło dwóch podstawowych zawodników, a w kolejce jest kilku następnych. Nie będzie jednak brakowało wzmocnień."

Więcej TUTAJ

 

"POLSKA THE TIMES"

"Tomaszewski: Do pierwszego gwizdka jesteśmy faworytami mistrzostw"

"Tomasz Biliński: Obok Pana swoje tablice odsłonią Zbigniew Boniek, Włodzimierz Lubański, Grzegorz Lato, Władysław Żmuda. Pośmiertnie zostaną też uhonorowani w ten sposób Gerard Cieślik, Kazimierz Deyna i Włodzimierz Smolarek. Po mistrzostwach świata w Rosji tablic będzie więcej?
Jan Tomaszewski:
Moim marzeniem jest, żeby przybyło ich jak najwięcej. A w przyszłości - jestem przekonany, że będą dochodzić nowe. Pan Kazimierz udowodnił, że Polacy nie gęsi i swój futbol i futbolistów mają. Adam Nawałka to kontynuuje. Jesteśmy w dziesiątce najlepszych drużyn na świecie!

Nawet Robert Lewandowski mówi, że miejsce w rankingu nie odzwierciedla siły zespołu.
OK, ale piłkarze mają swoją filozofię. Natomiast nie rozumiem, dlaczego dewaluuje się naszą reprezentację. Przypomnę, że przed mistrzostwami Europy w 2012 r. mówiłem, że się wstydzę drużyny narodowej. Byłem jedynym Polakiem, który robił to głośno, nie oglądałem też spotkań. Zostałem wrogiem publicznym numer jeden. Za to pseudofachowcy przekonywali, że mamy szanse na medal. Mimo że byliśmy w szóstej czy siódmej dziesiątce rankingu. Później okazało się, że zespół zajął „zaszczytne” czwarte miejsce w najsłabszej grupie na turnieju w Polsce i na Ukrainie. Była to największa kompromitacja! Obecnie ci sami „eksperci” mówią, żebyśmy uważali, bo Senegal jest groźny, Kolumbia jest bardzo groźna, a jest jeszcze Japonia, więc o wyjście z grupy będzie bardzo trudno. Na Boga! Panowie, jesteśmy w dziesiątce drużyn na świecie. Dopóki nie będzie pierwszego gwiazdka sędziego, nie bójmy się. Dlaczego? Dlatego że jesteśmy faworytami grupy, a nawet mistrzostw. Argentyńczycy, którzy w sparingu przegrali z Hiszpanią 1:6, jadą zostać mistrzami świata. Czy ktoś im mówi, że przegrają? Czy Francuzom tak się mówi albo Niemcom? Nie, za to są pewni siebie. Jak Amerykanie, choć akurat ich na mundialu tym razem nie będzie, ale oni zawsze uważają, że są najlepsi. To wcale nie znaczy, że ma się patent na zwycięstwa, bo o wygranej czy przegranej przesądzi to, co wydarzy się na boisku. W piłkę nożną gra się z głową. Naszym piłkarzom trzeba zakodować, że mają szanować przeciwnika, ale ze świadomością, że są w światowej czołówce. To już trenerzy drużyn przeciwnych mówią swoim zawodnikom, żeby uważali, bo nasza drużyna jest inną Polską niż kilka lat temu. Nastąpiła dobra zmiana. I mimo tego wszystkiego półgłówki dewaluują umiejętności piłkarzy grających w świetnych klubach, w niektórych przypadkach jednych z najlepszych zawodników na świecie na swoich pozycjach."

Więcej TUTAJ

***

"Porażka Rosji na mundialu zaboli Putina"

"Rosjanie chcą wykorzystać mundial do ocieplenia wizerunku państwa. Na turnieju nie oszczędzali. Pierwotnie poprawa infrastruktury oraz budowa i modernizacja stadionów miała pochłonąć 10 miliardów dolarów, ostatecznie kosztowała 12 mld. - Naszym najważniejszym celem jest to, żeby turniej zakończył się sukcesem. To ma być wielkie święto dla milionów kibiców z całego świata - zapowiadał niedawno w wywiadzie dla chińskiej telewizji CCTV Władimir Putin. Prezydent, choć prywatnie nie jest wielkim fanem futbolu, w czwartek zasiądzie na trybunach podczas meczu otwarcia turnieju. Gospodarze zmierzą się na Łużnikach z Arabią Saudyjską.

Już miesiąc temu Putin po spotkaniu z prezydentem FIFA Giannim Infantino przekonywał, że kraj jest „praktycznie gotowy” na organizację mistrzostw. Wybudowano nowe terminale na lotniskach w sześciu z 11 miast-gospodarzy, ponadto 21 nowych hoteli oraz zakupiono sprzęt dla 14 szpitali.

Nie obyło się przy tym bez skandali. Najgłośniejszy przykład to Stadion Kriestowskij, nazywany też Sankt Petersburg Arena lub Zenit-Arena. Jedną z głównych aren mistrzostw (odbędzie się tam siedem spotkań, w tym półfinał i mecz o trzecie miejsce) oddano do użytku... osiem lat później niż planowano. Budżet został przekroczony o 540 proc. Były wicegubernator miasta - aresztowany, bo przyjął łapówkę od firmy, która bardzo chciała zainstalować na obiekcie oświetlenie. Dach przecieka (gubernator tłumaczył, że to wina... kormoranów, które go podziobały), a murawa nie nadaje się do gry. Rosjanie nazywają stadion „Wstyd-Areną” i nie chcą nawet zastanawiać się, ile pieniędzy zmarnowano i ukradziono przy budowie."

Więcej TUTAJ


"SUPER EXPRESS"

"Sędzia Gil: To będą zVARiowane mistrzostwa!"

"Gil jest jednym z trzynastu arbitrów wyznaczonych do obsługi VAR. W tym gronie jest jeden sędzia z Azji, trzech z Ameryki Południowej i dziewięciu z Europy.  - Byłem na dwóch kursach, które trwały po dwa tygodnie – mówi Gil. - Codziennie rano spędzaliśmy około trzech godzin na boisku i pracowaliśmy bezpośrednio z drużynami. Po obiedzie mieliśmy wykłady i egzaminy teoretyczne, a później pracowaliśmy na symulatorach. Mieliśmy konkretne sytuacje z ligi niemieckiej i włoskiej. Musieliśmy określić poziom interwencji, czyli kiedy należy interweniować, a kiedy uznać sytuację za szarą strefę. Piłkarze muszą być czujni, nawet jeśli sędzia nie dostrzeże pewnych sytuacji na boisku."

Więcej TUTAJ

***

"Kaniewski: Glik jest jedynym zawodnikiem z naszej kadry, który był w stanie wygrać z czasem"

"SUPER EXPRESS: Kontuzja Kamila Glika. Jak poważna była? Czy jest szansa, że zobaczymy go na Mundialu?
DANIEL KANIEWSKI:
- Bardzo poważna… Muszę podkreślić, że od samego początku mówiłem, że to jest jedyny zawodnik reprezentacji Polski, który jest w stanie wygrać z czasem i z tak poważnym urazem. Kilka konsultacji w Polsce a także we Francji u klubowych lekarzy oraz specjalisty od urazów barku - lekarza Pascala Boileau i wierzymy, że jest szansa, która pozwoli Kamilowi zagrać na Mistrzostwach. Znam Kamila, nie od dziś i wierzę, że na tych Mistrzostwach Kamil będzie filarem w strefie obronnej naszej reprezentacji.

Jakie emocje towarzyszyły Kamilowi w całej tej sytuacji? Kogo się radził i kto go wspierał?
Moja praca z Kamilem dotyczy jego wizerunku oraz pozyskiwania partnerów i nie ma co ukrywać, że byliśmy w stałym kontakcie. Tak, jak jego Manager Piłkarski - Jarosław Kołakowski, który również był na bieżąco i opiekował się Kamilem. Przed EURO we Francji przeżywałem podobną historię z Kamilem Grosickim i również dzięki temu doświadczeniu wiem co zrobić aby Kamilowi nie zaszkodzić, wspierać i tak, jak rodzina być przy nim w tych najgorszych momentach. Wszystkie informacje ustalamy wspólnie a sam Kamil w całej tej sytuacji nie tracił nadziei i był dobrej myśli. Ja wiedziałem, że jest twardym zawodnikiem, zawziętym gladiatorem, który może pokonywać wszelkie trudności. To zawodnik, który mimo bólu wyszedłby na boisko."

Więcej TUTAJ

 

"FAKT"

"Zbigniew Smółka - trener-deweloper"

"- Mam udziały w małej rodzinnej firmie deweloperskiej, a w tej branży jest bardzo trudno i ryzykownie. To, że mogę spełniać się przy futbolu to zasługa mojej rodziny i to są moi najwięksi kibice. Wielkim sukcesem w tej branży jest na pewno to, że firmę udało się rozwinąć i uporządkować w taki sposób, że dziś w 100 procentach mogę skupić się na tym, co kocham - piłce nożnej - mówi Faktowi Smółka, który słynie z bezkompromisowości wobec piłkarzy. A jak jest w życiu codziennym? - Nieowijanie w bawełnę to moja cecha wrodzona. Jestem naturalny i bezpośredni, co czasem ludzie odbierają jako niemiłe. Wolę jednak czasem być brutalnie szczery, tylko z drobnymi wyjątkami - niekiedy w interesie drużyny jest, aby ode mnie wychodził jasny przekaz. Jedyne czego nie toleruję, to jak ludzie mówią o mnie beze mnie. Tych co mówią w oczy szanuję i tak będę postępował - dodaje trener Arki."

Więcej TUTAJ

 

 

 


KOMENTARZE