Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Mieliśmy postrzelać i postrzelaliśmy. Wreszcie nie zabrakło koncentracji przez cały mecz. Polska - Litwa 4:0 (video)

Autor: Bartosz Adamski
2018-06-12 20:30:29

To był taki mecz, jaki miał być. Reprezentacja Polski w przeciwieństwie do starcia sprzed dwóch lat, tym razem nie dała najmniejszych szans Litwinom i wygrała bardzo pewnie czterema bramkami. Cieszy nas nie tylko świetna dyspozycja strzelecka Roberta Lewandowskiego, ale i pierwszy gol Dawida Kownackiego oraz przełamanie Jakuba Błaszczykowskiego z rzutu karnego. A głównym powodem do zadowolenia jest wreszcie dobra współpraca w ustawieniu z trzema obrońcami.

Spotkanie z Litwą miało trzy główne założenia: nie złapać kontuzji, postrzelać, zagrać na zero z tyłu. Wszystkie zamierzenia udało się osiągnąć. Cieszy też na pewno gra reprezentacji Polski, bo zdominowaliśmy podopiecznych Edgarasa Jankauskasa. Wprawdzie stwarzali sobie okazje, ale w żadnym momencie szczególnie nie zagrażało to końcowemu wynikowi.

Nie możemy się specjalnie zachwycać tym zwycięstwem, bo w sumie nie ma czym, ale do naszych grupowych rywali znów wysłaliśmy sygnał, że w ofensywie jesteśmy niezwykle groźni. Powodem do zadowolenia jest fakt, że właściwie konstruowaliśmy akcje w ataku pozycyjnym. Bardzo dobrze zwłaszcza na początku spotkania prezentował się Jacek Góralski. Najpierw zagrał świetną piłkę do Bartosza Bereszyńskiego, ale ten fatalnie odegrał Arkadiuszowi Milikowi do pustej bramki. Za to po minucie już świetnie rozegraliśmy futbolówkę i wyszliśmy na prowadzenie. Do siatki trafił oczywiście Robert Lewandowski.

"Lewy" podwyższył też nasze prowadzenie, ale akurat w tym przypadku pomógł nam VAR. Sędzia Kevin Blom początkowo nie zauważył, że piłka po strzale z rzutu wolnego przekroczyła linię bramkową, ale dostał sygnał na słuchawkę o prawidłowym trafieniu i wskazał na środek.


Jeszcze do przerwy mogliśmy prowadzić trzema bramkami - znakomicie na skrzydle zachował się Bereszyński, dograł do Kownackiego, ale uderzenie 21-letniego napastnika obronił Dziugas Bartkus. Po chwili natomiast "Kownaś" próbował zaskoczyć litewskiego golkipera potężnym uderzeniem z dystansu, jednak futbolówka poleciała nieznacznie nad poprzeczką.

Litwini najlepszą okazję stworzyli sobie w 43. minucie, gdy Darvydas Sernas kropnął z całej siły, ale na posterunku był Łukasz Fabiański. Na więcej, poza kilkoma prostopadłymi zagraniami, gości nie było stać. Przyjechali bez kilku podstawowych zawodników, na domiar złego szybko zmieniony został Fedor Cernych, i widać było, że dzieli nas różnica kilku klas. Słabiutko na tle naszych kadrowiczów wypadł również Arvydas Novikovas.

Drugą połowę zaczęliśmy schowani i mogliśmy się obawiać o powtórkę z ostatnich spotkań. Litwa okazała się jednak zbyt słaba, by zrobić nam krzywdę. Przeczekaliśmy za gardą i po 15. minutach znów ruszyliśmy do ataków. W 66. minucie do siatki ekwilibrystycznym strzałem piętą trafił Grzegorz Krychowiak, ale znów do akcji wkroczył VAR i holenderski arbiter gola nie uznał, słusznie dopatrując się zagrania ręką.


Jednak co się odwlecze, to nie uciecze i w 71. minucie w końcu trzeci raz pokonaliśmy Bartkusa, w dodatku po bardzo ładnej akcji, którą wykończył Dawid Kownacki, notując debiutanckie trafienie w kadrze. Dziesięć minut później udało się jeszcze podwyższyć wynik, i to po golu Jakuba Błaszczykowskiego z rzutu karnego. Co ciekawe, do "jedenastki" podszedł dopiero po raz pierwszy od EURO 2016 i feralnego strzału z Portugalią, dlatego takie przełamanie bardzo cieszy.

W końcówce zdarzały się naszym reprezentantom wahania z koncentracją - vide zgranie głową Błaszczykowskiego do Wojciecha Szczęsnego i prosta strata Jacka Góralskiego, ale koniec końców skończyły się dobrze (Góralski nawet sam odebrał piłkę), więc przechodzimy nad tym do porządku dziennego.

Podsumowując, taki mecz był naszym reprezentantom potrzebny, w dodatku w ustawieniu z trójką obrońców, bo dodał pewności siebie zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. To dopiero nasz trzeci mecz na zero z tyłu w dziesiątym spotkaniu w tym roku. Morale powinno pójść w górę.

Wkrótce w osobnym artykule oceny za ten mecz dla naszych piłkarzy.

Polska - Litwa 4:0 (2:0)
1:0 - Lewandowski 19' asysta Rybus
2:0 - Lewandowski 33'
3:0 - Kownacki 71' asysta Bereszyński
4:0 - Błaszczykowski 82' karny

Jak padły bramki:
1:0 - Kownacki wrzucił piłkę na długi słupek do Rybusa, który zgrał do Lewandowskiego, a kapitan naszej reprezentacji z bardzo dużym spokojem pokonał Bartkusa.
2:0 - Lewandowski kapitalnie przymierzył z rzutu wolnego z 19. metrów - piłka odbiła się od poprzeczki i przekroczyła linię bramkową, czego początkowo nie zauważył arbiter, ale po konsultacji z VAR zmienił decyzję i wskazał na środek.
3:0 - Znakomita akcja reprezentacji Polski - Bereszyński do Milika, ten do Teodorczyka, "Teo" odegrał do "Beresia", a akcję uderzeniem do pustej bramki wykończył Kownacki.
4:0 - Jankauskas zagrał ręką w polu karnym i sędzia po konsultacji z VAR wskazał na wapno. "Jedenastkę" pewnym strzałem w lewy róg wykorzystał Błaszczykowski.

Polska: Fabiański (46' Szczęsny) - Jędrzejczyk (46' Piszczek), Bednarek (53' Pazdan), Cionek - Bereszyński, Krychowiak (77' Zieliński), Góralski, Rybus (70' Błaszczykowski) - Milik, Lewandowski (46' Teodorczyk), Kownacki.

Litwa: Bartkus - Baravykas (74' Borovskis), Jankauskas (90' Mikuckis), Girdvainis, Vaitkunas - Novikovas, Paulius (58' Slivka), Vorobjovas, Verbickas, Cernych (26' Lasickas) - Sernas (69' Laukzemis).

Sędzia: Kevin Blom (Holandia)
Żółte kartki: Góralski - Sernas
Widzów: 53 803

 


KOMENTARZE