var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: DFB

Dlaczego Niemcy mogą obronić tytuł? Sześć argumentów

Autor: Maciej Zaremba
2018-06-13 16:00:00

Ostatnią reprezentacją w historii mistrzostw świata, która zdołała obronić tytuł była w 1962 roku Brazylia. W Rosji dokonać tej sztuki będą chcieli Niemcy, którzy obok Brazylii, Francji i Hiszpanii są na pewno jednym z największych faworytów turnieju. Czy nasi zachodni sąsiedzi są w stanie powtórzyć sukces z 2014 roku? Argumentów za ponownym triumfem Niemiec jest naprawdę sporo.

Niemcy są zawsze wśród faworytów. Do tego fani piłki nożnej na pewno zdążyli się już przywyczaić i bez względu na to czy lubimy naszych sąsiadów czy też nie, nie można odebrać im jednego – zawsze są piekielnie mocni i wszyscy się z nimi muszą liczyć. Fakty stoją absolutnie za piłkarską reprezentacją Niemiec: od 2006 roku Niemcy zawsze są obecni wśród półfinalistów mistrzostw świata i Europy. Poniżej przedstawię argumenty, które mają świadczyć nie tylko o tym, że ta imponująca seria zostanie podtrzymana, ale że Niemców stać na obronę mistrzowskiego tytułu.

Mocniejsza kadra


Roman Weidenfeller, Ron-Robert Zieler, Erik Durm, Matthias Ginter, Kevin Grosskreutz i Christoph Kramer? Gdybym spytał co łączy tych piłkarzy oprócz niemieckiego obywatelstwa to pewnie większość musiałaby się dłużej zastanowić albo nie odpowiedziała na moje pytanie. Cała szóstka to niemieccy kadrowicze z 2014 roku i mistrzowie świata. Do tego dochodzą Lukas Podolski, który przed brazylijskim mundialem rozegrał zaledwie 1500 minut w Arsenalu, nieznany wówczas praktycznie nikomu Skhodran Mustafi (trafił do kadry jeszcze jako piłkarz Sampdorii), rezerwowy tylko w Chelsea FC André Schürrle (1300 minut w Premier League przed MŚ), występujący z konieczności na lewej stronie obrony Benedikt Höwedes, wracający po bardzo długiej kontuzji Sami Khedira (przerwa w Realu spowodowana zerwaniem więzadeł w kolanie od listopada do maja, podobnie jak Neuer w tym roku odbudowywany był podczas zgrupowania kadry) i mający za sobą przeciętny sezon w Bayernie Mario Götze. Niemiecka kadra na Mundial w 2014 roku na pewno była daleka od ideału i w tym roku prezentuje się znacznie lepiej niemal na każdej pozycji.

Potężnymi wyrwami w stosunku do 2014 roku jest na pewno brak trójki liderów kapitana Philippa Lahma, serca drużyny Bastiana Schwesinteigera i mundialowego supersnajpera Miroslava Klosego. Ze sportowego punktu widzenia Niemcy jednak poradzili sobie z załataniem tych dziur. W miejsce Lahma gotowy jest Joshua Kimmich, który oprócz doskonałych umiejętności reprezentuje też niesamowitą siłą mentalną, która jasno kreuje go na przyszłego kapitana Bayernu i być może również niemieckiej kadry. W środku pola Schweinsteigera zastąpić ma Toni Kroos, który w Brazylii był jeszcze trochę w cieniu legendy Bayernu. Teraz po zdobyciu trzech trofeów Ligi Mistrzów z Realem Kroos ma być absolutnym liderem i sercem środka pola ekipy Joachima Löwa. W miejsce Klosego niemiecki selekcjoner oprócz Thomasa Müller ma do dyspozycji młodego i niezwykle utalentowanego Timo Wernera oraz Mario Gomeza (nie było go w Brazylii z powodu kontuzji), który ma za sobą bardzo udane pół roku w VfB Stuttgart.

Reszta porównań wypada jednak już jasno na korzyść kadry z 2018 roku. Zwłaszcza jeśli chodzi o głębię składu Löw ma do dyspozycji więcej klasowych piłkarzy. W bramce Neuera zastępować będzie mający za sobą kapitalny sezon w FC Barcelona Marc-André ter Stegen, a nie Weidenfeller i Zieler. Środek obrony należy ponownie do Boatenga i Hummelsa, którzy w przeciwieństwie do 2014 roku mają już za sobą nie tylko wspólne występy w kadrze, ale też Bayernie Monachium. Ich pierwszym zastępcą będzie najprawdopodobniej kolega klubowy młody Niklas Süle, który ma już za sobą grę zarówno z jednym i drugim. 22-latek pokazał w ostatnim półfinale Ligi Mistrzów, że drzemią w nim ogromne możliwości. W obwodzie jest też Antonio Rüdiger z Chelsea FC i Matthias Ginter (znacznie bardziej doświadczony niż cztery lata temu). To zdecydowanie lepsze opcję niż Mertesacker i niedoświadczeni Mustafi i Ginter w 2014 roku. Dużym plusem jest też na pewno obecność dwóch lewych obrońców Jonasa Hectora i Mavina Plattenhardta. W Brazylii Löw nie miał do dyspozycji żadnego takiego piłkarza i na tej pozycji z konieczności stawiał na Benedikta Höwedesa, który w defensywie radził sobie bardzo dobrze, jednak w ofensywie nie był w stanie dać żadnego impulsu.

Jeśli chodzi o środek pola to przedstawiłem już rolę Kroosa i sytuację Khediry, która jest znacznie lepsza w tym roku. Nie możemy zapominać też o mistrzu Anglii z Manchesteru City İlkay’u Gündoğanie, który wreszcie przestał walczyć z kontuzjami i może być silnym punktem niemieckiej drużyny. Do tego dochodzi nowy piłkarz Bayernu Leon Goretzka, który był wyróżniającą się postacią w kadrze podczas Pucharu Konfederacji. Wydaje się, że środek pola również na plus obecnej kadry, bo nie możemy zapominać też o uniwersalnym Sebastianie Rudym.
 
Jeśli chodzi o ofensywnych piłkarzy to nie mam żądnych wątpliwości, że Löw ma w tym roku problem bogactwa, o czym najlepiej świadczy brak powołania dla Leroy’a Sané. Największym wzmocnieniem w porównaniu do 2014 roku jest na pewno obecność Marco Reusa, który według relacji niemieckich dziennikarzy prezentuje się z kapitalnej strony podczas zgrupowania. Gwiazdor Borussii Dortmund doczekał się wreszcie udziału w wielkiej imprezie i nie przeszkadzają mu żadne problemy zdrowotne. Osobiście uważam Reusa za najlepszego niemieckiego piłkarza, z największym potencjałem i z najlepszymi umiejętnościami. Podczas zgrupowania Joachim Löw określił 29-latka mianem „rakiety”. Dla Reusa to turniej życia. Ze swoim talentem może być nawet największą gwiazdą turnieju. Całościowo: Reus, Brandt, Werner i Gomez to na pewno ciekawsze opcje od Podolskiego, Klosego, Götzego i Schürrlego. W innej roli do Rosji leci też Julian Draxler, który z młodziaka z 2014 roku stał się już znacznie dojrzalszym piłkarzem.

Joachim Löw

Dla 58-letniego trenera mistrzostwa świata w Rosji to już szósta wielka imprezy w roli selekcjonera reprezentacji Niemiec. W poprzednich pięciu turniejach zawsze doprowadzał swoją drużynę do najlepszej czwórki. Niemiec to symbol sukcesu i rozwoju niemieckiej kadry, a do tego trener posiadający ogromne doświadczenie. Od lat jest kuszony i łączony z największymi klubami świata, jednak nie zamierza opuszczać kadry i tuż przed turniejem w Rosji przedłużył kontrakt z niemiecką federacją do 2022 roku. Löw cieszy się potężnym szacunkiem wśród piłkarzy, kibiców i działaczy. Najlepszym tego przykładem jest reakcja niemieckiej opinii publicznej na brak powołania na MŚ dla gwiazdy Manchesteru City Leroy’a Sané. 22-latek brylował w Premier League, jednak słabymi występami w kadrze nie potwierdział swojej jakości pod wodzą Löwa. Brak powołania skrzydłowego był dla wielu ogromnym zaskoczeniem, jednak zdecydowana większość niemieckich ekspertów uspokaja – „Jogi” na pewno wie co robi. W Brazylii pokazał, że stać go na poprowadzenie reprezentacji do wielkiego triumfu. Teraz marzy mu się powtórka w Rosji.

Thomas Müller

Pięć goli podczas podczas Mundialu w 2010 roku w Republice Południowej Afryki i pięć bramek w drodze po triumf w Brazylii. Müller nigdy nie zachwycał i nie będzie zachwycał swoimi umiejętnościami, jego braki techniczne coraz bardziej irytują fanów Bayernu Monachium, jednak 28-latek wydaje się być piłkarzem stworzonym do gry na mistrzostwach świata. Podczas EURO Müller zawsze zawodzi, jednak Mundial to już dla niego inna bajka. Do najlepszego strzelca w historii mistrzostw świata Miroslava Klosego traci jeszcze sześć bramek, jednak niewykluczone, że dogoni swojego starego znajomego z kadry już podczas najbliższego turnieju. „Mundialowa” forma Müllera może okazać się dla Niemiec znowu kluczowa w drodze po medal na dużej imprezie. Gdy tylko gwiazdor Bayernu strzela regularnie bramki, to wszyscy wówczas zapominają o tym, że na dobrą sprawę nie ma on żadnej cechy, która wyróżniałaby go od przeciętnego ligowca z Bundesligi.

Doświadczenie

Joachim Löw znany jest, że doskonale potrafi zaplanować hierarchię i strukturę swojej kadry. O świetnym systemie szkolenia, który funkcjonuje w Niemczeh od lat, napisano już miliony artykułów. Niemiecki selekcjoner doskonale z niego korzysta, jednak nie sposób nie zauważyć, że trzon niemieckiej kadry stanowią od wielu lat ci sami piłkarze, którzy są ograni na wielkich turniejach czy najważniejszych meczach europejskich pucharów. Manuel Neuer, Jerome Boateng, Mats Hummels, Toni Kroos, Sami Khedira, Thomas Müller i Mesut Özil to zawodnicy, którzy od wielu lat graja ze sobą regularnie pod wodzą Löwa. Doliczając do tego mistrzów świata z 2014 roku Matthiasa Gintera i Juliana Draxlera Löw ma do dyspozycji dziewięciu piłkarzy, którzy przeżyli wspólny sukces w Brazylii. Wymieniona pierwsza siódemka wzmocniona nowymi twarzami (lub odgrywającym istotniejszą  rolę Draxlerem) ma ponownie poprowadzić zespół do złotego medalu.

Dobra drabinka

Przed turniejem w Rosji wydaje się, że najgroźniejszymi rywalami dla reprezentacji Niemiec są ekipy Brazylii i Francji. Jeśli Niemcy, Brazylia i Francja wygrają swoje grupy to drużyna Joachima Löwa będzie mogła zmierzyć się z pozostałą dwójką dopiero w finale. Zakładając, że Niemcy wygrają swoją dosyć łatwą grupą (Meksyk, Szwecja i Korea Południowa) to w drodze do półfinału ich potencjalnymi najtrudniejszymi rywalami będą Anglia/Belgia/Kolumbia w ćwierćfinale i Hiszpania/Argentyna w półfinale. Jest to oczywiście troszkę wróżenie z fusów, ale ciężko spodziewać się, aby Francja lub Brazylia nie wygrały swoich grup w których są zdecydowanymi faworytami. Taki układ na pewno sprzyja Niemcom.

Gen zwycięstwa

Przed mistrzostwami świata w Brazylii w 2014 roku podkreślano, że Niemcy mają doskonałą kadrę, która nie potrafi wygrywać na wielkich turniejach. Joachim Löw był chwalony za swoją pracę, jednak wypominano mu, ze nie potrafi zdobyć tytułu. Regularna gra w półfinałach to dla Niemców zdecydowanie za mało. Na tytuł na wielkiej imprezie czekali do 1996 roku i zwycięstwa podczas mistrzostw Europy w Anglii. Osiemnaście lat bez żadnego złotego medalu to dla takiej potęgi futbolowej było zdecydowanie za długo. Triumf w Brazylii dał Niemcom wiarę, że po długiej serii porażek w kluczowych meczach nadal mają w sobie gen zwycięstwa. Gen ten zawiódł podczas EURO we Francji, jednak wszyscy za naszą zachodnią granicą wierzą, że da o sobie ponownie znać podczas najbliższego Mundialu.


KOMENTARZE