Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: zdjęcie własne autora

Farshad Ahmadzadeh dla 2x45: Ali Daei mówił mi, że Polska jest dobrym miejscem do rozwoju. Śląsk zrobił na mnie spore wrażenie

Autor: rozmawiał Piotr Potępa
2018-07-24 13:47:09

Farshad Ahmadzadeh trafił do Śląska Wrocław z mistrza ligi irańskiej, Persepolis FC, i już w swoim pierwszym występie w Ekstraklasie pokazał, że ma ponadprzeciętne umiejętności. Z Farshadem porozmawialiśmy jeszcze przed jego debiutem. W swoim pierwszym wywiadzie w Polsce opowiedział nam o pierwszych wrażeniach z pobytu w Polsce, kotlecie schabowym, swoich szansach na powołanie do reprezentacji Iranu czy o samym kraju.

Piotr Potępa (2x45.info): - Jesteś we Wrocławiu od dwóch tygodni. Miałeś już czas, żeby zobaczyć miasto?
Farshad Ahmadzadeh: - Byłem tylko dwa razy w Rynku, żeby coś zjeść, bo zawsze najpierw idę na trening, a teraz treningi były ciężkie, więc po zajęciach wracam do domu. Odpoczywam, śpię i przygotowuję się do kolejnych treningów.

- Czyli póki co nie ma czasu na zwiedzanie.
- Niestety nie, ale kiedy tylko nadarzy się okazja, na pewno zapoznam się z miastem.

- Dlaczego zdecydowałeś się na Śląsk? Miałeś zapewne inne oferty.
- Miałem oferty z Kataru i z Turcji, ale porozmawiałem z agentami, a także ze znanymi irańskimi piłkarzami jak np. Ali Daei. W Polsce jest znany?

- Tak, doskonale. Spędził kilka lat w Bundeslidze. Grał m.in. w Bayernie Monachium.
- Właśnie. Rozmawiałem z nim i powiedział mi, że Polska jest dobrym krajem do rozwoju. Podkreślił, że na pewno będę mógł pokazać tutaj swoją jakość, więc zdecydowałem, że to zrobię.

- Planujesz uczyć się języka polskiego?
- Bardzo bym chciał, ale wasz język jest szalenie trudny. Słyszałem już kilka zdań, ale jak na razie powtórzenie ich jest dla mnie niemożliwe.

 

 

 

- No to może jesteś już w stanie wypowiedzieć nazwę swojego nowego klubu? (śmiech)
- (śmiech) Tak, teraz już tak. Szląsk Wroclaw.

- Próbowałeś już polskiego jedzenia?
- Niedaleko klubu jest restauracja, którą polecił mi Szymon (Mikołajczak, kierownik drugiej drużyny Śląska - przyp. red.). Próbowałem tam czegoś, ale nie pamiętam jak to się nazywa. Rolets?

- Może kotlet?
- Tak! Kotlet!

- Pewnie schabowy?
- Dokładnie!

- Z ziemniakami?
- Tak, to było pyszne!

- Można powiedzieć, że to takie standardowe polskie danie.
- Bardzo mi smakowało.

- Masz w drużynie albo ogólnie w klubie osobę, która pomaga ci w aklimatyzacji w nowym kraju?
- Każdy z drużyny jest bardzo pomocny. Kiedy przyszedłem do klubu zostałem bardzo ciepło przywitany przez resztę zespołu. Chłopaki sami oferują mi pomoc. Myślę, że w tej drużynie jest bardzo dobra atmosfera i będzie ona bardzo pomocna w odnoszeniu zwycięstw. Uwielbiam tę drużynę. Przede wszystkim kapitan Piotr Celeban jest niesamowity. To bardzo dobry człowiek.

- Jakie są twoje wrażenia po prezentacji drużyny?
- To było fantastyczne. W Iranie robimy takie rzeczy tylko wtedy, kiedy drużyna zdobędzie mistrzostwo. Nigdy nie robiono tego na początku sezonu. Myślę, że to jest bardzo dobre i podobało mi się to.

- Porozmawiajmy teraz o Iranie. Grałeś w Azjatyckiej Lidze Mistrzów. Czy jesteś w stanie porównać ją z tą europejską?
- Na pewno jest inna. Europejska piłka stoi na wiele wyższym poziomie. Piłkarzom z Azji jest o wiele ciężej grać w Europie, bo tutaj musisz być przygotowany zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Potrzeba bardzo dobrej techniki. W Europie jest też inna mentalność. Według mnie jest to spore wyzwanie dla kogoś z Azji.

- Wróćmy teraz na chwilę do mundialu. Jak oceniasz występ reprezentacji Iranu? Mnie się bardzo podobało to, jak walczyli.
- Przede wszystkim pokazali, że piłkarze w Iranie posiadają wysoką jakość. Problem tkwi w tym, że ciężko im przebić się w Europie. Mimo to myślę, że w przyszłości usłyszycie jeszcze o piłkarzach z Iranu.

- Jak wygląda twoja sytuacja w kontekście reprezentacji? Czy Carlos Queiroz kontaktował się z tobą przed mundialem? Miałeś szansę na powołanie?
- Przed mundialem były trzy obozy. Trener kontaktował się ze mną, ale niestety ostatecznie podjął decyzję, że zostanę w Iranie. Zdecydował się po prostu na innych graczy, a ja oczywiście szanuję jego zdanie.

- Myślisz, że twój czas w reprezentacji jeszcze nadejdzie?
- Na razie skupiam się na ciężkiej pracy i stałym podnoszeniu swoich umiejętności. Oczywiście, że myślę i marzę o reprezentacji. Występy w drużynie narodowej to marzenie chyba każdego piłkarza.

- Zakładam, że znasz europejski styl kibicowania. Czy możesz go jakoś porównać do tego, co jest w Iranie?
- W Iranie jest ten problem, że kiedy zawodnik odejdzie z klubu, to kibicom ciężko się z tym pogodzić. Odszedłem z dużego klubu w Iranie do dużego klubu w Polsce. Teraz cały czas wszyscy pytają mnie „Dlaczego odszedłeś?”. Są na mnie źli, bo Persepolis nadal walczy w Lidze Mistrzów, a okno transferowe jest zamknięte, więc nie mogą wziąć kogoś na moje miejsce. Ja chcę tylko cały czas rozwijać swoje umiejętności. Na szczęście jest też cała masa kibiców, którzy życzą mi sukcesów.

- Czytałem sporo na temat teherańskich Red-Blue derby (mecz pomiędzy Persepolis a Esteghlal - przyp. red.). Słyszałem, że są to jedne z największych derbów w Azji. Czy możesz mi opowiedzieć coś o tych meczach? O atmosferze na stadionie, o całej otoczce?
- To są zupełnie inne derby niż np. El Classico. To derby odmienne od wszystkich. Tam ludzie żyją tym meczem już miesiąc przed pierwszym gwizdkiem. Każdy mówi o tym meczu, każdy dumnie nosi barwy swojego klubu. Ten mecz jest szalenie ważny dla ludzi. Iran jest krajem piłki nożnej. Mamy bardzo dużo fanów. Ci ludzie szaleją na punkcie futbolu. Kiedy zbliża się mecz, atmosfera zaczyna udzielać się także zawodnikom. Wychodzisz na boisko i widzisz sto tysięcy ludzi na trybunach. To jest szalenie trudne. Presja jest ogromna. Jeśli przegrasz, to lepiej nie wychodzić na spacery czy na obiady, bo wtedy każdy kibic, który cię rozpozna od razu pyta: „Hej, dlaczego przegraliście?”. Te mecze są dla nich bardzo ważne.

- W Śląsku było dwóch graczy, którzy trafili do Wrocławia z Iranu. To bracia. Marco i Flavio Paixao. Pamiętasz ich?
- Pewnie!

- Flavio odszedł z Tractor Sazi w 2013, a Ty wtedy do Tractora dołączyłeś. Miałeś okazję poznać Paixao?
- Tak, kiedy on grał dla Tractor, ja byłem jeszcze w Persepolis. Kiedy on odszedł, ja trafiłem tam na wypożyczenie. Grałem tam 2 lata jako żołnierz, bo Tractor to klub wojskowy. Jeśli dobrze kojarzę, to brat Flavio grał dla Naft Teheran.

- Tak, dokładnie.
- Flavio to bardzo fajny gość. Każdy kibic z Sazi do dziś bardzo dobrze go wspomina. Ludzie go kochają.

- Pamiętam setki komentarzy pod postami Śląska Wrocław z prośbami o powrót Flavio do Iranu.
- Trudno się dziwić. Dawał kibicom sporo radości na boisku, a także poza nim, bo z tego co wiem to całkiem zabawny z niego facet.

- No dobrze, wróćmy teraz do Europy. Twoja ulubiona europejska liga i ulubiony europejski klub?
- W tej chwili moją ulubioną europejską ligą jest liga polska.

- (śmiech)
- Co do drużyny, to uwierz mi - przyjechałem tutaj, zobaczyłem trochę miasta, zobaczyłem klub i zrobiło to na mnie naprawdę spore wrażenie. Naprawdę lubię Śląsk.

- To jest na pewno bardzo dobra informacja dla kibiców z Wrocławia. Zagrałeś już dla Śląska kilka meczów towarzyskich (rozmawialiśmy przed inauguracją ligi - przyp. red.). Jaka jest różnica między stylem gry w Polsce i w Iranie?
- W Iranie, czy nawet ogólnie w Azji, nie ma aż tak bardzo gry fizycznej. Większość skupia się na technice. Tutaj trzeba być silnym nie tylko technicznie, ale też fizycznie i mentalnie. Musisz być silny fizycznie, bo jeśli nie będziesz walczył, to nie będziesz miał szans na wygraną. Przez te dwa tygodnie sporo się nauczyłem i myślę, że będę potrafił to wykorzystać.


Ourmia, rodzinne miasto Farshada

- Porozmawiajmy trochę o kulturze. W Polsce nie znamy takiego prawdziwego życia w Iranie. Wiemy w większości tyle, ile podają nam media, a te skupiają się na polityce. Na ile obraz Iranu jako kraju zamkniętego, bardzo religijnego i konserwatywnego jest prawdziwy, a na ile to tylko wycinek realiów. a gdzieś tam obok jest zupełnie inne życie?
- To w ogóle nie jest prawda. W Iranie żyją muzułmanie, żyją katolicy, żyją ormiańscy chrześcijanie. W moim mieście Urmia praktycznie obok siebie stoi meczet, kościół katolicki i świątynia Zaratusztrian. Mimo to ludzie żyją tu normalnie. Zakładają rodziny. Każdy wierzy w to, co chce. Nikt nikomu niczego nie narzuca. Ci ludzie po prostu żyją własnym życiem. Iran jest miejscem bardzo bezpiecznym do życia. Ludzie są mili i pomagają sobie bez względu na wyznanie. Jeśli kiedyś przyjedziesz do Iranu, to się przekonasz.

- Na koniec mam najważniejsze pytanie od kibiców Śląska, zadawane każdemu nowemu piłkarzowi - czy lubisz pić piwerko?
- (śmiech) W moim kraju jedni piją, inni palą, a są tacy, którzy stronią od używek. Ja nie piję alkoholu, bo tego po prostu nie lubię, nie sprawia mi to przyjemności. Jestem zawodowym sportowcem, przyjemność daje mi zdrowy tryb życia. Sport jest dla mnie ważniejszy niż wszystko inne.

 

 

 


KOMENTARZE