var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: GKS Górnik Łęczna

Reportaż 2x45: Chińska armia wyrusza na podbój Szkocji. Z wizytą w Łęcznej przed turniejem eliminacyjnym do Ligi Mistrzyń

Autor: Krystian Juźwiak
2018-07-29 14:00:36

Choć świat ogarnia fala upałów, to w Łęcznej pogoda jest sympatyczna. Ładnie i słonecznie. I nagle — jak przysłowiowy grom z jasnego nieba — lunął deszcz. Nie był to taki deszczyk, który nawilża łaknącą ziemię. To była ulewa. Wielkie zimne krople rozbijały się o nasze głowy i za nim dotarliśmy na stadion Górnika Łęczna, byliśmy kompletnie przemoczeni. Co by nie mówić, przed turniejem eliminacyjnym do Ligi Mistrzyń w Glasgow, mistrzyniom Polski trafiła się naprawdę angielska pogoda.

Czy leci z nami Kamczyk?

Na początek uspokajamy – Ewelina Kamczyk nadal jest piłkarką Górnika. Królowa strzelczyń, gwiazda „Zielono-czarnych” i wizytówka polskiej Ekstraligi przedłużyła umowę z mistrzyniami Polski, choć miała kilkanaście propozycji z całej Europy.

- Było duże zainteresowanie. Przychodziły zapytania z Hiszpanii, Francji, Włoch i Niemiec. Brakowało tylko z Chin – żartuje Kamczyk. - Wszędzie mniej deszczowo niż tutaj – dodaje, patrząc za okno bramkarka Górnika, Anna Palińska.

- To, że „Kamyk” z nami została, możemy traktować tylko w kategoriach sukcesu – mówi trener Górniczek, Piotr Mazurkiewicz. Ewelina Kamczyk to jedna z najważniejszych kart w talii Mazurkiewicza. 22-letnia piłkarka po raz kolejny pokazała, jak hojną jest kobietą. W ostatnim sezonie regularnie obdarowywała kibiców GKS-u radością, a rywalki bólem głowy. Z 35 golami została królową strzelczyń Ekstraligi. Druga na liście Anna Gawrońska z Medyka Konin zdobyła o 16 bramek mniej. Podobnie było w sezonie 2016/17, kiedy to Kamczyk również została najlepszą strzelczynią. Wówczas skompletowała 29 trafień.


fot. GKS Górnik Łęczna

Ewelina to nie tylko gwiazda Górnika Łęczna. Razem z Aleksandrą Sikorą, Ewą Pajor i Katarzyną Kiedrzynek stanowi filar reprezentacji prowadzonej przez Miłosza Stępińskiego. Do tej pory „Kamyk” wystąpiła aż 50 razy w biało-czerwonej koszulce, a w 10 meczach z orłem na piersi pokonywała bramkarki rywalek. Przypomnijmy, że Kamczyk ma zaledwie 22 lata. Razem z kadrą piłkarka Górnika Łęczna odwiedziła już w tym roku Szkocję.

- Ta Szkocja to ci się nie najlepiej kojarzy? – pytamy Ewelinę. – Najwyższy czas to zmienić – odpowiada. Nie chodzi tu o sam wynik sportowy. Choć 10 kwietnia w Paisley Polki uległy Szkotkom 0:3 i niemal straciły możliwość walki o udział w mistrzostwach świata, to przy okazji tego meczu wyciekło sporo brudu. Najgłośniej komentowano lot Polek. Nasze reprezentantki leciały samolotem liniowym i wskutek opóźnienia spędziły siedem godzin na lotnisku w Bydgoszczy, przez co nie zdążyły sprzed meczowym treningiem.

- Teraz też lecicie Ryanairem? – pytamy. – Nie wiem, ale mam nadzieję, że obędzie się bez przygód – śmieje się Kamczyk. – Na ten moment nie wiadomo jaką linią polecimy do Szkocji. Jednak udamy się tam samolotem kursowym, więc kto wie, co tam nam podstawią w Modlinie – tłumaczy rzecznik prasowy Górnika Łęczna, Jakub Witek. – Na pewno nie jedziemy autokarem! – dodał z uśmiechem.


Piłka nie lalka

Szkocka pogoda nie opuszcza Łęcznej. Ciągle leje. Na niebie pojawiają się pierwsze błyskawice. Czujemy i słyszymy, jak drga konstrukcja stadionu przy alei Jana Pawła II. – Dobrze, że jest taka możliwość, żeby przenieść trening do hali – mówi Witek.

Przedsezonowe treningi Piotra Mazurkiewicza są naprawdę wymagające. Jest dużo biegania. Szkoleniowiec Górniczek prowadzi klub na niemiecką modłę. – Dziewczyny wiedzą, jakim jestem trenerem i wiedzą czego mogą się spodziewać. Oglądał pan mistrzostwa świata? Albo mecz Polek ze Szkotkami? Te ostatnie 20 minut jest kluczowe. Tam trzeba mieć jeszcze mnóstwo sił do biegania, dlatego wprowadzam takie metody treningowe, żebyśmy byli coraz lepsi pod tym względem. Parafrazując Leo Beenhakkera: musisz być świadoma, że dobrze przepracowałaś okres przedsezonowy, to przekłada się na pewność w grze – tłumaczy Mazurkiewicz.

Zbliża się godzina treningu. Wciąż pada. Nie jest to już taka gwałtowna ulewa, ale dalej mży. Mimo to Mazurkiewicz nie zamierza przenosić zajęć do hali. – Gdyby chodziło tylko o ambicję i wolę walki, to dziewczyny wygrywałyby wszystko. Treningi są naprawdę wymagające i jestem pewny, że niejeden zawodowy piłkarz marudziłby, że dla niego jest za ciężko – mówi Jakub Witek. Jest taka popularna przyśpiewka: „Piłka nie lalka! Walka! Walka! Walka!”. Górniczki mają ją blisko serca, bo naprawdę nie odpuszczają.

Dziewczyny zaciskają zęby. Nie ma mowy o skarżeniu się. – Treningi, jak to w okresie przygotowawczym… Na Litwie grałyśmy codziennie mecze. I to nie były łatwe spotkania. Szczególnie te z Mińskiem. Dziewczyny miały dużo w nogach, ale teraz będziemy stopniowo schodzić z obciążeń treningowych i do turnieju eliminacyjnego będziemy przygotowywać się bardziej pod względem szybkościowym – tłumaczy bramkarka Górnika, Anna Palińska.

- Trener ciągle rotuje składem, dlatego nie mogę powiedzieć, jak będziemy grały w Szkocji. Wydaje mi się jednak, że ja zostaje na swojej pozycji, czyli lewej pomocy, a Patrycja Balcerzak zagra bliżej środka – dodaje Kamczyk. - Wiem, jaki mam potencjał. Wiadomo, że Emilki Zdunek nie postawię na stoperze, ale ona doskonalone nada się na ósemkę czy dziesiątkę. To samo „Grabek”. Świetna na 7-ce, ale też dobra na 8-ce. To je rozwija piłkarsko. Gramy 1-4-2-3-1 i rotujemy w tym ustawieniu, ale nigdy nie jest tak, że nagle zawodniczkę z pozycji numer 5 wrzucam na dyszkę – wyjaśnia trener Mazurkiewicz.


Świat nam odjechał

Przygotowania Górniczki zaczęły od… zawodu. Podopieczne Piotra Mazurkiewicza otrzymały zaproszenie na turniej towarzyski do Madrytu, za którego organizacje odpowiedzialna była żeńska sekcja piłki nożnej Atletico. Lecz nie pojechały. - Musimy się liczyć z kosztami. To nie jest tak, że Lubelski Węgiel da na wszystko pieniądze. Mamy budżet i musimy się w tym budżecie zmieścić – mówi trener Górnika.

Tak więc zamiast do słonecznej Hiszpanii „Zielono-czarne” wyjechały na Litwę, gdzie zagrały dwa mecze z miejscową Gintrą Universitetas Szawle oraz białoruskim ZFK Mińsk. Pierwszy mecz z Gintrą Górniczki przegrały 1:2. Honorową bramkę strzeliła Weronika Zawistowska.

Kolejne dwa spotkania zostały rozegrane w ramach Amber Cup. Najpierw piłkarki z Lubelszczyzny poradziły sobie z ZFK Mińsk. - W zespole z Mińska było sześć czarnoskórych piłkarek. Zawodniczki z Kolumbii, Brazylii, Kamerunu czy Gwinei. Wielkie dziewczyny. Jak na nie spojrzałem, to pomyślałem sobie: zmiotą nas z powierzchni ziemi. Ale moje podopieczne pokazały charakter – mówi dumny Mazurkiewicz.

W drugim meczu Pucharu Bursztynowego Polki znów uległy Litwinkom. Gintra wygrała pewnie 3:0. Rywalki Górnika to bardzo ciekawa drużyna. Władze klubu wiedząc, że A Lyga jest po prostu słaba, budują zespół z myślą o Lidze Mistrzyń. Jeżeli nie osiągną sukcesu w europejskich pucharach, to po prostu pozwolą odejść najlepszym piłkarkom.

- Fizycznie najtrudniejszy był mecz z ZFK Mińsk. Wiadomo, one były w sezonie ligowym, bo tam gra się innym systemem. Do tego Białorusinki były dobrze zbudowane, ale mimo to zniwelowałyśmy ich fizyczność – tak podsumowuje ten fragment okresu przygotowawczego Anna Palińska.

Ostatnim sprawdzianem przed UEFA Women’s Champions Cup był mecz z Turbine Poczdam. Czwarta siła Bundesligi obnażyła braki mistrzyń Polski i pokonała Górniczki 7:1. Honorową bramkę dla drużyny z Łęcznej strzeliła Ewelina Kamczyk.

- 1:7 to czysty wynik, ale to nie było do końca tak, że Ekstraligę i Bundesligę dzieli aż taka przepaść. Żeby grać dobrze, to trzeba grać z najlepszymi – mówi Piotr Mazurkiewicz. - Wypadek przy pracy? Nawet nie wiem jak to nazwać – zastanawia się Palińska. - Byłyśmy po obozie na Litwie, na którym intensywnie trenowałyśmy, ale to nie ma co w tym szukać wymówki. Turbine to bardzo silny zespół, czwarta drużyna Bundesligi. Miałyśmy okazję zobaczyć inną piłkę, bo nie ma co się oszukiwać - świat nam odjechał. Gdzieś ta polska piłka kobieca została z tyłu.

- Teraz ciężko będzie nam wskoczyć do tego pociągu. Tu nie chodzi o umiejętności czysto piłkarskie. Chodzi o sferę mentalną. Skoro w Anglii piłkę nożną trenuje 3,5 miliona dziewczynek, a w Polsce niecałe 30 tysięcy to o czym my mówimy... Trzeba zmienić myślenie ludzi. Pokazać, że dziewczynki mogą trenować ten sport i że to jest dobre dla ich zdrowia – diagnozuje trener Górniczek.


Nie wsiąść do pociągu byle jakiego

Górnik kupił już bilety do pociągu z napisem Liga Mistrzyń. Teraz najważniejsze jest wsiąść do niego i nie wysiąść na stacji Glasgow. Czy to będzie TGV, Pendolino czy rozklekotany wagon Kolei Regionalnych – to już zobaczymy na boisku. I choć wyniki sparingów z Amber Cup i mecz z Turbine Poczdam nie napawają optymizmem – 3 porażki, 5 strzelonych bramek i 14 straconych – to przez tę deszczową aurę przebijają się promienie słońca.

Warto spojrzeć na rezultaty sparingów reprezentacji Rosji przed mistrzostwami świata. Też nie powalały. Wiało sceptycyzmem, a jednak końcowy rezultat był traktowany jako sukces. Podopieczni Stanisława Czerczesowa podczas test-meczów mierzyli się z najlepszymi m.in. z Francją i Brazylią. Podobnie Górniczki walczyły z najsilniejszymi zespołami, na jakie mogły sobie pozwolić. Gdyby klub miał większy budżet, to piłkarki na pewno rywalizowałyby z Atletico Madryt, ale to inna kwestia.

- Myślę, że spora część osób nie daje Górnikowi Łęczna większych szans z takim rywalem, jak chociażby Glasgow City. Okej, nazwa robi wrażenie, ale mistrz Polski też brzmi dumnie. Obóz przygotowawczy „Zielono-czarnych” podporządkowany był turniejowi eliminacyjnemu i mam nadzieję, że efekty tego zobaczymy w Szkocji – mówi Anna Sobka z Lubsport.pl.

Właśnie gospodynie eliminacji do Ligi Mistrzyń są postrzegane jako faworytki grupy. W tym roku Górniczki już raz mierzyły się z Glasgow City FC. – To był turniej halowy. Inna specyfika gry, przegrałyśmy wtedy chyba 1:2, więc fajnie będzie się po prostu zrewanżować – mówi Ewelina Kamczyk.

- Poziom sportowy Górnika i Glasgow jest porównywalny. Jedyne co mnie uderzyło, to warunki fizyczne piłkarek ze Szkocji. Niech pan sobie wyobrazi, że to dziewczyny po dwa metry, mniej więcej pana wzrostu! Ale oni tam mają określony model piłkarski, a w tym modelu warunki fizyczne to jednak podstawa. Myśmy wyglądali przy nich jak tzw. chińska armia – tłumaczy Piotr Mazurkiewicz.

Chińska armia na przestrzeni wieków wygrała sporo wojen. Brak imponujących warunków fizycznych może być atutem Górniczek. Drużyna bazuje na szybkości i kreatywności. Do tego intensywne treningi i dobór odpowiednich sparingpartnerów powinien zaowocować taktyką, która skutecznie wyeliminuje mocne strony rywalek. Pierwszym skojarzeniem jest tu reprezentacja Japonii, która mimo braków fizycznych skutecznie walczyła chociażby z wielkimi Senegalczykami. Oby tylko stres nie zamienił Górniczki w terakotowych wojowników, ale na to się nie zapowiada.

- Co będzie naszym największym atutem? Powiem przewrotnie, ale wydaje mi się, że naszym atutem będzie to, że nas nie znają. Wiadomo, nasze mecz są raz na jakiś czas transmitowane, ale to nie dzieje się w wielkiej skali. Mamy czystą kartę w Lidze Mistrzyń i trzeba ją chlubnie zapisać – mówi Palińska.

- Gwarantuję, że nas znają – tonuje Mazurkiewicz – To nie jest tak, że my na arenie międzynarodowej jesteśmy anonimowi. Co to, to nie. Oglądają nasze mecze tak samo jak ja oglądam mecze piłkarek Glasgow i Anderlechtu. Jedynie mam problem z dojściem do materiałów wideo z meczów Gruzinek. Ale to też nie jest tak, że FC Martve to dla nas jedna wielka zagadka.

***

Gdy przyjeżdżaliśmy do Łęcznej lał rzęsisty deszcz. Na stadion doszliśmy cali przeoczeni. Gdy kończyliśmy materiał rozmową z trenerem Mazurkiewiczem nadal padało. Zdecydowanie lżej, ale jednak.

- Wierzy trener, że ta angielska pogoda może być dobrym znakiem?
- W Szkocji zawsze pada, to fakt. Ale ja wierzę w swój zespół i w ciężką pracę, jaką wykonaliśm
y.

***

Turnieje eliminacyjne w ramach UEFA Women’s Champions League odbędą się w dniach 7-13 sierpnia. Mistrzynie Polski zagrają w grupie z Glasgow City FC, RSC Anderlechtem Bruksela i FC Martve.

Współpraca: Jakub Jerzyna


KOMENTARZE