var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

Waldemar Sobota dla 2x45.com.pl: Trenerem mogę być nawet lepszym niż piłkarzem

Autor: rozmawiał Przemysław Michalak
2011-11-09 17:38:52

Waldemar Sobota w ostatnich tygodniach jest jednym z kluczowych ogniw Śląska Wrocław. Mimo to ani on, ani jego koledzy nie są powoływani przez Franciszka Smudę. - Dwóch czy trzech piłkarzy z naszej drużyny na pewno już dziś poradziłoby sobie w reprezentacji - przekonuje skrzydłowy lidera Ekstraklasy w wywiadzie dla 2x45.com.pl.

2x45.com.pl: - Zbliża się półmetek Ekstraklasy, a Śląsk coraz wygodniej rozsiada się w fotelu lidera.
Waldemar Sobota:
- Tabelę na razie zostawiamy z boku. Skupiamy się z meczu na mecz na kolejnym przeciwniku i zawsze dajemy z siebie sto procent. Jak dotąd z bardzo dobrym skutkiem. Pozostaje życzyć sobie, żebyśmy tak samo grali do końca roku i utrzymali to pierwsze miejsce.

 - Gracie bardzo dobrze, ale też inni grają dla Was. Zwłaszcza Wisła i Lech.
 - Na pewno warto odnotować fakt, że wygrywamy zarówno z faworytami jak i z drużynami z dołu tabeli. Ale nie ma się co ekscytować. Wystarczy, że będą dwa mecze bez zwycięstwa. Wtedy w tabeli znów zrobi się tłoczno i pozycja lidera stanie się zagrożona. 

 - Z tabeli można wyczytać, że Śląsk nie idzie na kompromisy. W trzynastu kolejkach tylko jeden remis. Stosujecie zasadę "wóz, albo przewóz"?
 - Dokładnie. I większość tych spotkań rozstrzygaliśmy na swoją korzyść, dzięki czemu mamy sporą przewagę, mimo trzech porażek. Punktami podzieliliśmy się tylko z Górnikiem na starcie sezonu. Później albo braliśmy wszystko, albo nic. 

 - W czym tkwi siła Śląska?
 - Przede wszystkim mamy bardzo silną, wyrównaną kadrę. Obojętnie, kto zagra w pierwszym składzie, jakość jest zawsze. Do tego w szatni panuje świetna atmosfera. Dobrze się rozumiemy, nie ma konfliktów i to potem znajduje odbicie na boisku.

 - Nie grozi Wam popadnięcie w samozadowolenie? Po serii zwycięstw siłą rzeczy może być trudniej o koncentrację.
 - To nam nie grozi, zapewniam. Nie spoczywamy na laurach, bo wiemy, że tak naprawdę jeszcze nic nie osiągnęliśmy. Jeżeli będziemy liderem po ostatniej kolejce, wtedy będzie wielka radość. Teraz nie ma o tym mowy.

 - A gdyby co, trener Orest Lenczyk chyba nie pozwoli piłkarzom "odlecieć"? On słynie z tego, że trzyma zawodników w ryzach.
 - Bez wątpienia. Szkoleniowiec tonuje nasze nastroje, jeśli uzna, że są zbyt optymistyczne. Wie, kiedy jakich słów użyć, żeby nas zmobilizować do dalszej walki i ciężkiej pracy. Na treningach nikt nie może sobie odpuścić.



 - Trener Lenczyk dość długo się do Pana przekonywał, ale chyba w końcu się przekonał. Od jakiegoś czasu regularnie gra Pan w pierwszym składzie. Dawniej bywało różnie.
 - Bywało różnie, bo jak wspominałem, każdy z nas może grać od początku i nie będzie osłabiał drużyny. Ale faktycznie, w siedmiu kolejnych meczach zaczynałem od pierwszych minut, nie licząc meczu z Bełchatowem [porażka 0:3, red.], z którego wyeliminowała mnie grypa żołądkowa. Tym bardziej się cieszę, że utrzymuję się na powierzchni przy takiej konkurencji. Najlepiej było ją widać w Lubinie. Szansę po dłuższej przerwie dostał Piotrek Ćwielong i od razu został jednym z bohaterów.

 - Lenczyk powiedział kiedyś, że niewiele wynika z "wiatru", który Sobota robi na boisku. Wydaje się, że to nadal Pana problem. W tym sezonie ligowym jak dotąd strzelił Pan tylko jednego gola i zanotował jedną asystę. Mało...
 - Z pewnością pod tym względem mogłoby być lepiej, ale najwidoczniej moja gra nie wygląda tak źle. Staram się przede wszystkim pracować dla drużyny, mój interes schodzi na dalszy plan. I skoro trener daje mi coraz więcej szans, najwidoczniej jest zadowolony.  

 - Po pierwszych tygodniach w Ekstraklasie mówił Pan, że musi wiele poprawić odnośnie taktyki. Udało się?
 - Tak, bo teraz jestem znacznie bardziej przydatny w grze defensywnej.  To chyba widać gołym okiem. Nie ograniczam się tylko do ataku. Na takim poziomie trzeba prezentować trochę więcej. Co nie znaczy, że już jest idealnie. Ogólnie w Ekstraklasie nabrałem sporego doświadczenia i jestem dziś lepszym piłkarzem.

 - Nie dziwi Pana, że żaden piłkarz Śląska nie jest powoływany do reprezentacji Polski?
 - Mówi o tym coraz więcej osób. Też to zauważyłem. Nie mogę jednak powiedzieć nic innego niż to, że Franciszek Smuda ma swoją koncepcję i nie chcę ingerować w jego wizję. Nie powiem mu, że ma od dziś powoływać zawodników Śląska. Choć gdyby chciał, na pewno dwóch, trzech piłkarzy z naszej drużyny mógłby od razu wziąć na kadrę i poradziliby sobie.

 - Wśród nich jest Waldemar Sobota?
 - Nie mnie oceniać. Nie wiem nawet, czy selekcjoner ma wyrobioną jakąś opinię na mój temat.



 - Rok temu przymierzano Pana do Wisły Kraków. Później już nie był Pan bohaterem transferowych plotek. Nikt się Panem nie interesuje?
 - Nic mi nie wiadomo o innych klubach. Przy okazji meczu Polska - Włochy do Wrocławia przyjeżdża mój agent Marek Citko. Spotkamy się, pogadamy i dowiem się, co nowego słychać w tych kwestiach. 

 - O jakiejś konkretnej lidze Pan marzy?

 - Zawsze chciałem występować w Bundeslidze. Najlepiej w Bayernie Monachium, któremu bardzo kibicuję, ale nie wiem, czy jest to dla mnie osiągalne.

 - Robert Lewandowski jeszcze kilka lat temu to samo mógłby powiedzieć o Borussi Dortmund.

 - Jego przykład mnie inspiruje. Robert pokazuje, że ciężką pracą można wspinać się coraz wyżej i zajść bardzo wysoko.

 - Gdy rozmawialiśmy pod koniec ubiegłego roku, mówił Pan, że w styczniu czeka go egzamin na trenera drugiej klasy. Udało się zdać?

 - Tak, powiodło się i można powiedzieć, że dziś jestem trenerem drugiej klasy (śmiech). 

 - Będzie coś dalej?
 - Na razie niczego nie planuję. Teraz koncentruję się tylko na graniu w piłkę.

 - Ma Pan już jednak za sobą zajęcia z młodymi zawodnikami MKS Kluczbork.
 - Kilka razy wziąłem udział w czymś takim. Już na początku roku dostałem zaproszenie od działaczy MKS i skorzystałem z tego. Fajna przygoda, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że po zakończeniu kariery chciałbym prowadzić grupy młodzieżowe. Może trenerem będę nawet lepszym niż piłkarzem.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się