Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Wojciech Figurski / 058sport.pl

Artur Sobiech oficjalnie w Lechii. To był najwyższy czas na powrót

Autor: Bartosz Adamski
2018-08-09 17:08:32

Długo to trwało. W pewnym momencie Artur Sobiech był blisko Jagiellonii Białystok, potem się od niej oddalił, analogicznie było z Lechią Gdańsk, pojawiały się również informacje o zainteresowaniu Wisły Kraków, aż w końcu 28-letni napastnik zakotwiczył na Pomorzu. Nie wraca z podkulonym ogonem, bo w Niemczech grał sporo, ale jednak do siatki trafiał rzadko.

Przed wyjazdem z Polski Artur Sobiech uważany był za duży talent. Józef Wojciechowski, ówczesny właściciel Polonii Warszawa, zdecydował się zapłacić za niego milion euro Ruchowi Chorzów. Inwestycja ta szybko się zwróciła, bowiem wychowanek Grunwaldu Ruda Śląska po jednym sezonie gry w "Czarnych Koszulach" przeniósł się do Hannoveru 96 za 1,1 miliona euro.

Niemcy cenili w Sobiechu nie tylko jego zmysł do zdobywania bramek, ale również zdolność do współpracy z partnerami. W swoim ostatnim sezonie w Polonii do dziewięciu goli dołożył bowiem osiem asyst. Najprawdopodobniej dzięki zdolności do kooperacji przez tak długi czas utrzymywał się na poziomie 1. i 2. Bundesligi.

Nigdy nie udawało się mu regularnie trafiać do siatki. Najlepszy pod tym względem był sezon 2015/16, gdy siedem razy w 25 spotkaniach pokonywał bramkarzy rywali. Zaowocowało to także ostatnimi powołaniami do kadry ze strony Adama Nawałki i Sobiech dostał swoją szansę z Islandią oraz Czechami w końcówce. Później wyleciał z radarów.

I nie ma się co dziwić, bo nie błyszczał nawet w drugiej lidze niemieckiej. Po spadku Hannoveru udało mu się zaledwie dwa razy wpisać na listę strzelców w 23 meczach. Taki sam wynik powtórzył rok później w SV Darmstadt i w końcu zdecydował się na powrót do Polski.

Wcześniej odwlekał tę decyzję, ponieważ jego żona, Bogna, jest piłkarką ręczną i gra w HSG Bensheim/Auerbach, które jest oddalone zaledwie 22 kilometry od Darmstadt. Zrozumiałe zatem, że podobały mu się występy w "Lillien".

Kilka miesięcy temu pisaliśmy, że najwyższy czas zadbać o własną karierę i w końcu będziemy mogli z powrotem oglądać Sobiecha na boiskach rodzimej Bundesligi. W zasadzie od dłuższego czasu było pewne, że wróci do Polski, pytanie brzmiało tylko, czy dogada się z Jagiellonią Białystok, czy z Lechią Gdańsk. Ostatecznie wybór padł na Pomorze i z "Biało-Zielonymi" związał się trzyletnią umową.

 

 

 

Wciąż ma wiele do udowodnienia i jest w takim wieku, że jeszcze Jerzy Brzęczek może się nim zainteresować. Wprawdzie konkurencja wśród napastników w reprezentacji Polski jest ogromna, ale jeśli zacznie regularnie trafiać w Ekstraklasie, to mogą zacząć pojawiać się głosy, żeby powołać go do kadry.

Sobiech ciągle wygląda na napastnika, który może strzelić kilkanaście bramek w polskiej lidze, choć na pewno będzie potrzebował czasu, by wskoczyć na właściwe tory. Niemniej jednak jego przyjście śmiało można rozpatrywać w kategoriach hitu transferowego.


KOMENTARZE