var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: Twitter Real Madryt

Courtois w Realu, rekord transferowy i lawinowa wymiana bramkarzy

Autor: Krystian Porębski
2018-08-09 19:15:14

Thibaut Courtois wraca na hiszpańskie boiska! Belg podpisał sześcioletni kontrakt z Królewskimi. Chelsea dostała za golkipera 35 milionów euro i od razu sięgnęła po następcę... z Hiszpanii.

Jeszcze do niedawna trwała ciągnąca się od kilkudziesięciu miesięcy telenowela z Davidem de Geą w roli głównej. Były bramkarz i wychowanek Atleti, reprezentant La Furia Roja wydawał się być głównym celem transferowym klubu prowadzonego przez Florentino Pereza. Zapewne mało kto nie słyszał o mitycznej historii z faksem, która miała miejsce podczas letniego okienka transferowego w 2015 roku. Hiszpan miał już być zawodnikiem Realu... ale coś się zepsuło. Klub z Madrytu się tłumaczył i być może faktycznie nie było winy po stronie Królewskich przy tamtej transakcji, nie zmienia to jednak faktu, że nawet tak spektakularne fiasko nie powstrzymało klubu od dalszych prób pozyskania de Gei.

Reprezentant Hiszpanii zmęczył się już całą telenowelą transferową, a samymi występami na mundialu na pewno nie zachęcał do pozyskania go w tym okienku. Mimo kilku wpadek po drodze, Keylor Navas cały czas był pewniakiem w bramce ekipy z Santiago Bernabeu. Teraz jednak ma się to zmienić.

Gigant kontra skoczek – czy Navas ma szanse z nowym nabytkiem Realu?

„To bardzo szczęśliwy dzień dla wszystkich Madridistas, ponieważ pozyskaliśmy fantastycznego piłkarza, mamy wyjątkową drużynę, która ma zamiar kontynuować triumfy. Wierzymy w ciężką pracę zawodników, a Real będzie kontynuował sukcesy na pokładzie z najlepszymi piłkarzami na świecie i w Hiszpanii” - powiedział Florentino Perez podczas prezentacji Thibaut Courtois. Belg stanie się 45 piłkarzem, który w swojej karierze reprezentował dwa największe kluby z Madrytu. Mimo okresu gry w Atleti w swoich zachowaniach nie zastanawiał się nad przeszłością. Pocałować herb Realu? Nie ma żadnego problemu.

 

 

 

Jak z tym wszystkim musi się czuć 31-letni Keylor Navas? Bramkarz dysponujący absolutnie fantastycznym refleksem, piłkarz, który wielokrotnie ratował defensywę Królewskich, gość z 141 meczami na koncie. Stracił podczas nich 138 goli, zachowując 45 czystych kont. Co by nie mówić i do kogo go nie porównywać, mimo momentów w których trudno było mówić, że się popisał – to ogólnie bardzo dobre wyczyny i osiągi Kostarykanina. Courtois w Premier League rozegrał 126 meczów, w których wpuścił 121 goli oraz zachował 49 czystych kont. Statystyki trzeba przyznać – nieco lepsze.

„Dzisiaj spełniłem swoje marzenia z dzieciństwa. Każdy kto mnie zna wie czego dokonałem i jak ciężko pracowałem, aby to stało się faktem. To najlepszy klub na świecie. Jestem Madridistą i chce bronić tych barw. Kiedy oglądałem futbol jako dziecko zawsze byłem zafascynowany Realem, przez Ikera Casilliasa. Keylor to świetny bramkarz, który pomógł Królewskim wygrać wiele trofeów, ja jestem tu aby również dołożyć cegiełkę od siebie. Nikt nie dał mi gwarancji pozycji numeru jeden, przyszedłem tu walczyć o to miejsce, tak jak to miało miejsce w Chelsea z Cechem. Bramkarze to zazwyczaj grupa kolegów w szatni – mimo rywalizacji z Peterem zaprzyjaźniłem się i utrzymujemy kontakt do dzisiaj” - to niektóre z wypowiedzi Courtois podczas prezentacji.

Na marginesie pochwał, Courtois zdołał już przeprosić za przyśpiewki, które wraz z kolegami śpiewał grając jeszcze w barwach Atleti. Belg zrzucił to na wiek. I wszystko jasne. 

Czy jednak rosły Belg pokona w rywalizacji o numer 1 bardzo doświadczonego i niesamowicie zwinnego Navasa? Bez żadnych wątpliwości będzie to rywalizacja o wiele bardziej wyrównana niż ta pomiędzy Keylorem, a Kiko Casillą.

O rywalizacji na linii Courtois – Navas wypowiedział się dla nas Sebastian Warzecha, redaktor Ole Magazyn i kibic Realu Madryt:

„Obaj bramkarze Realu będą ze sobą rywalizować. Należy pamiętać, że Navas, mimo błędów w trakcie sezonu, był dla Królewskich kluczowy w najważniejszych momentach (np. dwumecz z Bayernem w LM). Courtois przychodzi jako faworyt do objęcia miejsca w bramce, pewniakiem jednak nie jest. Tym bardziej, że Lopetegui powinien podchodzić do tego inaczej niż Zidane i faktycznie zwracać uwagę na formę zawodników”.

O ile oczywiście nikt z Bernabeu Navasa nie będzie wyganiał – co miało mieć miejsce choćby w momencie, kiedy klub jeszcze mocno nalegał na transfer de Gei. To jednak dlatego, że w przeciwnym kierunku miał się udać Kostarykanin. Chelsea po sprzedaży Courtois, obrała sobie inny cel. Również z Hiszpanii.

Szalony rekord transferowy

Kepa był niczym oczko w głowie Athletiku. Mówiono o nim od bardzo dawna i choć dziś ma 23-lata, pasjonaci ekipy z Bilbao czy po prostu La Ligi, kojarzą go szmat czasu. Odpowiednio dobierane kluby na wypożyczenie, wyczekanie dobrego momentu na wystawienie w pierwszym zespole. Młodzian nie miał na co narzekać, chociaż trzeba również przyznać, że najwięksi bramkarze w ostatnich 10-20 latach – jak choćby Iker Casillias czy Gigi Buffon – wskakiwali do pierwszego składu wcześniej. Nie wspominając o jednym z największych obecnie talentów bramkarskich – Gigim Donnarummie.

Dziś Bask odchodzi, po zaledwie dwóch sezonach na najwyższym poziomie – a w zasadzie to powinniśmy powiedzieć półtorej, bo w rozgrywkach sezonu 2016/17 Kepa rozegrał 23 spotkania. To było jednak spowodowane kontuzjami, a nie problemami w rywalizacji z innymi portero Athletiku. Tak czy siak, powtórzymy – 23-letni bramkarz z jednym meczem na koncie w reprezentacji Hiszpanii, staje się najdroższym zawodnikiem na swojej pozycji w historii. Chelsea aktywowała klauzulę zapisaną w kontrakcie piłkarza. Ta wynosiła 80 milionów euro. Czyste szaleństwo.

„Dzisiaj opuszczam Athletic – mój dom. To dzień pełen mieszanych uczuć. Trafiłem tu kiedy miałem 9 lat, tu dojrzałem jako człowiek i piłkarz. Wiem i przyjmuję to, że niektórzy fani zrozumieją moją decyzję, a inni nie. To nie było łatwe zostawić klub dla którego grałem tyle lat, przeżyłem bardzo wiele i byłem całkowicie oddany. W świecie futbolu musisz jednak czasami robić krok do przodu i podejmować się zawodowych wyzwań, tak aby nadal się rozwijać. Przemyślałem to co jest dla mnie najlepsze i wybrałem transfer do Chelsea jako najlepszą decyzję dla mojej kariery. To nie znaczy, że zapomniałem o wartościach, etyce, które przyświecały mi przez ostatnie 15 lat” - napisał w pożegnaniu z klubem z Bilbao Kepa. W dalszej części bramkarz podziękował klubowi i kibicom za wszystko.

Czy Kepa jest odpowiednim bramkarzem dla Chelsea? Na pewno groteskowo wygląda transfer jeszcze nie do końca doświadczonego bramkarza, który już kilka lat seniorskiej kariery ma za sobą. Transakcja, która była warta dla Chelsea 80 milionów euro, przy zaledwie 35 milionach uzyskanych za Thibaut Courtois.... wygląda po prostu śmiesznie. Nie oznacza to jednak, że to zły ruch. Bezwzględnie Kepa to najbardziej utalentowany bramkarz w Hiszpanii, który do tej pory spisywał się bardzo solidnie. Czy to wystarczy aby wznieść ekipę z Londynu na wyższy poziom, albo po prostu godnie zastąpić Belga – tu wszystko zależeć będzie od zdolności do szybkiej adaptacji. Kepę czeka prawdziwy test umiejętności.

Baskijskie zamieszanie

Tymczasem spory problem ma Athletic. Baskijski klub tracąc swoją największą perłę, jednego z najlepszych hiszpańskich bramkarzy i zdecydowanie najlepszego baskijskiego portero... pozostają praktycznie bez wyboru. Teraz włodarze klubu muszą wybrać opcję, jedną z trzech. Albo zostać z tym co mają – kontuzjowanym Iago Herrerinem i rok młodszym od Kepy Alexem Remiro, szukać wśród Basków już dostępnych w lidze – których jednak na tej pozycji jak na lekarstwo. Albo wykazać się kreatywnością. Taką, która jest w zgodzie z wartościami i zasadami wyznawanymi przez klub, kibiców i respektowanych przez władzę... albo zainteresować się kimś, kto z krajem Basków nie ma nic wspólnego.

Jeśli chodzi o kreatywność na rynku transferowym, tutaj pomysł jest w zasadzie tylko jeden. Wśród Basków w Hiszpanii brakuje zawodników, którzy prezentują odpowiedni poziom, pamiętajmy jednak, że zostaje jeszcze Francja. A tu z pomocą przychodzi Stephane Ruffier, którym już kilka lat temu interesował się klub z Bilbao – i kto wie czy transakcja nie sypnęła się z uwagi na Kepę.

Ruffier jest niezwykle doświadczony. 31-letni bramkarz rozegrał 369 meczów na szczeblu Ligue 1, od wielu lat reprezentuje barwy Saint-Etienne. Francuz w ostatnim sezonie rozegrał 35 spotkań. Trudno będzie o lepszego golkipera, który będzie zgodny z polityką klubu. Niewątpliwie zespół, który co jakiś czas sprzedaje swoich wychowanków za grube miliony stać na taki ruch – czy się go podejmą? Jeśli nie chcą mieć problemów podobnych jak w poprzednim sezonie i nie walczyć o ligowy byt przez większość rozgrywek, to powinien być priorytet dla Los Leones.


KOMENTARZE