Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Grzegorz Chuczun - jagiellonia.net

Jaga pojedzie do Belgii odrabiać straty. Piłkarzom Mamrota zabrakło odwagi i skuteczności. Jagiellonia – KAA Gent 0:1

Autor: Marcin Łopienski
2018-08-09 21:30:55

Tym razem nie spadł ulewny deszcz, ale również piłkarze Jagiellonii nie zdołali pokonać rywala. Ba, nie udało im się nawet zdobyć bramki. Ta sztuka powiodła się piłkarzom KAA Gent, którzy nie zdominowali przeciwnika, bo zawodnicy Ireneusza Mamrota zostali pokonani w równorzędnym pojedynku, ale potrafili zamienić swoje okazje na gole. Na tym poziomie to potwierdza klasę zespołu i decyduje o dalszym losie drużyny.

Pierwsza połowa meczu przebiegała pod dyktando Belgów, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce, ale ich akcje nie miały odpowiedniego tempa. W grze zawodników Gentu brakowało zgrania, widać było, że ta drużyna ciągle jest w budowie, co potwierdziło zestawienie wyjściowej jedenastki. Yves Vanderhaeghe delegował na boisko ofensywę, która w tym składzie wystąpiła pierwszy raz. 

Mimo to goście zdołali stworzyć sobie dwie okazje, jedną stuprocentową, którą powinni wykorzystać. Doskonale między Ivana Runje i Nemanję Mitrovicia podawał Vadis Odjidja-Ofoe, ale Jean-Luc Dompe skupił się na dryblingu i jego uderzenie minęło bramkę Mariana Kelemena. Jagiellonia przez dobre pół godziny skoncentrowała się na rozbijaniu ataków rywala, a Cillian Sheridan został odcięty od podań kolegów. Swoich sił w walce z Naną Asare próbował Przemysław Frankowski i w dwóch przypadkach udało mu się minąć rywala, ale zabrakło dokładnego podania. Pod sam koniec pierwszej połowy indywidualną akcją popisał się Arvydas Novikovas, który zwodem minął dwóch rywali, ale jego mocne uderzenie minimalnie minęło bramkę niepewnego dziś Colina Coosemansa. 

Druga połowę Jagiellonia rozpoczęła z widocznym animuszem. Nie było już czekania na przeciwnika i próby szybkiej gry do Novikovasa lub Przemysława Frankowskiego, ale atak pozycyjny. Mimo to największe zagrożenie białostoczanie stworzyli sobie po błędzie bramkarza Gentu, który wypuścił piłkę z rąk, ale uderzenie Bartosza Kwietnia z linii bramkowej wybił Igor Plastrun. Dziesięć minut później Runje posłał świetną piłkę za plecy belgijskich obrońców, a wprowadzony na boisko w chwilę wcześniej Roman Bezjak zmusił Coosemansa jedynie do interwencji. Tym razem golkiper gości stanął na wysokości zadania. Szkoleniowiec Belgów po godzinie gry zaczął wprowadzać zmiany i tym wygrał ten mecz. Z resztą nie było to pierwsze takie zagranie Vanderhaeghe, bo w ostatnim meczu wprowadzony Jonathan David dał swojej drużynie remis. Dziś w Białymstoku również minął niepewnego Jakuba Wójcickiego i na raty pokonał Kelemena.

 

 

Piłkarze Jagiellonii przegrali w końcówce głównie z powodu niewykorzystanych sytuacji, ale również z powodów natury fizycznej. Ostatni kwadrans gry to kryzys wicemistrzów Polski, którego pokłosiem była stracona bramka. Gol fatalny w skutkach, bo białostoczanie pojadą do Belgii odrabiać straty. Trzeba też przyznać, że Jaga nie odstawała dziś od Gentu. Zawodnicy trenera Mamrota przez dłuższy czas skutecznie wywiązywali się z zadań defensywnych, zastopowali Taiwo Awoniyi’a i mieli swoje okazje do pokonania niepewnego golkipera gości. W tej drugiej połowie za rzadko gospodarze zmuszali Coosemansa do interwencji, brakowało chociażby uderzeń z dystansu, a przed przerwą również wyglądało to zbyt zachowawczo. A na tym poziomie, w meczu z lepszym zespołem, trzeba skorzystać ze słabości przeciwnika i przede wszystkim wykorzystywać wykreowane sytuacje. Nawet jeśli jest to jedna taka szansa w spotkaniu. 

Jagiellonia Białystok – KAA Gent 0:1 (0:0)

0:1 – David 86’ asysta Dompe

Jak padła bramka:

0:1 – Belgowie wyprowadzili błyskawiczną kontrę. Kelemen najpierw obronił strzał Davida, ale przy dobitce był bezradny

Jagiellonia: Kelemen – Wójcicki, Runje, Mitrović, Guilherme – Frankowski, Romanczuk, Kwiecień – Novikovas (80’ Świderski), Pospisil (84’ Machaj) – Sheridan (72’ Bezjak).

Gent: Coosemans – Foket, Plastun, Rosted, Asare – Verstraete, Odjidja-Ofoe (89’ Dejaegere) – Dompe, Andrijasevic, Czakwetadze (67’ Jaremczuk) – Awoniyi (69’ David).

Sędzia: Ali Palabiyik (Turcja)

Żółte kartki: Novikovas, Kwiecień, Machaj – Foket.

Widzów: 15 591.


KOMENTARZE