Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

To już jest żenada. Wynik to wstyd, styl jest kompromitacją. Legia Warszawa - F91 Dudelange 1:2

Autor: Andrzej Cała
2018-08-09 23:16:34

Nie mamy siły się już pastwić dłużej nad Legią Warszawa. Zgodnie z życzeniem Aleksandara Vukovicia przyjmiemy po prostu, że "Wojskowi" są słabą drużyną i polegli po prostu z lepszym przeciwnikiem, który w czwartek w Warszawie przewyższał ich o klasę. Awans do kolejnej fazy uznamy za niebywały wyczyn.

Przed rywalizacją z mistrzem Luksemburga atmosfera w warszawskim klubie, na każdym praktycznie szczeblu, była spięta jak plandeka na żuku. Inaczej być jednak nie mogło, skoro zespół bardzo przeciętnie rozpoczął rozgrywki ligowe, odpadł z rywalizacji o Ligę Mistrzów jeszcze w lipcu, przegrywając dwumecz z niezwykle przeciętnym Spartakiem Trnawa, a w dodatku prawdopodobnie jeszcze do połowy sierpnia będzie miał… trzeciego trenera w tym sezonie!

Nie trzeba być magistrem psychologii, by domyślić się, że to wszystko niekoniecznie musi pozytywnie działać na piłkarzy, stąd przed meczem z Dudelange, które - teoretycznie - powinno zostać na Łazienkowskiej zjedzone, nie brakowało zdystansowanych wypowiedzi i małej rezerwy. Łatwo sobie było wyobrazić, co działoby się wokół mistrza Polski, gdyby w czwartkowy wieczór nie zdołał on pokonać klubu notowanego w rankingu UEFA ponad 100 miejsc niżej od Legii.

Rzadko to robimy, ale po prostu szczegółowo opiszemy przebieg meczu, by pokazać, co wyczyniał na boisku najlepszy polski zespół minionego sezonu. Nerwowość widać było po warszawskiej drużynie od pierwszego gwizdka. Nic dziwnego, że pierwszą groźną akcję stworzyli goście, gdy w 4. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony narożnika pola karnego nieskutecznie uderzył Sinani. Legia odpowiedziała pięć minut później celnym, ale zdecydowanie za lekkim strzałem Kucharczyka głową po dośrodkowaniu Carlitosa z rzutu wolnego. W 12. minucie mocno z dystansu huknął Wieteska i Joubert wypluł piłkę przed siebie, gdzie niestety nie było żadnego z gospodarzy na dobitkę. Niespełna dziesięć minut później Dudelange zmarnowało setkę, a w zasadzie po raz nikt już nie wie który Legię uratowało idealne wyjście Malarza.

Trudno było wówczas nie odnieść wrażenia, że tak naprawdę to gość - mistrz Luksemburga - gra tutaj swoją piłkę i realizuje założenia. Potwierdzeniem tego był gol strzelony przez Dudelange w 23 minucie, gdy Nagy'a jak dziecko ograł na skrzydle Stolz, a pięknym wolejem popisał się Couturier. Całe szczęście Legia szybko się otrząsnęła i już w 27. minucie akcja Kucharczyka i Carlitosa przyniosła wyrównanie.

Jeśli komuś wydawało się, że to doda gospodarzom skrzydeł to… no nie do końca - w 32. minucie Legia znów fatalnie zagrała w obronie i tylko nieskuteczności Couturiera Dudelange “zawdzięczało”, że nie prowadziło ponownie na Łazienkowskiej po tym jak strzał z ok. 7 metrów powędrował nad poprzeczką. Gospodarze odpowiedzieli w 41 minucie ładnym strzałem Kucharczyka, który pięknie wybił na rzut rożny Joubert.

W 44. minucie goście wyszli z szybkim kontratakiem, który zatrzymał Astiz faulując zawodnika wychodzącego na czystą pozycję. Decyzja mogła być tylko jedna - czerwona kartka. W ten sposób warszawski zespół w kolejnym pucharowym meczu z rzędu już przed przerwą osłabił się na własne życzenie. Było to jednak po prostu podsumowanie kolejnego żenującego popisu Legii w pucharach.  

Na drugą połowę w Legii w miejsce Cafu wyszedł Kante. Nie oznaczało to jednak tego, że mistrzowie Polski z miejsca rzucił się do huraganowych ataków - to goście operowali luźno piłką w środku pola, lepiej się ustawiali i od czasu do czasu groźnie atakowali. Coś, co jeszcze kilka lat temu wydawało się być jakimś najmniej śmiesznym żartem na świecie, czyli to, że drużyna z Luksemburga będzie prowadziła grę na Łazienkowskiej, było niezaprzeczalnym faktem. Nawet to, że w 56 minucie Legia miała stuprocentową okazję zawdzięczała tylko katastrofalnemu błędowi Prempeha. Niestety - Kante i Carlitos mając przed sobą tylko bramkarza nie potrafili zamienić tego prezentu na bramkę. Niedługo później z trybun poniosło się “Zejdźcie z boiska, nie róbcie z nas pośmiewiska”, co było doskonałym komentarzem do gry “Wojskowych”. Reakcją piłkarzy był… faul Szymańskiego w polu karnym Legii i rzut karny dla gości. Wprowadzony chwilę wcześniej Turpel wykorzystał go bezbłędnie. W tym momencie sytuacja stała się już dramatyczna.

W 75. minucie Żyrze urwał się Turpel, którego lob minimalnie minął bramkę Malarza. Była to kolejna bardzo ciekawa kontra gości, którzy co rusz punktowali beznadziejnie grających “Wojskowych”. Legia przegrywając u siebie z mistrzem Luksemburga nie miała żadnego pomysłu na akcje, imponowała co najwyżej liczbą sposobów na spartolenie akcji.

Mistrz Luksemburga przyjechał na Łazienkowską 3 jak po swoje i zadanie, bez większych problemów zrealizował. To naprawdę wystarczy za cały komentarz. W półtora roku od remisu z Realem i zasłużonej wygranej ze Sportingiem w Lidze Mistrzów do porażki u siebie z mistrzem Luksemburga. Słowa są zbędne. Tym bardziej, że nad stadion Legii nadciąga burza, o której pisało się będzie zapewne jeszcze długo.

Legia Warszawa - F91 Dudelange 1:2 (1:1)
0:1 - Couturier 23'
1:1 - Carlitos 27'
1:2 - Turpel 62'

Jak padły bramki:
0:1 - Dominik Stolz pomknął ambitnie prawym skrzydłem, minął jak dziecko Nagy'a, który zapewne po raz pierwszy w poważnym meczu grał jako lewy obrońca. Dogranie na 10. metr i piękny strzał Couturiera z woleja otwiera wynik.
1:1 - Szybka akcja Legii w duecie Kucharczyk - Carlitos i hiszpański napastnik z linii pola karnego pokonuje Jouberta.
1:2 - Szymański wyciął w polu karnym przeciwnika i sędzia wskazał na wapno. Jedenastkę pewnym strzałem wykorzystał Turpel.

Legia: Malarz - Nagy, Astiz, Pazdan, Wieteska - Phillips, Mączyński - Kucharczyk, Cafu (46’ Kante), Szymański (65’ Żyro) - Carlitos (82’ Hołownia)

Dudelange: Joubert - Elhriti, Prempeh, Schnell, Jordanov - Stelvio Rosa Cruz (73’ Pokar), Sinani, Kruska - Couturier (79’ Perez), Stolz, Stumpf (58’ Turpel)

Sędzia: Kalis Ozkahaya (Turcja)
Żółte kartki: Cafu - Jordanov
Czerwona kartka: Astiz (44', za faul taktyczny)


KOMENTARZE