Autor zdjęcia: odraopole.pl

Zagraniczny, lecz nie zawsze lepszy. Napływ obcokrajowców do I ligi na przestrzeni ostatnich dziewięciu okienek transferowych

Autor: Filip Gierszewski
2018-09-02 14:00:13

Tegoroczne okno transferowe w I lidze, choć ciekawe i ruchliwe, nie było tak żywe jak w poprzednich latach. W kwestii piłkarzy zagranicznych kluby postawiły na stabilizację – zawodników bez polskiego obywatelstwa przybyło w tym roku rekordowo mało, aczkolwiek nie ubyło ich tylu, aby wietrzyć sensację. Mimo wszystko po raz pierwszy od kilku sezonów bilans obcokrajowców przychodzących i odchodzących z I ligi osiągnął pułap bliski zeru.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy na zapleczu ekstraklasy pojawiło się dziewięciu nowych piłkarzy z zagranicy. Kluby wyciągnęły wnioski z ubiegłych lat, kiedy sprowadzano coraz to bardziej egzotycznych piłkarzy w hurtowych ilościach, którzy jednak nie przynosili spodziewanych efektów. Tylko dwie drużyny zakontraktowały więcej niż jednego obcokrajowca spoza I ligi (dla ścisłości – w zestawieniu liczą się tylko piłkarze, którzy przychodzą z innej ligi; szczególne przypadki zostaną opisane później), a są nimi Raków Częstochowa (dwóch Czechów z tamtejszej ekstraklasy oraz Nigeryjczyk z bardzo ciekawą przeszłością) oraz Odra Opole (Hiszpan z trzeciej ligi i Dudu Paraiba).

Z drugiej strony, pierwszoligowe zespoły opuściło tego lata dwunastu zawodników z obcym paszportem. Dwóch z nich ewakuowało się po półrocznym pobycie w Polsce – Artiom Rachmanow z Rakowa oraz Edgaras Zarskis z Bytovii. Należy tutaj dodać, że uwzględniliśmy na razie wszystkie drużyny oprócz beniaminków i spadkowiczów. Jeśli mielibyśmy dodać poczynania na rynku transferowym tych sześciu klubów, to wyszedłby nam bilans konkretnie uszczuplający Fortuna 1. Ligę z obcokrajowców. Stało by się tak, dlatego że z Niecieczy i Nowego Sącza ewakuowało się po sześciu graczy. Dodatkowo, w Sandecji pojawił się jeden nowy cudzoziemiec, a jeśli chodzi o beniaminków, tylko ŁKS zakontraktował piłkarza o takiej specyfice.

Co ciekawe, spośród tej nowej dziewiątki najliczniejszą reprezentację tworzą Hiszpanie, których czworo przyszło w tym roku do I ligi.


BILANS OBCOKRAJOWCÓW – LATO 2018
PRZYBYLI: 10 do ligowców, 1 do spadkowiczów, 1 do beniaminków
ODESZLI: 12 z ligowców, 12 ze spadkowiczów, 0 z beniaminków
SUMA: 9-12 z drużyn stałych (-3), 11-24 licząc zespoły nowe (-13)

Zupełnie inaczej ma się to w porównaniu z poprzednim sezonem. Wówczas pierwszoligowe drużyny sprowadziły w sumie dziewiętnastu nowych obcokrajowców, żegnając się przy tym z dwudziestoma siedmioma innymi. Jeśli weźmiemy poprawkę na zespoły, które przychodziły do tej ligi w roli spadkowiczów i beniaminków, to wychodzi nam nieco bardziej stabilne oblicze. Górnik Łęczna pożegnał się wtedy z pięcioma obcokrajowcami, Ruch Chorzów zakontraktował pięciu nowych i jednego „odpalił”. Raków i Odra również postawiła na kilku nowych – częstochowianie przywitali trzech takich zawodników, a jednego pożegnali; opolanie zdecydowali się na jednego zagranicznego gracza.


BILANS OBCOKRAJOWCÓW – LATO 2017
PRZYBYLI: 19 do ligowców, 5 do spadkowiczów, 4 do beniaminków
ODESZLI: 27 z ligowców, 6 ze spadkowiczów, 1 z beniaminków
SUMA: 19-27 z drużyn stałych (-8), 28-34 ogółem (-6)


BILANS OBCOKRAJOWCÓW – ZIMA 2018 (tutaj drużyn już nie dzielimy na stałe i ruchome)
PRZYBYLI: 19
ODESZLI: 9
SUMA: +10

W tym momencie dochodzimy do interesującej zależności. O ile bowiem latem wielu obcokrajowców opuściło zaplecze ekstraklasy, o tyle zimą pojawiło się w nim dziewiętnastu nowych, co wyzerowało tamten bilans, w dodatku z nawiązką.

Wartą wzmianki informacją jest również fakt, iż z tej dziewiątki, która odeszła z pierwszoligowych klubów w styczniu i lutym 2018, aż szóstka to piłkarze sprowadzeni ledwie pół roku wcześniej. Wyróżniającym się z tych transferów jest sprzedanie za 100 tys. euro (według Transfermarkt) Tamasa Egerszegiego, który swoją grą w Miedzi zapracował na transfer za taką kwotę do… drugoligowego węgierskiego Vasas FC. Pozostała piątka (Pleva, Cwetanow, Granczow, Pastva, Matsui) okazała się nieudanymi letnimi transferami GKS-u Katowice (Pleva), Stali Mielec (bułgarska dwójka), Pogoni Siedlce (Pastva) oraz Odry (Matsui).

Jeśli chodzi o najliczniejsze nacje, to w sezonie 2017/18 najbardziej oblegany był rynek bałkański. Latem i zimą przyszło po trzech nowych Chorwatów, tylko w miesiącach ciepłych powitano w sumie czterech nowych Bułgarów, zaś w zimnych trójkę Słoweńców. Innym stałym kierunkiem była również Ukraina, której trzech nowych reprezentantów gościło w ówczesnej Nice I Lidze od lata 2017.

Czas więc na cofnięcie się o jeden sezon. Okienka w latach 16/17 były pod względem sprowadzania obcokrajowców szalone. Dość powiedzieć, że bilans przychodzących i odchodzących latem 2016 roku (licząc wraz z drużynami przechodnimi) okazał się niemal dwukrotnie wyższy. Spójrzmy poniżej:


BILANS OBCOKRAJOWCÓW – LATO 2016
PRZYBYLI: 13 do ligowców, 6 do spadkowiczów, 1 do beniaminków
ODESZLI: 22 z ligowców, 10 ze spadkowiczów, 2 z beniaminków
SUMA: 13-22 z drużyn stałych (-9), 20-34 ogółem (-14)

Odeszła taka sama liczba piłkarzy, za to przyszło ich o osiem mniej niż rok później. W rezultacie z ligi ubyło aż czternastu obcokrajowców. Wydawać by się mogło, że liga szczupleje z nadmiaru cudzoziemców, lecz wtedy nadeszła zima.


BILANS OBCOKRAJOWCÓW – ZIMA 2017
PRZYBYLI: 29
ODESZLI: 11
SUMA: +18

W tym kryterium drużyny po prostu szalały. Tylko dwie drużyny nie zakontraktowały wówczas choćby jednego zawodnika z zagranicznym paszportem (Katowice i Sandecja). Piątka pojawiła się w Legnicy - Pennanen z Finlandii, Potouridis z Grecji oraz Djermanović z Serbii, którzy opuścili Miedź pół roku później, do tego Chorwat Bartulović, a także Hiszpan Marquitos, dla którego był to powrót do klubu z Dolnego Śląska. Rok wcześniej zamienił Miedź na ekstraklasowy Górnik Łęczna, w którym wytrzymał raptem pół sezonu, latem przeniósł się do Bułgarii, gdzie również spędził tylko jedną rundę. W Legnicy gra po dziś dzień – to właśnie jeden z zapowiadanych szczególnych przypadków.

W tamtym okienku po trzech obcokrajowców zakontraktowały również zespoły z Zabrza i Mielca. To wtedy w Górniku pojawił się np. Dani Suarez, a w Stali Aleksandyr Kolew. Ci piłkarze zaskoczyli in plus. Zdarzył się jednak szereg niewypałów, o których włodarze kilku klubów woleliby zapomnieć.

O ile piłkarze odchodzący ze Stali odeszli w ramach awansu zawodowego (Kolew, Panajotow) bądź wrócili do swoich krajów na podobny szczebel (Milekić), to tacy piłkarze, jak portugalscy Wesslem i Furtado uciekający z Grudziądza po jednej rundzie lub Szwed Erik Tornos i Czech Jaroslav Machovec powracający do swoich krajów po półrocznym pobycie w Tychach okazali się transferami bardziej nieudanymi niż trafionymi. Takich zawodników, odchodzących po pojedynczej wiośnie rozegranej w swoim nowym klubie, było w 2017 roku w sumie dziesięciu.

Przejdźmy zatem o kolejny sezon wstecz, który był całkiem podobny do opisywanego wyżej.


BILANS OBCOKRAJOWCÓW – LATO 2015
PRZYBYLI: 13 do ligowców, 6 do spadkowiczów, 5 do beniaminków
ODESZLI: 20 z ligowców, 9 ze spadkowiczów, 2 z beniaminków
SUMA: 13-20 z drużyn stałych (-7), 24-31 ogółem (-7)

Podobieństwo jest zauważalne gołym okiem, przede wszystkim bilanse spadkowiczów (6-9 do 6-10) i ligowców (13-20 do 13-22) są niemal identyczne. Różniła się za to polityka beniaminków. W sezonie 16/17 na obcokrajowca pokusił się tylko GKS Tychy, rok wcześniej trzech sprowadziło Zagłębie Sosnowiec, a dwóch Rozwój Katowice.

Warto wyróżnić tu przypadek MKS-u Kluczbork, który w ciągu dwóch lat gry na drugim szczeblu rozgrywek zagranicznych piłkarzy sprowadził tylko raz – w swoim ostatnim okienku w I lidze, zimą 2017 roku zakontraktował ich dwóch, od razu dość egzotycznych: Egipcjanina Mohammeda Essama oraz Niemca kazachskiego pochodzenia Visara Brahę. Zatem postawienie na obcokrajowców okazało się dla klubu z województwa opolskiego pocałunkiem śmierci.

Wracając do poważniejszego tonu, przyjrzyjmy się, co działo się pół roku po lecie 2015.


BILANS OBCOKRAJOWCÓW – ZIMA 2016
PRZYBYLI: 19
ODESZLI: 12
SUMA: +7

Owa zima była o wiele spokojniejsza niż ta, która miała nadejść dwanaście miesięcy później. Kluby nie szastały nowymi zagranicznymi nabytkami, jedynie Zawisza przygarnęła ich czwórkę, a Miedź trójkę. Reszta drużyn uczestniczących w procederze transferowania cudzoziemców, których była szóstka, zakontraktowała ich wtedy po dwóch. Były to GKS Bełchatów, Olimpia Grudziądz, Wigry Suwałki, Bytovia, Sandecja Nowy Sącz oraz Zagłębie Sosnowiec.

Z jaśniejszych postaci I ligi przychodzili wtedy Petteri Forsell (Miedź) i Omar Santana (wtedy Wigry, później Miedź). To tyle. Poza tym mnóstwo wybitnie przeciętnych bądź jedynie rotacyjnych „kopaczy”, którzy nic poza byciem tańszą siłą roboczą do zaplecza ekstraklasy nie wnieśli. Piątka z tej dziewiętnastki nie przetrwała następnego okna transferowego.

Cofnijmy się o następny rok, do już ostatniego zestawianego sezonu transferowego I ligi.


BILANS OBCOKRAJOWCÓW – LATO 2014
PRZYBYLI: 14 do ligowców, 3 do spadkowiczów, 8 do beniaminków
ODESZLI: 16 z ligowców, 15 ze spadkowiczów, 3 z beniaminków
SUMA: 14-16 z drużyn stałych (-2), 25-34 ogółem (-9)

Tamtego lata multum piłkarzy opuszczało spadkowiczów – Widzewa aż dziesięciu, mocne Zagłębie Lubin pięciu. Wielu też przybyło do beniaminków, a dokładnie do Stomilu i Bytovii, chociaż klub z Bytowa wymieniony został tu raczej z grzeczności, ponieważ na Kaszuby przybył wówczas jeden cudzoziemiec, zaś na Warmię aż siedmiu. Co ciekawe, pięciu z nich to Ukraińcy.

Bardzo dziwne były okoliczności przybycia do Olsztyna pewnego Serba. Marko Rajić, bo o nim mowa, przeniósł się z serbskiego Teleoptika Zemun do Stomilu 21 lipca, by po dziesięciu dniach… powrócić do Serbii, tym razem do Sindjelica Belgrad. W I lidze zdarzały się różne historie związane z przyjściami i odejściami zawodników, jednak ta, dodatkowo niewyjaśniona, wydaje się być szczególnie zagmatwana.


BILANS OBCOKRAJOWCÓW – ZIMA 2015
PRZYBYLI: 24
ODESZLI: 17
SUMA: +7

Dochodzimy do ostatniego opisywanego przez nas okienka. Ostatniego, a zarazem najbardziej ruchliwego, ponieważ dokonano w nim aż 41 transferów z udziałem cudzoziemców.

Największy udział miał wtedy rozpaczliwie walczący o trzymanie Widzew, do którego sprowadzono sześciu nowych zagranicznych piłkarzy, zaś pięciu podziękowano za dotychczasową grę. W owej piątce znaleźli się wszyscy zakontraktowani pół roku wcześniej piłkarze – Hiszpan Cristian del Toro, Bośniak Dino Hamzić, a także Ukrainiec Wołodymyr Pidwirnyj. Pokazuje to tylko, jak niestabilną politykę transferową prowadzono wówczas w tonącym w długach łódzkim klubie.

Lecz ta trójka piłkarzy nie była jedyną, jaka pożegnała się z I ligą po półrocznym w niej pobycie. Oprócz nich, na wylocie znalazło się jeszcze pięciu innych sprowadzanych latem obcokrajowców. Do tego Flota Świnoujście, w której działo się coraz gorzej, podziękowała dwóm nowym zawodnikom już po miesiącu od zakontraktowania ich w styczniu. Jednym z tych piłkarzy był dobrze znany kibicom z Częstochowy Tomáš Petrášek.

Zbliżamy się już do konkluzji w naszym zestawieniu. Spójrzmy raz jeszcze na ruch transferowy w klubach I ligi, które były stałe, tj. nie uwzględniając zmian kadrowych spadkowiczów i beniaminków podczas letnich okienek:

Patrząc na okienka transferowe pod względem napływu i odpływu obcokrajowców w ostatnich latach nasuwa się kilka wniosków.

Po pierwsze: duży wpływ na ten „flow” mają spadkowicze. W dużej mierze to oni napędzają machinę cudzoziemską w I lidze poprzez relegację z wieloma obcokrajowcami w składzie. Tacy piłkarze zwyczajnie nie chcą grać o szczebel niżej lub ich drużyny nie mogą sobie pozwolić na ich płace, dlatego tak wielu z nich ewakuuje się do innych drużyn po wcześniejszym spadku.

Po drugie: istnieje dziwna zależność, że latem graczy z obcym paszportem ubywa, zaś zimą nagle notuje się ich przyrost. Do tego przyrost ten jest przynajmniej wyrównujący stan z lata albo wręcz przewyższający go, czasem nawet dwukrotnie, jak miało to miejsce na początku roku 2017. Być może ma to związek z tym, że z końcem roku wygasają kontrakty w ligach grających systemem wiosna-jesień.

Często w ferworze walki drużyny szukają wszelkich narzędzi, aby dopiąć swego – czy to próby awansu, czy to utrzymania się na zapleczu ekstraklasy. Nie ma tu jednak określonej reguły - dodatkowa siła z zagranicy jest przydatna, jak pokazuje przykład zeszłorocznej Legnicy, kiedy Miedź awansowała, jednak znajdzie się też kilka przypadków przeciwko tej tezie – sprowadzający sześciu cudzoziemców Widzew w 2015, czterech z Zawiszy w 2016, pierwsi obcokrajowcy MKS-u Kluczbork w 2017…

Po trzecie i ostatnie: potwierdza się zdanie wysnute na początku tekstu, o tym, że kluby najwidoczniej czerpią doświadczenie z ostatnich lat i poruszają się po rynku transferowym nieco ostrożniej. Tego lata nowych obcokrajowców przyszło tylko dziesięciu i ryzyko wpadki zostało ograniczone do praktycznie minimum.

Wydaje się, że taka tendencja, jaką zaobserwowaliśmy w ostatnich miesiącach, jest dla Fortuna I Ligi najzdrowsza. Przez ligę nie przewinęły się w tym roku jakieś losowe nazwiska, a i ci obcokrajowcy, którzy przyszli, wydają się być naprawdę przemyślanymi transferami. Pozostało nam jedynie czekać co stanie się za pół roku, bo jeśli mielibyśmy wierzyć tabelce, czekałaby nas raczej ruchliwa zima.

 


KOMENTARZE