var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: fac.at

Martin Pajączkowski - w Polsce praktycznie nieznany, na boiskach w Austrii robi coraz większe postępy

Autor: Tomasz Hatta
2018-09-08 22:05:11

Wielu mamy zawodników, którzy mimo urodzenia się poza granicami naszego kraju mają polskie korzenie. Jednym z nich jest wychowany w Wiedniu Martin Pajączkowski. 20-letni ofensywny pomocnik ma za sobą epizod w szkółce Salzburga, a obecnie zbiera coraz lepsze opinie w 2. lidze austriackiej. Dzięki swojej bardzo dobrej technice poza pełnowymiarowym boiskiem małe sukcesy odnosił także w turniejach halowych.

Martin Pajączkowski wychował się w klubie z rodzinnego miasta - SV Wienerfeld, do którego trafił mając dziewięć lat. Po dwóch latach w 2008 roku zgłosił się po niego SV Schwechat i mając na uwadze lepszą szkółkę do rozwoju swoich umiejętności, młody pomocnik postanowił przenieść się do klubu z miasteczka położonego tuż za Wiedniem.

W Schwechat spędził siedem lat i trenerzy w klubie szczególnie chwalili jego zdolności techniczne i uniwersalność, która pozwalała wystawiać go zarówno w środku pola, jak i na lewym skrzydle. Pajączkowski najbliżej pierwszego zespołu był w sezonie 14/15. Mimo dobrych opinii za grę w rezerwach, spora rywalizacja nie pozwalała na łatwe przebicie się do seniorów, a on sam poprzez naukę w szkole często spóźniał się na treningi, czym także nie poprawiał swojej pozycji.

Zimą jednak swoje wielkie predyspozycje techniczne zaprezentował kibicom na turnieju halowym, w którym wywalczył złotego buta za największą liczbę goli, co wywarło bardzo dobre wrażenie, zważając na to w jakim klubie występował.


źródło: Facebook SV Schwechat

Wiosną 2015 roku pojawiały się pierwsze sygnały o tym, że Pajączkowskim interesuje się Salzburg. Pod koniec sezonu pojawiła się konkretna oferta trzydniowych testów w zespole U-18. Młody pomocnik zaprezentował się obiecująco i zaoferowano mu podpisanie kontraktu, sugerując przy tym, że poza zespołem U-18 powinien także trenować z Liefering FC, będącym ich klubem filialnym. To miało pomóc polskiemu zawodnikowi w poprawie parametrów fizycznych i motorycznych.

Po podpisaniu umowy Pajączkowski pozytywnie wypowiadał się o całej sytuacji. - Baza treningowa jest imponująca. W Schwechat spotkałem się z bardzo dobrym obiektem, jednak nie można tego porównywać do Salzburga bo tutaj jest moim zdaniem jedna z lepszych baz treningowych w Europie.

Pierwszy rok w klubie wychowanek Wienerfeld może uznać za w miarę udany. Udało mu się wystąpić w jedenastu spotkaniach drużyny U-18 i zdobyć z nią młodzieżowe mistrzostwo kraju. Na tym jednak jego przygoda w klubie się skończyła. Gdy stał się już za stary na drużynę młodzieżową, na dobre został dołączony do Liefering, gdzie niestety nie było żadnych szans na grę.

Na kampanię 16/17 Pajączkowski wrócił do występującego wtedy w 3. lidze SV Schwechat, w którym dostał zapewnienie regularnej gry. Całe rozgrywki jednak nie były zbytnio udane zarówno dla niego, jak i całej drużyny. Schwechat wygrał zaledwie cztery spotkania i zajął ostatnie miejsce w lidze spadając poziom niżej.

Poprzedni sezon i wypożyczenie ponownie do 3. ligi dało Pajączkowskiemu o wiele więcej korzyści. Cały sezon spędzony w Wiener FC i cztery gole oraz dziewięć asyst spowodowało, że zaczął być bardziej rozchwytywany na rynku austriackim. Poza rozgrywkami ligowymi ponownie z fantastycznej strony pokazał się w zimowym turnieju halowym, gdzie drugi raz w karierze został królem strzelców.

W zakończonym niedawno okienku 20-letni pomocnik przeniósł się na zasadzie transferu definitywnego do FAC Wien, występującego od kilku lat na zapleczu austriackiej ekstraklasy.

Na transfer bardzo naciskał nowy dyrektor sportowy Lukas Fischer, który bardzo pozytywnie wypowiadał się o Pajączkowskim tuż po podpisaniu kontraktu  - Obserwowałem już Martina w czasach jego rozwoju w SV Schwechat i raz po raz śledziłem jego karierę po transferze do Salzburga. Dzięki jego technice i szybkości jestem pewien, że będzie w stanie wiele wnieść do naszej gry ofensywnej.

FAC Wien nie ma jednak dobrego wejścia w sezon. W sześciu kolejkach zwyciężyło tylko raz - na inaugurację udało się wygrać na wyjeździe z beniaminkiem SKU Amstetten. Polski pomocnik mimo wszystko jest jedną z najjaśniejszych postaci swojego zespołu, czego dowodem jest wybranie go przez kibiców najlepszym zawodnikiem sierpnia.

Jeżeli rozwój Pajączkowskiego się nagle nie zatrzyma i poprawią się u niego kwestie fizyczne, to w przeciągu dwóch-trzech lat może zapracować na transfer do austriackiej ekstraklasy. Szanse na to są spore, bo w Austrii już jest doceniany.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się