Autor zdjęcia: Grzegorz Chuczun - jagiellonia.net

Mniej gadania, więcej ciężkiej pracy. Czy Miedź będzie kontynuowała dobry początek sezonu?

Autor: Marcin Łopienski
2018-09-13 15:00:47

Piłkarze Miedzi Legnica tuż przed przerwą na kadrę zdołali wygrać w Białymstoku i bez problemu pokonali Zagłębie Lubin. W końcu po kilku rozczarowujących meczach przyszły dwa zwycięstwa, które są zaprzeczeniem przypadku i taktyki na dwa uda. Drużyna Dominika Nowaka swoją aktualną pozycję zawdzięcza ciężkiej pracy i konsekwentnie idzie do przodu.

Po zakończeniu ubiegłego sezonu I ligi, w którym bezapelacyjne zwycięstwo odniosła Miedź Legnica, zastanawialiśmy się, jakie lądowanie w Ekstraklasie zaliczy drużyna Dominika Nowaka. Jeszcze przed sezonem na naszej stronie sporządziliśmy raport stażu trenerów, którzy wchodzili na najwyższy poziom rozgrywkowy w Polsce. Nie przesądzaliśmy w nim, ile może potrwać kadencja byłego trenera Wigier Suwałki. Nie wróżyliśmy z fusów również w przypadku Dariusza Dudka z Zagłębia Sosnowiec. Natomiast kilka przesłanek mówiło, że Miedź może być miłą odmianą po wcześniejszych Sandecjach i Niecieczach. Chociażby ze względu na mądrych, spokojnych właścicieli, którzy etapami budują klub. 

Jeszcze w marcu poprzedniego roku prezes Martyna Pajączek zszokowała opinię publiczną kwotami, jakie klub przeznacza na pierwszy zespół i akademię. Jako gość programu „Cafe Futbol” przedstawiła dane: 5 mln złotych na drużynę, która awansowała do Ekstraklasy i 4 mln na młodzież. W tych warunkach rozsądnego planowania udało się zatrudnić ambitnego trenera, który zrobił dobrą robotę w Suwałkach, sprowadzić zagranicznych zawodników i myśleć o przyszłości. Konsekwencją tych decyzji był upragniony awans do Ekstraklasy, czego nie udało się zdobyć takim klubom jak GKS Katowice czy GKS Tychy.

Dlatego, kiedy piłkarze z Legnicy po zwycięstwie w pierwszej kolejce z Pogonią Szczecin dosyć długo nie potrafili przełamać złej serii zwycięstwem, od najważniejszych osób w klubie bił spokój. Właściciele nie wypowiadali się w mediach, a trener Nowak w kółko powtarzał jeden tekst o spokojnie przepracowanym kolejnym tygodniu i skupieniu się na kolejnym rywalu. Być może to pusty frazes, być może odpowiedź mająca na celu zamknąć dyskusję nawet o tych największych mankamentach jego drużyny. 

Natomiast trzeba trenerowi Miedzi oddać to, że jego drużyna nie odstawała poziomem od rywali i ciężko pracował na aktualny wynik. To nie było tak, że legniczanie podobnie jak Bruk-Bet Termalica trzy lata temu potrzebowali kilku miesięcy na nauczenie się tej ligi. Legniczanie wiedzą o co w tej Ekstraklasie chodzi, co podkreślał sam Nowak argumentując to obecnością w składzie doświadczonych zawodników. Beniaminek miał właściwie tylko jeden nadrzędny problem: skuteczność. 

Ten mankament widać było już w pierwszym meczu z Pogonią, ale szczecinianie zagrali w nim słabiutko i ostatecznie udało ich się dobić w doliczonym czasie gry. W kolejnych spotkaniach z Wisłą Kraków, z Górnikiem Zabrze Miedź miała przestoje w grze, ale momentami grała bardzo ofensywnie i pomysłowo w ataku pozycyjnym. W Krakowie mecz sezonu zagrał Michał Buchalik i znów szwankowała skuteczność. Zwłaszcza w meczu z Górnikiem Zabrze: 

- Zagraliśmy najlepsze spotkanie z tych trzech, które za nami. Zdominowaliśmy rywala i o to chodziło nam od początku. Nie mogę powiedzieć złego zdania na moich zawodników. Powinniśmy po pierwszej połowie prowadzić 2:0. Szkoda sytuacji, która miał Fabian Piasecki, ale taka jest piłka. Nie mam do niego o to pretensji, bo zagrał bardzo dobre spotkanie. Zawodnicy po meczu byli przygnębieni w szatni, ale powiedziałem im, że zagrali bardzo dobry mecz i muszą podnieść głowy do góry. To nie koniec ligi. Przed nami jeszcze bardzo dużo spotkań. Szkoda, że przegraliśmy wygrany mecz, ale taka jest piłka nożna. Gratuluję Górnikowi wygranej, ale moim zdaniem zwycięstwo należało się na – mówił Nowak po meczu.

Nawet po takim spotkaniu od trenera bił spokój, bo doskonale wiedział jak trenują w tygodniu, zdawał sobie sprawę z potencjału ludzkiego oraz serii, która zawsze kiedyś się kończy. O tej filozofii trenera, dzięki której mecze Miedzi się ogląda, a nie jedynie urywkami spogląda, mówił Rafał Augustyniak w rozmowie z weszlo.com: - Bywają szkoleniowcy, którzy krzyczą: wybij, wybij! U niego tego nie ma. Pozwala grać w piłkę. Chyba widać po naszym stylu gry. Jest też szczerym facetem, który umie do nas dotrzeć.

Rację ma pomocnik Miedzi, że w grzej tej drużyny widać konkretny styl i pomysł trenera. Z każdym kolejnym spotkaniem widać również to, że ta drużyna się zazębia i nabiera wiatru w żagle. W 6. kolejce przyjechała do Białegostoku i z łatwością wydarła zwycięstwo wicemistrzowi Polski. Oczywiście, jeśli spojrzycie na wynik tego meczu, to być może pokręcicie głową, ale ten kto oglądał to spotkanie, widział tam zaangażowanie zawodników i pomysł na pokonanie przeciwnika. Te dwie cechy legnickiego zespołu potwierdziły się w wygranych derbach z Zagłębiem Lubin.

W przerwie na kadrę trener Nowak i jego zawodnicy nie próżnowali. Miedź w poniedziałek rozegrała sparing ze Śląskiem Wrocław i, delikatnie mówiąc, nie miała respektu dla przeciwnika. Oczywiście drużyna Tadeusza Pawłowskiego ostatnio mocno pracowała, trener dał szansę niektórym zawodnikom, ale nie jest to wytłumaczenie dla takiego wyniku. Zwłaszcza, że legniczanie też wyszli w eksperymentalnym ustawieniu, co tylko podkreśla jaki potencjał drzemie w tej drużynie.

Ciekawi jesteśmy na ile zostanie on uwolniony w Ekstraklasie i jak daleko może zajść trener Nowak ze swoimi piłkarzami. Pamiętamy sytuację, kiedy Marcin Brosz z Piastem Gliwice jako beniaminek awansował do europejskich pucharów. Podobnie było z Zagłębiem Lubin Piotra Stokowca. My życzymy Miedzi jak najlepiej, bo ten klub oraz ludzie nim zarządzający dają nadzieję na normalność w polskiej piłce.


KOMENTARZE