Autor zdjęcia: Klaudia Ogrodnik

Z kasy Totalizatora Sportowego ma zostać zainwestowane 1,5 miliarda złotych w polską piłkę. To może być początek rewolucji

Autor: Bartosz Adamski
2018-09-14 14:32:59

Tego, w jakim stanie jest obecnie polska piłka, chyba wszyscy mamy świadomość. Z europejskich pucharów odpadliśmy już 16 sierpnia, a nasz występ na mundialu zakończył się blamażem. Już po ostatnim sezonie w rządzie zapadły decyzje, żeby coś z naszym futbolem zrobić. Teraz przyszło pierwsze, być może rewolucyjne rozwiązanie, o którym pisze Puls Biznesu.

Kilkuosobowy zespół wspierany przez premiera Mateusza Morawieckiego ma pracować bowiem nad wieloletnim projektem odbudowy polskiej piłki. Na czym miałby on polegać? Na wpompowaniu masy pieniędzy w odbudowę naszej kopanej od podstaw.

Finansowym motorem całego przedsięwzięcia ma być Totalizator Sportowy, choć sponsorów jest podobno wielu. To przez TS do polskiej piłki ma wpłynąć aż 1,5 miliarda złotych w ciągu dziesięciu lat, z czego 300 milionów złotych ma zostać wyłożone już w ciągu pierwszych 24 miesięcy. Za te pieniądze ma zostać sfinansowany rozwój infrastruktury i systemu szkolenia.

Totalizator Sportowy chce stworzyć fundusz, z którego będzie finansowana budowa krytych boisk. Koszt jednego takiego boiska szacowany jest na 2,5 miliona złotych. O dofinansowanie mogłyby się starać nie tylko kluby ze szczebla centralnego, lecz także z niższych lig. Dodatkowo przy Centralnym Ośrodku Sportowym stworzona ma być centralna akademia piłkarska z 16 oddziałami wojewódzkimi. Takie rozwiązanie miałoby zapewnić możliwość trenowania dzieciom przez cały rok, w dodatku w bardzo dobrych warunkach.

Mało tego, ma zostać sfinansowana baza młodych piłkarzy, która ułatwiałaby przepływ talentów do klubów Ekstraklasy, I oraz II ligi. Miałyby zostać zawarte tam szczegółowe informacje o piłkarzach, włącznie z ich opisem charakterologicznym.

Co więcej, miałby zostać stworzony jednolity system szkolenia, najprawdopodobniej na wzór belgijskiego. Kluby, które go wdrożą, mogą liczyć na dodatkowe profity - m.in. na szkolenie i pensje dla trenerów.

To wszystko wygląda pięknie, być może nawet utopijnie. Na pierwszy rzut oka trudno znaleźć w tym planie jakiekolwiek minusy, ale po drodze na pewno jakieś zagrożenia się pojawią. Pytanie, ilu trenerów będzie faktycznie zmobilizowanych, by wdrażać ten system szkolenia. Nie wiadomo, czy nie będą to tylko ruchy pozorowane. Mamy poważne wątpliwości, czy Narodowy Model Gry już jakkolwiek pomaga polskiej piłce, a był poważnym pomysłem ujednolicenia szkolenia.

Generalnie cieszymy się, że wreszcie ktoś zdecydował, że z naszym futbolem trzeba coś zrobić. Nie dokonał tego bezpośrednio PZPN, który zrzuca odpowiedzialność na kluby, więc wziął się za to rząd. Zapewne część tych decyzji jest wypadkową obrad okrągłego stołu po zakończeniu minionego sezonu.

Na efekty zapewne będziemy musieli poczekać kilka lat (Belgowie czekali dziewięć lat na istotne osiągnięcia w piłce młodzieżowej). Nie chce nam się wierzyć, że kilkaset milionów złotych jest w stanie od razu uzdrowić polski futbol. Jeśli plan zakłada 10 lat finansowania, to zapewne plonów doczekamy się dopiero za 15. Gdyby miało się to udać wcześniej, musiałoby dojść do ogromnej mobilizacji wśród trenerów i działaczy, ponieważ sama kasa nie jest w stanie wiele zdziałać. Może dać narzędzia, ale nie rozwiązanie.

Tak czy inaczej, jakieś światełko w tunelu na lepsze jutro się pojawiło.


KOMENTARZE